Pawel Sebastianowicz- Dlaczego na surowo?

Na temat witarianizmu rozpisalam sie w moim zyciu juz wystarczajaco.
Dlatego z przyjemnoscia cytyje innych.
Dlaczego na surowo?
Powróćmy do omawianych w poprzednim rozdziale sposobów trawienia. Wspominałem tam, że oprócz własnego trawienia (enzymy naszego ciała), jest jeszcze autoliza (enzymy z pożywienia) i trawienie przy pomocy mikroflory (jak u krowy). W niniejszym rozdziale szczegółowo omówię proces autolizy. Jest to podstawowy sposób trawienia, zarówno w żołądku, jak i w jelicie cienkim u wszystkich ssaków. Inne sposoby trawienia omówię źniej.
Aby dokładnie wyjaśnić proces autolizy przypomnę eksperyment, wykonany przez Ugolewa. Do dwóch pojemników wlał  on sok żołądkowy drapieżnika, w pierwszym zanurzono ciało  surowej żaby, a w drugim – ugotowanej. W pierwszym pojemniku ciało żaby rozpuściło się całkowicie razem z kośćmi, a w drugim zostało jedynie powierzchniowo nadtrawione. Gdyby pożywienie było trawione jedynie za pomocą  soku żołądkowego – w obydwóch pojemnikach mielibyśmy taki sam wynik.  Ugolew odkrył , że pod wpływem soku żołądkowego drapieżnika w ciele ofiary inicjuje się  mechanizm autorozkładu.
Dlaczego ciało świeżej żaby zostało rozpuszczone? Co zawierają żywe komórki, a nie posiadają  ugotowane? Okazało się,  że organizm ofiary poddawany jest rozpuszczaniu przez własne enzymy znajdują ce się  w lizosomach każdej żywej komórki. Proces  ten zapoczątkowują  mikroskopijne jony wodoru znajdujące się  w soku żołądkowym i mające bardzo penetrujące właściwości. Niszczą  one przede wszystkim błony lizosomów, uwalniając zawarte w nich enzymy. Uwolnione enzymy penetrują ciało ofiary (żaby), niszcząc je. Ciekawe jest to, że proces ten odbywa się  jednocześnie na wszystkich głębokościach i tkankach ofiary, następuje taka „reakcja odśrodkowa”.
Innymi słowy, wąż nie trawi swojej ofiary, tylko czeka aż  ona sama siebie strawi. Pozostaje mu jedynie wchłonięcie produktów autorozkładu.
Niektórzy naukowcy twierdzą , że eksperyment nie jest do końca rzetelny, ponieważ  w pojemnikach jest ten sam, i taki sam roztwór, natomiast do żołą dka stale są  dostarczane nowe porcje enzymów. A więc, jeśli do pojemnika z ugotowaną żabą  dostarczać  będziemy enzymy w sposób ciągły, to też  zostanie ona strawiona. Mają  rację ! Eksperyment był  przeprowadzony w innym celu. Po pierwsze, miał  unaocznić  proces autolizy, po drugie – jego skuteczność . Po co tracić  energię  na wytwarzanie enzymów, skoro możemy spożywać  produkty zawierające własne enzymy?
Czy w przypadku pożywienia roślinnego też odbywa się autoliza? Oczywiście! Wszystkie roślinne komórki zawierają enzymy potrzebne do autorozkładu. Kluczowym czynnikiem autorozkładu jest zawartość żywych enzymów w lizosomach. W każdym nasionku, orzeszku czy owocu, przyroda umieściła urządzenie do przetworzenia złożonych substancji na proste dla wyżywienia przyszłego kiełka. Gdy nasionko trafi na odpowiednie warunki temperatury i wilgotności, enzymy włączają proces autorozkładu i owoc rozkłada sam siebie, aby dać życie przyszłej roślinie. Nasz żołądek jest też odpowiednim miejscem. W warunkach atmosferycznych proces ten odbywa się wolno, a w naszym żołądku błyskawicznie, w obecności jonów wodoru, dzięki autolizie, pożywienie rozkłada się w przeciągu kilku godzin. Enzymy własne człowieka odgrywają tu rolę pośrednika pomiędzy procesem autolizy i procesem absorpcji substancji odżywczych z jelita cienkiego (poprzez błony pół przepuszczalne) do organizmu. Enzymy gromadzą się na wyjściu z jelita cienkiego i wspomagają rozkładanie substancji złożonych na proste. Różnica pomiędzy roślinną i zwierzęcą komórką jest taka, że roślinne błony komórkowe są twardsze i jeśli np. źle przeżujemy orzech, to opuści on nasze ciało w tej samej postaci. Dlatego radzę bardzo dokładnie gryźć i przeżuwać jedzenie.
Smażony orzeszek nie daje kiełków i nie rozpuszcza się samoistnie w żołądku. Termiczna obróbka żywności zabija zdolność do autolizy. W temperaturze powyż ej 40-45ºC enzymy giną i człowiek jest zmuszony trawić pokarm własnymi enzymami – jak w przykładzie z gotowaną żabą. Nie możemy jej strawić tak szybko i na tyle efektywnie, jak zaplanowała przyroda.
Oczywiście zrobimy to, ale, po jakim czasie? I le własnych, dodatkowych zapasów enzymów
zużyjemy? W dodatku pożywienie godzinami będzie nam ciążyło w żołą dku.
 System trawienny człowieka jest idealnie dostosowany do trawienia surowego pożywienia. Potrafi on też strawić jedzenie gotowane, ale skonstruowany został dla poż ywienia surowego!!! Samochód będzie jeździł na benzynie 92, ale został skonstruowany dla B-95. Widzicie teraz różnicę ? Człowiek może być wszystkożerny, to znaczy, że może jeść cokolwiek i potrafi to strawić , ale jest przystosowany do spożywania surowego, roślinnego pokarmu.
6. Jesteśmy bezbronni przed gotowanym jedzeniem.
Lekarze, dietetycy i zwolennicy zdrowego trybu życia radzą: jeść mniej i więcej się ruszać.
A to po to, aby spalić nadmiar kalorii. Wydaje się to logiczne, ale czy jest prawdą? Przecież trawienie jest procesem biologicznym i nie powinniśmy zastanawiać się, co gdzie się odkłada i ile energii zużywamy. Tego procesu nie jesteśmy w stanie kontrolować. Nie rozumiem, po co mamy uprawiać sport? A może ktoś po prostu tego nie lubi? Nie lubi ćwiczyć na siłowni! Lubi za to grać w szachy, albo oglądać przyrodę.
Niezależnie od rodzaju zajęć człowieka, jego organizm powinien zużywać tyle energii i składników pokarmowych, ile potrzebuje. Byłoby najlepiej, idealnie, gdybyśmy jedli tyle, ilempotrzebuje nasz organizm. Niestety!!! Nie potrafimy przestać jeść dopóty, dopóki talerz nie stanie się pusty. A więc powstaje pytanie, czy powinniśmy nauczyć się, jak przerywać posiłek z chwilą, gdy nasz organizm nie potrzebuje już więcej jedzenia jak to osiągnąć, skoro nie zapala się żadna czerwona lampka? Czy też jedzenie powinno posiadać specjalne właściwości, dzięki którym zapobiegniemy przejedzeniu?
Główną cechą dobrego pożywienia jest to, że nie powinno nam szkodzić. Adekwatne pożywienie posiada mechanizm, dzięki któremu nie jest szkodliwe, i to bez względu na to, jaką jego ilość spożyjemy. Znany amerykański biochemik Albert Lehninger w książce „Zasady Biochemiipisze: „Żywe komórki są samoregulującymi się układami chemicznymi, które skonfigurowane są do wykonywania maksymalnie oszczędnej pracy”. Akademik A.M. Ugolev wnioskuje, że mechanizmy trawienia w komórce i w organizmie składającym się z komórek wcale się nie różnią i że działają identycznie. Znaczy to, że w momencie, gdy żadna z komórek nie potrzebuje substancji odżywczych, żaden organ nie wymaga energii, a we krwi niczego nie brakuje, to żywność nie powinna być wchłaniana z jelita do organizmu. Organizm jestzobowiązany pracować na tej samej zasadzie, co komórka – w trybie maksymalnej oszczędności. Spróbujmy zrozumieć mechanizm, który przyroda wbudowała w każdy organizm w celu obrony go przed przejedzeniem. Dzięki temu mechanizmowi organizm nie przyswaja sobie więcej składników odżywczych niż potrzebuje.
Fizjolog Pawłow, laureat Nagrody Nobla, odkrył zależność stężenia soku żołądkowego od zapotrzebowania organizmu w składniki pokarmowe. Mechanizm jest prosty. Jeżeli pożywienie nie jest potrzebne, to nie jest w żołądku trawione. Skoro więc taki mechanizm istnieje, to dlaczego w czasach obecnych setki tysięcy ludzi ma nadwagę i cierpią na choroby spowodowane nagromadzeniem się w organizmie niepotrzebnych składników? Otóż w procesie trawienia biorą udział dwie strony: pożywienie i system trawienny. Jeżeli więc system trawienny posiada mechanizm obronny, to może powodem otyłości jest nieodpowiednie pożywienie? W rozdziale „System trawienny człowieka” pisałem, że w naszej świadomości, na skutek reklam produktów żywnościowych, pojęcie „łatwo przyswajalny” kojarzy się z pojęciem „zdrowy”. Jest to subtelny podstęp. Większość dietetyków, lekarzy i biochemików zgodnie twierdzi, że gotowane jedzenie jest łatwo przyswajalne. I to jest prawda.
A dlaczego jest ono tak łatwo wchłaniane przez organizm. Otóż podczas obróbki termicznej, to znaczy gotowania, pieczenia, czy też smażenia wszystkie złożone struktury zamieniają się na proste. Odbywa się to, co powinno odbyć się najpierw w jamie ustnej dzięki ślinie, a potem w żołądku przy pomocy kwasu solnego. Dzięki obróbce termicznej do żołądka trafiają denaturyzowane substancje, które nie potrzebują wstępnego rozszczepiania. Surowe pożywienie potrzebuje dokładnego przeżuwania i aktywacji fermentów za pomocą systemu trawiennego. W sytuacji, gdy nie potrzebujemy pożywienia, lub jakiegoś jego rodzaju, nie będzie ono trawione wogóle i opuści nasz organizm prawie w tej samej postaci, w jakiej zostało dostarczone.
Uwaga!! Gotowane pożywienie omija obronny mechanizm organizmu człowieka!!! Jego składniki wchłaniają się bez przeszkód z jelita i trafiają do krwi nawet wtedy, gdy organizm ich nie potrzebuje. Organizm człowieka przy spotkaniu z gotowanym jedzeniem jest bezbronny!
Tak samo, jak organizmy kotków i piesków, karmionych gotowanym pożywieniem przez ich kochająch właścicieli.
Zastanówmy się, co się dzieje ze zjedzonym, surowym białkiem wtedy, gdy organizm nie ma na nie zapotrzebowania. Białko ma strukturę czwartorzędową, przypominającą ściśle zwinięty kłębek, który bez obecności kwasu solnego nie rozpada się w żołądku. Nie może też być źniej wchłonięty z jelit do krwi z uwagi na rozmiar i nie może zostać spożyty przez bakterie i dlatego nie będzie źródłem toksyn. Białko opuści nasz organizm w takiej samej postaci, jak do niego trafiło, nie szkodząc nam w żaden sposób. Natomiast w sytuacji, gdy istnieje zapotrzebowanie organizmu na aminokwasy pochodzące z białka, żołądek wydziela kwas trawienny i białko rozpada się na aminokwasy i wchłania się w jelitach.
Zobaczmy teraz, co się dzieje z białkiem zmienionym przez gotowanie, białkiem, które straciło swój pierwotny kształt i strukturę. Otóż cząstki takiego białka tracą swoje właściwości.
Nie potrzebują rozszczepiania. Częściowo stają się pożywieniem gnilnych bakterii w jelitach, a częściowo bez żadnych przeszkód – wchłaniają się do krwi. Organizm traktuje je jak obcego, jak agresora. Otacza je przeciwciałami i będzie próbował usunąć z organizmu. Niektóre się posklejają i stworzą grudki białka. Wszystkie te „białkowe śmieci” osadzają się na ściankach naczyń krwionośnych i osiadają w wątrobie oraz nerkach. Powstają miejsca namnażania się bakterii, wywołujących najróżniejsze schorzenia. Do tego dochodzą resztki tłuszczów, węglowodanów, nieaktywnych składników mineralnych i zniszczonych witamin. Nadmiar zbędnych składników w organizmie jest tak duży, że większość ludzi nie jest w stanie ich zutylizować i wydalić. I to jest cała tajemnica powszechnego tycia.
Po rozmowach z biochemikami na forum internetowym zrozumiałem, na czym polega błąd większości lekarzy. Zakładają oni bowiem, że organizm ludzki ma zdolność do wydalania wszelkich zbędnych substancji, a gdy okazuje się, że nie robi tego, to należy leczyć jego organy wydzielania.
Zgadzam się, co do tego, że organizm potrafi wydalać zbędne substancje, ale praktyka i statystyka dowodzi, że nie ze wszystkim daje sobie radę. Jego przeznaczeniem bowiem nie jest wydalanie tak dużej ilości „odżywczych” substancji. Jak to się ma do teorii „minimalnych strat”(biochemik Lehninger), która rozpatrywaliśmy wcześniej? Więc zadajmy sobie pytanie, co potrzebuje mniejszych strat: wydalenie zbędnych składników z jelit, czy też wchłonięcie wszystkiego do krwi i ganianie po naczyniach, wątrobie i nerkach by to w końcu wydalić z potem i moczem? Odpowiedź jest oczywista.
9. Dlaczego roślinny pokarm?
Gdy powstaje pytanie – „czym mamy się odżywiać?”, od razu zastanawiamy się nad tym „jesteśmy drapieżnikami, czy nie?”. Oczywiście, fizjologicznie, brak kłów i pazurów niczego nie przesądza. Patrząc na moralność, w związku z dużą różnorodnością kultur też nie potrafimy tego rozstrzygnąć. Z ewolucyjnego punktu widzenia mięso odgrywało i będzie odgrywać ważną rolę w potrzebie przetrwania. Nie zamierzam w tym miejscu udowadniać szkodliwości jedzenia mięsa, tylko omówić procesy zachodzące w organizmie po jego zjedzeniu, a także po zjedzeniu innego rodzaju pożywienia, a wnioski niech każdy wyciągnie sam.
 Nie jest możliwym, aby człowiekowi niezbędna była do życia cała różnorodna żywność dostępna na Ziemi!
W naturze postrzegamy, że najczęściej odżywianie się określonym rodzajem pożywienia jest przypisane do określonego gatunku, najczęściej jest to monotonne odżywianie się tym samym produktem i nie wywołuje ono u zwierząt chorób ani chorobowych zmian wyglądu.
Dla przykładu koala żywi się wyłącznie liśćmi eukaliptusa i mimo to posiada zdrową sierść, zęby, mięśnie, pazury. Organizm tego zwierzątka potrafi zmienić liść eukaliptusa w każdy rodzaj organicznej tkanki, niezbędnej mu do życia. Z liści eukaliptusa buduje on kości i mięśnie.
Również wiewiórka odżywia się w lesie nasionami iglaków i żołędziami, a jej organizm buduje z takiego pożywienia wszystkie niezbędne tkanki. Organizm drapieżnika buduje swoje tkanki z ciał innych zwierząt. Drapieżnik potrafi odżywiać się przez całe życia jednym tylko gatunkiem zwierząt i to mu wystarczy, żeby mieć silne i zdrowe ciało. Organizm każdego żywego stworzenia potrafi wytworzyć wszystkie niezbędne do jego funkcjonowania składniki z jednego tylko rodzaju pożywienia – adekwatnie dostosowanego do jego układu pokarmowego. Niemożliwym, więc jest, aby organizm człowieka funkcjonował w odmienny sposób.
Oznacza to, że przyroda przewidziała budowanie każdej tkanki i dostarczania wystarczającej ilość energii z takiego pożywienia, które dla człowieka stworzyła, bo takie są właściwości tegoż pożywienia. Pozostaje jedynie ustalić, jaki pokarm przygotowała przyroda ludziom. Wszystkie wynalazki kulinarne od razu możemy odrzucić, dlatego, że przyroda nie jest w stanie zaoferować człowiekowi sałatki jarzynowej, kiełbasy lub sardynek w sosie pomidorowym. Rzeki nie są wypełnione coca-colą, a szczyty gór nie są pokryte lodami truskawkowymi.
Wskaź nikiem adekwatności pożywienia jest to, że wszystkie organy trawienne biorą udział w trawieniu. Więc pożywienie powinno być odpowiednie dla każdej części układu pokarmowego, a przynajmniej nie powinno mu szkodzić . Natura nie stworzyła nadmiernej ilości organów trawiennych, co oznacza, że w trawieniu adekwatnego (dla kazdego gatunku) pożywienia powinny brać udział zęby, ślina, żołądek, dwunastnica, jelito cienkie i okrężnica i winno to się dziać z korzyścią dla całego organizmu. W układzie trawiennym nie przewidziano wyjść zapasowych. Oczywiście najlepiej byłoby gdyby surowe roślinne pożywienie przechodziło przez cały układ pokarmowy, a mięsne i gotowane od razu z żołądka trafiało do wyjścia i nie zalegało tygodniami w jelitach rozkładając się i zabijając naszą mikroflorę .
Podzielmy nasz układ pokarmowy na dwie części. Pierwsza to żołądek i dwunastnica,
które służą do trawienia pokarmu i wchłaniania substancji odżywczych, zaś drugi to jelito grube,
które służ y do obróbki niestrawionych resztek, odsysania wody i kształ towania masy kałowej. W pierwszej części odbywa się najważ niejszy proces trawienia – autoliza, podczas której pożywienie jest rozkładane za pomocą enzymów z niego samego pochodzących. Własne enzymy człowieka biorą w tym udział poś redni, mianowicie przerabiają to, co nie strawiło się za pomocą autolizy, a całość przekazywana jest do jelita cienkiego, w którym zostaje poddana działaniu fermentów znajdują cych się na ściankach jelita. Na tym etapie możemy się doliczyć już trzech rodzajów trawienia. I tylko po tych trzech procesach trawiennych substancje odżywcze mogą być wchłonię te do krwi. W jelicie grubym , głównym typem trawienia jest trawienie symbiotyczne ,za pomocą enzymów wytwarzanych przez bakterie ( mikroflorę ). A najistotniejsze jest to, ż e owe bakterie, które wytwarzają  dla nas wszystkie niezbę dne witaminy i kwas mlekowy, zywią  się WYŁĄ CZNIE roślinnym błonnikiem. I niczym więcej. Ich pożywieniem są  włókna roślinne. A pozostał e bakterie utylizują  wszystko, co nie wchł onęł o się  w górnym oddziale pokarmowym.
Gdyby człowiek nie posiadał  jelita grubego zawierającego mikroflorę , to można byłoby go zaliczyć  do drapież ników albo wszystkożerców, bez względu na to, ż e ma niskie pH w żołądku. My posiadamy okręż nicę , jest to duże jelito okalające całą  jamę  brzuszną , a której głównym zadaniem jest trawienie włókien roślinnych. Najważniejsze jest jednak to, że mikroflora wytwarza wszystkie niezbędne dla nas witaminy i niezbędne aminokwasy. Udowodniono to w trakcie wielu badań  A. M. Ugolewa. Właśnie te aminokwasy, które jak sądzono można uzyskać wyłącznie z mięsnego pożywienia i które są  niezbę dne do życia. Przypominam, że tak ogromne zwierzęta jak żyrafy i słonie rosną  i budują  mięśnie spożywając wyłącznie surowe roślinne pożywienie.
Nie wolno bagatelizować  znaczenia mikroflory.
A co się  dzieje w ukł adzie pokarmowym człowieka odżywiają cego się  gotowanym, przetworzonym, syntetycznym pokarmem? Otóż  zmniejsza się  ilość  tych korzystnych bakterii, wytwarzających dla nas niezbędne składniki, a wzrasta ilość  bakterii gnilnych. Odpowiednio też wytwarzanie witamin i aminokwasów zmniejsza się , a toksyn wzrasta.
Magazynowanie mięsa prowadzi do namnażania się bakterii gnilnych jeszcze przed konsumpcją, a jego spożycie prowadzi do rozwoju gnilnych bakterii w jelitach, których ubocznym produktem działalności są toksyny, co z kolei prowadzi do zaniku korzystnej mikroflory. Z niewielką ilością toksyn organizm jest sobie w stanie sobie poradzić, ale z nie z ich nieprzerywanym napływem.
G. D. Fadeenko napisał:
Udowodniono, że gnilne i patogenne bakterie Escherichia coli i Clostridium wytwarzają toksyny takie jak amoniak, aminy, nitrozoaminy, fenole, krezole, indole, wtórne kwasy żółciowe, aglikony, a paciorkowce wytwarzają wtórne kwasy żółciowe, nitrozoaminy, aglikony, amoniakaminy, indole. Więc produkty działalności gnilnych bakterii mają toksyczny wpływ na organizm człowieka. Na przykład amoniak jest neurotoksyczną trucizną, wtórne kwasy żółciowe, nitrozoaminy, aglikony, aminy, indole to substancje rakotwórcze. U zdrowego człowieka koncentracja tych toksyn jest niewielka. Dla prawidłowej działalności organizmu niezbędna jest jednak wysoka koncentracja „prawidłowej” mikroflory (bifidobacterium i lactobacterium) i mała ilość gnilnych i patogennych mikroorganizmów. W przeciwnym razie rozwija się patologia jelita grubego, dysbakterioza i nadmierne namnażanie się patogenów.
Przypomnijcie sobie doświadczenia Kuszakowa, z których wynika, że każdy termicznie przygotowany produkt powoduje wzrost leukocytów i napięcie immunologiczne. Układ trawienny człowieka jest doskonale dostosowany do trawienia surowego roślinnego pokarmu. Z doświadczenia ludzi, którzy przeszli na witarianizm wynika, że świeżo ugotowane roślinne pożywienie i surowe mięso nie czyni natychmiastowych szkód, choć powinniśmy zwracać uwagę na ilość i jakość tego mięsa. Przyroda przewidziała przypadki „awaryjne”. W wypadku braku właściwego pożywienia zwierzęta mogą przetrwać na innym niż normalnie rodzaju pożywienia, także człowiek może przez jakiś czas odżywiać się mięsem, trawą lub korą drzew. Lecz płaci za to zdrowiem. Tak jak zwierzęta chorują, odżywiając się niewłaściwym dla danego gatunku pożywieniem, tak człowiek zaczyna chorować po długotrwałym niewłaściwym odżywianiu się.
Wyrostek robaczkowy i flora bakteryjna są organami, które cierpią z powodu spożywania gotowanego pokarmu. Wyrostek zazwyczaj jest wycinany, a mikroflorę próbuje się odnawiać poprzez wszczepianie. Substancje uboczne (metabolity) wytwarzane przez mikroflorę żywią organizm gospodarza, czyli makroorganizm.
27. Z powrotem do natury?
Spożywanie surowego pożywienia nie jest w żadnym wypadku agitacją na rzecz rzucenia całego dorobku cywilizacji i powrócenia do dziczy by mieszkać w lesie czy to w jakichś komunach oraz by odżywiać się wyłącznie wyhodowanym samodzielnie pokarmem. Jestem za tym, aby korzystać ze wszystkich rzeczywistych udogodnień cywilizacji w celu osiągnięcia maksymalnego komfortu, a także korzystania zewszystkich urządzeń ułatwiających pracę fizyczną, powodujących wzrost bezpieczeństwa człowieka i podwyższących jego poziom życia i dostatek.
Gdy rozmawiam o odżywianiu się surowym pożywieniem mam na myśli wyłącznie ciało człowieka, jego budowę biologiczną, która wytwarzała się przez miliony lat życia ma Ziemi i pożywienie, które jest w stanie uczynić nas zdrowymi niezależnie od trybu życia, kondycji fizycznej i miejsca zamieszkania.
Oczywiście mogą znaleźć się zwolennicy teorii nieziemskiego pochodzenia człowieka, którzy zakładają, że ludzi sprowadzono na Ziemię z innych planet. Ci ludzie nie muszą się przejmować własnym zdrowiem, bo przecież – przylecą swoi i ich wyleczą. Dla tych, którzy uważają jednak, że składają się z ziemskich komórek, takich samych jak otaczające ich środowisko, wystarczy głos własnego rozsądku i wnioski, dotyczące odżywiania, wynikające z najnowszych badań naukowych i doświadczeń, albowiem wszystkie eksperymenty, badania i ustalenia, które przeprowadzane na braciach naszych mniejszych, dotyczą również nas samych.

Surowa zywnosc uratowala moje zycie, mojemu mezowi rowniez.

Film mozna obejrzec online.

http://www.ourplanet.org/greenplanetfm/matt-wilson-artist-and-raw-foods-adherent

Podziele sie z Wami doswiadczeniem.

Zuzia byla 2 tygodnie na obozie(to tylko 2 tygodnie). Przez ten okres czasu jadla wegansko, ale bardzo zle, bo przyznala nic innego nie bylo. Oboz przetrwania. Biale bulki, jedzenie z puszek. Kiedy ja odbieralam rece miala pokryte  wypryskami, opiekun powiedzial, ze to  to stan zapalny skory- egzema! Zuzia bardzo cierpiala, swedziala ja skora. Opiekun dal jej jakies masci aby zlagodzily bol.

Jak wiecie Zuzia jest weganka z przewaga surowego, pieczywa nie ma u nas w domu zadnego, kiedy ma ochote kupi bezglutenowa bulke raz na jakis czas. Jednak nigdy nie miala problemow z tradzikiem, jej cera byla swieza, nie chorowala.

W domu u nas doszla do siebie po 5 dniach, na surowo. Znowu ma miekko skore, nic ja nie boli.

Prosze sobie teraz wyobrazic niszczace dzialanie srodkow spozywczych.

Pozostawiam Was w dobrych humorach.

Cudownego weekendu, duzo milosci Wam zycze.

BBoy-breakfast

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Komentarze: 120

  1. Malinka 17 grudnia 2016 at 08:45 Reply

    Joasiu wyleczylam tradzik dzieki surowej diecie i to dlatego, ze tutaj zagladam bez suplementow. Teraz kochani jem naprawde malo i calkowicie mono od przeszlo pol roku.
    Zauwazylam, ze tak sie dobrze czuje, nie potrzebuja nic mieszac. Podobnie jest z salatkami. Teraz mam malego synka, on jest na mojej piersi, ale bede chciala mu wpoic zasady diety witarianskiej. Wspanialych swiat Wam zycze. 🙂

    • Joanna Balaklejewska 17 grudnia 2016 at 15:24 Reply

      Malinka ciesze sie niezmiernie. Wszystkiego naj! 😉

    • Basia 17 grudnia 2016 at 20:00 Reply

      Witam, a czy możesz opisać dokładniej jak wygląda Twoja dieta?

      Pozdrawiam

      • Joanna Balaklejewska 19 grudnia 2016 at 15:48 Reply

        Basiu na moim blogu od czasu do czasu zamieszczam co spozywam. „Przejedz na dol” jest tam kilkanascie foodbookow.
        Rowniez podaje co sje moj synek.

        Rano po przebudzeniu nie jestem glodna, jednak lubie pic wode.
        Pozniej owoce, najlepiej mono, nawet kiedy zrobie salatke wszystko spozywam osobno. Jednak lubie tecze na talerzu.
        Rosliny, zielenine spozywam zazwyczaj wieczorem, wtedy tez mam ochote na jakis tluszcz 😉
        Avocado, migdaly, pestki slonecznika i inne ( w zaleznosci gdzie jestem, w jakim kraju). Teraz jednak spozywam niewiele pestek czy migdalow.
        Waga unormowala mi sie calkowiecie, nawet kiedy przeprowadzam dlugie posty, nie chudne znaczaco.
        Jeden raz w tygodniu robie dzien bez jedzenia, ktory `polecam kazdemu. Pozdrawiam, w razie pytan sluze pomoca i.. Eryk 😉

        • Basia 20 grudnia 2016 at 10:38

          Dziękuję Asiu,

          właściwie chciałam się zapytać o to Malinkę. Twoje foodbooki już znam:)
          Jestem po prostu ciekawa jak wyglądają posiłki innych surojadków.
          Pozdrawiam cieplutko:*

        • Joanna Balaklejewska 20 grudnia 2016 at 13:26

          Basiu w takim razie pytanie do Malinki, moze nas doczyta. Malinko jak mozesz napisz jak wygladaja Twoje posilki 🙂
          Basiu pozdrawiam, milego dnia i przygotowan do Swiat 🙂

  2. Patrycja 17 grudnia 2016 at 15:33 Reply

    Zdrowe odżywianie ma swoje zasady – i ich przestrzeganie przynosisuper efekty
    Oczywiste, że żywność NATURALNA nieprzetworzona jest zdrowsza niż odtłuszczona chemia wzbogacona sztucznymi witaminami.

    Polecam książkę Jesteś tym, co jesz – McKeith Gillian.
    Mnie pomogła. W przeciwieństwie do eksperymentowania z cud dietami, której rujnowały moje życie, zamiast je cudownie zmieniać.

  3. Bulimiczka 17 grudnia 2016 at 15:52 Reply

    Witam was wszystkich!
    Jestem chora na buliemie od 4 lat. Mam 19 lat.
    Moze mi ktos z was powiedziec jak walczyc z ta choroba?. Niestety na rodzine tutaj nie ma co polegac, dlatego moze od was dostane jakies pomysly?
    Czy przejscie na surowa diete pomogloby mi uporac sie z problemem?
    Dziekuje z gory za odpowiedz.

    • Eryk 17 grudnia 2016 at 19:44 Reply

      Spokojnie „bulimiczko”, nie jesteś chora 😉 Podaj mi swoje objawy proszę a będzie mi łatwiej wyjaśnić…

    • Artiss 22 grudnia 2016 at 02:24 Reply

      wielu pomogła właśnie dieta witariańska. Jak znasz angielski to na youtube masz wiele świadectw dziewczyn „wyleczonych”

  4. Kinga 17 grudnia 2016 at 18:19 Reply

    Joasiu,to wspaniale ze wykazujesz bardzo ciekawe tematy.Widze,coraz wiecej osob interesujacych.To jest bardzo wazne.Po sobie mam doswiadczenia.Przechodzilam rozne sciezki.Bylam zmuszona do jedzenia miedzy innymi do miesa,ktorego na widok strzesacego miesa galareta,mialam odruch wymiotny.Potem przeszlam(co prawda co teraz Eryk wspomnial o innym okresleniu)anoreksje,nastepnie obzarstwo.Zycie caly czas nas doswiadcza, i szuka ciagle dobrego dla Siebie zycia.Bulimiczko,rozumiem Ciebie,ze meczy cie objaw.Tylko mysle ze nie ma potrzeby tak mocno wpajac do umyslu jakies choroby,bo to niepotrzebnie poglebia.Zawsze trzeba miec nadzieje i wiare.Dzieki temu jest latwiej.Do tej pory mam u osob bliskich nietolerancje mojego trybu zycia.A ja daje mojemu duchowi spokoj afirmacja.Bulimiczka,mysle ze skoro po jedzeniu sie zwraca,to moze organizm sygnalizuje odmowe.Uwazam ,na syrawke bedzie dobrym pomyslem,o ile masz chec tego sprobowac,mocno zachecam.Ale jak wiadomo tutaj Eryk I Joasia maja wieksze doswiadczenia.
    Joasiu i Eryku.Jak np.nie przepadam sa zmakiem surowego buraka i jesc niektore warzywa ktore aja kosyntencje twarda i bym i ich zakiszyla,to moze tez popsuc dla naszego trawienia i enzymu?
    Joasiu chcialabym zakupic ta ksiazke Pawla Sbastjanowicza, ale w necie jest niedostepna.Chcialabym tez przekazac lub pokazac innym osobom.

  5. EWCIA 17 grudnia 2016 at 18:28 Reply

    BULIMICZKO JA RADZĘ CI PO PROSTU PRZEJŚCIE NA WCINANIE OWOCKÓW! WTEDY GDY BĘDZIESZ GŁODNA SIĘGASZ PO OWOC JESZ POWOLI AŻ DO LEKKIEGO NASYCENIA! JUŻ PIERWSZEGO DNIA POCZUJESZ RÓŻNICĘ! SPRÓBUJ! ORGANIZM BĘDZIE SIĘ JEDNOCZEŚNIE OCZYSZCZAŁ A TY NIE BĘDZIESZ CHODZIĆ GŁODNA!
    JOASIU BARDZO DZIĘKUJĘ CI ZA TEN WPIS! PRZECZYTAŁAM Z PRAWDZIWĄ PRZYJEMNOŚCIĄ! JOASIU MAM TROCHĘ DZIWNE PYTANIE , CZY TY MALUJESZ PAZNOKCIE? PYTAM BO ZACZYNAM NOWĄ PRACĘ GDZIE LICZY SIĘ WYGLĄD DŁONI I PAZNOKCI, A MOJE SĄ W NIENAJLEPSZEJ KONDYCJI ( LUBIĘ GRZEBAĆ W ZIEMI 🙂 ) MYŚLĘ O POMALOWANIU, ALE OBAWIAM SIĘ , ŻE LAKIER BĘDZIE NIEOBOJĘTNY DLA ORGANIZMU, JUŻ SAM JEGO ZAPACH ODSTRASZA.

  6. Eryk 17 grudnia 2016 at 20:08 Reply

    Dobra rada Ewciu;) A co do paznokci to wiele wiele bym dał by wszystkie unowocześnione Kobiety przez tą chora cywilizację wyszły z błędnego przekonania o swej elegancji dzięki pomalowanym paznokciom, które są najpiękniejsze gdy są NATURALNE. I to się tyczy całego ciała Kobiety, nie tylko paznokci. Warto zauważyć że akurat Kobiety przez to że malują paznokcie nie widzą właśnie co pokazuje „ekran” narządów wewnętrznych – mowa o obłoczkach/półksiężycach. Ile ja bym dał… ile ja bym dał by WSZYSTKIE KOBIETY NA ŚWIECIE ZABŁYSŁY SWYM ŚWIATŁEM KOBIECEJ NATURALNOŚCI … 🙁 Proszę Was wszystkie- zastanówcie się, mocno się zastanówcie nad sensem tego co robicie, bo z reguły nie robicie tego dla samych siebie lecz dla kogoś(!) Nie malujecie paznokci dla siebie, lecz dla kogoś, nie farbujecie włosów dla siebie tylko dla kogoś, nie malujecie się dla siebie tylko dla kogoś!!!!! Przy okazji niszczycie to co macie najcudowniejsze i najbardziej wartościowe oraz najpiękniejsze- SWĄ JAKŻE CUDOWNĄ NATURĘ…

  7. Eryk 17 grudnia 2016 at 20:12 Reply

    Tylko jedną Kobietę przyszło mi poznać w swoim życiu która zabłysła mi najjaśniejszym światłem naturalności jakie kiedykolwiek widziałem, tylko(aż) jedna. Mimo, że także była poddana (nieświadomie) tej jakby presji z otoczenia podobnie jak wszystkie inne, ona potrafiła się temu oprzeć najbardziej z poznanych mi Kobiet…

    • Artiss 22 grudnia 2016 at 02:28 Reply

      pewnie została Twoją żoną:)

      PS – mój mężczyzna też nie lubi nienaturalności… do tego stopnia, że buty dla zdrowia mojego mam nosić łaskie, paznokci nie malować i inne:) Staram się walczyć z moimi stereotypami. Ale bez makijażu chodzę już 2 lata:)

  8. EWCIA 18 grudnia 2016 at 16:02 Reply

    ZASTANOWIŁO MNIE W TYM ARTYKULE, ŻE POKARM GOTOWANYJEST DOBRZE PRYSWAJALNY. AUTOR PISZE OCZYWISCIE W KONTEKSCIE, ŻE TAKI POKARM ZJEDZONY W MOMENCIE GDY ORGANIZM JEST NAJEDZONY ZOSTANIE ZMAGAZYNOWANY W POSTACI TŁUSZCZU A SUROWY W PODOBNYM PRZYPADKU ZOSTAŁBY WYDALONY. ALE JEŚLI ZJEMY POKARM GOTOWANY W MOMENCIE GDY ODCZUWAMY PRAWDZIWY GŁÓD TO CZY ODŻYWI NAS RÓWNIE DOBRZE JAK GOTOWANY? Z TEGO STWIERDZENIA, ŻE POKARM GOTOWANY JEST LEPIEJ PRZYSWAJALNY TAK BY WYNIKAŁO. AUTOR DODAJE ŻE W GOTOWANYM STRUKTURY ZŁOŻONE SĄ ROZŁOŻONE DO PROSTYCH , KTÓRE BEZ PROBLEMU WCHŁANIAJĄ SIĘ . TO JA JUŻ SAMA NIE WIEM. MYŚLAŁAM, ŻE W GOTOWANYM WSZYSTKO CO DOBRE ULEGA ZNISZCZENIU POD WPŁYWEM TEMPERATURY? CO WY NA TO?

    • Eryk 18 grudnia 2016 at 18:10 Reply

      Ogólnie artykuł sensowny lecz nie zgodziłbym się ze wszystkimi szczegółami 😉 Krótko pisząc, zniszczone termiczne jedzenie ma zniszczoną strukturę włókien(tzw błonnik) czyli zniszczoną strukturę energetyczną, czyli de facto jest pozbawiony całkowicie energii i jedyne co robimy w momencie jedzenia go to odbieramy sobie tą energię mniej lub bardziej w zależności od tego jak obciążające jedzenie jemy. Poza tym nie istnieje coś takiego jak „trawienie” już to pisałem, to inny mechanizm. Nasz organizm niczego tak naprawdę nie trawi i tyle.

    • Eryk 18 grudnia 2016 at 18:22 Reply

      *z niektórymi szczegółami bym się nie zgodził…

  9. EWCIA 18 grudnia 2016 at 17:18 Reply

    WERYFIKUJE MÓJ KOMENTARZ! JUŻ SIE DOCZYTAŁAM, ŻE CZĄSTECZKI GOTOWANEGO POŻYWIENIA SĄ TAK MAŁE ZE Z ŁATWOŚCIĄ PRZENIKAJĄ PRZEZ JELITA DO KRWI A TAM SĄ WYŁAPYWANE PRZEZ LIMFOCYTY (KOMÓRKI OBRONNE) TE KOMPLEKSY POWODUJĄ POWSTAWANIE ALERGII. A DLACZEGO LIMFOCYTY JE WYŁAPUJĄ ? BO TAKI POKARM MA CAŁKIEM ZMIENIONĄ STRUKTURĘ. LIMFOCYTY NIE WYŁAPUJĄ CZĄSTEK POKARMU POCHODZĄCEGO Z ŻYWEGO POŻYWIENIA!

  10. Bulimiczka 18 grudnia 2016 at 17:35 Reply

    Drodzy chooselifowicze, dziekuje!!!!!, jesli chodzi o moje zaburzenia odzywiania to nie moge sie uwolnic od jedzenia. Pracuje jako modelka. Niestety jedzenie odgrywa istotna rola dla mnie. Nie jem caly dzien, a wieczorem po pokazie juz nie moge wytrzymac i wpycham w siebie wszystko co jest w lodowce. Kiedy najem sie, wymiotuje. Mam wyrzuty sumienia. Godzine temuj zjadlam cala wielka pizze, czekolade, popcorn, pol chleba i popilam fanta( wszystko w ciagu godziny). Pije litr herbaty odchudzajacej kazdego dnia. Pragnelam przestac, jednak za bardzo sie boje, ze nie opanuje sie w jedzeniu i waga pojdzie znacznie w gore. Wszystkie moje kolezanki sa prawie na diecie, ale ja wciaz chodze glodna 🙁

    • Eryk 18 grudnia 2016 at 18:21 Reply

      No to jest rzeczywiście niedobrze jak cały dzień nic się nie je i wieczorem rzuca się człowiek na jedzenie, tez to przerabiałem ze sobą i rozumiem jak to działa. Przede wszystkim musisz zacząć nauczyć się jeśc bardzo powoli zaczynając posiłek i dokładnie bardzo dokładnie przeżuwać i dzięki takiemu działaniu po kilku już minutach bądź kilkunastu w trakcie jedzenia powinnaś odczuć nasycenie… Jeśli po odczuciu nasycenia w trakcie jedzenia dalej będziesz jeść powoli i dokładnie to odczucie fałszywego głodu powróci i może człowiek wtedy jeść i jeść … i tak prawie że bez końca. Nie polecam Ci oczywiście jedzenia bez końca ale dzięki temu że zaczniesz jeść WOLNO to powinno obejśc się bez wymiotów 😉 No i jeszcze BARDZO WAŻNA kwestia- staraj sie jak najmniej mieszać a najlepiej spróbuj sobie zjeść wieczorem chociaz raz(po całym dniu niejedzenia jak przyjdzie Ci ten niby głód) taki posiłek jak : ziemniaki+ jarmuż(gotowane i to i to z tym że jarmuż nie za długo by zachować lekko twarde włókna) + burak gotowany(w całości gotowany). Albo: Ziemniaki+ buraki, z tym że gotujesz wszystko w tzw mundurkach i nie solisz wody:) Nadmiar używanej soli i cukru w żywieniu wzmaga apetyt pamiętaj… Pewnie chciałabyś wiedzieć dlaczego? Sama dojdź do tego 😉 Jedno na koniec jeszcze… NIE JESTEŚ CHORA PAMIĘTAJ !!! Twoje objawy z czegoś wynikają (ja rozumiem z czego) ale nie są objawami żadnej tzw „choroby” ! 😐

  11. Kinga 18 grudnia 2016 at 21:21 Reply

    Bulimiczko.Tez uważam, że nie jest to choroba.Pamiętam tez moje napady.To tylko psychiczne nastawienie.Bulimiczko ,a czy nie możesz wziąć do pracy owoce?Bo myślę że to też by było dobrym rozwiazaniem.

    • Joanna Balaklejewska 19 grudnia 2016 at 15:42 Reply

      Owoce sa doskonale, bardzo syca. Odczuwam wielkie nasycenie po zjedzeniu duzego jablka! Przy tym owoce nie tucza i dostarczaja potrzebnej nam energii 😉

  12. Kinga 19 grudnia 2016 at 15:13 Reply

    OCH ERYKU,JAK BY MI BYLO PRZYJEMNIE MNIEC TAKICH LUDZI OBOK MNIE JAK TY,KIEDY UWAZAC KOBIET PIEKNYCH I NATURALNYCH BEZ MAKIJAZU.ZAWSZE MNIE PRZESZKADZALO TO MALOWANIE A POTEM ZMYWANIE.I TO SIE NO WLASNIE DLACZEGO KOBIETY MUSZA MALOWAC SIE A MEZCZYZNI NIE.JAK MOJ NAZ POWIADA,KIEDY MEZCZYZNA SIE MALUJE TO JEST WTEDY P…….NO DOBRZE ,TO KOBIETA KIEDY SIE MALUJE TO MOZE BYC TEZ L…….PRZEPRASZAM JOASIU ,ZA TAKIE MOCNE ROZPISYWANIE NIE NA TEN TEMAT TWOJEGO TEKSTU.BUZIA MI SIE NIE ZAMYKA.JESLI MOZNA TO MOGE PODAC MOJE KONTO E-MAILOWE.

    • Joanna Balaklejewska 19 grudnia 2016 at 15:41 Reply

      Kingo przeciez nie napisalas nic niestosownego 😉
      Jesli chodzi o ksiazke, to moge Ci przeslac, ale tylko w formie e-booka. Wiem, ze Lyubov nie obrazilaby sie gdyz sama ja kiedys udostepnila na witarianizmie.
      Nie wiem dlaczego nie mozna jej kupic w „normalnej” formie. Mnie nic bardziej nie cieszy jak przezucanie kartek. Usciski przesylam i jade na zakupy po mlode kokosy 😉

  13. Katarina 19 grudnia 2016 at 16:24 Reply

    Nie ma trawienia, nie ma witamin jest Energia! Czy Wy czytacie siebie? Takie blogi powinni zamknac aby innym nie szkodzic. Banda kretynow. Kazdego dnia mam do czynienia z pacjentami jako lekarz i umieraja z powodu braku witamin, a trawienie to podstawa!!!!!
    Energia to co? To witaminy i mineraly. Edukujcie sie ludzie. Spedzilam na studiach 30 lat, a ile wy spedziliscie na medycynie?

    • Joanna Balaklejewska 19 grudnia 2016 at 16:38 Reply

      Studiowalam „siebie” odkad skonczylam 7 lat, a wiec 35 lat juz i jeszcze sie ucze. To wtedy widzialam jak moje cialo zmienia sie pod wplywem pewnych produktow, jak reaguje na niektore pokarmy. Jako dziecko lezalam w szpitalu zniszczona przez leki, wykonczona. Medycy sa mi bardzo „bliscy” gdyz mialam z nimi kontakt od dziecka, w mojej rodzinie jest ich troche.
      To dlatego nigdy nie poszlam na medycyne, bo widzialam co sie dzieje- Jak lekarze staja sie dilerami lekow, jak malo jest medykow z powolania.
      Moj wujek, ktory byl znanym doktorem, nie pil mleka od lat, poniewaz bardzo mu szkodzilo wystapil w sniadaniowej telewizji i stwierdzil, ze mleko jest niezbedne dla kazdego dziecka.
      Bylo to 20 lat temu. Dzieki tym slowom dostal pokazna sume. Nie osadzam go, mial do splacenia kredyt. Bylo mi po prostu przykro.
      Ludzie ktorym najmniej ufam na tym swiecie to ksiadz i lekarz. To temat rzeka. Czlowiek powinien uczyc sie na bledach, nieprawdaz?
      Nie mam czasu na tracenie pozytywnej energii.Zycze wiecej dystansu, wszystkiego dobrego.

    • Eryk 22 grudnia 2016 at 10:26 Reply

      Jestem dlatego szczęśliwy, że nie jestem i nie będę lekarzem… Nie szkodzę innym jak i sobie. Staż jest tu nie istotny KATARINO a bez energii (niezbędnej do życia) nie mrugnęła byś nawet powieką, a twierdzenie jakoby witaminy oraz minerały(zakładając że istnieją)dawały nam energię jest w ogóle PARADOKSALNE z punktu widzenia aktualnej rzeczywistości czyli stanu zdrowia wśród ludzi. Szybko tłumaczę… Bo jak to jest że dziś ludzie praktycznie nie dostarczają sobie witamin w ogóle, jedząc w tempie narzuconego im „życia” w pośpiechu te bułki, hot-dogi, pizze(tzw fast foody), w dodatku palą i piją, owoce i warzywa sa bardzo skromnym dodatkiem w menu, ponadto mnie w szkole uczono(nie wiem jak Ciebie) że witaminy GINĄ W TEMP. POWYŻEJ 40-45 ST. i KONIEC ! A więc można śmiało rzec że wszyscy ludzie mają niedobory a…. ŻYJĄ ( ! ?). No właśnie… Twoi pacjenci nie umierają z powodu braku witamin i minerałów tylko z powodu wyniszczenia i obumierania organizmu na skutek toksycznego jedzenia !!!!!!!!!!!!!!!!! Szkoda że starsze pokolenie(naszych babć i dziadków) wymiera bo oni przekazują nam jak to kiedyś było że ludzie jedli bardzo znikome ilości jedzenia często oraz mono posiłki proste – NIKT NIE PATRZAŁ NA JAKIEŚ TAM WITAMINY I MINERAŁY, na półkach sklepowych był ocet i chleb jedynie często, kurcze wyobrażasz sobie jakie wtedy były niedobory???!!!! A popatrz ilu dożyło sędziwego wieku jedząc niewiele!!!! Nawet Ci co przeżyli wyniszczającą wojnę i przymusowy głód wraz z jednoczesną ciężką morderczą pracą żyją do dziś w sędziwym wieku!!! Nawet psy kiedyś żyły dłużej niż obecnie a rzucało im się byle ochłapa na wsiach … Pozłuchaj ludzi starszych analizuj a dowiesz się jak było naprawdę bo w książkach te oczywiste fakty już nie występują za to trwa w najlepsze dezinformacja i zwykła manipulacja poprzez oszustwa i indoktrynację szkolną. Poza tym nie uczyli Ciebie w szkole przypadkiem że to węglowodany białka i tłuszcze są źródłem ewnergii ?:) Hmm coś mi się wydaje że chyba tak uczyli 😉 Witaminy są według „nauki” jedynie pośrednikami i pełnią jedynie funkcję regulacyjną w organizmie zatem przestać pisać bzdury iż są „źródłem energii”.

    • Eryk 22 grudnia 2016 at 12:10 Reply

      I jeszcze jedno pytanko tak na marginesie Katarino/ Katarzyno… Jakie witaminy zalecasz swoim pacjentom w momencie gdy stwierdzisz niedobory hmm? Syntetyczne czy te z owoców oraz warzyw ? Jeśli syntetyczne to zapomnij jakoby taka forma tych tzw witamin była w jakikolwiek sposób przez organizm żywy akceptowana, nie ma szans i tyle. O tym nawet nie raz już w radiu trąbili. My jesteśmy LUDŹMI jakbyś zapomniała a nie maszynami! na szczęście jeszcze jesteśmy ludźmi , bo za kilkadziesiąt lat marnie to widzę i dlatego już teraz robić będę wszystko co w mej mocy by ludzie się budzili z tego snu, a raczej koszmaru ku ich jednej wielkiej nieświadomości. Zwierzęta w naturze mają się w najlepsze nie licząc witamin kalorii i nie chodząc do szkoły oraz na studia czy do lekarza albo aptek, ale gdy wtargnie tam … CZŁOWIEK ze swoją tzw „nauką” i ze swymi wymysłami co do poprawiania natury, to wtedy zwierzę zacznie chorować a natura obumierać(ale ona tak naprawdę da sobie radę zawsze). A NA KONIEC MOCNE PRAWDZIWE SŁOWA JESZCZE ODE MNIE… Człowiek jest istotą WOLNĄ zwierzę także jest WOLNĄ istotą I NIKT N I E M A P R A W A WMAWIAĆ/KAZAĆ/ROZKAZYWAĆ ORAZ STRASZYĆ NAS GDY CHCEMY KORZYSTAĆ Z TEJ WOLNOŚCI OSOBOWEJ ORAZ TEGO CO MA NAM DO PODAROWANIA NATURA, NIKT NIE MA PRAWA OGRANICZAĆ CZŁOWIEKOWI WOLNOŚCI WYBORU ! ! ! ! ! ! ! ! TO DROGA DO NIEWOLNICTWA KOLEŻANKO OBUDŹ SIĘ PROSZĘ….

    • Eryk 22 grudnia 2016 at 12:13 Reply

      Dodam jeszcze że wielu lekarzy na Świecie już się przebudziło i zorientowali się oni w jakim biznesie siedzieli, takim lekarzom oczywiście sprytnie odbierają prawo do wykonywania zawodu, cóż w końca na zdrowych ludziach nikt ze środowiska medycznego nie zarobiłby prawda KATARINO ? PRAWDA 😉

  14. EWCIA 20 grudnia 2016 at 06:40 Reply

    DROGA KATARINO, JA RÓWNIEŻ JESTEM ZWIĄZANA Z BRANŻĄ MEDYCZNĄ, CHOCIAŻ LEKARZEM NIE JESTEM. WIDZĘ JAK MEDYCYNA NISZCZY LUDZI, A WRĘCZ SKRACA ICH ŻYCIE. CO Z TEGO , ŻE STUDIOWAŁAŚ 30 LAT, SKORO OGROMNA CZĘŚĆ WIEDZY JAKĄ WAM WPAJANO TO KŁAMSTWA. BRANŻA MEDYCZNA TO OBECNIE JEDEN WIELKI BIZNES. DLACZEGO LEKI NA CHOROBY PRZEWLEKŁE TRZEBA BRAĆ DO KOŃCA ŻYCIA? GDYBY LECZYŁY RZECZYWIŚCIE TO WYSTARCZYŁBY JAKIŚ OKRES CZASU I CZŁOWIEK BYLBY ZDROWY . A WIEM , ŻE LEKARZE Z CZASEM TYLKO ZWIĘKSZAJĄ DAWKI. A SUROWA DIETA OWOCOWA POTRAFI WYLECZYĆ NP. CUKRZYCĘ TYPU 2 W CIĄGU 2 TYGODNI! MOJE ZDROWIE ROWNIEŻ ZOSTAŁO ZRUJNOWANE MIMO MŁODEGO WIEKU PRZEZ MEDYKÓW. DOPIERO WZIĄWSZY SPRAWY W SWOJE RĘCE I ZWRÓCIWSZY SIĘ W STRONĘ NATURY POWOLI ODZYSKUJĘ ROWNOWAGĘ I DOŚWIADCZAM TAK CUDOWNEGO SAMOPOCZUCIE FIZYCZNEGO I PSYCHICZNEGO JAKIEGO NIE CZUŁAM OD BARDZO DAWNA.PISZESZ, ŻE LUDZIE MAJA NIEDOBORY. OWSZEM, JEDZĄ ŚMIECIOWE JEDZENIE I WIĘKSZOŚĆ MA TAK ZANIECZYSZCZONE JELITA , ŻE NIC WARTOŚCIOWEGO DO KRWI SIĘ NIE WCHŁONIE. KATARINO ZWRÓĆ UWAGĘ , ŻE LEKI NIE ROSNĄ NA DRZEWACH, A OWOCKI OWSZEM. A CO DO ENERGII TO CHYBA SŁABO UWAŻAŁAŚ NA FIZYCE I BIOLOGII;). CAŁE ŻYCIE NA NASZEJ PLANECIE ZALEŻY OD ENERGII SŁONECZNEJ!! WYSTARCZY TROCHĘ RUSZYĆ GŁÓWKĄ I POWIĄZAĆ SOBIE PEWNE FAKTY. MYŚLĘ, ŻE NIE BEDZIESZ MIAŁA Z TYM TRUDNOŚCI BO PRZECIEŻ JESTEŚ MEGA WYKSZTAŁCONYM CZŁOWIEKIEM! KATARINO Z ĆAŁEGO SERCA CI ŻYCZĘ WSPANIAŁEGO ZDROWIA I WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO. MYŚLĘ, ŻE SKORO TRAFIŁAŚ NA BLOGA O TAKIEJ TEMATYCE TO JEDNAK COŚ TAM W TWOIM UMYŚLE ZAKIEŁKOWAŁO I PODŚWIADOMIE ZACZYNASZ POSZUKIWAĆ PRAWDY! POWODZENIA!

  15. Kinga 20 grudnia 2016 at 13:02 Reply

    JOASIU DZIEKUJE CI ZA E-BOOKA,BARDZO CHETNIE PRZYJME.TEZ WOLE PRZEKARTKOWAC,NIE MA TEGO,TEZ Z TAKIEJ PRZECZYTAM.
    NO WLASNIE TE KOKOSKI.KUPILAM OSTATNIO 3,DZIECI PRZEWIERCILY DZIURY I WYPILY.POTEM LEZALY PARE DNI I MI SIE POPSULY.POWIEDZ CO POWINNAM Z NIMI ZROBIC PO PRZEDZIURAWIENIU?CZY MOZNA ZJESC ODRAZU W CALOSCI,BO TO CHYBA TLUSZCZ.SZKODA MI BYLO ,BO SA PYSZNE.

    • Joanna Balaklejewska 20 grudnia 2016 at 13:39 Reply

      Kingo wiec przesle dzisiaj wieczorem e-booka! 😉
      Jesli kokos jest mlody to doskonale pozywienie dla nas i dzieci, ja potrafie zjesc 2,3 😉
      Jestem syta bardzo dlugo przez jakies 4 godziny. Jesli to starszy kokos to zjadam polowe, wiecej nie dam rady gdyz za tlusty.
      Aby sie nie zmarnowal przygotowuje z niego mleko- wkladam do lodowki i moze stac do 2 dni, ewentualnie tre na wiorki i susze.
      Wtedy rowniez nadaje sie do jedzenia. Soczystego dnia Ci zycze 😉

      • Kinga 28 grudnia 2016 at 13:26 Reply

        JOASIU.BARDZO,BARDZO DZIEKUJE ZA E-BOOKA.I TO BAAARDZO SIE UCIESZYLAM.POWIEM CI ZE TO MOJ NAJPIEKNIEJSZY PREZENT POD CHOINKOWY.PRZESYLAM CI MOCNE UCISKI.OCH,CHCIALOBY SIE TO NA ZYWO.
        KOKOS JEST PRZEPYSZNY.DZIECIAKI UWIELBIAJA PIC Z KAKAEM.
        SLODKIEGO DNIA

  16. Kinga 20 grudnia 2016 at 13:26 Reply

    DROGA KATARINO.TEZ UWAZAM ,ZE NATURA ,SWIATLO ,ENERGIA ,I CZYSTY UMYSL JEST NAJLEPSZYM LEKARSTWEM.MOJEMU SYNOWI LEKARKA CIAGLE ZLECALA STERYDY ZIEWNE,BO NIBY MIAL ASTME.CZYTAJAC BARDZO DLUGA LISTE ULOTKI,PRZESTRASZYLAM SIE ,JAKIE MOGA BYC SKUTKI UBOCZNE.OTWORZYLAM OCZY I UMYSL.Z MEZEM SZUKALISMY INNEJ ALTERNATYWY.I CO SIE OKAZUJE ,SA LEPSZE LEKARSTWA,TAKIE JAK OSTAWIENIE MIESA NABIALU I PRZETWORY,CUKIER,I DUZO SPORTU.SYN MA 12 LAT ,OD 6 LAT INTESYWNIE TRENUJE HOKEJ,I OD TAMTEJ PORY NIE MA OBJAWOW ASTMATYCZNYCH.CHDZILISMY DO LEKARZA KIEDY SYN MIAL 4-5 LAT.POWIEDZIALAM DOKTOROWEJ,ZE NARAZIE DSTAWILAM LEKI,PYTALA SIE JAKI EFEKT.ODPOWIEDZIALAM ,ZE JEST OK,A ONA…….TO DLA EKSPERYMENTU DAJEMY.POWIEDZ,CZY TO JEST W PORZADKU!!!!CZY TO SA LEKARZE,KTORZY CHCA POMOC!!!!EWCIA,MA RACJE,KOLEJNA OSOBA ,BOI SIE STRATY MAJATKU PRZEZ WSPANIALYCH SPONSOROW.TYLKO UTRACI RACZEJ SERCE I SPOKOJ.KATARINO,SKORO ZERKASZ TU,BYC MOZE COS CIE ZASWIECILO,ABY COS NIE TAK ROBISZ.POLECAM CI ,CZESTEGO ZAGLADALA,I ZAPOZNALA SIE NAJPRAWDZIWSZA PRAWDE.NIE MUSISZ TRACIC TWOJEGO ZAWODU.MOZESZ ROWNIEZ DALEJ ZALECAC PACJENTOM,NATURALNYM SPOSOBEM.NIE ZATRACISZ NA TYM ,LECZ ZDOBEDZIESZ DOBREGO SERCA I MILOSCI.I CHYBA O TO CHODZI,WTEDY JESTESMY DUZO ZDROWSI.
    POZDRAWIAM

  17. EWCIA 21 grudnia 2016 at 20:02 Reply

    JOASIU A JA CIĄGLE CZEKAM NA OBIECANY WPIS :), POZDRAWIAM CIĘ CIEPLUTKO!

  18. EWCIA 22 grudnia 2016 at 21:08 Reply

    JOASIU MIAŁĄM NA MYŚLI TEN ZWIĄZANY Z OSOBĄ ERYKA, ALE SZCZERZE TO KAŻDY TWÓJ WPIS CZYTAM Z OGROMNĄ PRZYJEMNOŚIĄ (IM DŁUŻSZY TYM LEPSZY)! I Z NIECIERPLIWOŚCIĄ SPRAWDZAM CZY MOŻE POJAWIŁO SIĘ COŚ NOWEGO. W TWOICH WPISACH OPRÓCZ WIEDZY ZAWARTA JEST BARDZO POZYTYWNA ENERGIA! TO SIĘ CZUJE!

  19. Eryk 22 grudnia 2016 at 23:21 Reply

    No na ten wpis jeszcze trochę poczekają wszyscy… Chcę by była tam tylko i wyłącznie prawda zawarta łącznie ze szczegółami. Jak wiadomo po tych moich wydarzeniach wiele razy przychodziły mi na myśl coraz to nowe wnioski i dlatego z Panią Asią dopracuję to by sklecić to w jedną logiczną całość. Pisałem to wtedy dość chaotycznie jej dlatego wymaga to uklepania w całość która będzie czytelna i zrozumiała w miarę dla wszystkich 😉 Tyle ode mnie w związku z tym;)

  20. Eryk 22 grudnia 2016 at 23:28 Reply

    I dodam jeszcze że z pewnością nie uda się zawrzeć tam wszystkich szczegółów, gdyż trzeba by było napisać o tym książkę, jednak to sobie podaruję… Dosłownie księgę. Mimo tego najlepszym „dowodem” a raczej przykładem tego wszystkiego co piszę i głoszę będę sam ja w czystej postaci gdy … dotrę do końca i wytrwam proces całkowitego oczyszczenia organizmu. Wtedy będę żywym przykładem- tego pragnę by otworzyć ludziom oczy. Choć wiem że i tak ludzkie nawyki oraz wpajane od dzieciństwa informacje (fałszywe oczywiście) są tak mocno zakorzenione w człowieku w umyśle że nawet moja zmiana mimo, że niesamowicie „CUDOWNA”(tu nie ma mowy o cudzie tak naprawdę) to i tak pozostałaby dla wielu tylko czymś zwyczajnym ewentualnie część sklasyfikuje to jako zwykły przypadek i już… Liczę się z tym że człowiek wręcz potrafi zaprzeczać dziś własnemu sobie, temu co naprawdę widzi bo inaczej go nauczono, dlatego zawsze znajdzie jakieś nawet głupie ale wytłumaczenie na wszystko i pozostanie tym samym w ciemności umysłu niestety.;/

  21. EWCIA 23 grudnia 2016 at 08:27 Reply

    W TAKIM RAZIE CZEKAM CIERPLIWIE…:)

  22. Kinga 23 grudnia 2016 at 12:45 Reply

    ROWNIEZ CZEKAM CIERPLIWIE,A ZARAZEM LUBIE CIAGLE ZAGLADAC DO WAS.TEZ TAKIE OSOBY DZIALAJA MOCNA ENERGIE NA MNIE.CZUJE SIE NAPRAWDE SZCZESLIWA,ZE ZNALAZLAM TAKICH OSOB ,KTORZY MAJA TAKIE SAME PODZIELNE ZDANIE DO ZYCIA.SZKODA ,ZE NIE MAM BLISKO MNIE.
    CZEKAM TEZ NA E-BOOKA JOASIU.
    DO USLYSZENIA.

  23. Basia 23 grudnia 2016 at 22:20 Reply

    Eryk, a ja mam pytanie odnośnie Twoich zębów. Na forach ludzie piszą, że na witarianizmie mają problemy z prochnica. Jakie masz zdanie na ten temat?
    Dziękuję za odpowiedź.

  24. Eryk 23 grudnia 2016 at 23:44 Reply

    Moje zęby to odrębny temat długi temat…. Napisze w skrócie. Zanim przeprowadziłem 1 głodówkę poddałem się licznym (chyba łącznie czterem lub pięciu) zabiegom stomatologicznym po to by usunąć 3 amalgamaty oraz wyciągnąć trujący jodoform na własne życzenie z zęba leczonego wiele lat temu kanałowo i który w dodatku był zatruty czyli martwy(tak naprawdę wszystkie zęby leczone kanałowe stają się prędzej czy później MARTWE i już, także te gdzie są amalgamaty niestety). w ciągu kilku miesięcy usunąłem 2 zęby leczone kanałowo oraz usunąłem 3 amalgamaty w ciągu miesiąca, następnie usuwałem najgorzej wyglądającego zęba(a raczej jego resztki) hirurgiczne i niestety tu nie obyło się bez znieczulenia w dziąsło a to się równa= kolejne trucizny + promieniowanie RTG z prześwietlenia które miałem jeszcze wcześniej robione siłą wyższą niestety(konieczność przed zabiegiem;/ ). To wszystko działo się przed zimą 2014 roku i w tym też roku byłem od jego początku tylko na surowej roślinnej żywności. I właśnie przez to że mój organizm był poprzez jedzenie tylko surowego odciążony to ja wszystko dotkliwie odczułem każdą truciznę która trafiła do organizmu do krwioobiegu i dodatkowo te które zostały poruszone „uśpione” przez długie lata(od dzieciństwa). I dlatego podczas tej morderczej głodówki 9- dniowej ledwo wytrwałem, ledwo ledwo – ehh to mało powiedziane. Gdybym nie żywił się na surowo(i tu trzeba co nieco zrozumieć) to nie odczułbym tego praktycznie w ogóle, ani amalgamatów ani innych rzeczy. Moim głównym wtedy błędem było jedynie to że jadłem za dużo silnie odtruwających owoców typu gruszki i jabłka. No i tu trafiamy do sedna… Witarianie(tak zwani; ) ) mają problemy z uzębieniem tylko dlatego że przejadają się słodkimi owocami jedząc za często w ciągu dnia, dwa- jedzą nie mieszając dokładnie ze śliną ! Dlatego prowadzi to do próchnicy. Ponadto nie prowadzą rozsądnie oczyszczania organizmu nie robiąc głodówek przez co coraz bardziej jedząc w nadmiarze zatruwają się na potęgę, ale nie oczywiście doskonałymi owockami tylko poruszonymi przez nie zastygłymi często już ogromnymi zanieczyszczeniami w NASZYM DRZEWIE ŻYCIA – JELICIE .

    • Agata 20 stycznia 2017 at 10:31 Reply

      Eryku, ja w jednym zębie mam śrubę (chyba tytanową), na niej plomba ale płytka bo śruba lekko prześwituje. Myślisz, ze z takim czymś organizm też może sobie sam poradzić jak się go oczyści? Plomb to w ogóle mam, dużo (nie wiem jakie), z powodu próchnicy szyjek dziwnej (czyli sporo plomb ale o małej powierzchni).

      Szkoda, że nie odpisałeś już w tamtym wątku. Mam nadzieję, że nie obraziłam.

      Też jestem ciekawa jak wyglądasz – to jednak najlepsza „reklama” naszego odżywiania.

    • Agata 20 stycznia 2017 at 10:53 Reply

      Jeszcze jedno pytanie, jeśli można, ale chyba znam odpowiedź… Co sądziesz o tatuażach? Ten barwnik w skórze też pewnie bardzo szkodzi? 🙂

      Myślisz, że organizm sam „wywali” tatuaż jak się go gruntownie oczyszcza?

      Przeczytałam wczoraj Ewangelię Esseńczyków na stronie o Ehercie. Podobało mi się, pomogło zobaczyć „wyższość” człowieka nad zwierzęciem i w ogóle Biblia wydała się bardziej przystępna jak spojrzałam na Matkę Maryję jako Matkę Naturę… ale dzisiaj przeczytałam w necie, że to nie z Biblii i tekst fałszywy. Ehh, rozczarowałam się trochę 🙂 chyba swoją głupotą głównie 😉

  25. Eryk 23 grudnia 2016 at 23:47 Reply

    Aktualnie nie mam 3 zębów ale to tylko moja wina a nie owoców itd. Oczywiście jest możliwe by odrosły jak tylko całkowicie oczyszczę organizm by następnie go odbudować dostarczając energii 😉

  26. Eryk 23 grudnia 2016 at 23:52 Reply

    Ale co najważniejsze mimo że nie myję zębów od ponad 3 lat, to nie mam nieświeżego oddechu i każdy tak by mógł… Nie mam idealnie białych ale nigdy też takich nie miałem. Jednak także wybielenie przez samą naturę jest możliwe, wszystko jest możliwe ! Gryzę praktycznie cały czas po prawej stronie jako że trzonowych dwóch po lewej nie mam na dole i jednego u góry niestety, ale musiałem je usunąć gdyż coraz bardziej zatruwały mnie siedzące w korzeniach trucizny. Chociaż dziś zastanawiam się czy słusznie postąpiłem usuwając je w gabinecie, mogłem poczekać aż sam organizm je usunie bądź naprawi(on wie co robić) podczas np. głodówki. hmmmm

  27. Basia 24 grudnia 2016 at 01:09 Reply

    Dziękuję za odpowiedź. Napsałeś, że witarianie za często jedzą w ciągu dnia, czy Twoim zdaniem powinniśmy jeść rzadziej, a więcej? Nie myjesz zębów, a czy pluczesz jakoś specjalnie zeby po posiłku? A włosy myjesz wodą, czy masz coś specjalnego? Jeszcze jedno pytanie co jesz w lutym, marcu, w miesiącach kiedy kończy się zima, a nie ma jeszcze wiosny.

    • Eryk 25 grudnia 2016 at 01:30 Reply

      Powinniśmy jeść i rzadziej i mniej, góra 2 posiłki dziennie nie więcej niż w garści mieścimy. Tylko wtedy organizm będzie się oczyszczaćskutecznie i bezpiecznie z korzyścią dla nas. Ale trzeba być przygotowanym na tzw spadki „napięć”. Nie myję nie płucze niczym jak tylko raz wodą pomlaskam w buzi z rana i to wsio 😉 Po prostu nie robię nic. Mało piję powoli w ciągu dnia, piję tak wolno jak jem wtedy czuję się najlepiej ale oczywiście czuć to lekkie zagubienie słabość czasem jednak to inna słabość i zdecydowanie wolę taką słabość niż po przejedzeniu 😉 Bo wiem że na końcu czeka mnie najwspanialsza nagroda w życiu…. Ale trzeba wytrwałości. Trzeba walki z samym sobą, z własnymi słabościami. Choć ja tu pisze sam za siebie inni moga mieć łatwiej lepiej bo będą to robić z kimś obok siebie, ja kiedyś miałem taką osobę ale już … nie mam.

      • Joanna Balaklejewska 25 grudnia 2016 at 12:55 Reply

        Zdecydowanie jest latwiej jak sie ma obok siebie kogos kto wspiera i kibicuje nam.
        Mam to szczescie, ze moj maz jest dluzej na witarianizmie niz ja, jest ogromnym wsparciem. Dzieci nie placza za tradycyjnym jedzeniem, ba- uciekaja od niego.
        Przed Swietmi kiedy robilam drobne zakupy Sunny zatykal nos kiedy przechodzilismy obok pieczacych sie potraw. (jarmarki swiateczne)
        Pozniej juz nie chcial chodzic. Nie przesadzam, tak bylo. Wszystko mu smierdzialo. Nawet Zuzi, ktora kiedys smazone jadla ze smakiem, od kilku lat nic.
        Organizm tak sie ozdwyczaja, tak odpycha od siebie pewne produkty.
        Im mniej przetworzonej zywnosci w siebie wprowadzamy, tym bardziej cialo nas bedzie informowalo o szkodliwosci pewnych produktow. 😉

        Na szczescie wszyscy wspieramy sie tutaj nawzajem i to jest wspaniale :*

  28. Kill Bill 24 grudnia 2016 at 08:25 Reply

    Życzę wesolutkich świąt i jeszcze fajniejszego nowego roku!

    Ps. póki co mam jakiś tam brudnopis w internecie (podlinkowałem), ale nie wiem czy jeszcze będę pisał. Wszystko ze mną OK, ale jakoś chęci brak 🙂

    • Joanna Balaklejewska 28 grudnia 2016 at 15:30 Reply

      Kill Bill dziekuje!

      Niech Rok 2017 bedzie wyjatkowy.

      Przesylam usmiech, dobra energie. Zycze wszystkiego naj.

      Brudnopis w internecie bardzo mi sie podoba 🙂

  29. Not Milk 24 grudnia 2016 at 09:05 Reply

    Życzę radosnych spotkań przy Wigilijnym stole oraz zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!!!

    *

    Kill Billu-dziękuję za poddanie pomysłu z intermittent fasting, bo pomógł moim jelitom!!! 🙂

    • Joanna Balaklejewska 28 grudnia 2016 at 15:27 Reply

      Not Milku dziekuje za zyczenia. Zycze Ci wspanialego 2017,sukcesow, interesujacych wpisow, duzo zdrowka :*

  30. Eryk 25 grudnia 2016 at 01:32 Reply

    Jedyną substancją którą używam do mycia jest woda zimą w wannie ale też nie za często. Choć mógłbym w lodowatym jeziorze, najlepiej. a latem ohhhh oczywiście moje ukochane morze które jest najlepszym czyścicielem wszystkiego :))

    • Joanna Balaklejewska 25 grudnia 2016 at 12:50 Reply

      Lodowata woda w jeziorze jest wspaniala. Uwielbiam sie moczyc pod wodospadem 😉

  31. Eryk 25 grudnia 2016 at 16:43 Reply

    Kurcze tak myślę czy jutro nie przejechać się nad jeziorko i nie przekąpać się tam zamiast w wannie… Przynajmniej może odpłyną ze mnie nerwy nagromadzone w te „święta”…

  32. EWCIA 25 grudnia 2016 at 17:41 Reply

    ERYKU, PODCHWYCĘ PYTANIE BASI, CO SPOŻYWAĆ WŁAŚNIE W TYCH MIESIĄCACH MARZEC LUTY. W SKLEPACH TYLKO OWOCE ZAGRANICZNE ALBO PRYSKANE MNÓSTWO RAZY JABŁKA KRAJOWE…

  33. Eryk 25 grudnia 2016 at 18:02 Reply

    Niektore zerwane przez nas jabłka mogą wytrzymać nawet do marca pod warunkiem dobrego przechowywania z dostępem świeżego powietrza. Moje rok temu w piwnicy właśnie tyle wytrzymały w marcu jeszcze jadłem;) Ale warunek- owoc musi oddychac cały czas. Gdybyśmy mieli mroźne zimy owoce dłużej wytrzymywały by jako że chłód zatrzymuje energię i nie dopuszcza by opuściła ona owoc… przynajmniej przez pewien okres czasu…

  34. Eryk 25 grudnia 2016 at 18:09 Reply

    A prawidłowo przez okres braku pożywienia człowiek powinien pościć co oczywiście nie mieści się dziś w głowach większości ludzie, lecz taka prawda. Warunek- by dostarczać sobie energii z powietrza jak i całego naturalnego otoczenia, co dziś jest dla wielu nie tyle niemożliwe co w ogóle ich to nie obchodzi i polubili zycie w zamknięciu jazdę autem zamiast spaceru itd itd… to tak jak z owocem tak i z nami- WSZYSTKO JEST ENERGIĄ KRĄŻĄCĄ W OBIEGU. Lecz człowiek jest energią szczególnie skoncentrowaną przez samego stwórce który tkwi WSZĘDZIE we WSZYSTKIM co żywe także w nas oczywiście.

  35. Eryk 25 grudnia 2016 at 18:14 Reply

    Pamiętam jak kupowałem dla mojej psinki(której już nie mam) jabłka ze sklepu BIO tak zwanego;/ Moja Figunia dała mi do zrozumienia że nawet te owoce nie mają w sobie energii zycia !!! Rozumiecie??!! Cóż za oszustwo ! Widziałem to po niej że brak było energii, te jabłka nijak się miały do tych przeze mnie zerwanych własnych dawanych jej zaledwie 2-3 miesiące wcześniej gdy obserwowałem dynamiczne zmiany w jej wizerunku tuż po zjedzeniu ! 😐 I tak nikt w to nie uwierzy więc co ja będę pisać. Za dużo zakłamania szerzonego przez wiele osób wokół mnie nawet najbliższych bym uważał inaczej… Ale powalczę z tym nigdy się nie poddam. NIGDY. Jak mnie wsadza do psychiatryka ucieknę i tyle, zawsze walczyć będę do końca. Aż pewnego dnia być może uda mi się wywalić na oczach wielu kłamstwa do góry nogami po to by odsłonić PRAWDĘ raz na zawsze. Tyle z mej skromnej strony na ten temat.

  36. EWCIA 25 grudnia 2016 at 19:16 Reply

    ERYKU MYŚLE,ŻE IDZIESZ DOBRYM TOKIEM MYŚLENIA…PODZIELE SIĘ MOIMI SPOSTRZEŻENIAMI. ZAUWAŻYŁAM, ŻE JEŚLI ZJEM JABŁKO, TAKIE PRAWDZIWE, KTÓRE SAMA ZEBRAŁAM SPOD JABŁONKI TO NASYCAM SIĘ IM SZYBCIUTKO, ZJEM SZTUKĘ LUB DWIE I NA WIĘCEJ NIE MAM OCHOTY. TAK MAM W PRZYPADKU JABLEK PÓZNYCH , BO NP. PAPIERÓWKI MOGĘ WCINAĆ W DUŻO WIĘKSZYCH ILOŚCIACH. NATOMIAST JABŁKA ZE SKLEPU CZY INNE KUPNE OWOCE JEM , JEM I CIĄGLE CZUJĘ NIEDOSYT .ZASTANAWIAŁAM SIĘ NAD TYM I WYSNUŁAM NASTĘPUJĄCE WNIOSKI. MOŻE PRAWDZIWE JABŁKA MAJĄ TYLE ENERGII (KTO MA WĄTPLIWOŚCI CO DO POJĘCIA ENERGII NIECH ROZUMIE TO W KONTEKSCIE WITAMIN I MINERAŁÓW) , ŻE ORGANIZM OD RAZU OTRZYMUJE JEJ WYSTARCZAJĄCĄ ILOŚĆ I DAJE NAM SYGNAŁ W POSTACI SYTOŚCI. NATOMIAST TE SKLEPOWE MAJĄ JEJ MALUTKO (LUB JAK KTOŚ WOLI SĄ UBOŻSZE W WIT. I MINERAŁY) WIĘC TAKIEGO SYGNAŁU ORGANIZM NAN NIE WYSYŁA. HM.. CIEKAWE. CZASEM ZASTANAWIAM SIĘ CZY ZJEDZENIE WŁASNEGO EKOLOGICZNEGO ZIEMNIACZKA (UGOTOWANEGO OCZYWIŚCIE, MAM DOSTĘP DO TAKICH EKO NAPRAWDĘ)NIE BYŁOBY KORZYSTNIEJSZE DLA ORGANIZMU NIŻ ZAGRANICZNA POMARAŃCZA? I TU MAM DYLEMAT. NA RAZIE ZIEMNIACZKI MUSZĄ POCZEKAĆ. OSTATNIO ODŻYWIAM SIĘ PRAKTYCZNIE TYLKO OWOCKAMI. CZASEM ZJEM TROSZKĘ MOCZONYCH ORZECHÓW LUB PESTEK, ALE NIEWIELE, CZASEM TROCHĘ KAPUSTKI OSOBIŚCIE UKISZONEJ. I WŁASNIE NA TAKIEJ DIECIE CZUJĘ SIĘ NAPRAWDĘ DOBRZE. PRZESTAŁY MNIE MĘCZYĆ PROBLEMY Z TRAWIENIEM A BYŁY NAPRAWDĘ BARDZO UCIĄZLIWE. JUŻ PIERWSZEGO DNIA PO ZASTOSOWANIU DIETY OWOCOWEJ POCZUŁAM ULGĘ. OPRÓCZ JABŁEK I GRUSZEK POLSKICH JEM TEŻ OWOCE ZAGRANICZNE JAK MANDARYNKI(UWIELBIAM) POMARAŃCZE JEŚLI SĄ SŁODKIE, WINOGRONA , CZASEM KIWI , BANANY CZY KAKI. JEDNAK CZUJĘ SIE PO NICH DOBRZE , WIĘC CHYBA NIE SĄ DO KOŃCA TAKIE ZŁE. KUPUJĘ NIESTETY TE NIEORGANICZNE , BO EKO DLA MNIE NIEDOSTĘPNE. I DLATEGO ODWLEKAM W CZASIE TE ZIEMNIACZKI CHOCIAŻ TĘSKNIE…ZIEMNIAKI POWODOWAŁY NIESTETY NIEPRZYJEMNE ODCZUCIA JAK WZDĘCIA CZY GAZY . BYĆ MOŻE NIEODPOWIEDNIO ŁĄCZYŁAM POKARMY. LUBIŁAM JE JEŚĆ Z KISZONYM OGÓKIEM , SUROWĄ CEBULKĄ- TO OSTATNIO A KIEDYŚ TO ROBIŁAM SAŁATKI Z OGROMNĄ ILOŚCIĄ SKŁADNIKÓW BO MYŚLAŁAM, ŻE TAKIE ZDROWE . POSTANOWIŁAM, ŻE JEŚLI WRÓCĘ DO ZIEMNIAKÓW TO ZJEM JAKO MONO POSIŁEK PO PROSTU TAKIE UGOTOWANE NA PARZE EWENTUALNIE Z DODATKIEM CZEGOŚ ZIELONEGO.

  37. Eryk 25 grudnia 2016 at 19:47 Reply

    No co do ziemniaków to one są niestety śluzotwórcze i cięzko je wydalić ze względu na obecność tej skrobii. Dlatego dobrze zjeść ziemniaki z zieleniną lub w miarę niesłodką surówką albo zwykłym startym ugotowanym burakiem… Hmmm pewnie się dziwisz że ugotowanym pisze prawda? Generalnie uważam za nieodpowiednie- łączenie gotowanego z jakimkolwiek surowym pożywieniem już raz to tłumaczyłem dlaczego… Gdy w okresie powiedzmy miesiaca dwóch czy trzech pojesz trochę tych ziemniaków z zieleniną (bez żadnych sosów-to mieszanka) lub startą marchewką lub burakiem ic wielkiego nie stanie się zachowasz witalność tylko dlatego że będziesz jadła MONO- i to jest ten podstawowy warunek… Ale z czasem i tu organizm zacznie Cię informować że nawet same ziemniaki są szkodliwe 😉 No i dokładnie gryź naucz się tego wyucz jakby taki żelazny nawyk aż wejdzie w krew. Z czasem zauważysz jakie to istotne i jak wiele milionów ludzi popełnia ten katastrofalny błąd jedząc połykając w kawałkach. Co do jabłuszek, SŁUSZNIE UWAŻASZ ! Sklepowe jabłka nie mają energii bo nie mają jakby błonnika(takie moje odczucia) i stąd dłuższa sygnalizacja niedosytu od organizmu ;)) Też to przerabiałem i potem zorientowałem się o co w tym wszystkim chodzi! Zjem jedno wielkości własnej garści jestem najedzony, zjem jedno sklepowe nawet wyglądające na przyzwoite- czuję chęć na kolejne i kolejne. I wiesz o co tu jeszcze chodzi w tym odczuciu? O te włókna w których brak i brak energii do prawidłowej pracy organizmu i jelit dlatego organizm domaga sięwciąż więcej i więcej, podobny mechanizm stwarza ziszczone termicznie jedzenie. Chyba że jest mega śłuzotwórcze to wtedy organizm wyłącza automatycznie proces oczyszczania się jelita ze zbednych elementów czyli osadu i śluzu bo dla niego już teraz najwazniejsze jest tylko wydalenie tej masy a potem dopiero zajmie się podsączaniem i usuwaniem śluzu wraz z moczem(stad uczucie pragnienia na wodę z rana). Rano wstajemy i nie czujemy od razu głodu ale gdy trochę pochodzimy to zaraz coś już zaczyamy tak czuć że nas ssie hehe. Ale i tak najpierw wodę musimy wypić. Także uczucie tzw głodu jest związane tylko i wyłącznie z sygnalizowaniem przez organizm poluzowaniem śluzu i osadu wytworzonego przez ostatni posiłek, po czym człowiek czuje że znów musi wsadzić coś do żołądka. No i je … szkoda tylko że znów zaczyna dzień od kolejnego śluzotwórczego posiłku który nie usunie śluzu z racji tego że sam go tworzy np. chleb albo bułki, dlatego po 2-3 godz. znów jest niby głodny i tak w kółko codziennie bez końca całe życie… W dodatku energia w ogóle z pożywienia nie jest dostarczana z wiadomej przyczyny 😉 Jejku… napisze wprost- tylko owoce są najdoskonalszym pożywieniem dla ludzi, TYLKO. Jedzenie doskonałe w każdym calu pod warunkiem oddania się temu posiłkowi w ciszy i spokoju(oczywiście bez przesady;) ) tylko wtedy poczujemy natychmiastowe niemalże wstąpienie czystej energii (ale to dopiero po jakimś czasie gdy już oczyścimy w miare organizm). Zasada ogólna- Im mniej zróżnicowanie człowiek i je i im mniej je odpowiedniego jedzenia(czy to gotowane czy surowe) tym lepiej. Jeśli gotowane to tylko bezśluzowe;) Czyli nawet ziemniaki wypadałoby wykluczyć… Podrzucę Ci pewien pomysł… Ja np. po 10 dniowej głodówce jadłem przez pierwsze kilka dni(w listopadzie) oczywiscie tylko jabłka, potem przez 2-3 dni brokuły+ buraki i to wszystko. Stolce brokułowo burakowe były dobrze uwodnione gładkie i szybko wydalane jako że organizm wzmocniony głodówką i zregenerowany. Ale organizm wyraźnie mi tym dawał do myślenia że tego… NIE CHCE po prostu 🙂 Dlatego tak szybko to przetwarzał pobierał z tego wodę i przepychał przez jelita co słyszałem i czułem doskonale te bulgotki w brzuchu przepływy płynów itd- to niesamowite odczucie jaka prędkość(!) działania organizmu itd… Polecam Ci zamienić ziemniaki na buraki powaznie hehe;) ugotuj w całości i wyobraź sobie że jesz ziemniaki;)) Sam to przetestowałem gdy słyszałem pewną panią nad morzem jak opowiadała koleżance że jej znajomy gotuje tak buraki do obiadu zamiast ziemniaków w kawałkach i pomyślałem że to wcale nie takie głupie a rozsądne 😉 Oczywiście w przypadku tego człowieka pewnie nie obyło się bez mięsa na talerzu(choć może i się mylę) ale sam fakt. Zmieniasz ziemniaki- mączysty śluz na buraki – jedzenie bezśluzowe i naprawde przyjemne dla naszych kubków smakowych bo burak jest słodki;)) Do buraków zieleninka i już;)) I wszystko łatwo się gryzie miesza ze śliną gdyż właśnie słodki burak będzie potęgowac wytwarzanie się śliny:) Tylko nie pij za dużo wody zdaj sie na własny organizm, nie pij na 3-4 godz po posiłku takim dopiero wtedy jak poczujesz rzeczywiste pragnienie lekką suchośc w ustach, to powiedzmy malusienki łyczek i przerwa… po jakimś czasie organizm jeśli znów będzie chciał wody da Ci znać:) No ale gdy od razu cżłowiek wleje w siebie to wtedy organizm czegoś taskiego nie wykona i tylko niepotrzebnie będzie się zajmowac wydaleniem tej wody lub tez zatrzyma ją w okolicy brzucha i tez pisałem czym to jest spowodowane;)

  38. Eryk 25 grudnia 2016 at 19:52 Reply

    Z zagranicznych owoców to ja jem prawie wyłącznie KAKI 😉 dziś np. zjadłem mandarynki i banany ale one sa bardziej naładowane chemią niż kaki- to wiem. Pamiętam jak byłęm kiedyś kolejny raz bliski całkowitego uzdrowienia czyli oczyszczenia jelita i jadłem tylko w ciągu dnia 2 posiłki- rano ok.10-11 jabłuszko (garść) a ok16-17 włąsnie jedno kaki(garść) i po zjedzeniu kaki któregoś razu miałem tyle energii wyszedłem się przejsc:) A oddech wstrzymałem bez żadnego problemu na 2 minuty i żadnego uczucia sapania ani wykończenia, nic a nic. potem znów niestety wróciłem do gotowanego papkowania. dziś pomieszałęm znowu ale co z tego jak czuje się źle po zwykłej kiszonej kapuście i pierogach z kapustą? Ostatnio przez dłuższy czas jadłem prawie tylko jarmuż gotowany+ buraki podłużne i góra 2 posiłki czasem jeden przed pracą i koniec.

    • Agata 20 stycznia 2017 at 10:40 Reply

      2 minuty? wow… *_*

  39. EWCIA 25 grudnia 2016 at 21:16 Reply

    ERYKU ZASTANAWIA MNIE TWÓJ POGLĄD NA TEMAT TEMPA TRAWIENIA. PISZESZ, ŻE TWÓJ ORGANIZM BARDZO SZYBKO WYDALAŁ POSIŁEK GOTOWANY BURAK+BROKUŁ.. NATOMIAST NIC NIE NAPISAŁEŚ JAKIE BYŁO TEMPO WYDALANIA POSIŁKU SUROWEGO SKŁADAJĄCEGO SIĘ Z JABŁEK? MYŚLAŁAM, ŻE TO DOBRZE GDY ORGANIZM SZYBKO TRAWI I WYDALA POZOSTAŁOŚCI. PODOBNO ZDROWY CZŁOWIEK POWINIEN WYPRÓŻNIAĆ SIĘ PO KAŻDYM POSIŁKU. NATOMIAST TO MIĘSNE POSIŁKI ZALEGAJĄ W JELITACH DŁUGI CZAS I ORGANIZM WTEDY WCHŁANIA TOKSYNY.

  40. EWCIA 25 grudnia 2016 at 21:29 Reply

    A I JESZCZE PYTANIE CO DO ZIEMNIAKÓW. PISZESZ ,ŻE SĄ ŚLUZOTWÓRCZE ZE WZGLĘDU NA SKROBIĘ W NICH ZAWARTĄ. PODOBNO TRAWIENIE SKROBII ZACZYNA SIĘ JUŻ W JAMIE USTNEJ. WIĘC JEŚLI BARDZO DOKŁADNIE BYŚMY JE POGRYZLI I WYMIESZALI ZE ŚLINĄ TO ZOSTAŁABY ROZŁOŻONA NA PROSTSZE SUBSTANCJE BODAJŻE DWUCUKRY I DALSZE JEJ TRAWIENIE BYŁOBY DUŻO PROSTSZE. CO MYŚLISZ ERYKU O TAKIEJ TEORII. GDZIEŚ TEŻ CZYTAŁAM , ŻE LUDZIE MAJĄ DUŻO WIEKSZE ZDOLNOŚCI TRAWIENIA SKROBII.MIĘSOŻERCY WOGÓLE NIE MAJĄ ENZYMU DO JEJ TRAWIENIA A WŁAŚNIE CZŁOWIEK TRAWI SKROBIĘ LEPIEJ NAWET NIŻ SZYMPANSY

  41. EWCIA 25 grudnia 2016 at 21:40 Reply

    JESZCZE COŚ MI SIĘ PRZYPOMNIAŁO, DLACZEGO ZIEMNIAKI KTÓRE PRZEMARZŁY SĄ PO UGOTOWANIU SŁODKIE? NO I CO Z BATATAMI?

  42. Eryk 26 grudnia 2016 at 10:42 Reply

    Nie doszedłem jeszcze do tego poziomu by zobaczyć jak szybko posiłek składający się tylko z jednego jabłka EWENTUALNIE się wydala;) Pewnie teraz się zastanawiasz dlaczego… Więc tłumaczę… Organizm podczas ciągłej nieustannej pracy odrywania/usuwania śluzu z jelit inaczej funkcjonuje tzw skupia się głównie na oczyszczaniu co wymaga największej pracy i energii dlatego też nie są widoczne jakby aktualne możliwości energetyczne organizmu i ciała. ALE, gdy przerwiesz powiedzmy jakimś lekkim gotowanym mono daniem oczyszczanie(według zasady-„gdy tylko pokarm gotowany dotyka ścianek jelit i żołądka funkcja eliminacji toksyn ustaje”) to wtedy organizm chce jak najszybciej wydalić zbędny balast czyli materię bez energii np. ziemniaki czy ugotowane brokuły,. by potem znów robić swoje czyli dalej się oczyszczać. Nie bez powodu mamy długie jelita, właśnie pewnie dlatego by energia była wchłaniana po drodze przez nie maksymalnie ile się da, a potem następowałoby wydalenie suchej masy z jabłek czyli nazwijmy to błonnika z którego energia byłaby już wyssana całkowicie. Mimo że nie doszedłem do tego pułapu to myślę że mogłoby nawet wypróżnienie w idealnie czystym organizmie nie wystąpić gdyż wszystko (całe jabłko) rozpuszczałoby się bardzo intensywnie za sprawą naszej silniej rozpuszczającej śliny i następnie wydalana by była tylko woda (zbędna) przez mocz, hmmm a może i nawet woda byłaby wykorzystywana przez organizm i nic byśmy nie musieli wydalać? To już Pani Asia by mogła jedynie tu coś dopisać do mojej wypowiedzi. Ale zapewniam że jak dojdę do mety od razu ogłoszę wszystkim całkowitą prawdę ze szczegółami i nie pozwolę by ktokolwiek i cokolwiek mnie powstrzymało. Chcę pragnę czynić w przyszłości dobrze być dobrym człowiekiem i głosić tylko prawdę, pomagać innym całkowicie bezinteresownie bo wiem że taką człowiek jest i powinien być istotą z punktu widzenia naszej natury, lecz gdzieś po drodze zostało to w nas uśpione/zagubione. A co do ziemniaków… Owszem jeśli bardzo BARDZO dokładnie i długo będziesz miąchac ziemniaki w ustach to zamienisz śluz ze skrobi w wodę którą wydalisz wraz z moczem, jeśłi nie rozpuści się śluz to pozostanie w jelitach, nie ma trawienia EWCIU to inny mechanizm. Rozkład polega przeważnie jedynie na gniciu niestety w naszych jelitach. Skrobia niszczy zęby, tak naprawdę w naszej jamie ustnej rozpoczyna się nie tzw „trawienie” tylko wchłanianie energii(z założenia organizmu) z pożywienia i dlatego wytwarza się do słodkiego tak intensywnie ślina by to ułatwić(nie mylić ze słodyczami!) Im cięższy posiłek tym ślina wytwarza się słabiej i dlatego pod wpływem zwłaszcza mieszanek przy stole człowiek zmuszony jest popić wodą. Śluz jest nawet w bananach ! Oczywiście banan przy ziemniakach jest wybawieniem wręcz;p Skrobia niszczy zęby bo się na nich osadza ale i silny organizm by sobie z tym poradził. W każdym razie podstawowym źródłem energii z pożywienia człowieka są węglowodany proste czyli cukry proste, a nie złożone w postaci śluzotwórczej i osadotwórczej skrobii której organizm nie wykorzystuje w ogóle. Z resztą spójrzmy co nam piszą o naszych pupilach-psach, one OFICJALNIE WEDŁUG NAUKI nie trawią skrobii :)) No właśnie! Czyli MY TAKŻE !!!!

  43. Eryk 26 grudnia 2016 at 10:43 Reply

    Nad tymi przymarzniętymi ziemniakami pomyślę dziś Ewciu droga, a co do batatów to nic innego jak słodkie GMO normalnych ziemniaków ;)) Także możemy je sobie podarować. HYBRYDY to po prostu GMO i tyle.

    • Kill Bill 28 grudnia 2016 at 16:50 Reply

      Wtrącę się. To akurat zwykłe ziemniaki są GMO, a bataty nie.

      • Eryk 28 grudnia 2016 at 23:30 Reply

        A to teraz mnie zaskoczyłeś, ciekawe…

      • Eryk 28 grudnia 2016 at 23:33 Reply

        Chociaż wątpię w to to by się nie zgadzało bo zwykłe ziemniaki uprawiali jeszcze nasi dziadkowie i raczej wtedy w Polsce nie było batatów- wątpię… Nie pasuje mi takie coś Kill Bill. Ale kto to wie… może jak będę mieć natchnienie pomyślę nad tym. Ale jednego jestem pewny- to co jest hybrydą w rzeczywistości jest to zwykłe GMO, jednak czym tak naprawdę jest to GMO….. (?) Hmmm

        • Kill Bill 30 grudnia 2016 at 10:08

          Hybrydyzacja zachodzi w naturze i jest tego dużo. GMO zachodzi w laboratorium.

        • Eryk 30 grudnia 2016 at 23:39

          Nie mój drogi Hybrydyzacje zapoczątkował przemysł 😉 Natura akurat zawsze wie co robi. Jak poczytasz o metodzie invitro, o pojęciu hybrydy i Gmo to dojdziesz do podobnych wniosków gdy naprawdę to przeanalizujesz i złączysz w jedną całość. Ale dobra nie musisz tak uważać. Ja wiem jedno- oszukują nas ze wszystkim.

      • Joanna Balaklejewska 29 grudnia 2016 at 18:44 Reply

        Kill Bill, a znasz moze fioletowa odmiane ziemniakow?
        Zamiast bialych takie przygotowuje mojej Zuzi 😉

        http://healthyeating.sfgate.com/nutrition-blue-potatoes-1634.html

        • Not Milk 30 grudnia 2016 at 00:17

          Jako rodowity Poznaniak muszę dodać coś od siebie w tej ważkiej sprawie 🙂 Bataty (wilec ziemniaczany) należy do rodziny powojowatych, a ziemniaki do psiankowatych, więc łączy je jedynie z sobą to, że mają bulwy, podobnie jak maniok, taro, topinambur, itp. Osobiście nie spotkałem się ze zmodyfikowanymi genetycznie batatami, ale ziemniakami (amflorą) owszem (zgadzam się w tej kwestii z Billem). Białe ziemniaki są natomiast młodszymi odmianami w stosunku do tych ciemniejszych (bliższych dzikim XVI wiecznym krewniakom), takich jak Violet , o których wspomina Joanna. Mnie osobiście również bardzo one smakuję, dlatego je dość często konsumuję. Nie zważam zbytnio na śluzotwórczość, bo mój organizm po około godzinie od spożycia usuwa go w postaci krótkotrwałego kataru 😉

        • Kill Bill 30 grudnia 2016 at 10:05

          Jestem wielkim fanem batatów, chociaż są tak słodkie, że jem je tylko raz w tygodniu. Fioletowe także jadłem. Są pyszne i pełne antyoksydantów charakterystycznych dla fioletowych warzyw.
          Ps. po przerwie w blogowaniu i oczyszczeniu sobie głowy skłaniam się by pozostać w blogowaniu na dłużej, dlatego tego bloga z blogspota zostawiam, bo oni mają niezbyt ładne szablony i uciekam do wordpressa. Podlinkowałem nick 🙂

        • Eryk 30 grudnia 2016 at 11:34

          A ja trzymałbym się zdala od tych fioletowych rózowych żółtych i jakich tam nie padnie „wynalazków”… Niedługo dadzą ludziom wszelkie możliwe odmiany na handel i wpoją kłamstwa i bajki o jakiś „antyoksydantach” i innych super właściwościach. Z każdym rodzajem ziemniaków byłbym ostrożny. Pamiętajmy że słodki smak powoduje(cukier) rozpuszczanie śluzu i tak samo jest z ziemniakami, myślicie że od tak sobie wcisnęli ludziom i wciskają coraz to nowe słodkie odmiany nie tylko ziemniaków ale i wszystkiego dookoła?? NIE. Cel jest taki by śluz powstały w wyniku jedzenia łatwiej dostawał się do krwi i zasiedlał szybciej wszystkie kanały w ciele. Zacznijcie myśleć naprawdę myśleć bo gdzieś pośród miliardów kłamstw leży ukryta PRAWDA. Teraz rozumiecie dlaczego popularna jest kombinacja (zwłaszcza w słodyczach) tłuszcze+węglowodany? Otóż wtedy cząsteczki tłuszczu bez żadnego problemu dostają się do krwioobiegu i zatykają wręcz nasze ciało uniemożliwiając dopływ energii z węglowodanów czyli cukrów proste. Ciało się umartwia z braku energii itd itd… następuje szybka starość. Zjawisko potęguje jeszcze obfite wytwarzanie się śliny do słodyczy co rozrzedza mieszankę powodując jeszcze w dodatku uwolnienie się szkodliwych substancji z przetworzonych produktów np. konserwantów spulchniaczy wzmacniaczy smaku i innych badziewi :/ Także nawet od niewinnych słodkich ziemniaków trzymałbym się z daleka a kolor fioletowy mnie akurat odstraszałby jak kolor czarny, niczym czarna coca-cola.

        • Eryk 30 grudnia 2016 at 11:42

          A cukier ma to do siebie że owszem rozpuszcza śluz ale go NIE USUWA(!) W przeciwieństwie do kochanego cukru owocowego który siedzi w błonniku który jednocześnie usuwa śluz co „odkrył” właśnie Arnold Ehret. „Cukier gronowy owoców najlepiej eliminuje śluz z ludzkiego organizmu…” Arnold Ehret w swej ksiązce wymienia destrukcyjne(podkreślam) rodzaje żywności: mięsa, jaja, mąka, mleko, ziemniaki, ryż, zboża, tłuszcze. Zauwazmy że wymienia ogólnie tłuszcze z tego wynika że nie są dla nas nawet w stanie surowym wskazane zwłaszcza w dużej ilości. O orzechach zaznaczał że owszem można w stanie nieprażonym ale z umiarem lub do budowy mięśni(ale najpierw pełne oczyszczenie organizmu). Tłuszcze zakwaszają nasz organizm. Pamiętam jak po głodówce zwykłe awokado tak zachwalane dookoła wywołało nieprzyjemne skutki w moim osłabionym i wyczerpanym prawie do cna organizmie- to znak że jest szkodliwe i tyle.

        • Eryk 30 grudnia 2016 at 11:45

          Napisze wprost o awokado, mój organizm wręcz zbuntował się przeciw temu i czułem to całym sobą. A zaznaczam, że miałem niezwykle wtedy wyczulony organizm tak bardzo że jedząc jabłko albo inny owoc ewidentnie czułem że coś z nim jest nie tak. Nie miałem tego odczucia gdy jadłem swoje przez siebie zerwane jabłka ! Czułem po prostu chemie w innych owocach automatycznie jak znalazło się to w moich ustach pierwszy kęs i już bunt organizmu.

  44. Eryk 26 grudnia 2016 at 10:48 Reply

    I jeszcze na koniec przypominam że nasz organizm działa w ten sposób podczas jedzenia że jest zaprogramowany na pobór energii z pożywienia tylko i wyłącznie!! Gdy tej energii nie ma w pożywieniu i w dodatku jest śłuzotwórcze to on chce jak najszybciej się pozbyć tego i już. Im cięższe czyli im bardziej to będzie kleista masa i śluzowa tym trudniej organizmowi będzie to rozpuścić na wodę i wydalić dlatego właśnie jaja mięso i inne kleistości(sery) zalegają w nas tak długo! Nie dlatego że organizm chce tego by wydobyć z nich wszystko co najcenniejsze(jak uparcie twierdzą lekarze i dietetycy) ale dlatego że zwyczajnie nie może tego wydalić !!!!!!!!!!!!

  45. Eryk 26 grudnia 2016 at 10:53 Reply

    Teraz rozumiesz czemu to śluzotwórczych potraw ślina tworzy się w ustach wodnista przeważnie? 😉 Oczywiście pod warunkiem że człowiek wcześniej nawodnił się z rana, wtedy ta ślina będzie przygotowana. Inaczej będzie zmuszony popić do posiłku. Albo jeśli będzie połykać w kawałkach to wtedy też będzie musiał popić po jakimś czasie. To wszystko jest bardzo proste, po prostu jedzmy i myślmy…

  46. EWCIA 26 grudnia 2016 at 16:44 Reply

    ERYKU A CZY OPRÓCZ ZIEMNIAKÓW JAKIEŚ JESZCZE WARZYWA SĄ ŚLUZOTWÓRCZE? TAK MI SIĘ NASUNĘŁO NA MYŚL , ŻE JĘŚLI MAMY DUŻO ŚLUZU W JELITACH , A PEWNIE WIĘKSZOŚĆ TAK MA TO MOŻE TYCH OWOCÓW TRZEBA SPOŻYWAĆ CAŁKIEM SPORO, ŻEBY ORGANIZM MIAŁ WIĘCEJ ENERGII DO ROZPUSZCZANIA ŚLUZU? TYM BARDZIEJ ŻE ZIMĄ TO GŁOWNIE JEDZENIE JEST ZRÓDŁEM ENERGII. SŁONECZKO SŁABO ŚWIECI WIĘC ENERGIA SŁONECZNA ODPADA. TYM BARDZIEJ, ŻE PRZEWAŻNIE GDY JEST JASNO TO SIEDZIMY W PRACY- PRZYNAJMNIEJ JA.
    ERYKU I JESZCZE PYTANIE DOTYCZĄCE SIEMIENIA LNIANEGO, ONO TEŻ JEST MEGA BOGATE W BŁONNIK, CZY NADAWAŁOBY SIĘ DO OCZYSZCZANIA? CENIĘ SOBIE WSZYSTKIE TWOJE UWAGI I SPOSTRZEŻENIA.

  47. EWCIA 26 grudnia 2016 at 16:49 Reply

    ERYKU A CZY MOŻNA JAKOŚ OKRESLIĆ NA JAKIM ETAPIE OCZYSZCZANIA JEST NASZ ORGANIZM I CZY DALEKO JESZCZE DO KOŃCA?

  48. EWCIA 26 grudnia 2016 at 17:13 Reply

    ERYKU JEŚLI NIE MASZ MNIE DOŚĆ TO BARDZO CHCIAŁABYM JESZCZE POZNAĆ TWOJE ZDANIE NA TEMAT DIETY EWY DĄBROWSKIEJ (TZW. POST DANIELA) POLEGA NA SPOŻYWANIU TYLKO WARZYW SUROWYCH I GOTOWANYCH OCZYWIŚCIE BEZ ZIEMNIAKÓW , A Z OWOCÓW TYLKO JABŁKA , GREIFRUTY I CYTRYNY W NIEZADUŻEJ ILOŚCI. CZY WARZYWA RÓWNIUEŻ UŁATWIAŁY ROZPUSZCZANIE ŚLUZU?

  49. Eryk 26 grudnia 2016 at 18:13 Reply

    Jeśli nie chcesz mieć potem problemów i nie wywołac ostrego obciążenia wątroby oraz w konsekwencji samozatrucia to lepiej nie myśl o spożywaniu zbyt dużej ilości owoców w celu oczyszczania jelit ze śluzu, nasz organizm to nie automat tylko żywy twór 😉 On myśli i wie co robić. ja przez takie myślenie jak Ty omal nie zszedłęm z tego świata poprzez właśnie zbyt dużą ilośc owoców w ciągu dnia( a i tak wydawałoby się że jadłem mało!) Tak więc nie nie nie i jeszcze raz nie. MY sami jesteśmy skoncentrowaną energią więc spokojnie mamy jej full;) Tyle że teraz zostanie przekierowana w większości na pozbywanie się stanów patologicznych i stąd nieuniknione słabości. Nawet jeśli będziesz bardzo słaba nie jedz dużo bo zapędzisz się w pułapkę! Ja byłem w tej pułapce i chyba cudem z niej wyszedłem. Żadnych nasion- one nie są dla człowieka. Siemię lniane jest kleistotwórcze wymocz i przekonaj się sama zobaczysz co się wytworzy z wody. Wszystko co suche nie ma w sobie wody czyli nie ma energii i koniec nie poprawimy natury w tym momencie. Nasz organizm chce wody, wody z owoców i warzyw(w razie potrzeby). Pani Ewa Dąbrowska nie zna całej prawdy albo boi się ją oficjalnie ogłosić tyle z mojej strony. Nie oszukuje ludzi jednak jej sposoby oczyszczania skupiają się przede wszystkim na odciążeniu organizmu a nie pełnemu oczyszczaniu. Gdyby ona przeprowadzała wszystko tylko przy pomocy głodówek i małej ilości owoców(a więc najskuteczniejszą metodą) już byś o niej nie usłyszała… Albo zamknęli by ją w psychiatryku i pozbawili wszelkich praw zawodowych. Odsyłam Cie Ewciu do najlepszej lektury – http://www.arnoldehret.pl przeczytaj jeszcze po kilka razy aż zaczniesz rozumiec kim jesteśmy jako ludzie:) Nie mam Cię dość!

  50. Eryk 26 grudnia 2016 at 18:18 Reply

    WĘGLOWODANY-słodki smak-cukry są podstawą naszego żywienia a może i tylko tego potrzebujemy stąd ciągła chęć na słodkie rzeczy! Żadnych tłuszczy najlepiej i żadnego białka a tego siemię lniane i wszystkie nasiona i orzechy mają właśnie sporo. Najszybciej wchłanianą energią jest energia z węglowodanów prostych i to czuć całym sobą! Jeśli będziesz się objadać nawet surowym to będziesz się jedynie zanieczyszczać. Ktoś mądry kiedys powiedział przed laty(nie pamiętam kto…) „Gdy organizm jest zanieczyszczony to im bardziej będziesz próbował go odżywić to tym bardziej będziesz go zanieczyszczać” Naucz się tego na pamięć i zapamiętaj to żelazna zasada kolejna 😉

  51. EWCIA 26 grudnia 2016 at 19:20 Reply

    ERYKU TWOJE PRZEMYŚLENIA SĄ BARDZO GŁĘBOKIE, LUBIĘ JE SOBIE CZYTAĆ NAWET PO KILKA RAZY! MAM JESZCZE PYTANIE ODNOŚNIE MIODU, WIEM ŻE NIE JEST WEGAŃSKI. CZY WARTO GO SPOŻYWAĆ? PRZYZNAM SIĘ , ŻE CZASEM SPOŻYWAM , ALE TYLKO TAKI KUPIONY OD SĄSIADA. OSTATNIO MIAŁAM BARDZO DUŻO PRACY. CAŁE DNIE BYŁAM POZA DOMEM (NOWA PRACA). POTRZEBOWAŁAM STAŁEGO DOPŁYWU ENERGII , BO NIE MOGŁAM POZWOLIĆ SOBIE NA CHWILE SŁABOŚCI. NA JEDZENIE TEŻNIE BYŁO ZA DUŻO CZASU. ROZPUSZCZAŁAM ŁYŻECZKĘ MIODU W BUTELECZCE WODY I PO KILKU GODZINACH WYPIJAŁAM TAKI NAPÓJ. ZASPOKAJAŁ MOJE PRAGNIENIE I GŁÓD. SPOŻYWAM MIÓD WLASNIE W TAKICH ,,NAGŁYCH,, SYTUACJACH.

  52. Eryk 26 grudnia 2016 at 20:56 Reply

    Kolejny raz nie będę okłamywać i roztkliwiać się na ten temat… Miód nie jest dla nas tylko dla pszczół które tylko w warunkach naturalnych same go sobie tworzą. Pszczoły są zawsze karmione cukrem a więc siłą wyższą przekazują zanieczyszczenia z cukru do miodu i same także chorują przez to m.in. Nie kombinujmy, tylko bierzmy to co dla nas daje natura. Jak dłuższy czas przestaniesz spożywać miód to także od niego się odzwyczaisz jak ja obecnie 😉 Miód który się sprzedaje(nawet od prywatnego pszczelarza) jest bez energii. Ta pozorna energia po jego spożyciu wynika tylko i wyłącznie z pobudzenia naszego układu wewnętrznego(w tym także mózgu) poprzez cukier. Tak też działa na ludzi kawa oraz kakao(mniej)- są to stymulanty oszukujące nas. W dodatku ta „pozorna energia” szybko nas opuszcza po spożyciu tych substancji. Ktoś kto pije kawę tylko raz dziennie po jakimś czasie będzie odczuwał częściej zmęczenie bez niej niż witalność i tak wpadnie się właśnie w pułapkę i będzie się człowiekowi ciągle wydawało że jego senność jest wynikiem braku kawy- nic bardziej mylnego. Niedługo przestanę czasowo się tu udzielać gdyż przygotowuje się do wielkiego przełomu w moim życiu, wybaczyć proszę ciszę z mojej strony. Od przyszłego tygodnia wiem że muszę ponownie stoczyć bitwę z samym sobą i rozpocząć kolejny post tym razem tak długi by nic złego mnie nie skusiło już nigdy.

  53. Eryk 26 grudnia 2016 at 20:58 Reply

    A do tego musze się nieco przygotowac czyli coraz mniej jeść odpowiednich prostych rzeczy. Nie mogę dopuścić do tego by mi jabłuszka się zmarnowały w piwnicy:) musze je wykorzystać !

  54. Eryk 26 grudnia 2016 at 21:00 Reply

    Także Pani Asiu chyba opóźnimy ten nasz nowy wpis… Są teraz dla mnie rzeczy wazniejsze i na pewno mnie Pani rozumie wiem to. 😉 To mnie męczy, już najwyższy czas bym zabrał się za to co najważniejsze, a potem zajmę się odbudowywaniem wszystkiego co wokół mnie : )

    • Joanna Balaklejewska 28 grudnia 2016 at 15:19 Reply

      Na temat glodowki napiszemy po Nowym Roku Eryku na spokojnie, to ciekawy temat.

  55. EWCIA 26 grudnia 2016 at 22:04 Reply

    ERYKU A CZY PODCZAS POSTU NIE JESZ NIC CZY JAKIEŚ OWOCE SPOŻYWASZ? AWODE PIJESZ? A CO Z PRACĄ? PRACUJESZ WTEDY? PRZEPRASZAM ZA GŁUPIE PYTANIA ALE JA NIGDY NIE ODWAŻYŁAM SIĘ NA GŁODÓWKĘ! KIEDYŚ TAKIE JEDNODNIOWE PARE RAZY OWSZEM. ZLE JE WSPOMINAM, ALE WTEDY BYŁAM WSZYSTKOŻERNA.JESTEM BARDZO SZCZUPŁA I WTEDY STRASZNIE MARZŁAM. ALE WSZYSTKO PRZEDE MNĄ. TYLKO , ŻE JA UWIELBIAM JEŚĆ…ERYKU A MOŻE DZIELIŁBYŚ SIĘ SWOIMI DOZNANIAMI PODCZAS POSTU…?

  56. Eryk 27 grudnia 2016 at 09:42 Reply

    Samo słowo głodówka mówi samo za siebie- nie ma mowy o spożywaniu jakiegokolwiek pokarmu ani podjadaniu okresowemu. Tylko woda. Jeśli jesteś szczupła to albo chuda to znak że masz mało energii życiowej a więc radziłbym robić Ci bezpieczne 1-2 dniowe głodówki regularnie a potem owoce ale tylko te które pochodza z pewnego źródła, nawet nie oszukańcze BIO- one nie mają energii życiowej także są pędzone na nawozach. Tylko te jabłka które sama zbierzesz. Nie pozostaje nam już nic innego jak własnie takie działanie, owoce sklepowe są bezwartościowe. Jakby nie patrzeć to wszystko właśnie przemysł…

  57. Eryk 27 grudnia 2016 at 09:50 Reply

    TYLKO OWOCE KTÓRE SAMA ZBIERZESZ Z JAKICHKOLWIEK „DZIKICH” TERENÓW OPUSZCZONYCH DZIAŁEK ITD… WTEDY MASZ PEWNOŚĆ. I nie patrz że nie są urodziwe jak inne sklepowe! Takie mają być! a jak wszedł robaczek to znaczy że mają wartość wielką 😉 Ciemne miejsca na zewnątrz jabłka i zgniłe miejsca oznaczają wyrzucanie toksyn przez owoc przez skórkę, podobnie analogicznie jak i u nas ludzi;) Przeciez pisałem- jesteśmy jednym i tym samym- ŻYCIEM ! Marznięcie Twoje także świadczy o małych zasobach energii, spaceruj na świeżym powietrzu, nie przeciązaj się nie ćwicz fizycznie tylko chodź i ewentualnie krótkie przebieżki ale tylko na świeżym powietrzu! Skup się na gromadzeniu energii podczas spacerów w słońcu- nawet zimą, podczas pełni księżyca(prawdopodobnie on jest waszą kobiecą energią), podczas jedzenia i oczywiście bardzo ważne jeść wolno zamieniać pokarm w ustach w rzadką płynną papkę i dopiero potem dobrze wymieszawszy ze śliną wszystko połknąć, gryźć do tego nie za dużymi kęsami- PRZYPOMINAM.

  58. Eryk 27 grudnia 2016 at 09:53 Reply

    Moja aktualna praca pozwoli mi na coś takiego ;)) Ale my jestesmy stworzenii przede wszystkim do chodzenia wtedy jelita oczyszczają się skuteczniej bo skuteczniej pracują lepszy przepływ krwi itd… Najgorsza jest pozycja siedząca- trzeba jej się wystrzegać w ciągu dnia. Nie będę zdawac relacji z postu wyłączam się całkowicie, odłączam od wszelkiej elektryki i elektroniki która wiele mechanizmów blokuje bądź utrudnia naszemu organizmowi.

    • Joanna Balaklejewska 28 grudnia 2016 at 15:18 Reply

      Eryku, a kiedy „znikasz”? Chcialam Ci jeszcze przed Nowym Rokiem odpowiedziec na Twoje pytanie. Jest bardzo ciekawe, a moge je zadac publicznie? Rowniez na nie odpowiem.
      Jestem ciekawa co inni na ten temat sadza, oczywiscie to pytanie skierowane do nas kobiet? 😉

      • Eryk 28 grudnia 2016 at 23:27 Reply

        Dobrze Pani wie że jestem otwartym człowiekiem i nie mam nic do ukrycia, więc śmiało 🙂 Wraz z tym nowym rokiem pragnę wejść w wielką zmianę … długim postem. Wprawdzie księżyca będzie przybywać jednak jestem tego świadom i chcę coś sprawdzić jak reagować będzie organizm. Poprzednią głodówkę(9 dni) robiłem nad morzem podczas ubywającego księżyca(zacząłem 3 dni przed nowiem) -przełom października i listopada tego roku śpiąc w namiocie- W OGÓLE NIE CZUŁEM ZMĘCZENIA, W OGÓLE NIC ! Czułem się jakbym normalnie jadł w tym okresie żadnej różnicy i oczywiście rozumiem co miało na to wpływ i inni także powinni w tym momencie. Tak więc śmiało Pani Asiu może Pani opublikować to pytanie hehe 😉

  59. Eryk 27 grudnia 2016 at 09:54 Reply

    Zwyczajnie niszczy nasze biopole, powoli lecz skutecznie. Mogą mnie brać teraz za wariata ale ja wiem co pisze i nie oszukuję nikogo <>

  60. Kinga 29 grudnia 2016 at 20:53 Reply

    ERYKU.ZYCZE ,ABY TO KOLEJNE DOSWIADCZENIE POWIODŁO JESZCZE LEPIEJ I DAŁO POLEPSZENIE NA DUCHU.A MY POCZEKAMY Z WIELKĄ CIEKAWOSCIĄ TWOIM NOWYM CIAŁEM I DUCHEM.UWIELBIAM CZYTAC WASZE TEKSTY I DZIAŁA NA MNIE MOTYWUJĄCO DLA MOJEGO CIAŁA I DUCHA.JAK MY JUŻ WIEMY PRZECHODZĄC NA SUROWE I NATURALNE JEDZENIE WPŁYWA NA LEKKOŚĆ DUCHA.JESTEM ZACHWYCONA ,ŻE KOLEJNĄ KOLEŻANKĘ ZAINTERESOWAŁAM TYM TEMATEM.MYŚLAŁAM,ŻE NAJPIERW TROCHĘ Z TYM PRZEMILCZĘ,ALE WIDZĘ WARTO NARUSZYĆ Z TYM WSPANIAŁYM EKSPERYMENTEM.
    ŚCISKAM MOCNOI TRZYMAM KCIUKI

  61. Eryk 29 grudnia 2016 at 21:13 Reply

    Prawdę mówiąc to już nie takie doświadczenie co kiedyś, bo dziś wiem czego się spodziewać, jednak z pewnością jeszcze nie jedno mnie zaskoczy… ;)) Gdy skończę to bez chwili zawahania moim zadaniem będzie podanie do wiadomości publicznej(różnymi drogami poprzez filmy i zdjęcia na np. tym durnym facebooku i youtube nastepnie) CAŁKOWITEJ PRAWDY na temat iluzyjnej rzeczywistości w której tkwimy, nie będę się bać niczego. Ale zanim posunę się do tego kroku to z pewnością w kulminacyjnym punkcie na mecie zacznę biegać wszerz i wzdłuż ciesząc się jak małe dziecko w promieniach słońca :))) Na samą myśl mordeczka mi się uśmiecha:) A zaraz idę na dwór i wyrzucę do kosza chyba resztki tzw weganskiej pizzy jaką niepotrzebnie tylko dziś zamówiłem 😉 Napisze krótko… nijak się to ma do satysfakcji z jedzonego jabłuszka-mojej potęgi wszyściutkiego na tym czarującym Świecie 🙂

  62. Weganin 30 grudnia 2016 at 13:53 Reply

    Fajnie sie Was czyta, widac ze swiadomosc wzrasta, ja jednak nie zgodzilbym sie ze ziemniaki fioletowe sa niezdrowe. Sa bardzo zdrowe tak jak bataty. Dlaczego maja taki kolor? Nie sa stworzone w laboratorium, tak je stworzyla matka natura. Tak jak mamy kilka odmian marchwi.
    Nie kazdy musi jechac na surowym, ja naprzyklad czuje sie zajefajnie na gotowanym.
    Bylem na surowiznie 2 lata, bylo ok, ale lepiej sie czuje na gotowanym.
    Nic nie musi byc czarno – biale. Od kazdego sie uczmy i czerpmy wiedze. Ekhart ma racje, ale nie ze wszystkim sie z nim zgadzam. Nie trzeba sie zgadzac no nie? Lubie Rothkranza i innych witarian, ale nie ma nikogo kto mialby 100% racje.
    Dla mnie tluszcz jest odpowiedni. Avocado, po nim czuje sie rewelacyjnie.
    Ziemniaki sa w mojej diecie od przeszlo 10 lat, mam na mysli fioletowe i czerwone.
    To bardzo zdrowy pokarm. Kuzwa, nie demonizujmy wszystkiego co nie jest surowe.
    Jednym sluzy to innym nie.
    https://www.youtube.com/watch?v=dJm9VNdfJz8

    Naj! w nowym Roku 😉

    • Kill Bill 30 grudnia 2016 at 18:04 Reply

      Pochwalę się, że moje dwie pierwsze sztuki awokado bardzo mi nie smakowały, a teraz jem je beż żadnych dodatków i bardzo sobie cenię ich smak. I jedna rzecz, kiedyś jadłem mało tłuszczu i nie było źle, a teraz jem nasiona, orzechy, surowe oleje i awokado i czuję się po prostu lepiej!

      • Eryk 30 grudnia 2016 at 23:41 Reply

        Bo Twój organizm w ogóle się nie oczyszcza stąd pozorne dobre samopoczucie! Kiedy to w końcu zrozumieją surojadki tzw… ehhh. ja też kiedyś podobnie myśłałem ale na szczęście przez krótki czas potem szybko zorientowałem się o co chodzi. To tak jak niektórzy przechodza na gotowane po surowym i twierdzą ze też teraz czują się lepiej i surowe nei jest dla nich… No ale wyciągnijmy wszyscy wnioski z czego to wynika???

    • Eryk 30 grudnia 2016 at 23:36 Reply

      Oczywiście każdy ma wolną wolę… Jednak czujesz się dobrze po awokado gdyż ono za sprawą swej struktury tłustej wyhamowuje proces oczyszczania jelit ze śluzu oraz całego organizmu- stąd dobre samopoczucie ale to nie jest dobre na dłuższą metę. Trzeba oczyścić organizm do końca. Gdyby tu wszyscy zrozumieli kim jest człowiek i do czego jest zdolny to wtedy całkowicie zmieniliby sposób myślenia. Gotowane jedzenie jest martwym jedzeniem i cudów tu nie ma. My jesteśmy istotami energetycznymi i potrzebujemy energii. Jeśłi ktoś ma półksiężyce na paznokciach to świadczy to o zaśluzowieniu poszczególnych organów w ciele. ja generalnie też dobrze się czułem po awokado ale nie po długiej głodówce i głębokim oczyszczaniu – to istotna różnica ! Nie zgadzasz się ze wszystkim z Ehretem bo nie spróbowałeś jego metody a bynajmniej niewłaściwie jeśli próbowałeś. Jego słowa trzeba naprawdę przeanalizować dogłębnie. Czytałem setki razy ten sam jego artykuł i bardzo często zauważałem coś nowego przy kolejnych czytaniach.

  63. Not Milk 30 grudnia 2016 at 21:30 Reply

    Kill – miałem podobnie. Pierwsze awokado kupili mi rodzice w TESCO przed wieloma laty. Była to chyba odmiana Hall, bo owoc był zdecydowanie większa od tych sprowadzanych obecnie „Shepardów” i „Hass”. Wiem, że większa jego część wylądowała w koszu, bo po prostu nie smakowało mi. Byłem wówczas przyzwyczajony do wyrazistszych smaków żywności wysoko przetworzonej, a ono smakowało mi po prostu jak mydło. Dopiero w 2011 roku przekonałem się do awokado, które jest teraz jednym z moich ulubionych owoców i stanowi bazę wielu witalnych sosów 😉
    *
    Co się tyczy tłuszczów to olejów zimnotłoczonych właściwie zaprzestałem ich używać (kiedyś było to nawet około 4-5 łyżek na dobę, a teraz taką ilość zużywam w ciągu tygodnia) i jest to najczęściej surowy olej sezamowy, oliwa z oliwek, olej z pestek dyni, czy olej rydzowy. Zdecydowanie bardziej preferuje posypki do potraw, które przygotowuję z suszonych nasion, np. białego maku (mielę go w młunku do kawy), soli kala namak i suszonego czosnku, co dodaję do sporej porcji z daniem z soczewicy. Nadaje ona tej prostej potrawie bardzo wyjątkowy, lekko orientalny smak, który uwielbiam :))) Poza tym jbardzo lubię zajadać się migdałami ziemnymi, zwykłymi, a także młodym kokosem (na okres noworoczny mam kilkanaście sztuk-żeby nie zabrakło do raw zup tajskich, jogurtów, wrapsów, etc.) oraz prażonymi pistacjami, orzechami brazylijskimi i orzeszkami ziemnymi. Oleje zdecydowanie mi nie służyły i czułem po ich spożyciu pewnego rodzaju zamglenie umysłu. Miałem oprócz tego lekko żółty spód białkówki po odwinięciu dolnej powieki, co oznaczało eliminacje przez organizm nadmiaru tego typu tłuszczu. Teraz zrobiła się śnieżnobiała. Większą ilość oleju dodaję tylko w sytuacjach wyjątkowych, np. podczas dłuższego wyjazdu, gdy jadę na sporę zakupy i zależy mi na tym, aby nie zasłabnąć niosąc wiele kilogramów zakupów przez spore odległości 😉

    • Kill Bill 31 grudnia 2016 at 08:32 Reply

      Not Milku u mnie to jest już jedzenie zupełnie pod kątem treningu siłowego, żeby były efekty. W tym momencie każdego dnia jem pół kilograma strączków i mam tu na myśli wagę jeszcze przed moczeniem, orzechy, nasiona, oliwa, olej koksowy, a do tego surowe warzywa. Póki co mogę stwierdzić, że to po prostu działa i nie widzę jakiejkolwiek różnicy (z ręką na sercu) między takim żywieniem, a typową dietą z białkiem zwierzęcym.

      Pochwalę się, że gdy w październiku wróciłem na stałe do treningu (po problemach z kolanem), to używałem w martwym ciągu sztangi ważącej 60 kg, dziś jest już 145 (i to na trzy powtórzenia) i jest dokładnie tak jak być powinno, a sylwetka naprawdę bardzo mi się zmienia. Ja po powrocie na siłownię zacząłem zmuszać się do jedzenia większych ilości tłuszczu, białka i w ogóle kalorii, i czuję się lepiej. Zapewne mój układ hormonalny zareagował pozytywnie na więcej tłuszczu.

      • Not Milk 31 grudnia 2016 at 11:12 Reply

        Rozumiem Kill-u 🙂 Osobiście spożywam dziennie średnio ćwierć kilo strączków (czasami pół, jeśli przysiądę nad paczką fistaszków), a reszta to w zależności od mojej aktywności w większości owoce lub warzywa (przede wszystkim zielone) i orzechy. Bardzo mnie to cieszy, że masz tak sporą poprawę osiągów i życzę Tobie jeszcze większych progresów, zdrowia, samych pomyślnych dni oraz spotykania samych pozytywnie nastawionych do życia osób w 2017 roku!!! 🙂

        • Kill Bill 31 grudnia 2016 at 11:23

          Dzięki i wzajemnie!
          Obiecuję pozostać w sieci i czasem coś naskrobać, zresztą ja już teraz znalazłem sobie miejsce w wordpressie i tam już pozostanę, innymi słowy opuszczam blogspota. A na nowym blogu będę dzielił się relacjami z moich treningów i tematyką slow life, która kręci mnie od miesięcy!

        • Joanna Balaklejewska 31 grudnia 2016 at 14:55

          Wszyscy sie cieszymy, ze pozostajesz, bo naprawde dostawalam wiele pytan (prywatnie)- gdzie jestes 😉
          Duzo szczescia Przyjacielu 🙂

  64. Eryk 31 grudnia 2016 at 12:30 Reply

    Nigdy nie sięgniecie prawdziwego zdrowia jedząc tak bardzo różnorodnie(nawet na surowo). Też kiedyś ćwiczyłem wiele lat i teraz wiem że robiłem sobie krzywdę podobnie jak inni nieświadomi swych poczynań. Możecie najadać się tłuszczami kaloriami itd… Ale nigdy nie wejdziecie w fazę głębokiego oczyszczania organizmu i ni emuszę tu przysięgac zręką na sercu po prostu tak działa nasz organizm że w momencie gdy spożywamy jakikolwiek pokarm czy to surowy czy gotowany i podejmujemy duży wysiłek fizyczny(im większy tym gorzej) to nasz organizm skupia się tylko i wyłącznie na dostarczaniu energii(jeśli to możliwe oczywiście) to zewnętrznych partii ciała a jelito pozostaje w takim stanie jakim było! Na dodatek coraz bardziej będzie się człowiek zanieczyszczać spożywając te pseudo zimnotłoczone tłuszcze, olej słonecznikowy np. nigdy nie jest olejem zimnotłoczonym, olej kokosowy ten extra virgin jest konserwowany o czym etykiety nie informują, gdyby nie był konserwowany to by zjełczał i śmierdział. Naprawdę ostrzegam Was że prędzej czy później przyjdzie kryzys u Was, tak jak u mnie gdy organizm podczas waszego spoczynku (odpoczynku od wysiłku długotrwałego) przejdzie w próbę gruntownego oczyszczania jelita które prawie w 100% odpowiada za zdrowie całego organizmu …

  65. Eryk 31 grudnia 2016 at 12:36 Reply

    W naturze nigdy nie mieli byśmy możliwości spożywania czystych wytrąconych olejów!!! Zawsze powinniśmy jeść całościowo owoc bądź warzywo albo orzechy(ale nie dużo!) i do tego sama woda nie soki itp… I własnie Ehret pisał( czego nie rozumiecie na pewno) „Jedz mało i niezróżnicowanie, to bardzo ważne. Dopiero po wydaleniu wszystkich trucizn, KAŻDEJ ohydnej i szkodliwej substancji natura zaczyna budować i regenerować na fundamentach pozostałych komórek NOWEGO NIENARUSZONEGO CZŁOWIEKA.” Rozumiecie to w ogóle? O jakim zdrowiu tu mowa? To tak jakbyście narodzili się na nowo! Dosłownie… ja już poczułem raz wielką namiastkę tego więc doskonale rozumiem o czym tu piszę. A ten człowiek(A.E) przekazał światu wielką mądrość ! Szkoda że go zabili… łajdaki.

  66. EWCIA 31 grudnia 2016 at 17:32 Reply

    ERYKU A MNIE NIESAMOWICIE ZACIEKAWIŁA TWOJA INFORMACJA O PÓŁKSIĘŻYCACH NA PAZNOKCIACH! BARDZO CIĘ PROSZĘ C ZY MÓGŁBYŚ DOKŁADNIEJ OPISAĆ JAK JE ROZPOZNAĆ? ALBO JAKIŚ LINK DO ZDJĘCIA? TO CHODZI O TE U NASADY PAZNOKCI? WCZEŚNIEJ PISALEŚ O BIAŁYCH PLAMKACH! BARDZO PROSŻĘ O ODPOWIEDZ!

  67. Eryk 1 stycznia 2017 at 00:17 Reply

    Nie pisałem o białych plamkach tylko o półksiężycach lub obłoczkach tzw(to to samo). Tak to są te białe ślady w kształcie półksięzyca u nasady paznokci które praktycznie każdy człowiek stąpający po tej ziemi ma a nie powinien… Ale nawet jak ktoś ich nie ma(w starszym wieku zwłaszcza już takich obserwowałem) to wcale nie ma co skakać z radości. One świadczą o zaśluzowieniu poszczególnych partii ciała, każdy palec zapewne odpowiada konkretnemu narządowi ale dokłądnie nie jestem w stanie opisać tego. Wiem natomiast, że kciuki to ekran naszych jelit z tym że jest jakby lewa i prawa strona- próbuje do tego dociec o co chodzi dokładnie obserwując siebie wnikliwie i odczuwając co się dzieje wewnątrz mnie itd… Ci którzy ich nie mają bądź mają malusienkie są w zamian często poważnie zatruci i wyniszczeni- to obserwowałem. Chyba że nie posiadają takich bo oczyscili organizm całkowicie ze śluzu i także ciało odbudowując jego każdy fragment wewnątrz jak i to co widoczne na zewnątrz. A plamki nie świadczą na pewno o tzw niedoborach cynku lub wapnia 😉 gdy pewnego razu byłem bardzo bliski ich całkowitego wymazania (zostały wtedy tylko na kciukach resztki) poczułem niesamowite… wręcz odrodzenie całego siebie w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie czułem ciała mogłem wstrzymać oddech bez żadnego wysiłku i sapania na ponad 2 minuty. Wzrok słuch węch wyostrzyły się wszystkie te zmysły w praktycznie chwilę- sekundę (!!!) uwierzycie? Zrozumiecie dopiero jak poczujecie to niesamowite uczucie.

  68. Eryk 1 stycznia 2017 at 00:20 Reply

    Widziałem kolory świata tak ostre jak za czasów dzieciństwa a może i lepiej i w dodatku zmiana ta nastąpiła niezwykle gwałtownie bo w jednej chwili.

  69. EWCIA 1 stycznia 2017 at 08:28 Reply

    ERYKU JA OBSERWUJĄC SWOJE PAZNOKCIE ZAUWAŻYŁAM, ŻE PÓŁKSIĘŻYCE MAM , PO PRAWEJ STRONIE NIECO WIĘKSZE NIŻ PO LEWEJ. ALE BIAŁYCH PLAMEK NIE MAM. OSTATNIA ZNIKNĘŁA OK. TYDZIEŃ TEMU. O CZYM TO MOŻE ŚWIADCZYĆ? PAZNOKCIE NA DIECIE OWOCOWEJ STAŁY SIĘ JAKBY GŁADSZE I BZRDZIEJ RÓŻOWE. JESTEM JEDNAK NA SIEBIE TROCHĘ ZŁA. WCZORAJ SKUSIŁAM SIĘ NA PRZETWORZONEGO SŁODYCZA. CZUŁAM SIĘ POTEM FATALNIE! – BOLAŁ MNIE BRZUCH, TAKI DZIWNY POSMAK W USTACH MIAŁAM, COŚ OKROPNEGO! CIEKAWE W JAKIM CZASIE ORGANIZM SIĘ TEGO ŚWIŃSTWA POZBĘDZIE?

  70. EWCIA 1 stycznia 2017 at 08:49 Reply

    ZAUWAŻYŁAM, ŻE PO ZJEDZENIU SŁODKICH OWOCÓW NP. WINOGRON MAM OCHOTĘ NA CÓŚ O SLONYM SMAKU. CZY KTOŚ MA PODOBNIE? O CZYM TO MOŻE ŚWIADCZYĆ?

  71. Eryk 1 stycznia 2017 at 19:35 Reply

    Próbuję własnie rozwikłać ta zagadkę naszej jakby lewej i prawej strony ciała oraz tym samym półksiężyca na lewym oraz prawym palcu-kciuku, jak i reszty palców. Podczas usuwania się ich będę czujny i będę obserwować co się zmienia w moim ciele, będę odczuwac tak naprawdę i wyciągać wnioski. Pisałem o plamkach że moze to świadczyć o odrywaniu śluzu przez organizm albo o (może?) wędrowaniu jakby śluzu zbitego jakby w kawałkach po jakiejś części ciała albo organu hmmm nie jestem jeszcze na 100% pewny ale i to zrozumieć będę chciał z czasem… hehe nie licz już aż tak czasu kiedy organizm się pozbędzie;) Potrafi bardzo szybko wystarczy że to wypróżnisz i potem albo pojesz kilka dni niewiele albo jeden dzionek nic i wtedy wydali;)) Nie martw się… Na pewno nie będzie chciał tego trzymać(tzn trucizn z tego) jak przestaniesz to jeść 🙂 Powinnaś po słodkich winogronach (zwłaszcza jak duzo zjesz) miec ochotę na włókna czyli po prostu wzmaga się apetyt:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *