Pare slow o zdrowiu

Troszke slow mili moi pozwolilam sobie dopisac w zwiazku z powyzej zamieszczonym filmikiem.

Zyczycie sobie abym je robila, wiec krece. Nawet prosicie o te kilka slow. Slowo pisane nie zawsze Wam wystarczy, ”

„Jakas motywacja slowna Joasiu” –  pisze Ania. ” Dlaczego juz nic nie krecisz, jestes moja motywacja”  prosi sliczna piegowata Marta.

Czasami  wydaje mi sie, ze juz tyle filmikow na You tube powstalo w kazdej wersji jezykowej, ze to zbytek abym i ja cos tam od siebie dodawala, bo coz takiego madrego moge powiedziec czego jeszcze nikt nie raczyl rzec ? Jednak uparliscie sie, a ja z przyjemnoscia wstawie od czasu do czasu filmik.

Nie chcialabym byc zle zrozumiana, wiec zaraz wytlumacze sie z tego, ze troszeczke naskoczylam na weganski sposob odzywiania. To nie jest tak, ze uwazam, ze jest paskudny, wstretny, nic nie wart.

To nieprawda. Weganski sposob odzywiania moze byc wielkim dobrodziejstwem dla naszych kiszek.

Jednak wiekszosc, nie ma co sie oszukiwac, zostajac weganami daje sobie wielkie pole do popisu.

Mysla, ze odrzucajac produkty zwierzece zdrowie im sie nalezy.

A tu guzik z petelka. Nie, nie nalezy. Na zdrowie trzeba sobie uczciwie zapracowac.

Jesli wciaz jako weganin stolujesz sie-

W barach szybkiej obslugi, zajadasz sie batonikami, ciastkami, bulkami z glutenem, ktory znajduje sie prawie wszedzie, jesli czesto smazysz  potrawy, jesz jedzenie rozgotowane i kilka razy podgrzewasz..

Nie bedziesz zdrowy.

Co z jedzeniem w puszkach I tym foliowanym? UWAZAJ. Lepiej przygotowac samemu ze swiezych produktow,  a zamiast puszki wybrac sloik.

Nie chcialabym abyscie popadali w obsesje, jedynie  zastanowili sie  gdzie chcecie byc za kilka lat.

Czy w wieku 50 lat pragniecie okupywac kolejki do lekarzy  i prowadzic przed soba wozek podtrzymujacy wasze nogi ? Czy z innymi 40, 50, 60 latkami w zgodzie twierdzic,  iz z wiekiem wszystko sie konczy a choroba przychodzi jak  tylko konczymy magiczna 40-tke? Choroby nie biora sie z magicznych miejsc, nie wyskakuja z czarodziejskich pudelek.

Dlatego I weganinowi warto przypomniec, ze I on musi sie troszczyc o to co wklada do zoladka.

Weganski sposob odzywiania nie powinien byc moda, ale stac sie stylem zycia. Wtedy poczujecie benefity wyplywajace ze spozywania posilkow roslinnych

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

Tak wiec GO VEGE- Tylko z madra glowa i z miloscia.

Kochaj zwierzeta, przyrode i siebie.

Wasza W

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Na zakonczenie chcialam Wam przytoczyc fragment z ksiazki Beaty Pawlikowskiej
Napiszę ci co ja osobiście myślę o wegetarianach. To jest moja prywatna opinia, która powstała wtedy, kiedy przestałam kierować się powszechnie powtarzanymi uogólnieniami i stereotypami. Zagłębiłam się w temat, przemyślałam, wyciągnęłam wnioski. I oto co myślę.

W dżungli amazońskiej ludzie czasem jedzą mięso, a czasem są wegetarianami. Zależnie od tego jaka jest sytuacja. Czasem uda się w puszczy upolować uciekającą małpę albo dziką kapibarę. Wtedy cała wioska ucztuje. A czasem nie ma mięsa, więc wszyscy jedzą gotowane warzywne banany i owoce palmowe.

I to jest zdrowe.
Czasem trochę mięsa dzikiego zwierzęcia, które żyło na wolności. Czasem tylko maniok i pupuńja.

A teraz zobacz co jest w naszej cywilizacji.

Mięso jest tanie, wszechobecne i pochodzi z przemysłowego uboju. Zawiera antybiotyki, hormony wzrostu, pestycydy i pozostałości syntetycznej karmy.
Jest przetłuszczone i niezdrowe.
I ludzie przyzwyczaili się, że jedzą mięso w różnych postaciach kilka razy dziennie.

Teraz rozumiesz różnicę?

Jest jeszcze coś.

Z mojego dzisiejszego punktu widzenia bycie wegetarianinem w naszej zachodniej cywilizacji to umiejętność znalezienia harmonii. Zarówno tej wewnętrznej harmonii z samym sobą, jak i harmonii z resztą świata.

Pamiętam siebie z dawnych czasów. Pamiętam jak bardzo usiłowałam walczyć o siebie i wydawało mi się, że ta walka jest czymś nieodzownym, koniecznym i nierozerwalnie związanym z odwagą, siłą i stanowieniem o sobie.
Teraz wiem, że jest inaczej.

Kiedy walczysz, to znaczy, że jesteś słaby.

Bo silny nie musi walczyć. Po prostu zwycięża.

Rozumiesz?

Siła nie pochodzi z pokonania wroga. Pokonanie wroga daje tylko wrażenie zwycięstwa, ale nie daje siły.

Prawdziwa siła bierze się z wewnętrznej mocy. A ta moc może zostać zbudowana wyłącznie na harmonii i równowadze.

Jeśli chcesz być prawdziwie silnym człowiekiem, musisz zaprowadzić porządek w sobie, a nie w świecie, który cię otacza. Bo kiedy ty będziesz wewnętrznie uporządkowany, cały świat dookoła natychmiast stanie się tak samo harmonijny i czysty.

Fałszywa siła polega na żądaniu, walce, przemocy i zmuszaniu słabszych od siebie do tego, żeby wypełniali oczekiwania i dostosowywali się do twoich potrzeb, żądań i oczekiwań.

Prawdziwa siła polega na wewnętrznej mocy, która rośnie w tobie razem z Prawdą, jaką w sobie nosisz. To jest ta sama Prawda, o której pisałam w poprzednich książkach z serii „W dżungli podświadomości”.

Prawda jest uczciwością. Uczciwość jest prawdą.

Uczciwość polega na tym, żeby zrozumieć to, co kryje się w twojej podświadomości i co w rzeczywistości kieruje twoim zachowaniem. Czyli na tym, żeby rozpoznać swoje intencje. Odnaleźć te, które są oparte na fałszu, mieć odwagę przyznania się do nich i przebudowania ich na nowo.

Wewnętrzna moc bierze się z uczciwości wobec samego siebie i odwagi do tego, żeby zmienić w sobie to, co wymaga naprawy.

Wewnętrzna moc jest oparta na prawdzie, uczciwości i miłości oraz głębokim wewnętrznym przekonaniu, że to jest jedyna i najlepsza droga przez życie.

Kierowanie się prawdą i uczciwością w życiu zaczyna się od siebie samego. Nie od oceniania tego, co robią inni. Wprost przeciwnie. Zaczyna się od milczenia, w którym staniesz wobec własnych emocji, które starannie przed sobą ukrywałeś. Kiedy je zobaczysz i nazwiesz, uwolnisz się od nich. I dopiero wtedy będziesz mógł zacząć służyć innym.

Nie inaczej.

To jest powód, dla którego przez wiele lat podróżowałam sama i mieszkałam sama. Szukałam prawdy o sobie. I dopiero kiedy ją znalazłam, zaczęłam o tym pisać książki.

Wszystko, co się składa na twoje życie, w pewien sposób określa ciebie jako człowieka. Twoja kuchnia też.

To, co kładziesz na swoim talerzu, ogromnie dużo o tobie mówi. Mam oczywiście na myśli takie sytuacje, kiedy z własnej woli dokonujesz wyboru. Nie wtedy, kiedy jesteś zmuszony do pewnej diety, na którą nie masz wpływu, choćby dlatego, że nie istnieje alternatywny wybór, którego mógłbyś dokonać.

Wędliny sprzedawane tanio w supermarketach i sklepach są nieprawdziwe i niezdrowe. Także dlatego, że są nasączane różnymi chemicznymi substancjami, które nadają im różowy kolor i bardziej intensywny smak. Pryskane preparatem, który udaje zapach wędzenia. Robione z MOM, czyli „mięsa oddzielanego mechanicznie”, czyli resztek przeciskanych przez sita razem z kośćmi, skórą, nogami i uszami.

Coś pewnie o tym słyszałeś, prawda?
Ale potem stajesz przed ladą chłodniczą i kupujesz parówki dla dziecka na śniadanie?

Dlaczego? Bo ładnie wyglądają? Bo dziecko je lubi?

Ale czy sprawdziłeś co jest w środku w tej parówce, z czego ona naprawdę została zrobiona i jaki ma wpływ na zdrowie twojego dziecka?

I teraz powiem tak:

Dopóki w twojej podświadomości rządzą różne iluzje stworzone przez błędne kody zapisane w twoim umyśle, nie będziesz w stanie kierować się Prawdą.

Przypomnę, że nie masz wpływu na to, co twoja podświadomość w sobie zapisała. Nie masz pojęcia o tym w jaki sposób twoja podświadomość rządzi twoimi myślami, uczuciami i zachowaniem. Tak, to ona decyduje o tym co ci się podoba, w kim się zakochasz i jaką podejmiesz decyzję.

Nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale ona w każdej sekundzie
trzyma w garści twoje emocje i zarządza nimi jak szóstką koni zaprzężonych do karety twojego życia.
Tak po prostu jest.

Chodzi o to, żeby dowiedzieć się jakie naprawdę są te konie i dokąd jadą.
Rozumiesz?

Dopóki nie znajdziesz w sobie prawdziwych intencji kierujących twoim zachowaniem, będziesz jak kareta ciągnięta bezwładnie przez konie twojej podświadomości.
A wiesz po czym to można rozpoznać?
To bardzo łatwe.

Jeżeli twoja droga przez życie jest wyboista, trudna, pełna zasadzek, ciemności i atakujących cię dzikich bestii, to właśnie dowód na to, że twoja podświadomość jest przywiązana do fałszywych wniosków, jakie kiedyś w sobie zapisała.

Ale ponieważ to ona ciągnie cię przez życie, ty razem z nią będziesz błądził po pustkowiach, więzieniach i ślepych zaułkach.

To jest ten „fałsz, który w sobie nosisz”, o którym napisałam powyżej.

Nie ma nic wspólnego z twoją wolą czy chęcią.

Po prostu znajduje się w tobie – albo i nie – w tak samo naturalny i niewidoczny dla ciebie sposób, jak kość w kręgosłupie. Po prostu tam jest. Od kości różni się tylko tym, że można go zmienić.

Bo twoja podświadomość jest cudownie elastyczna, błyskotliwa i uwielbia się uczyć.

Jedyny kłopot polega na tym, że tak długo jak ona rządzi tobą, ty nie będziesz w stanie zarządzać nią.
Chodzi więc o przejęcie władzy.

A dokładniej mówiąc: przejęcie odpowiedzialności. Świadome przejęcie odpowiedzialności za swoje życie.

Tu zaczyna się to milczenie, o którym napisałam na początku rozdziału. Trzeba spędzić ze sobą trochę czasu, zajrzeć do własnej duszy i dowiedzieć się co w niej jest. Odczytać kody zapisane w twojej podświadomości. I zapisać je na nowo. W taki sposób, żeby były prawidłowe, zgodne z prawdą i oparte na prawdzie.
Rozumiesz?

Wtedy wszystko się zmienia. Ponieważ zmienia się sposób, w jaki patrzysz na siebie i innych. I wtedy właśnie jesteś w stanie osiągnąć stan wewnętrznej równowagi, czyli wewnętrzną moc.

Właściwie wyrażenie „jesteś w stanie” niezbyt tu pasuje. To po prostu dzieje się samo, w całkowicie naturalny i oczywisty sposób. Nie musisz się starać ani szukać. Razem z prawdziwymi kodami w twojej podświadomości twoja dusza sama uczy się znajdować idealną harmonię i równowagę we wszystkim.

Także w jedzeniu.
I o to właśnie chodzi.

Fragment książki „MOJE ZDROWE PRZEPISY”, przedpremierowo:

http://www.empik.com/moje-zdrowe-przepisy-pawlikowska-beata…

 

 

 

,

Tagi: , , , ,

Komentarze: 17

  1. janina 5 października 2014 at 06:16 Reply

    No I cudownie, ze bedziesz wreszczie krecic filmiki. Wiesz, ze cie uwielbiam!

  2. jola nowak 5 października 2014 at 06:38 Reply

    Joasiu cudownie znowu Cię zobaczyć wreszcie jesteś.pozdrawiam….

  3. bozena karner 5 października 2014 at 15:52 Reply

    Kochana Joasiu.Fajnie,ze jestes.Moze juz wszystko zostalo napisane czy powiedziane o surowym odzywianiu,ale zawsze jest milo zobaczyc i posluchac kogos takiego jak Ty.Wlasnie zaliczylam kolejny spacer z kolezanka i kolejny raz dochodze do wniosku,ze jestem juz zupelnie kims innym.To jest niesamowite jak surowa zywnosc moze zmienic czlowieka.Niektorzy przebudzeni probuja umniejszac role jedzenia twierdzac ze rozwoj duchowy ,medytacje ,pozytywne myslenie pozwalaja osiagnac takze ta wewmetrzna Harmonie i dobre samopoczucie.Byc moze,ale po co isc pod gorke.Jedzac na surowo wszystko otwiera sie samo w czlowieku.sa zupelnie inne wibracje.Kieds przeczytalam w ksiazce Zelanda(Autor Transferingu Rzeczywistosci),ze ludzie mysla,ze czuja sie dobrze,bo nie wiedza co to znaczy czuc sie naprawde dobrze.Na swoim i mojego syna przykladzie podpisuje sie pod tym obiema rekami.Zachecam tak jak Joasia do jedzenia surowych owocow i warzyw i jestem pewna,ze szeregi wegan beda sie poszerzac,bo kazdy czlowiek chce byc dobry tylko zamulajaca,przetworzona zywnosc nie pozwala mu tego odkryc.Pozdrowienia Joasiu i wielkie dzieki za to co robisz

    • Joanna Balaklejewska 5 października 2014 at 16:37 Reply

      Bozenko wciaz slysze te same pytania, ktore juz tyle razy zostaly rozkmilone, ale widocznie ludzie wciaz potrzebuja odpowiedzi. Jesli nie raz, to kilka razy i ja wiem, ze teraz warto to powtarzac. Rowniez czytalam ksiazke Zelanda. Polecam! 😉 To prawda rozwoj duchowy ,medytacje ,pozytywne myslenie pozwalaja osiagnac takze ta wewmetrzna Harmonie i dobre samopoczucie, trudno osiagnac ten stan majac zapchane wnetrza najslodsza buleczka z dzemem czy innymi produktami: smacznymi, ale nie zawsze najlepszymi dla naszego zdrowia. Zreszta na weganizmie i surowiznie mozna rowniez cieszyc sie smakolykami. Zauwazylam, ze im wiecej jem zieleniny, pije sokow tym mniej mam ochote na slodkie. Moj Sunny np wybiera kwasne produkty, delikatne, za slodkimi nie przepada. Pozdrawiam Bozenko. Kiss

  4. VI&RAW 5 października 2014 at 16:19 Reply

    Jesteś piękną thinspiracją i healthspiracją dla swoich fanów, czytelników i dla mnie 😀

  5. ewcia 6 października 2014 at 18:32 Reply

    Joasiu wspaniała! Czy suszona własnoręcznie zielenina zachowuje właściwości odżywcze? Planuję na zimę nasuszyć dzikiej zieleniny do szejków stąd pytanie.

    • Joanna Balaklejewska 8 października 2014 at 14:39 Reply

      ewcia ja rowniez susze, chociaz przyznam, ze swieze ziola czy zielenina jest najlepsza. Naturalnie zachowuje jakies wartosci odzywcze. Lepiej samemu suszyc niz kupowac w sklepie. Na zime proponuje Ci jednak zakupic male doniczki, zrobic dodatkowa polka i zasadzic troche zieleniny w domu. Oregano, pietruszke, bazylie. ..;)Male a cieszy;)

  6. Agnieszka 6 października 2014 at 19:00 Reply

    A co ze strączkowymi, np. fasolką szparagową? Na surowym też idzie w odstawkę?

    • Joanna Balaklejewska 8 października 2014 at 14:41 Reply

      Agnieszka monza marynowac, ja jem na surowo 😉 Jesli masz ochote monza podgotowac w goracej wodzie kilka minut 😉 Nie bedzie surowa, ale wciaz zdrowa i smaczna 😉

  7. Mariusz Dominik 8 października 2014 at 16:54 Reply

    Dziekuje za wyklad. Dzieki Tobie zmienilem sie z zapalonego miesozercy w ” krwawego” roslinozerce Kiedy bedziesz znowu w Hamburgu Joanno?

  8. em 12 października 2014 at 07:39 Reply

    też przydałaby mi się jakaś miła motywacja.
    insulinooporność, PCO. nie chce brać tabletek.
    no i tak lubię słodkie owoce 😉

  9. em 24 października 2014 at 13:19 Reply

    nie mam facebooka 🙂 wprowadzam sporo surowego, mam nadzieję, że się wszystko ruszy w dobrą stronę (:

    • Joanna Balaklejewska 24 października 2014 at 15:02 Reply

      Em na pewno wszystko sie ruszy w dobra strone. Nie odpuszczaj i badz pania wlasnego zdrowia 😉

  10. Kasia 14 marca 2015 at 16:37 Reply

    Pani Joasiu, jest Pani wspaniała, podziwiam Panią! Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź na moje pytanie. Czy farbuje Pani włosy? Jeśli tak, czego Pani używa do farbowania…? Jestem ciemną blondynką i farbuję włosy na jaśniejszy blond (być może tak jak Pani) do tej pory zwykłą farbą. Nie jestem gotowa na to, żeby z farbowania zrezygnować albo postawić na inny kolor i zacząć stosować hennę, tak wyglądam i czuję się najlepiej. Jednak wiem, że to sama chemia, a w dodatku takie farby są testowane na zwierzętach… Zobaczyłam na filmiku, że Pani również ma na głowie jasny blond i pomyślałam, że zapytam:)))

    • Joanna Balaklejewska 19 marca 2015 at 22:01 Reply

      Kasiu używam farb Herbatint, seria naturalna 10N platynowy blond. Jeśli chcesz uzyskać ładny połysk zacznij płukać włosy w occie jabłkowym wymieszanym z wodą
      Po jakims czasie efekt będzie nadzwyczajny 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *