Smoothie z bananów i mniszka

Dzisiaj kwiatowo, zolto, slonecznie. Kwiat mniszka i banany.. Kwiat mniszka zawiera w sobie wit D. Nalezy go jesc w calosci. Najlepiej zrywajcie z dala od ulic i psich siuskow 😉

Takie kwiaty to samo zdrowie 🙂

 

 

A oto moj skromny, ale jakze pozywny szejk 🙂

Na zdrowie moi  mili Panstwo 🙂

Smoothie z bananów i mniszka

  • Czas przygotowania:
  • Czas gotowania:
  • Total time:
  • Yield: 1 osoba
  • Poziom trudności: łatwe

Składniki:

  • 2 banany
  • 2 mniszki lekarskie
  • olejek z pestek winogron

Przygotowanie:

  1. Mniszki zawsze dokladnie myjemy w mineralnej niegazowanej wodzie. Wrzucamy do blendera razem z bananami i dodajemy kilka kropel olejku z pestek winogron

  2. Cudowne dla mamy, cudowne dla dziecka, doskonale dla babci, dziadka, sasiada, kota a nawet psiaka. Jednak  najbardziej zachwycone beda nasze kubki smakowe i brzusio oczywiscie 😉

  3. PIC

  4. Gotowe 🙂

Published on by

Tagi: , , , , ,

komentarzy 8

  1. Jah Maya 18 sierpnia 2012 at 15:41 Reply

    Joanno, jeśli mogę się wtrącić. Uważam, że mycie kwiatowych części ziół jest trochę bezsensu. Największą wartość w kwiecie stanowi nektar, który mycie bezlitośnie wypłukuje razem z tymi witaminkami rozpuszczalnymi w wodzie.
    Jeśli mierzi Cię obecność muszek i mrówek (bo mnie nie) to po prostu rozłóż na białym płótnie dnami do dołu na ok 20 min. Wszystko pójdzie precz. To stara zielarska metoda.
    Kwiaty mniszka mają bardzo duże spectrum działania m.in. leczniczo na wątrobę.
    Czasem można też dorwać miód mniszkowy.

    • Joanna Balaklejewska 18 sierpnia 2012 at 17:58 Reply

      Dziekuje za wspaniala rade, masz racje. Nigdy wiecej mycia kwiatowych czesci ziol 😉

  2. mena 31 stycznia 2013 at 13:24 Reply

    Co do mycia to jestem za tym aby myć zioła dziko rosnące , jak i własne warzywka ponieważ sama oglądałam program jak pewien mężczyzna jadał swoje warzywa , któregoś razu nie umył sałaty natomiast w niej ukrył się się maleńki ślimak zakażony jakąś bakterią i on nic nieświadomy skonsumował, ledwo go uratowali ,ale do obecnej chwili ma problemy z chodzeniem i wiele innych problemów zdrowotnych.
    Rośliny dziko rosnące są niestety narażone na odchody różnych zwierząt nie zawsze zdrowych , także moim zdaniem jak najbardziej należy wszystko myć, woda na pewno nie zaszkodzi

    • Joanna Balaklejewska 1 lutego 2013 at 08:05 Reply

      Mena oczywiscie ja sprawdzam kazdy lisc z ogrodu i salate, czy tam przypadkiem niczego nie ma natomiast unikam mycia owocow pod kranem gdyz czasami lepiej zjesc nieswiadomie malego robaczka – nieskazonego( co ja pisze jestem przeciez weganka hehe)a nizeli skropic nasze cenne warzywa woda z Fluorem, ktora znajduje sie w kranach. U mnie rosliny nie sa skazone na odchody zwierzat, ale oczywiscie dla zapobiegliwosci nic sie nie stanie jezeli wypluczemy je w wodzie, byle nie z kranu brrrrr 🙂

    • Jah Maya 15 lutego 2013 at 13:33 Reply

      Mena rozumiem. Każdy ma prawo wyboru. Kiedy zbieram rośliny zakurzone to oczywiście przepłuczę. Co innego też owoce a co innego kwiaty. Po prostu jak się myje kwiaty to nie ma sensu ich zbierać bo się nektar i pyłek wypłukuje czy tam gdzie jest najwięcej biodynamicznych substancji aktywnych. Nie da się ich też wysuszyć dobrze po umyciu.

      Ja osobiście nie myję i uważam, że kwestia ewentualnych zakażeń to też kwestia odporności naszego organizmu. Jeśli ktoś całe życie je umyte i gotowane sterylne jedzenie, jeśli mama od dzieciństwa obiera mu jabłko ze skórki to nic dziwnego, że w zetknięciu z drobny pasożytem sobie nie poradzi. Oczywiście istnieją te bardziej niebezpieczne i mniej niebezpieczne.
      Codziennie jednak mamy jakieś pasożyty w sobie, który egzystują w równowadze z pożytecznymi drobnoustrojami które stabilizują populację pasożytów.
      Czasem jedno przeważy nad drugim ale przy odrobinie pomocy z zewnątrz (zioła) da się szybko zlikwidować to zaburzenie harmonii. Oczywiście nie zawsze. Ale nie ma życia bez ryzyka. Nie można się chować pod kloszem.

      Jeszcze raz napiszę: na ściółce leśnej pełnej zgniłych liści i kup jest mniej zarazków chorobotwórczych niż może być na wypranej sterylnej pościeli w mieszkaniu czy podłodze. Tyle, że te pierwsze żyją w pewnym naturalnym balansie z wszystkimi organizmami a w tym drugim przypadku mają świetne warunki to opanowania środowiska w dużo większym zakresie.

      • Joanna Balaklejewska 15 lutego 2013 at 23:01 Reply

        Bardzo ineteresujacy i prawdziwy komentarz. Dzieki Jah 🙂

      • natimila 10 listopada 2013 at 12:47 Reply

        ja nie miałabym odwagi aby zjeść cokolwiek rosnącego dziko bez umycia. w lasach żyje masa zwierząt (mozna znaleźć w necie dane nt ilości procentowej, niestety ponad połowa) będących nosicielami bardzo niebezpiecznej bakterii borelii. u człowieka wywołującej często nieuleczalną boreliozę. wystarczy, że takie zwierze śiknie na taką roslinkę I gotowe. mam znajomego, który miał bardzo luźne podejście do mycia „owoców lasu” prosto z krzaczka. w tej chwili od paru lat jego życe wygląda jak nieustająca agonia-cysta borelii zalęgła się w mózgu. być może, to że to mój znajomy – choroba borelioza jest mi znana, ale wolę wyciągac wnioski z cudzych doświadczeń niż ze swoich. wiem, że sporo tracę myjąc dokłądnie wszystkie zebrane cuda, ale jednak wolę stracić niż dostać „coś” w bonusie. trochę zazdroszczę odwagi niektórym. serdecznie pozdrawiam

        • Joanna Balaklejewska 11 listopada 2013 at 12:08

          Warto wyplukac w niegazowanej wodzie, ale musimy pamietac, ze woda deszczowa, ktora obmywa rosliny tak jak I rosa to najlepsze co moze byc. Jako dziecko zbieralam jagody I jerzyny w lesie z rodzicami, nic nam nie bylo nigdy. Oczywiscie zachecam do mycia owocow czy warzyw, natomiast nie trzeba wariowac. Chemikalia znajdujace sie w wodzie z kranu sa rowniez niebezpieczne i zabijaja tylko powoli:( To smutne co przytrafilo sie Twojemu znajomemu Natmila, pozdrawiam …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *