Pastelowy deser wypelniony migdalowym kremem.

12607159_1032882653437274_164167379_n

 

Skladniki na 3 osoby:

Peczek zielonej natki pietruszki zmiksowany z 3 zmrozonymi bananami i woda kokosowa 100 mll

Jesli nie masz wody kokosowej uzyj zwyklej wody. Rowniez mozesz dodac mleko roslinne.

Smietana jest wykonana z migdalow.

W tym przypadku zalalam  200 gr migdalow  woda. Skorka jest miekka i schodzi bez problemu trzeba tylko moczyc minimum 12 godzic. Migdaly sa pozniej bardzo slodkie i miekkie,  wrzucamy je do blendera, dodajemy lyzke oleju uzylam sezamowego – Bardzo popularny w kuchni azjatyckiej. Dziala rozgrzewajaco  i oczyszczajace. Obniza  cisnienie krwi, a nawet pozwala zmniejszyc dawke stosowanych lekow, jest to prawdopodobnie dzialanie sezaminy. Doskonale wplywa na stan kosci i kondycje stawow . Warto go stosowac  w profilaktyce osteoporozy ).

Miksujemy na gladko bardzo powoli, warto dodac jeszcze lyzke soku z cytryny. Aby smietanka byla slodsza mozna dodac dowolnego slodu, surowego miodu, syropu klonowego,  cukru z daktyli, melasy, cukru rapadura.

My nie dodawalismy juz nic. Smietanka w polaczeniu ze swiezymi owocami smakuje wysmienicie i jest wystarczajaco slodka. Jesli nie masz dostepu do swiezych owocow, mozesz uzyc mrozonych. Smietanke mozesz posypac kokosem, czekolada, moze suszonymi owocami?

Zaproponuj swojemu dziecku taki deser, byc moze bedzie mialo ciekawsze pomysly.

W holdzie wszystkim dzieciakom, ktore zasluguja aby jesc zdrowo  i smacznie 😉

Wasza W

 

Tagi: , , , , , , , ,

Komentarze: 18

  1. joanna 27 stycznia 2016 at 22:39 Reply

    No to ja ten hołd poniosę dalej. 🙂
    W ten weekend- obiecałam zrobić parę innych przysmaków.
    Jednak deser jak z obrazka. Już sobie wyobrażam jaki jest!!!! I wkrótce go zrobię! Dziękuję!! 🙂
    Przy temacie oleju sezamowego i deserków- do pochrupania:

    *orzechy włoskie (wyłupane na bieżąco) i do tego odrobinka grubej dowolnej dobrej soli z ziarnem sezamu 🙂

    Prościutkie do zrobienia oraz bardzo dobrze smakujące 🙂

    Dobrych myśli na wieczór!

    joanna

    • Joanna Balaklejewska 28 stycznia 2016 at 00:58 Reply

      Dziekuje Joasiu, to my teraz czekamy na Twojego bloga, bo te wszystkie przepisy nie moga gdzies tak przepasc. Mam je tutaj, ale warto jakos je uporzadkowac 😉

      Dobranoc i dzien dobry, bo u mnie juz po godzinie 2 w nocy. Jako przykladna witarianka powinnam juz byc w lozku 🙂

  2. Magdalena 28 stycznia 2016 at 12:25 Reply

    Widac, ze Pani Joanna moglaby prowadzic bloga 🙂 Jestem za tym. Dziekuje obu Joannom za dzielenie sie przepisami 🙂 Pozdrawiam serdecznie. Mam dosc zimy, brak ladnej pogody wiec jutro wybieramy sie na wakacje do mojej mamy do LA 🙂 Haaaaappy!

  3. joanna 28 stycznia 2016 at 18:26 Reply

    Powiem Wam, że fakt późnego chodzenia spać, to temat bardzo mnie interesujący. 😉
    Zauważyłam, że u mnie, jak u większości Osób ‚na’ surowym, wszystkie wcześniejsze dziwne, średnio sympatyczne czy mało pożyteczne nawyki, przyzwyczajenia- ZNIKAJĄ. Dobrze mi z tym, bo z częścią z nich walczyłam dzielnie, ale to była wieczna szarpanina. W tej chwili mało co mnie może skusić 😉
    Pisałam już chyba o tym, że miałam z dawien dawna lichutką krew i co za tym idzie wiele kłopotów. Wiemy, jak się ma do tego picie ulubionej kawusi. Minerały nam z ciała po prostu uciekają. Prócz żelaza dla mnie wtedy kluczowego. Pomagały postanowienia w stylu- kawka TYLKO w weekendy. Ale ile cierpienia w pozostałe dni! I.. byle do piątku 🙂 Krew jasne- że lepsza. Ale co to za życie męczennicy!
    Trzy kropki teraz, bo wiele mam tego na koncie!
    A obecnie! Kawa już tylko w formie ‚odwróconej’ Gersona. O słodyczach- wcześniej ulubionych- dawno zapomniałam. A bywam- w naprawdę- biesiadujących kręgach. 🙂 Soczki sączę powoli i coraz przykładniej zaczęłam jadać 🙂 Znowu trzy kropki… 🙂
    ALE SPAĆ CIĄGLE CHODZĘ PÓŹNO- choć postęp jest i w tej materii.
    Tak więc zachęcam bardzo pięknie- włączajmy świeże potrawy do swojej diety! Pełne wartości owoce, warzywa, orzechy, liście, kwiaty… zmieniają nasze ciała i umysły. Przecież mózg i układ nerwowy również tego potrzebują poza innymi organami i układami! A efekt dodatkowy jest taki, że łatwiej przychodzi radzenie sobie z czasami mało sympatyczną rzeczywistością. 🙂
    Pozdrawiam Tych co zostają w kraju i tych z daleka i podróżujących!
    I bardzo dziękuję za miłe słowa! 🙂

  4. witam serdecznie 29 stycznia 2016 at 05:44 Reply

    Pani Joasiu,

    Prosze zdradzic jakie dokladnie ksiazki o jedzeniu i o czymkolwiek co odmienilo Pani zycie przeczytala Pani. Wiem o Ann Wigmor,ale co jeszcze? Chcialabym wszystko zakupic i zaczac zmieniac moj swiat. Prosze o pomoc!

    • Joanna Balaklejewska 31 stycznia 2016 at 01:16 Reply

      Juz jestem, jak zwykle spozniona 🙂 To co napisala Joasia u gory- 3 razy Tak. Ksiazki Tombaka czytalam jeszcze kiedy bylam wegetarianka i je polecam.
      Mialam go okazje poznac, dawno temu. Fantastyczny czlowiek.

      The Hippocrates Diet and Health Program (Natural Diet and Health Program for Weight Control, Disease)
      Ann Wigmore, „Recipes for Longer Life” Ann Wigmor, The Wheatgrass Book: How to Grow and Use Wheatgrass to Maximize Your Health and Vitality, Polecam ksiazke „Becoming Raw” Brenda Davis, „Breaking the Vicious Cycle”: Elaine Gloria Gottschall.

      Magdo uwazam, ze warto zainwestowac czas i pieniadze na poglebienie wiedzy. Pamietam, kiedy ja nie mialam dobrego dostepu do informacji duzo czytalam, siedzialam w bibliotece po kilka godzin i „studiowalam” ksiazki z dziedziny medycyny, leki, wiele innych..
      Teraz warto rozmawiac z ludzmi, ktorzy przeszli na witarianizm, czerpac z ich doswiadczenia, ale wciaz pamietac, ze roznimy sie miedzy soba i co jest dobre dla innych, nam niekoniecznie musi sluzyc. Przekonalam sie za to, ze wiekszosc osob, ktore do diety wprowadzaja zielone dzike rosliny lepiej sobie radza z detoksykacja.
      Przed przejsciem na surowa diete polecam jeden dzien w tygodniu zrobic wolny od jedzenia, oczywiscie pozniej rowniez.

      Ksiazka w j. polskim http://lubimyczytac.pl/ksiazka/226064/zywe-jedzenie-albo-dlaczego-krowy-sa-drapieznikami

      To sa ksiazki, kore pomagaja w przejsciu na surowa diete. Jest mnostwo fantastycznych z przepisami witarianskimi, ale te wymienione wyzej warto przeczytac 😉

      Pozdrawiam slonecznie! 🙂

  5. Dominik 29 stycznia 2016 at 18:03 Reply

    Mnie rowniez interesuja wszyskie publikacje witarianskie 🙂 Czekam z niecierpliwoscia na propozycje. Mnie wlasnie jeszcze do kawy kusi i pare innych grzechow mam na sumieniu. Chcialbym sie pozbyc tych zachcianek.

  6. joanna 29 stycznia 2016 at 22:38 Reply

    Zanim nadejdzie Joasia ze swym bogactwem surowego programu mogę powiedzieć pokrótce o sobie. Jak będzie chęć- mogę tematy rozwinąć.
    Czytałam i czytam Michała Tombaka- biolog zza wschodniej granicy- 4 pozycje książkowe. Ogrom dobrej i praktycznej wiedzy. Pisze o surowym pożywieniu również w wersji dla wszystkojedzących. Wiele się od niego nauczyłam o sobie- na początku.
    ‚Nasza’ trójmiejska immunolog Ewa Dąbrowska leczy od lat postem Daniela- tu już jesteśmy bliżej tego co dla nas 🙂 W wersji na co dzień zaś poleca kuchnię makrobiotyczną- ale też w towarzystwie świeżej roślinności. Napisała książki. Do dziś pomaga- czynnie- ludziom.
    Amerykański pastor George Malkmus twórca tzw. diety alleluja, autor lektury pod tym tytułem. 75 % surowego, 15% można przetworzyć- byle wg zasad.
    Andreas Moritz- jak, ile, kiedy,…spożywać prostą, najlepiej raw żywność.

    Te propozycje będą dobre dla osób pragnących lepszego życia, które z różnych względów planują żywienie bez przetwórstwa zacząć za jakiś czas.
    Można się przestawiać bez szoku dla umysłu, ciała.

    Natomiast myślę, że większość (wszyscy?? 🙂 ) Tych, którzy wskoczyli w 100% raw food przyzna, że to dopiero jest wielce korzystny pełnowymiarowy odlot. Poprawia się stopniowo zdrowie :), wygląd, siła, wydolność, energia- masz jej nadmiar, waga się normuje, ludzie wychodzą z wieloletnich nałogów, paskudnych nieraz dla nich samych obyczajów… 🙂

    Zaczęłam sama. Bez przygotowania. Bez wyboru. Po drugiej stronie był nóż i jeszcze tam coś. Wbrew wszystkiemu wiedziałam (?), że już jest dobrze- podjęłam ważną i odważną decyzję. Która dała i daje fantastyczną zmianę!

    Pozdrawiam- zaraz idę spać- a jutro bawię się karnawałowo!!!!

  7. Dominik 29 stycznia 2016 at 22:49 Reply

    To mamy teraz dwie Joasie 🙂 Dziekuje bardzo za wskazowki.
    U mnie juz sie poprawilo wiele, czekam na wiecej, ale sam musze pokonac wlasne slabosci.
    Zdaje sobie sprawe, ze wiele spapralem.
    Karnawalowo? To zatem wspanialej zabawy, ja musze pracowac- niestety 😉

    Pozdrawiam i dzieks.

    • Joanna Balaklejewska 31 stycznia 2016 at 00:45 Reply

      Dominik dobrze, ze sa dwie Joasie haha, dziekuje za wsparcie i za to, ze kiedy mnie nie ma Joasia moja czytelnczka jest 🙂
      Ze slabosciami trzeba walczyc, mozesz to robic powoli. Trzymam kciuki 😉

  8. Marcin 31 stycznia 2016 at 09:51 Reply

    Dziekuje Wam dziewczyny, na pewno skorzystam z propozycji.

  9. nessi ness 31 stycznia 2016 at 17:16 Reply

    To wygląda fantastycznie:)!

  10. witam serdecznie 1 lutego 2016 at 22:04 Reply

    Dziekuje Pan i Joasiu!
    Spisalam wszystkie tytuly i bede szukac na amazon,a jak nie to z Polski zamowie.
    Do drugiej Pani Joanny- jesli kusi Pania kawa,tak jak i mnie,to polecam kawe raw-ktora jest zielona i nieprazona,ma wszelkie zalety,nie szkodzi,nie wyplukuje mineralow. W Polsce mozna ja dostac,gdyz moja mam ja pije.Polecam kupic przemielona,gdyz raz zamowilam w ziarnach organiczna i byly twarde jak kamienie,mozna uszkodzic ostrze mlynka. Oczywiscie smak jest odmienny,ale mozna dodac miodu i posypac kardamonem i dodac mleko kokosowe lub almond.

  11. joanna 1 lutego 2016 at 23:05 Reply

    Witam! Dziękuję prześlicznie!
    Jednakże- ku mojej radości ogromnej- kawa to moja przeszłość!! 🙂 Wszyscy spożywczy kusiciele mogą sobie być obok. I pachnieć . Przypominać wyglądem. Spadać z półki na głowę. Stać na stole obok na imprezie… 🙂
    W sobotę na karnawałowej (dziękuję za życzenia!!) bawiłam się do rana- ale już bez jedzenia- choć stoły się uginały. Nawet od pięknych i wyszukanych surówek. Kiedyś jadałam często nocami. Teraz organizm częściowo nasycony fajnymi potrawami (czyt. pożytecznymi dla zdrowia) odwdzięcza się brakiem głodu na wieczór- bo wtedy wszak naturalnie zaczyna się jego oczyszczanie. Kolejny efekt. W zasadzie obyło się bez odsypiania. 🙂
    Nawiasem mówiąc, ciekawe, czy bym takie czyjeś gadanie przyjęła serio, gdy spożywałam przetworzone produkty 😉
    Dzisiaj poszłyśmy z koleżanką restauracji. Miałyśmy porozmawiać. Ona zna moje żywnościowe fanaberie na co dzień.. Zostałam przy pomarańczowym, pysznym, gęstym soku z wyciskarki w miejsce kawy, ciasta.
    Bardzo, mocno bardzo lubię te moje proste surowce 🙂
    Pozdrawiam!!!
    W Gdyni wieje, że hej!!

  12. Magda 2 lutego 2016 at 03:29 Reply

    Prosze bardzo! Oooo mieszka Pani w Gdyni! Ja mieszkalam w Sopocie 2 lata temu. Teraz w USA. Piekne jest trojmiasto.Szkoda,ze Pani nie poznalam,mialabym z kim porozmawiac o zdrowym zywieniu. Niestety nie mialam zadnej kolezanki w Polsce, ktora bylaby tym zainteresowana.

  13. joanna 4 lutego 2016 at 16:50 Reply

    Za to teraz- skoro się odnalazłyśmy- można zawsze porozmawiać wirtualnie. 🙂
    Mnie koło roku wstecz objawiła się Joasia. Szkoda, że mieszka daleko, ale i tak jest nasza, krajowa 😉 Wbrew pozorom to ważne- pomaga prostować pewne utarte przekonania. Że np. ‚surowe jedzenie to tylko w gorących krajach..’ Joasia podróżuje po świecie, więc bywa w różnych klimatach. Czasem w Polsce, więc każda Osoba może się przekonać, że można być witarianinem w każdym miejscu. Bo ta dieta rozgrzewa- naprawdę!!
    pozdrawiam!

  14. Magda 5 lutego 2016 at 05:54 Reply

    Tak jest Pani Joanno. Czy Pani rowniez prowadzi blog na temat zywienia? Z checia bym sie zapoznala, widze, ze obfituje Pani w wiele madrosci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *