Torcik lodowy o smaku rozanym

13453935_1123649234360615_1513293209_n-1

Przy niedzieli slodkosci – znowu lodowe.

Nie odpedzicie sie ode mnie tak latwo.

Zamiencie sklepowe lody na tej domowej roboty, chyba, ze macie dostep do lodow weganskich i dobrej jakosci sorbetow, inne omijajcie szerokim lukiem.

Lody mozna robic na wiele sposobow.

Wasza wyobraznia i Waszych dzieci jest nieograniczona, ale pozwolcie im w tym uczestniczyc.

Dzieci zapychaja swoje male buzie dziwnymi produktami, ktorych sklad odstrasza.

Male istoty nie sa winne, skladu nie musza znac,  ale rodzice powinni potrafic czytac ze zrozumieniem.

„Czym sa LODY

To wytwor, wyrob chemiczny, ktorego nie chcialbys miec w ustach tak samo jak innych spozywczych wyrobow ( w wiekszosci).  Jednak czy zamykanie oczu pomoze, czy zatykanie uszu i udawanie, ze nic nie wiemy – czym jestesmy truci ma sens?

Jak powiedziec ukochanemu dziecku, ze lody nie sa lodami? Ze to co sie w nich znajduje to :

glikol dwuetylenowy – skladnik plynow niezamarzajacych i rozpuszczalnikow do farb, czesto zamiast jajek jako substancvja emulgujaca
Aldehud C- 18 – uzywany do produkcji barwnikow anilinowych, mas plastycznych i gumy, lodom nadaje smak wisniowy.
E – 127  czerwony barwnik, ktory moze skutkowac nowotworem tarczycy.
piperonal – środek stosowany w preparatach na wszawicę nadaje lodom smak i zapach waniliowy ( stosowany tez w produkcji cukru wanilinowego)
octan etylu – w srodkach do czyszczenia skór i tkanin, w lodach smak ananasa
aldehyd maslowy – skladnik klejów kauczukowych, w lodach smak orzechowy
octan anylu – rozpuszczalnik farb olejnych, w lodach smak bananowy
octan benzylu -rozpuszczalnik soli azotanowych, w lodach smak truskawkowy

Aldehud C- 18 – Używany jest do produkcji detergentów, lodom nadaje smak czekoladowy

Gdyby lody robic z naturalnych skladnikow szybko by sie psuly i bylyby o wiele drozsze.

Komu oplacalby sie taki interes?

To dlatego lody faszeruje się chemią. Dlatego lody waniliowe robi się nie z wanilii, tylko PIPERONALU – środka, którego używa się także do jako srodek na wszy!

Lody czekoladowe zawierają miedzy innymi: aldehyd C-18, oktan amylofenylowy, n-butylofenol, aldehydweratrowy i inne. Trzeba jeszcze powiedzieć, że niektórzy producenci zamiast śmietanki, używają tłuszczu otrzymywanego z odpadów z rzeźni.”

Na wiecej artykulu zapraszam tutaj jesli ktos  jest w stanie dotrwac do konca, pisalam o tym rok temu i na jednym razie sie nie skonczy 😉

http://chooselife.pl/2015/05/24/rozpoczal-sie-sezon-na-loda/

13435646_1123649197693952_920756966_n

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziaj torcik lodowy z banana, rozy, malin, mango i truskawek.

Wiedzieliscie, ze roze mozna zjadac, robic z niej herbate, przeciery, lody ?

Roza to cale mnostwo witaminy C, zawiera flawonoidy, olejki eteryczne, glikozydy oraz karotenoidy. Polecana  jest w chorobach, wzmacnia organizm i dziala uspokajajaco.

Tak wiec nastepnym razem kiedy dostaniecie roze od ukochanego, nie czekajcie, az zwiednie.Przygotujcie  cos pysznego z jej platkow 😉

13434242_1123774197681452_1085272521_n

 

Skladniki na 3 torciki lodowe

4 banany, 4 namoczone daktyle w szklance wody (daktyle mocze cala noc, jesli sa swieze ich wode wykorzystuje do lodow )

100 gram malin, 50 gram truskawek

10 platkow rozy

Skladniki blenduje, zawartosc wlewam do foremek silikonowych.  Warto poszukac wolnych od BPA. 

Najczesciel mrozone owoce przeciskamy przez wyciskarke, prosto do szklanego pojemniczka i wszystko jest cacy, mama szczesliwa, dzieci zdrowe. Nikt nie martwi sie o BPA, bo przeciez roznie z tym bywa „Wolny od..”

Czasami jednat przygotujemy torciki lodowe.

Waznym elementem deseru lodowego, akurat w tym przypadku jest sos.

1 mango

50 gram truskawek

Co robimy?

Zgadliscie! Wszystko miksujemy. Do blendera mozna dodac niewiele wody aby lepiej sie miksowalo.

Pamietajcie slodki sos miksujemy na wolnych obrotach gdyz istotne jest to, aby byly w nim kawalki mango i truskawek.

Torcik wyciagamy po 4-5 godzinach i serwujemy.

Calosc mozna posypac malinami, jagodami, czekolada.

Jedno jest pewne w domowych lodach znajdziecie tylko to, co sami zaserwowaliscie.

Zycze Wam smacznej niedzieli 😉

Na zdrowie!

 

Tagi: , , , , , , , ,

Komentarze: 10

  1. Magda 12 czerwca 2016 at 18:37 Reply

    Kochana Joasiu, czy moglabys napisac post nt opalania.
    Ja unikam slonca od 3 lat. Nie opalam sie w lato. Jednak czasami lubie pojechac nad ocean i co wtedy? Kupuje cos o spf 100,ale ile to ma chemikalii w srodku. Poza tym rowniez na co dzien potrzebujemy ochrony przed sloncem. Zyje w miejscu gdzie jest bardzo cieplo codziennie i widze,ze moje rece,kiedy chodze w t-shirtach sa opalone. Co robic? Czy sa jakies naturalne sposoby ochrony skory przed promieniami uv?
    Drugie pytanko gdzie mozna kupic czekolade, bez konserwantow prawdziwa?

    • Joanna Balaklejewska 14 czerwca 2016 at 11:35 Reply

      Magdo napisze post na temat opalania w przyszlym tygodniu 🙂

    • Joanna Balaklejewska 30 czerwca 2016 at 13:40 Reply

      Magdo na temat opalania bardzo ladnie napisala moja dobra znajoma Ania, ktora prowadzi strone Raw Food po polsku, a ze zgdzam sie ze wszystkim przytocze jej odpowiedz „Mamy wreszcie utęsknione lato, wakacje i .. upały!!
      Długo wyczekiwane, utęsknione, ciepłe i kojące… jednakże w mediach słyszymy, że należy się go bać, przed nim uciekać, a koniecznie już trzeba się chronić – stosując kremy z wysokimi filtrami.
      Osobiście nie stosuję żadnych kremów z filtrami (tych naturalnych, o tych syntetycznych to nawet nie ma mowy!), gdyż moja skóra odkąd pamiętam kocha słońce. Nigdy nie uległam poparzeniu słonecznemu mimo, iż przebywam na słońcu długo, często w godzinach o największym promieniowaniu i jeszcze na dodatek – często chodząc dosyć wysoko w górach także – da się!! Nieśmiało twierdzę, iż moja skóra jest zabezpieczona przed możliwym szkodliwym działaniem promieni słonecznych dzięki ogromnej ilości (nie przesadzam!) związków roślinnych, jakimi są antyoksydanty, fitohormony, polifenole, witaminy, minerały i enzymy, które zyskuję ze spożywania żywej (znaczy się surowej) żywności pochodzenia roślinnego. Moimi ulubionymi owocami są mango, papaja, melony i arbuzy. Zjadam ich naprawdę dużo. Kocham awokado, marchewkę i świeży sok z buraka. Codziennie zjadam ok. pół kilograma zielonych warzyw liściastych (jarmuż, szpinak, rukola, w sezonie są to dzikie liście mlecza i pokrzywy). Uważam, że to dzięki tej odżywczej bombie moja skóra kocha słońce i może czerpać z niego wszystko, co najlepsze.
      Często jednak słyszę pytania jak należy chronić wrażliwą skórę dziecka przed promieniowaniem słonecznym. Czy wychodzić na słońce, czy też nie? W jakich godzinach najbezpieczniej przebywać na dworze? Czym i czy w ogóle się smarować? Oraz co zrobić, jak już ulegniemy poparzeniu słonecznemu.
      Przede wszystkim, jeżeli przebywamy przez dłuższy czas narażeni na silne promieniowanie słoneczne musimy pamiętać o PODSTAWOWEJ ZASADZIE – PIJ WODĘ !!! Pij dużo wody !!! Jeżeli nie pijesz wody – narażasz się na ryzyko postania udaru cieplnego, oraz zwiększasz ryzyko poparzenia słonecznego skóry. Pij wodę!! Jedz soczyste owoce jak arbuzy, pomidory, ogórki, papaje. Rób smoothie owocowe, domową lemoniadę czy oranżadę. Pij, regularnie i systematycznie, PIJ WODĘ!!!
      Mobilizuj do picia wody Twoje dziecko!! Pamiętaj, że nawyk picia wody kształtuje się we wczesnym dzieciństwie. Jeżeli nie nauczysz swojego dziecka, aby piło czystą wodę – najprawdopodobniej w dorosłym życiu nie będzie po nią sięgać. Nie zastępuj wody pasteryzowanymi sokami z kartonu, słodkimi napojami czy reklamowanymi na każdym kroku „wodami smakowymi” – to bezwartościowe napoje, pełne cukru i sztucznych dodatków.
      Pij po prostu czystą wodę. Samodzielnie wyciskaj soki z warzyw i owoców. Rób koktajle. Domowe lemoniady (woda, świeże cytryny lub limonki, odrobina słodzika, np. miodu czy syropu klonowego, albo co jeszcze lepsze – świeże liście stewii)
      Kolejnym bardzo ważnym punktem jest noszenie nakrycia głowy – to może być kapelusz, czapka z daszkiem, lub zawiązana na głowie chusta. Co kto lubi. Wedle gustu. Ważne, żeby zakrywała głowę. KONIECZNIE zakładaj nakrycie głowy swojemu Maluszkowi!! Nakrycie głowy ma być przewiewne i wykonane z naturalnych włókien, najlepiej z bawełny. Wyrzuć sztuczne, plastikowe poliestry – spocisz się w nich tylko bardziej!
      Wybieraj nakrycia głowy w jasnych barwach – unikaj czarnego koloru, który przyciąga promienie słoneczne. Białe czapeczki są może mało praktyczne jeżeli chodzi o kwestie czystości, ale świetne chronią przed słońcem, gdyż odbijają promieniowanie słoneczne.
      Spójrzmy teraz na kosmetyki, które chronią skórę przed promieniami słonecznymi. Już na opakowaniu widzimy napisy UVA, UVB, SPF. Co te skróty oznaczają?
      UVB to promienie słoneczne, które docierają do płytkich warstw skóry i naskórka. Mogą powodować zaczerwienienie, podrażnienie naskórka i skóry. Promienie UVA natomiast sięgają znacznie głębiej, aż do skóry właściwej, mogąc zniszczyć włókna kolagenowe i sprzyjać fotostarzeniu się skóry.
      SPF to stopień ochrony przeciwko promieniom słonecznym UV.
      Wyróżnia się kilka stopni ochrony: słaba (SPF 2-6), średnia (8-12), wysoka (15-25), bardzo wysoka (30-50) oraz ultrawysoka (powyżej 50).
      Im wyższe SPF tym dłużej (teoretycznie) możemy przebywać na słońcu bez poparzeń słonecznych. Niestety, kremy z filtrami nie chronią nas przed udarem cieplnym!! Dlatego też nie sądźmy, że gdy posmarujemy się kremem z wysokim filtrem możemy spędzać na plaży w tropkiach cały dzień. Zaczerwienienie i pieczenie skóry jest naturalnym sygnałem obronnym, który ma nam pokazać, iż powinniśmy zejść ze słońca i udać się do cienia! Smarując skórę filtrami w pewien sposób zagłuszamy to i jesteśmy bardziej narażeni na wystąpienie udaru cieplnego i przegrzania organizmu.
      Jeżeli wybieramy się na wakacje do ciepłych krajów, lub nawet nad nasze polskie morze (i uda nam się mieć piękną pogodę), musimy pamiętać o aklimatyzacji skóry do słońca.
      Jeżeli 11 miesięcy spędziliśmy w biurze to nie możemy nagle wystawić naszej skóry na działanie słońca i leżeć plackiem na plaży 8 godzin. Choroba gwarantowana.
      Najlepiej wiosną zacząć wystawiać ciało na działanie promieni słonecznych. Wystarczy, że 10 – 15 minut dziennie będziemy przebywać na balkonie w kostiumie kąpielowym. To jest najlepsza i najskuteczniejsza ochrona przed poparzeniem słonecznym. Jeżeli jednak już jest za późno i jutro wyjeżdżasz w tropiki – stosuj tę zasadę również na miejscu. Pierwszego dnia wystawiaj swoje ciało na działanie słońca przez 10 minut i każdego dnia zwiększaj zakres ekspozycji o 2 – 5 minut. Po czasie pełnej ekspozycji po prostu załóż luźne, ochronne ubranie, kapelusz lub siedź pod parasolem.
      Czym smarować skórę, jeżeli jednak zdecydujemy się na kosmetyki z filtrem?
      Polecam stosować wyłącznie ekologiczne, certyfikowane kosmetyki.
      Mamy do wyboru już kilka marek. Kosmetyki te są droższe od tych drogeryjnych, ale zdecydowanie bezpieczniejsze dla skóry. Syntetyczne filtry, stosowane w drogeryjnych, powszechnie dostępnych kosmetykach przeciwsłonecznych, są podejrzane o wywoływanie wzrostu ryzyka zapadania na czerniaka i inne nowotwory skóry.
      Dziwnym trafem – im bardziej propagowana jest ochrona przeciwsłoneczna tym więcej jest nowotworów skóry, w tym czerniaka.
      Możesz też skorzystać z naturalnych olejków roślinnych, które od wieków były używane do pielęgnacji ciała.
      – olej kokosowy – od wieków stosowany na wyspach Polinezji.
      – olej sezamowy, stosowany w Indiach
      – olej z awokado – możesz też smarować się wewnętrzną skórką po zjedzonym awokado
      – masło shea
      – olej ze słodkich migdałów
      – olej z nasion dzikiej marchwi oraz olej z pestek malin – są to najsilniej działające naturalne filtry roślinne. Niestety, mają dziwny zapach i są dosyć tłuste, ale dla dzieciaków – idealne!!
      Pamiętaj, że filtry potrzebują czasu, aby mogły się aktywować, dlatego też smaruj swoje ciało ok. 15 min przed kąpielą słoneczną i powtarzaj tę czynność co 2 godziny, jak również po każdej kąpieli.
      Co zrobić, jak już ulegniemy poparzeniu słonecznemu?
      Moim zdaniem najdoskonalszym lekiem jest żel z aloesu. Taki prawdziwy, prosto z rośliny. Przynosi ulgę, koi, ale też leczy skórę, wnikając bardzo głęboko w jej warstwy.
      Jeżeli nie mamy pod ręką świeżego aloesu, można kupić gotowy żel aloesowy, zawierający jak najwięcej samego, czystego aloesowego żelu. Gotowe kosmetyki są niestety konserwowane, jednakże – skuteczne i rzeczywiście również leczą.
      Można też skórę, szczególnie jak zaczyna się już łuszczyć, smarować naturalnym olejem kokosowym lub z awokado. No i oczywiście – jak się już poparzymy słońcem – bądźmy ostrożni i nie ulegajmy modzie „plażingowej”.
      A gdy wędrujemy po górach – polecam długie, luźne spodnie, przewiewną koszulę z długimi lub półdługimi rękawami (nigdy na ramiączkach!!) i koniecznie, absolutnie koniecznie – nakrycie głowy” Napisalabym dokladnie to samo 🙂 Czekolade weganska polecam ta poniewaz sama kupuje ja dla mojej Zuzi i jest bardzo smaczna i bez konserwantowhttps://www.sensilab.pl/zywnosc-eko/ekocukiernia-i-przekaski/czekolada-gorzka-70-z-orzechami-pekan-bio-50-g-cocoa, http://mojanatura.pl/glowna/1137-surowa-czekolada-klasyczna-gorzka-bio-50g-cocoa.html. Milego dnia kochana i pamietaj aby nie igrac ze sloncem, zwlaszcza jak u Was takie upaly. My jestesmy w Pamplonie, jest w miare cieplo, ale mozna sobie pozwolic na dosc spory flirt ze sloncem 😉

  2. Monika 14 czerwca 2016 at 07:50 Reply

    Gdzie dostałaś płatki róży? Smakowite to musi być . Robię lody malinowe i orzechowe z czarna porzeczką.;)

  3. Joanna Balaklejewska 14 czerwca 2016 at 11:37 Reply

    Moniko roze mialam z mojego ogrodu. Twoje lody musza byc wysmienite! 🙂
    Byc moze ten artykul bedzie pomocny 🙂

    Pozdrawiam slicznie!

    http://rozanybalkon.blogspot.com.es/2015/02/ktore-roze-sa-jadalne.html

  4. Monika 14 czerwca 2016 at 14:59 Reply

    Wielkie dzięki za informacje. Zazdroszczę ogrodu.Uwielbiam zapach różany i marmolade rożaną Mama powiedziała mi o twoim blogu i od ciebie inspiracja na lody domowe i nie tylko lody. Więcej surowych owoców i warzyw w domu zjadamy dzięki Tobie. Pieluszki kupuję dla synka nie plastikowe dzięki filmikowi twojemu.;). To tak w skrócie. Pozdrawiam.

    • Joanna Balaklejewska 15 czerwca 2016 at 18:11 Reply

      Moniko bardzo mi milo. Ciesze sie,ze moje porady przydaly sie Tobie. Pozdrow serdecznie mame, usciski dla Ciebie i mnostwo pozytywnej energii dla synka <3 🙂

  5. Magda 14 czerwca 2016 at 17:54 Reply

    Dziekuje Joasiu pieknie!

  6. karolinka 25 czerwca 2016 at 16:03 Reply

    Jutro bede robic torcik rozany. Joasiu brakuje mi Ciebie na YT. Zacznij krecic, bardzo sie do tych filmikow przywiazalam i ciagle ogladam, czekam. Gdzie Ty i dlaczego juz nie krecisz? Pozdrawiam :*

  7. Anka 25 czerwca 2016 at 16:08 Reply

    Nie wyszedł mi jak dotąd żaden tort który sama wymyśliłam, bez jajek, próbowałam już sto razy. Wypróbuję ten, piękny! Chciałam zrobić, córce spóźniony tort urodzinowy na roczek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *