Witarianizm nie jest lekiem na cale zlo.

Morena, dzien dobry kochani znad kieliszka czerwonego wina.

Bezalkoholowe 😀

12 marca skonczylam 44 lata. Zycze sobie samych wspanialosci, bo ostatnio w moim zyciu bylo troszke smuteczkow, ale to pogadanka na inny temat.

 

 

 

Dzisiaj pragne napisac co mnie troszke poruszylo.

Ostatnio w internetach dzieja sie wielkie „afery ” wegansko- nieweganskie

Dla tych ktorzy nie sa w temacie napisze, ze duzo wegan odchodzi od tego stylu zywienia po to aby wgryzc sie w mieso. Byli weganie tlumacza sie, ze musieli przestac spozywac rosliny gdyz te im szkodzily. Zwolennicy witarianizmu i weganizmu nie zgadzaja sie na takie tlumaczenia.

Rosliny 4 ever!

Prawdziwy weganin bierze suplementy  (oczywiscie weganskie), a nie chodzi po internetach i biadoli. (sarkazm) 😉

Niektorzy witarianie jak „Odmladzanie na surowo” nie godza sie na zadne suplementy, przeciez witarianizm obroni sie sam w sobie, a chudosc, zapadniete policzki i wystajace kosci to efekt oczyszczania. Jeszcze 7 lat i bedziesz mogl sie nazwac dumnie prawdziwym witarianinem i biegac od telewizji do telewizji udzielac wywiadow bo sa fajne. (sarkazm)

A jak oponent biadoli, ze go cos pobolewa po surowym, to sie go pozbywa poprzez kasacje! Zgadzac sie trzeba ze wszystkim i krola nie wolno niepokoic, bo stres niszczy zdrowie.

Niektore afery obserwuje  z przymrozeniem oka, przy innych sie zatrzymam na dluzej, cos tam skomentuje emocjonalnie. Moze i nie powinnam, ale trudno przejsc mi obojetnie obok fanatyzmow.

Przeciez temat rowniez dotyczy  mnie gdyz cichutko promuje ten wegansko – witarianski styl zycia.

Pragne aby na swiecie byly szczesliwe zwierzeta, happy ludzie i nie brakowalo kiszonej kapusty. 😀

Skoro nie wszystkim odpowiada kuchnia roslinna moze warto sie zastanowic jak z tego wybrnac.

Hodowla przemyslowa jest obrzydliwa, spozywanie nabialu ze sklepu niemoralne, jedzenie cukru bardzo niezdrowe.

 

Ale co z fanatyzmem?

Gdzie zaczyna sie dyrektywa?

Tam gdzie spogladamy na wszystko z jednej perspetywy.

Tylko z wlasnej, moja prawda i zadna inna.

Sa dwie zasady

Zasada Pierwsza-  Krol jest jeden, krol sie nie myli

Zasada Druga. Patrz zasada Pierwsza

Skoro ja nie pije kawy, Ty nie mozesz mowic, ze jest zdrowa, jesli twierdze, ze plyn lugola jest zdrowy to tak jest, jak ludzie pisza, ze sa chorzy na witarianizmie to na pewno klamia i jest to zorganizowana grupa przestepcza. Przeciez wiadomo, ze surowa dieta leczy.

Krol powiedzial, krol wie.

Problem zaczyna sie wtedy kiedy ludzie pisza, ze sa chorzy, a Ty to ukrywasz i dalej podajesz falszywe informacje, bo ideologia nie pozwala Ci otworzyc oczu.

Udajesz, ze sie usmiechasz a mowisz przez zacisniete zeby, zaciekle walczyz o swoj poglad, a kazdy kto ma inne zdanie sie myli jest niedouczonym mozgiem i chce Ci zrobic krzywde.

Zacietrzewienie w swoich pogladach jest niezdrowe jesli cierpia na tym inni ludzie.

Albo weganizm albo nic.

Albo witarianizm 100% abo nic

Albo mieso 100 % abo nic.

Pojawila sie Kaska z „Zycie pod Palmami”, i narobila niemalego szumu.

Magda z „Klucz do zdrowia” dzielnie sie trzyma witarianskiej diety, ale rowniez z trzezwym umyslem proponuje suplementy. 

„Problem w tym ze nikt nie wie czy witarianizm albo weganizm dziala tak naprawde. Zeby wiedziec czy dziala trzeba by na wyspe tych wegan i tylko helikopterkiwm dowozic jarzynki i poczekac czy przezyja 3-4 generacje…. nie ma i nie bylo zadnych tubylcow witarianow!!!!”

Jeden z komentarzy Magdy, chwala, ze mowi o tym, bo jak nie ona to kto?

Mariusz z „Odmladzanie na surowo” z zapartym tchem twierdzi, ze mieso gnije w jelitach.

Zreszta ja tak samo twierdzilam kiedy mialam 5 lat. 

 

Uwazam, ze jest bardzo istotne skad pochodzi mieso. Kazdemu polecam ksiazke „Zjadanie zwierzat”

Twierdze, ze to nie samo mieso, ale substancje tam dodawane sa szkodliwe. 

Dalej  nie spozywam miesa, nie twierdze, ze trzeba jesc, ale juz wiem, ze niektorym bardziej sluza produkty odzwierzece, z przydomowego ogrodka, niz salatka z jarmuzu. Wiem, ze szejki moga spowodowac u niektorych biegunke i bole brzucha.

 Czlowiek moze sie tylko wtedy rozwijac kiedy uczy sie od wszystkich.

 

W przyrodzie nic nie jest czarno biale. To kolory, roznice, nadaja sens. To, ze sie czyms roznimy, mamy odmienne zdanie, inaczej nie byloby mozliwosci o edukacji. 

Ogladam filmy niektorych ludzi na nieweganskiej diecie, a wiecie dlaczego?

Bo w jakims stopniu wywieraja presje na widza, ktory jest chory  aby lepiej przyjrzal sie wlasnemy stylowi odzywiania, bo gdyby Twoj styl odzywiania byl taki fajny, nie denerwowalbys sie na Kaske, ktora je mieso bo i po co? Lubie sluchac, konfrontowac.

Praktycznie przestalam ogladac wegansko witarianskie kanaly oprocz „Detox klucz do zdrowia”

Gdyz wszystkie te kanaly sa podobne do siebie. Nie wnosza wiele, przyklasuja sobie nawzajem,

Problem depresji, wypadania wlosow, chudniecia, ciaglego oczyszczania.

Pytasz Mariusza z „Odmladzanie na surowo” aby wytlumaczyl dlaczego nie powinno sie spozywac duzo tluszczy roslinnych, a on sie obrazi.

Nie podwazalne jest to, ze Mariusz dobrze zaczal. Motywowal do spozywania innego pokarmu niz przetworzony. Z wielkim potencjalem i wiara przekonywal, ze warto jesc rosliny i byc pozytywnym. 

Niestety wraz z rosnaca popularnoscia trzyma sie nieprawdziwych wersji,

Oleje roslinne maja oleje Omega 3 w formie ALA, ktorej nie konwertujemy.

Lub ciezko ja dostarczyc na diecie roslinnej dlatego trzeba byc uwaznym.

Duzo osob odchodzi od roslinnego stylu odzywiania gdyz pojawiaja im sie stany zapalne przez omega 6, ktorych jest bardzo duzo w roslinach.

Mariusz nie potrafi sie przynac, ze nie wie wszystkiego, ze sie myli.

 

Magda z klucz do zdrowia to inny kaliber, inna dusza. Kasia z „Zycie pod palmami rowniez”, nie trzeba sie z nia zgdadzac, ale zachecam do wysluchania. 

Komentarz, ktory wkleilam pod linkiem „Odmladzanie na surowo” szybko zniknal, to nieladnie wziawszy pod uwage, ze duzo osob choruje na witarianizmie i prosi o porady, a Mariusz swoje:

„Nie wierzycie”? pieje z zachytu

„Spojrzcie ilu pieknych witarian jest na tej diecie”! Mariusz z zachytem porywa publike

„Gdzie, Mariusz, ktorzy”? Pytaja Ci, ktorzy pragna byc wiecznie mlodzi.

„Anette Larkins.” Mariusz trzyma reke na sercu abys jeszcze bardziej uwierzyl. Jest Kristina, ktora musial sprowadzac z USA, bo przeciez w Polsce nikogo nie ma, kto dlugo wcina trawe.

Filmy na YT  nie moga przeciez klamac

Dalej…

Markus Rothkranz, DR Clement..

Dalej..

Dlugo cisza, sa jacys, jacys, gdzieeeeees….

Gdzie?

„Tysiace osob przychodzi na nasze spotkania” Dumnie Mariusz odpowidada

Ale co z tymi witarianami dlugoletnimi, mysle …

A Ja, moj maz, syn,? Strzal w kolano.

10 lat to niewiele, ale cos.

Wiec mamy jakis witarian. (BRAVO dla mnie)

 

„Karniwory” walcza o swoja atencje tak samo jak weganie I witarianie.

Ci ktorzy lepiej wygladaja I maja lepiej gadane to wygrywaja.

Stek wolowy przeciw kijom selera.

 

Lzawe opowiesci o tym  „Dlaczego przestalam byc weganka”,  wzruszaja I mnie

Kibicuje kazdemu czlowiekowi.

Pragne aby kazdy odnalazl swoje zdrowie I szczescie bo jako osoba chorowita wiele lat zmierzalam sie z chorobami, mi akurat bardzo pomogla dieta roslinna, ale sa I tacy, ktorym wrecz przeciwnie zaszkodzila.

Teraz po dwuciestu pieciu latach niejedzenia miesa nie odwazylabym sie powiedziec, ze ktos robil zle weganizm.

 

Oczywiscie sa tacy, ktorzy rzeczywiscie  spartaczyli robote, spozywajac duzo przetworzonego jedzenia.

Jednak bywaja tacy, ktorzy starali sie ponad stan I wciaz czuli sie zle.

Marusz z „Odmladazania na surowo” pisze ksiazke na temat odzywiania dzieci witarianskich, nie majac o tym pojecia. Czy poinformuje w niej matki, ze to jest niedoborowa dieta? Czy powie, ze marchew nie zastapi mleka, ze omega z roslin sa inne niz z produktow zwierzecych? Czy napisze, ze witarianizm to dieta eksperymentalna?

Pozostaje nadzieja.

Ja tak zrobie na pewno.

Droga mamo witarianizm jest fajny, kolorowy, uczy dziecko jak dbac o rosliny i jaki maja potencjal, witarianizm sprawia, ze poznajemy tysiace odmian roslin, nagle wiesz, ze chwasty w ogrodzie mozna jesc, a roza, ktora tak uwielbialas w dziecinstwie jest bardzo zdrowa. Jesli posiadasz ogrod wiesz jak dbac nie tylko o rosliny, ale i o ziemie. Surowa dieta jest fajna, dzieci uwielbiaja dogladac roslin. Moje dzieci jedza duzo kielkow, maja radosc kiedy sie  pojawia roslina z malego ziarenka. Witarianizm moze byc zdrowy jesli nie zrobisz z tego religii, a jesli Twoje dziecko zapragnie zjesc jajko wytlumaczysz mu, ze tylko jaja od kur, ktore sa traktowane dobrze warto spozywac. Witarianizm moze byc fajny jesli nie zmuszasz dziecka do spozywania surowych produktow i dajesz mu wybor. Witarianizm jest wtedy zdrowy kiedy nie straszysz swojego dziecka, ze jak zje ugotowany pokarm to sie otruje. Witarianizm moze byc fajny dopoki nie widzisz u siebie wystajacych kosci, zeber.

 

 

Drogi rodzicu badz bacznym obserwatorem bo byc moze sie okaze, ze nie zielone szejki a produkty zwierzece beda bardziej potrzebne Twojemu dziecku. Kazdy styl odzywiania to przygoda, podroz, odkrywanie nieznanych drog, mozna sie potknac kilka razy, ale rob tak aby nie spasc na samo dno. 

Musimy pamietac, ze na jeden szczyt jest wiele drog.

Moje zapiski sie „kurza” bo nie bylam pewna co do ich wydania, a przeciez  cala moja ciaza byla witarianska, dzieci jedza na surowo. Uwazalam, ze nie mam prawa nawet myslec o tej ksiazce. Teraz zabieram sie za jej dokonczenie I z duma napisze ostatni rozdzial informujac jednak, ze  ja dziele sie tylko moim doswiadczeniem a nie tym co oczywiste.

Zycie potrafi zaskakiwac i to wtedy kiedy wcale  tego nie oczekujesz.  

Temat chcialam zakonczyc z usmiechem na ustach ( taka ze mnie szubrawa osoba ) 😉

Byc moze jeszcze kiedys tutaj na tym blogu pojawi sie wpis „rozemocjonowany” Prosze dla wlasnego dobra potraktowac go z przymrozeniem oka lub czytac go na wlasna odpowiedzialnosc 😉

 

Dzien zakonczylam  sokiem z selera, marchwi, jablka z dodatkiem 2 lyzek matcha.

 

Wasza Witarianka.

 

 

 

Tagi: , , , , , , ,

komentarzy 125

  1. Izabela 17 marca 2019 at 10:11 Reply

    Pani Joasiu, życzę Pani kolejnych 44 wspaniałych lat w zdrowiu i miłości do rodziny, zwierząt i ludzi, całego tego świata. Miłości i wybaczania Tym, którzy zbłądzili, tym którzy tkwią w swym fanatyzmie, i tym, którzy nie mają odwagi się przyznać. Dziękuje bardzo za Pani ODWAGĘ I SZCZEROŚĆ w tym świecie pełnym komercji, matactwa i chęci zysku ponad wszystko. Tacy ludzie Jak Pani i Ci, o których pisze w artykule są często wielkimi autorytetami dla osób, które dopiero zaczynają swoje poszukiwania, wiedzę na temat zdrowia, odżywiania, stylu życia itp.. I jeśli ta wiedza będzie nie do końca uczciwa, to może spowodować wiele złego. rozumiem, że każdy korzysta z tej wiedzy na własną odpowiedzialność.

    Czytam Pani bloga od dawna i korzystam z tej wspaniałej wiedzy i doświadczenia, Oglądam też filmy Pani Magdy ” Detoks Klucz do zdrowia „. Inne kanały i blogi wegańsko – witariańskie już dawno sobie odpuściłam. Gdyż są nafaszerowane komercją, fanatyzmem, brakiem rozsądku, i negacją wobec osób, którzy się z niektórymi sprawami nie zgadzają. Na wszystko maja odpowiedź i odrzucają krytykę. Mam 52 lata i korzystam z tej wiedzy, ale nie w sposób ślepy. Tę wiedzę weryfikuje, sprawdzam jak mój organizm reaguje. Słucham mojego ciała, Pije wodę, koktajle warzywne, owocowe, jem warzywa i owoce surowe i duszone, kasze, makarony, nasiona, orzechy, Staram się nie jeść pokarmów przetworzonych przemysłowo. Ale przyznam, że zimą mój organizm domaga się trochę mięsa i ryb, tłuszczu zwierzęcego. Jest to związane z tym że mieszkam i pracuje w niskiej temperaturze ok. 15-17 stopni. I organizm mój nie daje rady. Jest mi ciągle zimno mimo, ubioru, ciepłych posiłków z kurkumą i herbaty z imbirem 🙂 Może to się z czasem zmieni, ale nic na siłę, nic na szkodę mojego organizmu. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję Pani za szczerość.

    • Joanna Balaklejewska 18 marca 2019 at 13:43 Reply

      Dziekuje Pani Izabelo 🙂

      Wspaniale, ze znalazla Pani swoja droge do zdrowia, prosze sobie nie dac wmowic, ze ktos wie lepiej od Pani co jest wlasciwe a co nie.
      Czasami czlowiek probuje wiele, wiekszosc ludzi jest bardzo emocjonalna, kochamy nature i zwierzeta.
      Moja dobra znajoma po 11 latach weganizmu, a mieszkala caly czas w Grecji, przeprowadzila sie do Szwecji i zaczela nagle spozywac ryby.
      Jedzac witarianko przez pierwsze dwa lata czula sie fenomenalnie i krytykowala wszystkich ktorzy jedza inaczej, pozniej zaczela dodawac gotowane posilki
      gdyz nie miala tak duzo energii jak wczesniej. Kiedy rok temu napisala do mnie, ze czuje sie bardzo zle i wyniki badan ma fatalne poradzilam aby dodala do diety rybe i moze jajka.
      Oburzyla sie, przestala pisac bo nie takiej odpowiedzi oczekiwala, chciala abym jej napisala, ze to efekt oczyszczania.
      3 tygodnie temu napisala mi, ze jest w Szwecji, ze do swojego jadlospisu dodala ryby, wciaz wiekszosc produktow to surowe owoce i warzywa.
      Od pol roku nie bierze suplementow. Teraz kiedy jest zdrowa smieje sie ze swoich uprzedzen, gdzy potrafila niezle dopiec temu kto jadl inaczej niz ona.;)
      Nie chce byc obecna na tym blogu tylko ze wzgledu na diete surowa, pragne byc dla ludzi, bo jak ktos bedzie chcial robic weganizm czy witarianizm, na pewno bede w tym temacie wspierala kazdego.
      Pani Izo jesli chodzi o towarzyszace zimno to prosze zbadac poziom wit B12 i zelaza.Czesto marznemy z powodu stresu lub problemow z tarczyca.
      Mam nadzieje, ze to nic powaznego.
      Pozdrawiam serdecznie. 🙂

  2. Seweryn (KillBill) 17 marca 2019 at 17:34 Reply

    Joanno powiem Ci szczerze:

    JESTEM Z CIEBIE DUMNY!

    To kapitalny tekst. Trzeźwe spojrzenie. Mam tego typu przemyslenia i spostrzeżenia od dawna.

    • Joanna Balaklejewska 18 marca 2019 at 13:13 Reply

      Witaj Killu :)!
      Dziekuje za wsparcie.
      Ostatnio o Tobie myslalam i nawet szukalam Twojego bloga, ale nie znalazlam, czyzby pauza w pisaniu?
      Ciezko bylo mi stworzyc ten post, ale zostalam wrecz zmuszona.
      Ludzie wstydza sie przyznac do chorob na witarianizmie, nie mowia aby nie byc skrytykowanym, bo jest taki wspanialy i naturalny.
      Na pewno slyszales o znanej jutuberce https://www.youtube.com/watch?v=RI5P_Pmc9lw przylapanej na jedzeniu ryby.
      Tych ludzi jest bardzo duzo i tacy pisza do mnie. Przed znajomymi udaja wegan, witarian a w domu jedza rybe, czy gotowany pokarm.
      Lepiej odciac sie od znajomych, ktorzy sa toksyczni i trzeba ich oszukiwac aby zdobyc uznanie.
      Ale problem lezy w tym, ze tym ludziom sie wmawia, ze bedac na witarianizmie jestes na wyzszym poziomie emocjonalnym, duchowym, bedziesz wiecznie mlody, zdrowy i to najlepsza opcja zywieniowa na swiecie. To jest granie na emocjach, a pozniej tacy ludzie sprzedaja ksiazki, spotkania,to sprzedawanie fantazji.
      To magia, sztuczka dobrze uknuta gierka. Tylko ludzie ktorzy placa za wystep magika wiedza, ze to zabawa, ogladajac takich ludzi na jutub mysla, ze to prawda, bo tak bardzo pragna byc mlodzi i wieczni, kazdy pragnie byc na dobrych wibracjach nawet moj kot. Witarianizm moze byc wspanialy, ale moze tez prowadzic do niedoborow. Wystarczy dodac ostatnie 4 slowa MOZE PROWADZIC DO NIEDOBOROW i nie bylby potrzebny moj post i negatywne emocje zwiazane z kanalami promujacymi witarianizm.

      • Seweryn (KillBill) 18 marca 2019 at 17:11 Reply

        W moim przypadku dużo dały mi „okoliczności sprzyjające”, a mam na myśli mój organizm. Ja po prostu muszę jeść gotowane skrobia i moja przygoda z witarianizmem skończyła się po kilku miesiącach. Wiedziałem, że nie wszystko jest kolorowe. Bez gotowanych ziemniaków, kasz, fasolek nie miałem sił by biegać, nawet by normalnie funkcjonować. Kiedyś nawet natrafiłem na komentarz jakiejś dziewczyny, że ona ma chłopaka witarianina i dlatego ma sex tylko raz w tygodniu. Ze mną też było na tej płaszczyźnie gorzej.

        Tutaj Grzegorz pisze, że wg niego dieta oparta na ziołach, owocach i źródłach omegi 3 jest dobra dla większości osób. I tu zaczyna się „moje własne widzi mi się.” Nie ma żadnych badań czy statystyk, które by mówiły jaki procent osób nadaje się do danej diety. Nie ma!

        Jestem na weganie 6,5 roku i będę nadal, ale się nie głodzę, nie słucham blogerów, jutuberów ani innych takich. Zamiast tego sięgam po prawdziwe badania naukowe. Opanowałem angielski w wystarczającym stopniu. Polecam zresztą każdemu naukę tego języka, to zresztą prawdziwy treningu umysłu.

        Kilka lat temu wierzyłem w te wszystkie głupoty wyssane z palca. Że tłuszczu trzeba jeść mało, że soja jest szkodliwa itd. Później zacząłem odróżniać zdobycze nauki od teoryjek bez pokrycia. Dziś wiem, że mogę zjeść tofu czy miso jeśli tylko mam ochotę. Istnieje całe multum badań, które mówią, że soja ma działanie antyrakowe, jest bogata w białko i wapń, i co za tym idzie wzmacnia kości.

        Swego czasu trafiłem na inny komentarz, coś w stylu ” najpierw weganin zaczyna wierzyć, że Ziemia jest płaska, później pije własny mocz, następnie robi długotrwałą głodówkę, a po wszystkim jest tak wykończony, że powraca do spożywania mięsa.” Nic dodać nic ująć. Zastanawia mnie dlaczego ludzie zamiast cieszyć się życiem i dobrym smakiem potraw wymyśllają jakieś głupoty.

        Bretarianie to jeszcze inna rzecz. od zawsze miałem ich za ludzi, którzy mają nierówno pod sufitami 🙂

        Co do kwestii jutuba czy w oogóle internetu, to dziś wiadomo, że najlepiej nagrać film „I.m not vegan anymore”, by pojawiło się wielkie zainteresowanie. Podobnie jest z jutuberami promującymi carnivore diet. JEDNI I DRUDZY SĄ PROMOWANI PRZEZ WEGAN. Bo weganie ich hejtują, poświęcają im dużo czasu, nagrywają filmy o nich. Taki Shawn Baker promujący carnivore diet byłby nikim, niemal zero popularności by miał, ale niestety weganie wypromowali jego osobę. To medialny cyrk i szkoda zwracać uwagi na to. Zresztą gdy zauważę, że weganin na swoim kanale uprawia hejty, to już nie wchodzę na ten kanał. Bo powtarzam, oni sami promują osoby wychwalające carnivore diet.

        Nie ma też żadnych dowodów naukowych, by duże ilości fruktozy w diecie były zdrowe. Po prostu nikt nie przeprowadził badań co by było gdyby ktoś jadł kilka kg owoców dziennie przez kilka lat. Witarianizm czy weganizm może być zdrowy, ale to mają być warzywa, kasze, strączki czy orzechy z dodatkiem owoców, ale bez przesady z owocami. Nie ma badań więc nie wiadomo, ale Freelee nie wygląda młodo jak na swój wiek.

        Bloga już na pewno nie będę prowadził, przynajmniej nie w ciągu następnych kilku lat. Ćwiczę, pracuję, relaksuję się, czytam naukowe rzeczy. Nie mam czasu ani chęci na bloga.

        Na pewno nie odejdę od weganizmu, bo tak mi dobrze, bo mam rozum, wiedzę, doświadczenie, ale też dlatego, że mój organizm dobrze reaguje na taką żywność. mam koleżankę, która jest chora i nie może jeść wielu warzyw, orzechów, nasion, a jabłka, gruszki czy śliwki musi obierać. Ona nigdy nie będzie weganką, ale mi to nie przeszkadza.

        Problem z wegańską społecznością jest taki, że jeśli kogoś stan zdrowia zmusi do powrotu do spożywania produktów pochodzenia zwierzęcego, to on wie, że nie może się do tego przyznać i separuje się od wegan. Weganie mają problem z zaakceptowaniem takiego stanu rzeczy, zamiast szacunku do drugiego człowieka wybrali ideologię. Niestety. Nie wszyscy, ale część na pewno.

  3. Grzegorz P 18 marca 2019 at 10:21 Reply

    Jak widać „różowy światek” i afirmacje nie pomogły Ci. Bo trzeba zauważać problemy i je rozwiązywać[pisałem o tym u Ciebie w 2018 roku]. To co napisałaś jest słabe. Oczywiście wegańscy celebryci od zawsze wydawali mi się dorobkiewiczami którzy kłamią do kamerki i fajnie że to napisałaś. Ale czy oni nas wieloletnich wegan reprezentują ?
    Nie sądzę . Ich są dziesiątki, a nas dziesiątki milionów i ludzie uczciwi nie uczestniczą w tym medialnym cyrku, gdzie prawie każdy kłamie za kasę . Ludzie bezinteresowni zostali zepchnięci, a w mediach brylują krętacze tworzący mafijne spółki walczące o rynek.
    Na pewno nas nie reprezentuje też Magda z Detox klucz do zdrowia, która reklamuje określone marki suplementów. Nie wiem co Cię z nią łączy, ale jej poglądy są obłędne[i nie chodzi nawet o omega3]. Tego nie da się słuchać[podwyższony cholesterol jest zdrowy, węglowodany w owocach szkodliwe itd]. Ale nie będę tego opisywać. Radzę poszukanie ludzi bardziej wiarygodnych.
    Ja sam suplementuję „B12” i „D” oraz kelp dla jodu i spożywam posiłki gotowane. Ale twierdzenie, że omega ALA nie przyswajamy wcale, jest zwykłym kłamstwem[badania pokazują DHA na poziomie 5%-9% co dla normy 250 mg oznacza 20 gram siemienia lnianego], lub lepiej 15 gram i garść orzechów włoskich]. Posłuchaj stowarzyszeń dietetycznych.
    Opisałem te tematy tutaj
    https://veghouse.pl/dieta/dieta-karniwora/
    Powinnaś zauważyć, że opisywana przez Ciebie „dobrze mówiąca” postać z „Zycie pod palmami” i ci z „carnivore” to jeszcze gorsi krętacze od znanych wegan i robią biznes na oszustwie. Podobnie jak biznes „ex wegan” się ładnie kręci[to ma oglądalność, bo zawistni wszystkożercy mogą się podbudować tym bełkotem]. I to mi się najmniej podoba w powyższym artykule. Mamy słuchać tych z „carnivore” i ludzi udających ex wegan[np Lierre Keith], podczas gdy oni mijają się z faktami raz za razem. To jak skakanie z deszczu pod rynnę . Odradzam też szkolonych dietetyków pokroju Kibil/Parol, bo weganizm tabletkowy nie jest zdrowy i dołuje słuchacza, doprowadzając do nikłych wyników.
    Słuchać potrzeb organizmu i wielu zdań, by znaleźć wiedzę dla siebie.
    Ty to robiłaś i znalazłaś jakąś tam drogę . Uważam że dieta opierająca się na zielsku ziołach i owocach, oraz źródłach omega ALA jest zdrowa dla większości ludzi. Wszystkie produkty odzwierzęce są tak samo szkodliwe, jak tytoń i alkohol[choć rzucenie nałogu może być trudne]. Jest 1% ludzi uczulonych na wszystkie rośliny i trzeba im tak samo pomagać, jak tym uczulonym na wodę i powietrze.
    Jak pisałem u Ciebie, weganizm trzeba stworzyć od początku i może z tej „gówno burzy” zrodzi się coś poważniejszego niż do tej pory[biznesik wegański naciągający naiwniaków na kasę ].
    Co wegan nie zabije to ich wzmocni i tak będzie w tym wypadku.
    A Ty Asiu nie siej defetyzmu, tylko dlatego że masz emocjonalne problemy, bo publiczna działalność to nie zabawa. Wielu przez Ciebie pójdzie na „carnivore” itd i zniszczą sobie zdrowie 100 razy bardziej, niż jedząc warzywa i owoce. Ketoza to stan kryzysowy i każdy kto w to wchodzi na stałe, może tragicznie skończyć. Goryle jadą na węglowodanach , choć bez nadmiaru, łącząc to z zielskiem i nie spożywają oleju. Trzeba szukać złotego środka.
    Szanuję Cię jako matkę wegankę i szczerze piszę by Ci pomóc znaleźć coś lepszego, dla Siebie i innych którzy Cie słuchają . Powrót do mięsa, nabiału i jaj nie poprawi ich zdrowia, bo „placebo”, które działa jakiś czas, się skończy. Chyba nie chcesz, by oni znowu jedli „normalnie” i przeciętnie lądowali w szpitalu po 60 roku życia i w 77 roku życia na cmentarzu. To chyba gorsze niż problemy wegan. Je można skutecznie minimalizować u ludzi szczerych, szukających tych rozwiązań faktycznie, bo kto szuka ten znajdzie. Wiedza jest na wyciągnięcie ręki. Obudźcie się… nie z ręką w nocniku . Bo weganizm i witarianizm po spełnieniu określonych warunków jest najlepszą opcją .
    Tych z carnivore blokuj i piętnuj, bo kłamstwem, chamstwem i nieuctwem zniszczą wszystko. Są gorsi od „Odmładzanie na surowo”[których nie popieram] i nawet Twej Magdy z „Detox klucz do zdrowia”
    Pozdrawiam

    • Joanna Balaklejewska 18 marca 2019 at 12:49 Reply

      Witaj Grzegorzu, dziekuje za wszystkie notatki gdyz nimi sie dziele.
      Magda z „Klucz do zdrowia” nie dostaje pieniedzy za mowienie o suplementach, ona zle sie czula na witarianizmie jak setki osob dlatego
      poleca suplementy. Ona z tego nie ma pieniedzy. Czy jest niegodna weganskiego i witarianskiego swiatka bo mowi otwarcie o problemach?
      A one sa i to nie efekt placebo czy niedobranej diety lub oczyszczania. Nie wszystkie produkty sa szkodliwe od zwierzat gdyz niektorym bedzie lepiej sluzylo jajko od wlasnej kurki niz avocado. Nie bylo weganskich i witarianskich ludow, nawet zwierzeta jedza roznorodnie. Dlatego my eksperymentujemy.
      Wspaniale,ze ludzie sie „budza” i zauwazaja problem z masowa hodowla.
      Pewna Pani, ktora mieszka na wsi i traktuje dobrze zwierzeta, nie ma pieniedzy na avocado, ani na owoce z marketu, napisala do mnie bo pragnie byc zdrowa.
      Na ziemi malo co jej rosnie, ma jablon i pare zieleniny.
      Ona ma watpliwosci czy jesc jajka od swojej kurki, czy to nie jest patologiczne?
      Jak wyslala mi zdjecia i swoich dzieci to sie poplakalam, bo tacy chudzi i chorzy, rok na weganizmie, a jaja oddaje, bo system weganski nie pozwala, a ona chce byc dobrym czlowiekiem.
      Wrecz blagalam aby zaczela jesc jajka.Oczywiscie wlaczajac jajka od razu doszla do zdrowia.
      Mowmy o problemie, szkodliwosci przetworzonego pokarmu, informujmy aby zwierzeta nie byly wykorzystywane masowo, ale trzeba miec oczy otwarte bo czasami jajko od kury moze uratowac komus zycie. Nie moglam Grzegorzu juz patrzec i sluchac tego co sie dzieje. Doslownie sie zamknelam w sobie, bo jak to, ja tak dobrze sie czuje nie jedzac pokarmow zwierzecych, a co z innymi, ktorzy probuja za wszelka cene. Milosc do ideaologi za cene zycia? zobacz jak wyglada Aga in America i jej maz, oczywiscie wyglad sie nie l;iczy, ale moze duzo powiedziec.Kibicuje Adze, jako matka.
      Karniworzy poruszaja rowniez istotne tematy i nie sa za masowa hodowla. Pomiedzy nimi sa ludzie wszystkojedzacy, ktorzy najmniej sie wszystkim przejmuja.
      I tu jest problem „pogrzebany”.
      Promuje weganizm i witarianizm, ale musimy szukac zlotego srodka.
      Ja go znalazlam(tak mi sie wydaje), ale nie wolno mowic w imieniu innych ludzi.
      Pozdrawiam Cie serdecznie.

      • Eryk 20 marca 2019 at 23:20 Reply

        O jakim zdrowiu tej Pani Asiu piszesz?! Naprawdę nie rozumiesz skąd u niej taki objaw wychudzenia? Naprawdę? Doradzałaś jej jajka i błagałaś????? Nie wierze… No tak, gdy tylko zaczęła jeść jajka to jej organizm zwyczajnie zastopował proces oczyszczania i przekierował strumień energii zyciowej na zewnętrzne partie ciała w celu regeneracji- proste, przynajmniej dla mnie. Ale to trzeba zrozumieć… Nie ważne czy ktoś ma dużo czy mało pieniędzy, nie trzeba ich mieć wcale by być zdrowym wiesz? Natura wszędzie dba o to byśy mieli pod ręką lekarstwo-pożywienie w postaci owoców i daje nam to ZA DARMO ! A tu ludziom się wydaje że nie wiadomo jak bogatym trzeba być by się żywić w sposób ten tzw „witariański”… I mi właśnie szkoda takich „biednych” ludzi że w to wierzą, w ten stek bzdur!

  4. Grzegorz P 18 marca 2019 at 14:49 Reply

    Nie będę się rozpisywał, bo nie mogę pisać z mego laptopa[poza tym w sumie skończyłem już tu pisać kiedyś]. Sprostuję że pisałem tu w 2017 roku
    http://chooselife.pl/2017/01/25/poki-nie-jestes-breatharianinem-dogadzaj-sobie/
    a do Ciebie w grudniu 2018 roku podesłałem moje pisemko „Paleo iluzje”.
    Nie można na podstawie pojedynczych nieudanych przypadków tworzyć ogólników.
    Sam pisałem o problemach tu i na veghose i piętnowałem „pozytywne myślenie” ukrywające problemy i nie podoba mi się fruktarianizm i skrajne odmiany witarianizmu.
    Jeśli ktoś myśli, że na jajkach zrobi zdrowie, to jest to nieporozumienie, nawet jak krótkofalowo mu to pomoże[jeśli się głodził i nie jadł prawie nic]. Jajka dostarczają nadmiar choliny, zmienianej w TMAO. I to nie jedyne problemy.
    Nawet jak ktoś tam twierdzi że „wyzdrowiał”, bo zaczął jeść mięso, jaja i nabiał, to poczekajmy jak to działa długofalowo[wegan Adwentystów bada się od 1958 roku, a Ty kiedyś mówiłaś, że znasz wielopokoleniowych wegan od strony męża]. A jak działa, już wiemy. To pokazuje fatalny stan zdrowia społeczeństw głównie mięsnych czy Mongołów oraz Eskimosów. ‘Carnivore’ to czysty biznes[kłamstwo na kłamstwie], 100 gorszy od weganizmu. Znajdą się przypadki osób, które wyzdrowiały, bo zaczęły palić tytoń. I co z tego? Czy to są postawy które mamy publicznie promować?
    Poczytajcie sobie co napisałem na veghouse.
    Tam opisałem skąd biorą się problemy na weganizmie.
    Najważniejszy to wpojony kult mięsa i poczucie że „czegoś” brakuje, co daje efekt „nocebo” i człowiek zaczyna chorować psychosomatycznie. Potem szok dla organizmu żywionego standardowo, czyli nie umiejętność znalezienia równowagi. Potem mamy zły typ weganizmu. I na końcu zostaje 1% ludzi uczulonych na wszystkie rośliny.
    Podajesz przykłady osób, które były wygłodzone na witarianizmie[zdarza się ], a trzeba też pokazać drugą stronę medalu, ludzi którzy jak Ty mają pozytywne skutki, jeśli pisałaś szczerze wcześniej. Oraz że ‘carnivore’ wykańcza ludzi.

    Ci z ‘carnivore’ bredzą okropnie, bo jak Asiu z eko hodowli wykręcić 7 miliardów kilogramów mięsa dziennie dla wszystkich ludzi. To jest utopia. Na ‘carnivore’ je się około kilo mięsa dziennie i Ty mi mówisz, że jest tu jakaś troska o zwierzęta. Przecież to ściema.
    Zauważ, że promują też dziczyznę , co w jednej chwili, przy 7 miliardach ludzi, wyniszczy wszystkie gatunki dzikich zwierząt. To chyba najgorsza zbrodnia ludzka na zwierzętach. Nie hodowla przemysłowa. Bez przemysłowej hodowli nie wykarmisz 7 miliardów ludzi nawet na diecie standardowej. Nie daj się nabrać.

    Radzę Ci, nie idź drogą promocji postaci pokroju „życie pod palmami”, bo wykorzystają Cię to swych gierek i Ty przegrasz ostatecznie.
    Oni twierdzą , że weganie są debilami, bo tłuszcz zwierzęcy odpowiada za myślenie. To obraża też Ciebie i Twe dzieci. Więc pobawią się Tobą jak innymi weganami i jak wzrosną w siłę , zostaniesz zdławiona.
    Mądrość podpowiada, że trzeba ich piętnować ze wszystkich sił.
    Nie uważam, że Aga in America jest brzydka[po głodówce tak się wygląda, a ostatnio dorzuciła zielsko]. Postać „życie pod palmami” tak ustawia ludzi, że każdy kto jest wege staje się „brzydki”, jest „debilem” i „pierdzi non stop”.
    Tak i Ciebie malują , dopóki jesteś wege. Ty chyba widzisz inną postać niż ja. Ona nas znieważa, a Ty mówisz by ją oglądać. Jej wiedza dietetyczna jest na poziomie ameby. Jej kultura osobista na poziomie budki z piwem. Jej prawdomówność w skali 1 do 10, oceniam na 0. Wysłałem ci mój PDF i mogę dosłać nowszą wersję , a tam masz jej wypowiedzi, sama zobaczysz[na veghouse też są w skrócie]. Nie polecaj oglądania tej postaci i nie mów ludziom by jedli produkty odzwierzęce, bo to śmieszne.
    Weźmy takie jajka na wsi. By wykarmić kurę , dla jednego jajka musisz nakupić jej zimą mnóstwo ziarna i karmy. Za te pieniądze kupisz dobrej jakości pokarm roślinny, lepszy od jajek. Potem koszt utrzymania kurnika itd.To się po prostu nie opłaca.
    Bronisz swoją Madzię detox klucz do zdrowia, a na jej dietę którą ona promuje a która jest utopią , trzeba wydać chyba 3000 zł[z tymi glonami itd.]. Więc ta biedna kobieta co je jajka, chyba się nie załapie. Posłuchałem Madzię kilka miesięcy temu i w sumie straciłem ponad dwie godziny[nawet już nie pamiętam szczegółów, więc nie będę tu punktował]. Już lepiej mówi Mariusz z „Odmładzanie na surowo”. Czy Madzia zarabia na suplementach nie wiem. Ale czy jest misjonarzem, to wątpię . Suplementy działają też na placebo[jak tabletka z cukrem]. To nie tylko moja opinia, że ta pani nie wygląda wiarygodnie i ja nie chcę z nią mieć nic wspólnego[nie odpisuje, jak co]. Z Tobą rozmawiam, bo Cię szanuję.
    Cały problem z nagonką na weganizm w USA polega na tym, że prezydent Obama przychylny weganom zszedł z urzędu i zaczął się kocioł. Mamy biznes ‘ex wegański’ i dietę carnivore . Fajnie jest słuchać świadectw byłych wegan, jeśli są szczere, bo można uczyć się na błędach. Ale co pokazuje ‘You Tube’ to często ściema.
    Resztę mogę Ci napisać mailem jak chcesz, bo nie będę tu pisał.

  5. Grzegorz P 18 marca 2019 at 17:00 Reply

    Trochę popisałem też tu
    http://greenelka.com/15-najsilniejszych-pokarmow-antyrakowych-slodki-bonus/

    Zapomniałem napisać, że postać z „życie pod palmami” jest homofonem i zarazem uważa że ludzie tacy jak Twój syn z powodu braku tłuszczu zwierzęcego będą mieć brak równowagi hormonalnej i dorastając na weganizmie mogą stać się homoseksualistami, bo weganizm jest silnie skorelowany z homoseksualizmem. Po za tym według jej teorii, każdy weganin pożera sam siebie w kilkadziesiąt lat, bo dla produkcji cholesterolu wyżera się od środka i po czasie umiera. Młode osoby zaczynające drogę wegańską i słuchające tego typu teorii, rozchorują się ze strachu, że opowieści tej postaci są faktem i zrezygnują .

    Oto co postać z „życie pod palmami” napisała na You Tube: „za logiczne i strategiczne myślenie odpowiada tłuszcz odzwierzęcy w diecie, może dlatego weganie nie potrafią myśleć(…)Weganin nie przetrwał by w naturze jednego dnia, zostałby zeżarty przez inteligentniejsze od niego zwierzęta(…)Weganie żyją w wygodnych miastach i nigdy nie muszą o nic dbać, więc wierzą że tak można żyć. W rzeczywistości żyją na pożyczonym czasie – życie na kredyt finansowy i cielesny – kanibalizują bowiem swoje własne organy. DLatego jak już wspominałam – każdy weganin kończy tak samo. Nikt nie dożywa starości na weganiźmie, bo więcej niż kilka dekad nie da się na tym przetrwać(…)Owoce nie dostarczają prawie nic(…)błonnik dosłownie rozwala ścianki jelit(…)Węgle[uzupełnienie:węglowodany] działają jak narkotyki(…)pestycydy, te naturalne w roślinach, nie pryskane – powodują depresję . Powodują też zaburzenia psychiczne(…) Większość roślinożernych ma depresję lub stany depresyjne, które jeszcze ukrywają a przyznają się dopiero po wyjściu z tej ideologii(…)Gdybym miała zabić zwierzę nie miałabym z tym najmniejszego problemu, szczególnie podczas głodu(…)Zwykle ubicie zwierza jest emocjonalnie nie do pomyślenia dla wielu. Może to kwestia ilości cukru w naszych dietach, ogłupiającego i rozleniwiającego.”[koniec]

    Największym niszczycielem jest negatywna autosugestia i postać z „życie pod palmami” ją buduje za pomocą psycho manipulacji. Osoby które przejdą na carnivore, po czasie rozchorują się i zostaną ostatecznie śmieciojadami jak większość społeczeństwa.
    Czyli może nieumyślnie prowadzisz tym artykułem ludzi w przepaść. Bo skutkiem tego, ona to może zacytować jako dowód że „świat wegański się wali” i rzekomo Ty to potwierdzasz. I zamkniesz jakoś niektórym ludziom drogę do diety wegańskiej. Bądźmy trzeźwi i zauważajmy jakie skutki wywołują nasze czyny, bo ostatecznie za skutki odpowiemy. Ale możesz też zrobić na odwrót i przyczynić się do zniknięcia tej postaci z przestrzeni publicznej. I wtedy rozliczmy się też z wegańskich błędów i wypaczeń. Już bez podszeptów fanatyków z carnivore i zwykłych oszustów.
    Pozdrawiam Cię Asiu i ślę miłość do Ciebie i wegan
    ps za bardzo nie mogę odpisywać tutaj

    • Małgorzata 24 marca 2019 at 13:20 Reply

      A do czego Ci potrzebna ta misja aby wielu ‚nawracać na drogę wegańską’? O, i widzę że niektórzy co Ci w tym przeszkadzają powinni zniknąć z powierzchni ziemi…

  6. Grzegorz P 18 marca 2019 at 19:22 Reply

    Miało być homofobem[edytor mi źle poprawił].
    Asiu życzę czy jeszcze 44*2 co najmniej[ponad 130 lat]. Mamy tyle samo lat[ja 1975].
    Szanujmy się.
    Nie jak ta postać „życie pod palmami”, z jej nowym filmikiem ‚WEGANIE TO KŁAMLIWE SZUJE❗️…”

    Seweryn (KillBill)- nie pisałem „dieta wyłącznie na owocach i zielsku”, ale opierająca się , jako baza[jak u goryli tak podobnych do nas]. Dokładnie opisałem to na veghouse.

    • Joanna Balaklejewska 26 marca 2019 at 09:36 Reply

      Dziekuje Grzegorz 🙂

      Ludzie poszukuja roznych drog do zdrowia, niech kazdy wybiera co mu pasuje. Nam pasuje roslinny styl zycia, innym nie i tyle.

      Wiekszym „problemem” niz Kaska z „Zycie pod Palmami” Jest Mariusz, z „Odmladzanie na surowo”, ktory manipuluje ludzmi aby kupili od niego produkty. Ktory kasuje komentarze ludzi, ktorzy prosza porade. To jest niewlasciwe i smutne. Milego dnia 🙂

      • Eryk 26 marca 2019 at 11:57 Reply

        Droga Asiu! Nie… Nie możemy pisać ludziom „niech każdy wybiera co mu pasuje”, bo pójdzie napoić się colą energetykami czy nawet mięsem najeść i popijać alkoholem i będzie z uśmiechem mówić „na coś trzeba przeciez umrzeć”. :/ Ja bym to ubrał w słowa inaczej… Niech każdy postępuje zgodnie z tym co naprawdę czuje jako istota stworzona do Dobrych uczynków, niech każdy podąża drogą która prowadzi do dobra w ogólnym i szerokim tego słowa znaczeniu, w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Ludzie właśnie już dawno pokochali tą złudną wygodę- bo tak im pasuje, bo tak to nie ma problemów komplikacji i jest wygodniej właśnie. Dodam (z ostatnich moich przemyśleń), że każdy człowiek rodząc się dziedziczy niejako skłonności do różnych złych rzeczy, zwłaszcza nawyki żywieniowe. Tu właśnie zaczyna się rozumienie tego czegoś nazywanego „grzechem pierworodnym”, naszym zadaniem, zdaniem każdego człowieka jest oczyszczenie się z tego, pozbycie się tego ‚balastu’. chyba nie muszę mówić jaka jedyna słuszna droga wiedzie do tego najpiękniejszego rajskiego i Dobrego stanu hmm ? Droga jest JEDNA dla WSZYSTKICH, za to różne są jedynie przeszkody powstałe na tej drodze dla każdego człowieka indywidualnie powstałe w skutek różnych odziedziczonych/przekazanych z poprzednich pokoleń obciążeń. Hmm… wiem, to co piszę na pierwszy rzut oka wydaje się dziwne a może i śmieszne, lecz gdy przyjrzeć się obecnemu porządkowi(a raczej nieładowi) świata i ludzi to widać to o czym piszę doskonale, ale to dopiero po naprawdę głębokim myśleniu w oparciu o to co napisane w samej biblii(najbardziej poprzekręcanej księdze świata ale zarazem najmądrzejszej) którą naprawdę niezwykle trudno jest ogarnąć. Pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi z reguły… Cóż, wszystko zaczęło się od pierwszego odejścia człowieka od tego co Dobre i słuszne, od pierwszego złego kroku, postępujące nieustannie skutki tego obserwujemy do dziś, w dodatku postępuje upadek ludzki coraz szybciej…

        Zbliż się prawdziwie do Natury całą sobą i przestań tracić energię jedząc zielone części roślin(także „dzikich”), czujesz się źle gdy ich nie jesz? Wyglądasz gorzej? Wiem… To znak że coś dalej w Twym organizmie jest nie tak, co blokuje dojście Twoje do stanu perfekcyjnego zdrowia. Być może za mało czasu spędzasz w ramionach natury i korzystasz tylko i wyłącznie z jej stołu? Ze stołu owocowego rzecz jasna, no naturalna woda… Pamiętaj co pisał A.Ehret:
        1. „dopiero po wydaleniu WSZYSTKICH trucizn, każdej ohydnej i szkodliwej substancji natura zaczyna regenerować i budować na fundamentach pozostałych komórek Nowego nienaruszonego człowieka”
        2.”Staraj się jeść mało i niezróżnicowanie to bardzo ważne, przynosi zaskakujące rezultaty i korzyści”
        3.”Ciało w okresie oczyszczania i detoksu wyglada staro i okropnie lecz gdy wytrwamy czeka nas wspaniała nagroda.”
        4.”Świeże powietrze to pierwsze i Najważniejsze jedzenie”

        5.”„Jeżeli zgodnie z pierwotnymi prawami rajskimi płucom i skórze należy
        dostarczać tylko czyste powietrze i elektryczność słoneczną, a żołądkowi i
        kiszkom tylko słoneczne pożywienie, tzn. owoce, które są trawione niemal
        bezzwłocznie, wydzielając tylko bezśluzową, bezklejową i wolną od zarazków
        celulozę, nie widać powodu, dla którego system naczyniowy ciała ludzkiego
        miałby być ułomny, miałby słabnąć, starzeć się i na koniec całkowicie
        załamać”.
        Mamy żyć światłością! Ale wpierw oczyszczenie.
        Pozdrawiam Cię !

      • Grzegorz P 26 marca 2019 at 14:34 Reply

        „Mariusz, z „Odmladzanie na surowo”, który manipuluje ludźmi aby kupili od niego produkty”- nigdy nie byłem jego fanem i uważam że szkodzi diecie roślinnej. Jeśli masz zarzuty wobec niego, to je opisz, ale po co do tego spółka z postacią „Życie pod palmami”[CathZPP]. Według mnie, każdy kto traktuje poważnie CathZPP, jak partnera do dyskusji, wzmacnia ją i osłabia mimowolnie weganizm.
        Jednak wyróżnianie Mariusza na You Tube może być przerysowane. Bo kto tam nie manipuluje ludźmi dla zarobku? Może 5% osób. Mam nadzieję że chociaż Ty pisałaś prawdę o swej córce , bo podałem ten przykład na veghouse.pl w „Dieta Karniwora”.
        Trudno jeden problem bagatelizować[CathZPP], tylko dlatego że są inne[chyba nie chcesz by ludzie patrzyli na twe dziecko jako na niedorozwiniętego debila, paskudnego brzydala, posiwiałego anemika, pierdzącego non stop i srającego co godzinę , który chyba jest gejem].
        Tu w komentarzach masz właśnie próbkę co zrobiła postać z „Życie pod palmami”[CathZPP]. O ile na wegańskich blogach i kanałach chamstwa mięsożerców nie brakowało, to teraz ta postać[CathZPP] wyprodukowała całą masę „osobistości” skrajnie bezczelnych i cynicznych, jak prawdopodobnie niejaka tu „Małgorzata”. Uważam że najlepiej kasować takie wpisy jak jej, bo jak się mawia: „rozmowa z chamem ściągnie Cię na jego poziom i wtedy on pokona Cię doświadczeniem”. A co da czytelnikowi taka jatka? Ucieknie, gdy zobaczy szarpanie się z prostakiem. I czytelnik odczuje, że jestem nerwowy i agresywny, bo niektórzy tak odbierają każdą dyskusję [zamiast poklepywania się po plecach].
        To blog promujący weganizm, a tu odbywa się propaganda pro zwierzęca na poziomie CathZPP. Wyrzucaj ich, bo stracisz czytelników i zyskasz tych z „carnivore”[10 razy gorszy sort od wegan].
        Owa Marzenka biadoli, że ja mam misję i to niby coś wstydliwego. Dla mnie nie, tak jak pomaganie biednym czy niepełnosprawnym. Dzielenie się wiedzą na blogach o profilu wegańskim nie jest przestępstwem[natomiast jej rolling już wygląda obrzydliwie]. Marzenka nawet chce dalej iść ode mnie w sprawie CathZPP, bo ja chcę usunięcia tej pani z Internetu, a ona mówi o usunięciu z powierzchni ziemi. Zgadza się to z jej moralnością , polegającą na tym że albo zjadasz, albo zostaniesz zjedzony. I ten niedouczony człowieczek zostanie zjedzony prędzej czy później. My mamy zasadę symbiozy społecznej i można ją łatwo dostrzec też w przyrodzie[każdy widzi, to kim jest]. „Kto mieczem wojuje ten od miecza zginie”, taką zasadę ja widzę i taka zasada stanie się jej makabrą życiową .
        Marzenka chciała być zabawna, a okazała się żałosna. Do ironii czy nawet kpiny trzeba mieć odrobinę inteligencji, a ona nie potrafi zrozumieć nawet prostego zdania i przekręca wszystko. Jej manipulacje są prymitywne. Od razu napiszę że nie dyskutuję z nią , strata czasu. Bo dojechałbym ją po 30 komentarzach i wtedy zaczęła by zwyczajnie kłamać i uciekła by jak inni. Ale czytelnik nie skorzysta.
        Janina tu wypisuje jak to jej zdrowie uratowały produkty odzwierzęce. A choroby związane z mięsem, jajami i nabiałem nie rozwijają się w miesiąc. Jeśli rozumiem jej zapiski, to może ma dietę zbliżoną do śródziemnomorskiej, na której średnio zdrowy organizm może jechać długo. I jej sprawa, ja nie mam nic przeciwko jej kondycji fizycznej[choć staje się szkodnikiem ekologicznym i etycznym]. Ja sam uważam że ktokolwiek męczy się na diecie wegańskiej, niech wraca do białej mąki, słodyczy, czy jeszcze gorzej do mięsa, jaj i nabiału[nie każdy jest w stanie się zmienić]. Tylko po co te kłamstwa tu na wegańskim blogu na temat jaj i inne farmazony. Niech poszuka trochę wiedzy, a nie czyta propagandę stworzoną przez korporacje jajeczne i powtarzane przez nieuków pokroju CathZPP[np https://medium.com/@Kahn642/eggstra-eggstra-read-all-about-it-eggs-and-heart-disease-dd046cb4b01c?source=———3—————— ].

        Dziś każdy kto ma w Polsce kurnik , powinien go zlikwidować, bo się nie opłaca produkcja jaj[koszty zboża, karmy i energii przeważają , jak mówiła mi pewna sąsiadka mająca kurnik]. Janina opowiada bajeczki że jaja ma zimą , a owoców nie. Zimą to karmi się kury zbożem które rosło wtedy co owoce[latem i jesienią ]. Bez tego dzikie kury znoszą może jedno małe jajko na miesiąc i prawdopodobnie zimą zamarzną czy padną z głodu w Polsce[choć nie wiem, ale kaczki się dokarmia by nie padły i są przystosowane do zimna]. I jak zimą trzyma się kury i krowy w pomieszczeniu, tak pod dachem można też hodować rośliny w szklarniach. Plus przechowywanie jabłek i suszonych ziół oraz orzechy. Kogo stać zimą na eko mięso, nabiał i jaja[produkty wyhodowane na zbożu, które nie rośnie zimą ], ten może sobie kupić naprawdę drogie rośliny. Podałem tylko przykład jak ludzie ci zaślepieni nałogiem będą bredzić niemiłosiernie, nie dlatego że CathZPP ich „oświeciła”, ale że ich zahipnotyzowała krętactwami które przyjęli bezkrytycznie, bo są uzależnieni psychofizycznie od mięsa. Asiu nie wierz w to co Ci wypisują w mailach, bo ludzie lubią kręcić i jeśli nie poznasz kogoś osobiście przez dłuższy okres, to nie wiesz czy to co pisze jest faktem[chyba stać go na kurnik, a nie stać na siemię lniane, płatki owsiane, olej rzepakowy, kaszę jęczmienną , groch, pomarańcze i jabłka].

        Jak policzyłem, jakby każdy chciał przejść na carnivore w USA, to jeśli chcieliby jeść kilo mięsa wołowego dziennie produkowanego na trawie, trzeba by na to terenu 12 większego niż całe USA[albo 8 kilometrów kwadratowych na krowę, albo trzeba dokarmiać zbożem; opisałem to u Greenelki]. A gdzie tu jeszcze jajka i nabiał. Pozostaje hodowla przemysłowa[z nadmiarem omega 6 i chemikaliami] i zwiększenie zabijania tuszy zwierzęcej o 35 razy[ładna troska o zwierzęta]. A eko roślinność na 8 kilometrach daje 30 razy więcej pokarmu.
        Nie ufaj też propagandzie mięsnej powtarzanej przez Madzię , jakoby nigdy nie było kultur wegańskich. Każdy uczciwy badacz musi jak ja przyznać, że skoro 99% danych z prehistorii przepadło , to pozostają tylko poszlaki i hipotezy. A według nich ludzie najpierw byli surowymi weganami i potem część z nich z diety zbierackiej weszła w żywienie się padliną i na końcu zaistniały polowania. Potwierdza to dieta goryli i układ pokarmowy człowieka oraz prawdopodobnie weganie z El Sidron w Hiszapnii[48 000 lat temu]. Możliwe też że część kultur z Indii żywiła się semi wegańsko[ale brak danych]. Czyli wiemy że nic nie wiemy i jedni utrzymują że na 1000% byliśmy od początku mięsożerni i potem wszyscy mięsożerni, a ja utrzymuję że nie wiemy i najprawdopodobniej dieta zbieracka roślinna była pierwotna[część grup ludzi ją porzuciło] i utrzymywała się do dziś u różnych ludzi. Wiadomo też, że biedna Europa przez 2000 lat żywiła się semi wegetariańsko[mięso od święta i trochę nabiału i jaj].Ale mięsożercy stanowią dziś większość i mogą wykrzyczeć co im się podoba, w tym zakłamywać prehistorię swoimi hipotezami.

        Janina nigdy nie miała przekonania do diety wegańskiej, bo to co pisze dzisiaj, świadczy dobitnie o tym [a bez wiary nie ma dobrej diety, bo człowiek psychosomatycznie się wyłoży].
        Chciałbym też posłuchać wegan którzy z Janiną mieli styczność, bo jej relacja wydaje się jednostronna. I nie potrzebnie wypisuje komentarze sugerujące że weganie są tacy a tacy[ogólniki], skoro ona spotkała tylko cząstkę wegan[może złych ludzi, którzy nie umieli zaradzić na jej problemy jelitowe{choć opowieści że uczulające jaja i nabiał{laktoza, kazeina} nie są szkodliwe dla jelit są podejrzane; podobnie mięso szkodliwe jest dla jelit np siarkowodór, białka biologicznie agresywne, karnityna przerabiana na TMA, co powoduje raka}].
        Co do niedoborów żelaza, to myślę że zanim weźmie się suplement[tabletkę ], lepiej powoli wchodzić na wyższe poziomy, poprzez optymalizację diety i uważać, bo za dużo żelaza jest szkodliwe. Niedobory u wegan są na tym poziomie co u mięsożerców.
        Co do Kil Bil i „mojego widzimisię”, to jego „widzimisię” polega na żonglerce wygodnymi dla niego badaniami[ np jedno badanie pokazuje że Prahlad Jani utrzymał inedię przez 10 dni]. Chyba Kil Bil nie widział zbyt wielu badań. Bo ja przejrzałem mnóstwo i zauważyłem, że można udowodnić za ich pomocą wszystko i nic, skoro są kupione przez przemysły liczne badania fałszujące rzeczywistość. Sztuką jest wyciąganie wniosków z licznych badań. I ja to zrobiłem. China Study, badania na Adwentystach, cofanie cukrzycy i miażdżycy itd sugerują że im mniej produktów odzwierzęcych w diecie, tym lepiej. Co oznacza, że dieta opierająca się na owocach i warzywach[w tym według gęstości odżywczej zielsko stoi najwyżej], tym lepiej dla większości osób. Ale zmiany muszą następować w kilku pokoleniach, bo psychika ludzka i flora jelitowa mięsożerców nie zawsze poddaje się tak łatwo zmianom[ i mamy te 1% uczulonych na wszelkie rośliny]. Nie boje się wnioskować i „widzimisię” jest najważniejsze, bo to prywatna praktyka poparta wiedzą i badaniami.
        Co do Eryka, to jest to dieta eksperymentalna i chyba musi on stworzyć bloga w którym umieści fotki i filmiki byśmy go mogli lepiej poznać i zobaczyć co mu służy. Bo zdawkowe komentarze to stanowczo za mało. Inaczej naraża się na wulgarne kpiny na poziomie niejakiej „Marzeny” i niewiele z tego wyjdzie.
        Traktuj to Asiu jako moje subiektywne zdanie, które piszę publicznie, skoro weganie są cały czas nagabywani takimi chamskimi argumentami, wyjętymi z „szamba” dietetyki.
        Liczę na Ciebie jako matkę wegankę[potrzebujemy takich świadectw].
        Pozdrawiam Cię i ślę miłość ludziom dobrej woli.
        Nie mogę odpisywać na pytania. Popisałem na
        https://veghouse.pl/dieta/dieta-karniwora/
        i tam sobie poczytajcie to może znajdziecie[tam też nie odpisuję ].

        • Eryk 26 marca 2019 at 17:55

          Witaj Grzegorz. Odnieść się chciałem na wstępie do Twojego stwierdzenia „dieta eksperymentalna”.A czy nie lepiej i trafniej było by napisać „dieta doświadczalna”(poza tym osłabia mnie słowo „dieta” i unikam tego) jako, że w naturze nie ma czegoś takiego jak eksperyment, lecz własnie doświadczenie… ? Człowiek w cywilizacji odcięty od swych korzeni właśnie poddaje się nieświadomie eksperymentowi, ze wszystkim czego się tknie uważam w tym świecie, lecz w Naturze występuje tylko i wyłącznie doświadczenie, bo DOŚWIADCZAMY CZEGOŚ czyli się uczymy, wyciągamy Najprawdziwszą Naukę Boską. Hmm.. słowo eksperyment nie brzmi zachęcająco. Mało tego… czyż Natura byłaby doskonała gdyby nas oszukiwała dla „jaj” rodząc owoce byśmy je jedli? Musiałoby być coś nie tak z samym Stwórcą, a to by przeczyło jakoby był nieomylny i wszechmocny prawda? No własnie… Tam nie może być żadnego oszustwa, tam jest porządek harmonia, tam niczego nikomu by nie brakowało, no ale też nie starczyłoby na zachłanność każdego, dziś tak trudno jest człowiekowi uwierzyć jej i zaufać. No ale niestety rozumiem zwątpienie i nawet śmiechy ludzi jak słyszą o czymś nowym, w końcu od dziecka mamy ukierunkowany tor życia schematyczny niestety i podążamy nim na ślepo tak naprawdę… Sa, kiedyś byłem jak inni, no ale bez przesady… Ignorancja tego co niesamowite i niewiarygodne raczej mi nie towarzyszyła, prędzej zaciekawienie danym tematem i rozważanie przemyślenia- taki byłem raczej… Dodam jeszcze, że eksperyment właśnie trwa w najlepsze od zarania dziejów polega on na coraz to dalszym kompletnie nieświadomym(czasem świadomym co gorsza chyba) odsuwaniu się człowieka od Świata Natury- od prawdziwego DOMU, czego skutki na bieżąco obserwujemy, lecz nikt właściwie nie reaguje bo nie rozumieją ludzie w czym rzecz, w czym tkwi problem. To takie proste… Wystarczy mądrze usunąc brud wewnątrz nas- śluz, oczyścić ciało zwykła wodą i cieszyć się witalnością nie z tego świata jak dziecko. No ale co zrobić gdy przecietny szary obywatel cywilizowany nie uznaje i z góry nawet potrafi wyśmiać gdy opowie mu się jaki szlam nosimy wewnątrz? Nawet gdy mu pokażesz garnki,patelnie które myje po jedzeniu to nie ruszy samodzielnym prawdziwym myśleniem w oparciu o to co widzi, przełożywszy na prawdopodobny aktualny stan jego wnętrza … Staram się pisać wszystko bardzo prostym językiem nie komplikować bo w naturze nie ma rzeczy skomplikowanych, nie ma cudów także, sa tylko rzeczy niezrozumiałe dla nas. Natura nie woła nas do siebie na siłę, ona czeka… kusi nas subtelnie, a my się boimy- tego strachu czas najwyższy się pozbyć.

        • Małgorzata 27 marca 2019 at 08:19

          Dziękuję Grzegorzu za bezcenne uwagi na mój temat. To jak siebie postrzegamy niestety nie jest kompatybilne z tym jak postrzegają nas inni. A mógłbyś doprecyzować co świadczy u mnie o ‚bezczelności’, ‚chamstwie’, ,prostactwie’ itd? Pytam poważnie. Mięsa nie jadam tak a propos.

      • Grzegorz P 26 marca 2019 at 19:05 Reply

        pisałem na szybko z doskoku i „Marzenka” mi się zamieniła z „Małgorzatą” , co nie ma znaczenia dla treści tekstu, podobnie jak ta postać dla mnie[jak ją zwał tak zwał, ja opisywałem problem, a nie osobę której nie znam i nie chcę poznać, po tym co tu pokazała, w tym drwiny że ktoś miał epizod w szpitalu psychiatrycznym czy kpienie z prywatnych przeżyć mistycznych, które są przynajmniej szczere, a ona tylko jad i kpinę prezentuje, oraz promocję CathZPP{treści merytoryczne prawie żadne szczególnie dla wsparcia diety roślinnej, a tylko próba zastraszania i niszczenia naszej ścieżki na blogu promującym weganizm}].
        Tu wkleję jeszcze raz co pisałem u Greenelki.
        LeAnne Campbell 15 marca 2019 napisała[z mymi dopiskami]: „czy ‘eko wołowina karmiona trawą’ jest naprawdę bardziej ekologiczna?(…)Zróbmy matematykę . W najmniejszej skali jedna krowa wymaga minimum 2 akrów[około 8 kilometrów kwadratowych] pastwisk i 75-113 litrów wody dziennie. I to przy optymistycznym założeniu, że dwa akry są pokryte w pełni dobrym pastwiskiem[gdyż w niektórych miejscach krowy wymagają więcej terenu, ponieważ pastwisko nie jest wypełnione odpowiednią trawą do wypasu]. Ponadto w miesiącach zimowych często trzeba będzie kupić zboże. Ale ze względu na podawane argumenty, załóżmy [hipotetycznie] że optymalna wydajność jest [niby] osiągalna przy 2 akrach na krowę . Zakładając brak zmian w całkowitej liczbie bydła i trzody chlewnej obecnie konsumowanych w USA, potrzebowalibyśmy ponad 2.5 miliona akrów ziemi. Problem polega na tym, że całość USA to mniej niż 2.3 miliona akrów[9 373 967 kilometrów kwadratowych], włączając w to wszystkie góry, bagna, pustynie i inne nieodpowiednie tereny, które można wymienić. Sama [mroźna] Alaska stanowi 17% całkowitego obszaru USA. I pamiętajcie, że 2.5 miliona wymaganego terenu ma być tylko dla bydła i trzody chlewnej. Czy chcielibyście włączyć w to jeszcze 250 milionów indyków hodowanych na trawie, 7 milionów owiec i 8 miliardów kurcząt obecnie spożywanych każdego roku? Czy coś może być zrównoważone, gdy nie jest nawet możliwe? Na pobliskiej sąsiedniej farmie na Dominikanie, jest 82 sztuk bydła na 200 akrach. Rolnik powiedział mi, że te 200 akrów osiągnęło maksymalną pojemność. To około 2.44 akra na krowę. Dopiero po dwóch latach krowa karmiona trawą osiąga pełną dojrzałość, kiedy już można ją zabić dla około 204 kilogramów mięsa. Oznacza to, że mój sąsiad może spodziewać się wyprodukowania około 16 728 kilogramów mięsa, co dwa lata [82 x 204 = 16 728{Grzegorz P. dopisek: 23 kilogramy na dzień, dla 23 zwolenników carnivore, co daje dla wszystkich obywateli USA po przejściu na carnivore, co najmniej 28 milionów akrów zapotrzebowania ziemi, czyli 12 razy więcej niż całe terytorium USA, co oznacza że trzeba rozpocząć wojnę ‘rasy panów’ o ‘przestrzeń życiową’ , ale oni kochają wojnę i ferment}](…)po dwóch latach będziemy mieli co najmniej 45 359 kilogramów roślinnych produktów ekologicznych z naszych dwóch akrów ziemi. Po przeanalizowaniu szacunkowych plonów dla różnych upraw uważam, że w rzeczywistości jest to względnie ostrożny szacunek. Na dwóch akrach ziemi, w ciągu dwóch lat, można wyprodukować 204 kilogramów mięsa lub 45 359 kilogramów produktów roślinnych[Grzegorz P.dopisek: 222 razy więcej podzielone na 8= 28 razy więcej jedzenia], nie zużywając prawie wody, w porównaniu do 75-113 litrów wymaganych dla każdej krowy, każdego dnia. [ https://nutritionstudies.org/grass-fed-beef-a-sustainable-alternative/ ]”[koniec]

        Różne są koncepcje prehistoryczne[niestety pisane głównie przez mięsożerców przepuszczających odkrycia archeologiczne przez swoją mięsną projekcję{na skutek czego powstają sztywne dogmaty, obalane średnio co 20 lat}]. Na szczęście totalitarny jednogłos narzucający dogmatyczny zarys prehistorii uległ kompromitacji na przestrzeni dziesięcioleci i na skutek tego skończył się .
        Dziś uznaje się między innymi, że szczątki prehistorycznych zwierząt znajdowanych w okolicach osad ludzkich były nieliczne, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że gromadzono je tysiące lat na jednym stanowisku[na przykład 100 000 szczątków mogło pochodzić od 700 zwierząt, co na 5 tysięcy lat bytowania ludzi na danym terenie jest incydentalne, dając w najlepszym przypadku około jedno pożarte zwierzę na 7 lat{2520 dni}, co sugeruje że ludzie ci byli semi weganami, spożywającymi tylko rośliny i ewentualnie raz na kilkanaście lat kawałek mięsa, co w tamtych czasach, znaczyło u niektórych prehistorycznych ludzi kilka posiłków mięsnych na całe życie jedzenia tylko roślin]. Kości wykorzystywano do różnych celów i mogły być one gromadzone nie tylko z polowań, ale znoszone z cmentarzysk zwierząt. Możliwe że początkowo zjadano tylko padlinę , skoro nie było technik polowań i odpowiednich narzędzi. Niestety, ale większość odkryć robiono w europie będącej w prehistorii pod lodem, więc udział pokarmów zwierzęcych w diecie ludzkiej był większy, podczas gdy wtedy 99% ludzi mieszkało na terenach bliżej równika, gdzie pokarm zwierzęcy stanowił margines żywieniowy. Jak wiadomo, kości zwierząt mogą przetrwać setki tysięcy lat a pokarmy roślinne rozpadają się w kilka lat, więc reprezentacja żywieniowa dla 99% prehistorycznych ludzi przepadła bezpowrotnie. Narzędzia ludzi prehistorycznych bardziej nadają się do obróbki roślin. Pierwsza broń miotana z grotami kamiennymi, z Afryki datowana jest na około 300 000 pne, co pozwala przypuszczać, że wtedy w niektórych grupach ludzi nastąpił czas na łowiectwo z minimalnym udziałem padliny.
        Antropolog doktor Nathanial Dominy z „Dartmouth College” po latach analiz kości, zębów i genów ludzi i małp naczelnych nazwał ludzi „skrobiożercami[jedzącymi roślinny skrobiowe]” i dalej mówi: „[w paleolicie] społeczność łowców zbieraczy większość swoich kalorii przyjmowała ze źródeł roślinnych. Ciężko było przewidzieć, kiedy trafi się mięso.”[koniec]
        Wyniki badań opublikowanych na stronie internetowej czasopisma „Nature” potwierdziły, że niemal cała dieta niektórych prehistorycznych ludzi czy małp składała się z liści, owoców, drzewa i kory, przypominając dietę współczesnych szympansów, gdy John Noble Wilford na stronie nytimes.com 27 czerwca 2012 napisał : „Prawie dwa miliony lat temu po ostatnim posiłku, dwie istoty przedludzkiego gatunku w południowej Afryce zostawiły na zębach ślady tego, co spożywały przez całe życie. Naukowcy z zaskoczeniem odkryli, że ci praludzie ‘Hominini’ niemal wyłącznie żywili się liśćmi, owocami, drewnem i korą (…)Rodzaj i ilość izotopów[na zębach] pozostających po diecie z liści z drzew, owoców i kory, znacznie wykraczały poza zakres obserwowany u wszystkich wcześniej testowanych praludzi ‘Hominini’, dając co najmniej 95% pokarmów leśnych(…)Sposób odżywiania się enigmatycznego gatunku ‘Australopithecus sediba’, odkrytego cztery lata temu w jaskiniach Malapa na północny zachód od Johannesburga, był nieoczekiwany.(…) doktor Passey wydał oświadczenie: ‘Jedną rzeczą , z której ludzie prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy, jest to, że ludzie są w zasadzie trawożercami[grass eaters]. Jemy trawę w postaci ziaren, których używamy do produkcji chleba, makaronu, płatków zbożowych i piwa, i jemy zwierzęta, które jedzą trawę. Kiedy zaczęło się nasze uzależnienie od trawy? W jakim momencie naszej ewolucyjnej historii zaczęliśmy wykorzystywać trawę? Po prostu próbujemy dowiedzieć się , kiedy w łańcuchu ludzkim to się zaczyna.’ ”[koniec]
        Z badania organizmu ludzkiego wynika, że jesteśmy roślinożerni, bo nie można być w połowie mięsożernym z za długimi jelitami[układ pokarmowy człowieka ma ok 9.5 metra, co dla mięsa bez błonnikowego daje przebywanie ok 48 godzin lub dłużej, przy ok 37 stopni Celsjusza i może oznaczać to psucie], z za małymi kłami, z za małymi szponami do rozszarpywania zdobyczy[ręce i zęby doskonale nadają się do pozyskiwania pokarmu roślinnego{tak zwane „zęby mądrości” rosną prawdopodobnie u niektórych ludzi dlatego, że jedząc przez setki tysięcy lat roślinnie i ścierając zęby, ludzie potrzebowali w późniejszym czasie nowych silnych zębów}], z wyrostkiem robaczkowym występującym u roślinożerców, z bardziej zasadową śliną trawiącą roślinną skrobię , śliną zawierającą ptialinę dla wstępnego trawienia roślin, z mniej silnym kwasem żołądkowym, czy z florą bakteryjną bogatszą od zwierząt mięsożernych.

      • Grzegorz P 26 marca 2019 at 19:06 Reply

        Jeśli by nawet założyć, że obecne czasem w diecie szympansów robactwo czy bardzo rzadkie mięso z polowań podczas walk o teren i tak dalej, należy do ich pierwotnej diety, a nie jest tylko naśladownictwem ludzi i nabytkiem kulturowym[co raczej pewne], to wówczas ludzki weganizm i tak jest najbliżej, skoro u szympansów mamy jakieś 0% do 7% produktów odzwierzęcych i kiedy latami nie jedzą nic odzwierzęcego[bo gdy rządzą łagodne samce szympansów w stadzie, nie urządzają bijatyk, kanibalizmu i polowań], wtedy są również w pełni zdrowe, co oznacza że szympansy są albo w 100% wegańskie, albo prawie[semi] wegańskie. Ani robactwo, ani mięso raz na 40 dni nie jest małpom do niczego potrzebne według analizy żywieniowej, więc nie dziwne, że nie widzi się goryla polującego przez całe życie i w niektórych obszarach małpy nie jedzą zazwyczaj robactwa, orzechów, czy nie myją owoców. Małpy w rezerwatach karmione 100% wegańsko, żyją czasem do 10 lat dłużej w pełnym zdrowiu. W ośrodku badaczki Jane Goodall dla szympansów, założonym w Republice Południowej Afryki, mieszkały 34 szympansy, dostając codziennie 120 kilogramów jedzenia [3.5 kilo na osobnika] i były to owoce, warzywa, orzechy macademii, nie jedząc tam mięsa i funkcjonując w zdrowiu, co potwierdza, że agresja, molestowanie, bicie, zabójstwa i pożeranie trupów, to niepotrzebna patologia. Szympansy obecnie na wolności, rzadko dożywają 50 lat, a w niewoli według Jane Goodall do 60 lat.
        Jako że małpy mają niemal identyczny układ pokarmowy jak ludzie, pokazują tym samym, że człowiek jest roślinożercą , który nie musi, ale jako opcję , może dorzucić co najwyżej 5% produktów odzwierzęcych w diecie. Małpy „Saki”, występujące w lasach północnej i centralnej Ameryki Południowej, żywiły się praktycznie wyłącznie owocami, zjadając dziennie do 50 gatunków owoców. Zasadniczo małpy gerezy[colobus] żywią się wyłącznie pokarmem roślinnym, czyli liśćmi, młodymi pędami, pączkami kwiatów i owocami[choć mają potrójny żołądek, specjalizujący się przyswajaniu roślin]. Małpy naczelne zwane „dżeladami”[theropithecus gelada] z Etiopii, bardzo podobne w zwyczajach do ludzi, też żywią się niemal w 100% wegańsko[bardzo rzadko dorzucą owady, gdy same się nawiną i te obecne nie jedzą mięsa i nie polują nawet na małe ptaki czy ssaki], w 90% jedzą trawę , a przy jej niedoborze korzenie, kłącza, zioła, owoce i kwiaty i pokarm rozcierają zębami trzonowymi, mając ogromne roślinożerne kły.
        Weganie byli od prehistorii i dopiero po rozwinięciu narzędzi wojennych u ludzi, pojawiły się dzikie hordy kanibali pożerających ludzi/zwierzęta i żyli oni obok grup wegan, czasem na nich napadając i pożerając ich[przypadek 12 czy 13 chyba wegańskich neandertalczyków z El Sidron w Hiszpanii, pożartych przez kanibali ok 48 000 lat temu]. W końcu świat zdominowały zbrodnicze hordy indo-eropejczyków wraz ze swym kapłaństwem które żądało ofiar z mięsa, robiąc na tym swoją religię i jako że tylko oni tworzyli swoje propagandowe pisma, to mniejszości wegańskie/wegetariańskie są trudne do namierzenia w historii[poza Indiami gdzie wegetarianizm wygrał i można mniemać że część tych ludzi była weganami i są też wzmianki o filozofach greckich {niektórzy wymieniają Platona, Pitagorasa, Senekę, Sokratesa}]. To oznacza że niejedzenie mięsa jest wmontowane w historię ludzi, choć kapłańskie starożytne pisma tego nie oddają . I na pewno w kulturach rolniczych mięso w społeczeństwie[poza arystokracją i myśliwymi] było jedzone rzadko. Więc nie robi się tu żadnej rewolucji, ale przywraca prehistoryczne korzenie żywieniowe.

        To tylko skrót dla przypomnienia.

        • Grzegorz P 26 marca 2019 at 19:07

          Eryku mi chodziło o to co sam pisałeś że Twoja wiedza jest za trudna dla przeciętnego czytelnika i jeśli ktoś będzie stosował formę a nie treść, to mu zaszkodzi. Tym bardziej że nie znamy Cię bliżej. I nie wiemy jak to faktycznie wygląda[sam pisałeś że komentarze to nic, bo liczy się kontakt osobisty]. Słowo eksperyment, ma wiele znaczeń. Fakt jest taki że piszesz to już tyle lat i żyjesz, co pokazuje że jakoś się to u Ciebie sprawdza, przynajmniej według Twych opisów.
          Ale by to co piszesz było godne polecania innym, potrzeba więcej czasu, może 50 lat by zobaczyć jak to działa w skali długofalowej np na kości itd.
          Dla mnie biblia to księga mitów, a znam ją dobrze. Co tworzy u mnie wątpliwości, skoro Twoja dieta ma coś z biblią wspólnego.
          Pozdrawiam.

  7. Janina 18 marca 2019 at 21:17 Reply

    Robilam wszystko aby byc weganka. Przez dwa lat udawalo mi sie, ale naprawde zle trawie straczkowe, zwlaszcza po operacji jelita. Tofu nie moge jesc, po sokach boli mnie brzuch.
    Suplementowalam i nic. Dopiero jak siegnelam po watrobke(organiczna) moje zdrowie polepszylo sie w ciagu miesiaca. Stracilam doslownie wszystkich przyjaciol, ktorzy jedli wegansko. Teraz juz wiem, ze to nie byli prawdziwi przyjaciele. Czulam sie odrzucona, doslownie jak potwor. Prosilam o porade ale oni mowili, ze pewnie to przejdzie. Bylam tak slaba, ze zrezygnowalam z pracy (jestem kelnerka).
    Nie kupuje mleka w sklepie. Jade po nie 30 km 1 raz na miesiac, przygotowuje z niego kefir. Niestety zazdroszcze wszystkim ktorzy sa na wege, ja nie moglam byc weganka 🙁
    Wszystkiego najlepszego Asiu z okazji urodzin.

    • Eryk 21 marca 2019 at 07:51 Reply

      A kto Ci kazał jeśc strączkowe rośliny ?! Przecież wiadomo że one mają zbyt dużo białka i z tego też powodu powstają procesy chemiczne w jelicie, gazy na to wskazują. Kto Ci karze jeść tofu?! Wiadomo że to produkt fermentowany czyt, zepsuty i także nie nadaje się dla naszego organizmu (może raz na jakiś czas góra). Dlaczego Ty i inni ludzie nie postawicie na zwykłą prostotę w jedzeniu jak kiedyś nasi dziadkowie rodzice, którzy jedli bardzo prosto i byli znacznie trwalsi niz my obecnie?! Owszem jedli to „mięso” ale niewiele często, a niektórzy może i w ogóle… Mieli kilka produktów czesto na półkach sklepowych, jakas mąka, cukier, ziemniaki itd… można naprawde bardzo prosto jeść i cieszyc się sprawności i witalnością! Sam wiem po sobie…. Też po strączkach nie raz wzdymało mnie to po prostu rozumiałem w czym rzecz. Nie jadłęm ich jakiś czas i tyle. Kurcze można sobie jakąs kasze ugotowac bądź ziemniaki do tego cebulke zasmażyc i sosik prosty grzybowy i juz masz danie, w czym problem????? Grunt to nie spożywać w nadmiarze produktów wysokobiałkowych i tłuszczowych. Nie trzeba wszystkich gotowców a nawet nie powinno sie kupować ze sklepu! Zrób jakies pierogi samodzielnie z kapustą zamroź i już masz na jakiś czas, zrób naleśniki utwórz z nich krokiety z kapusta i juz masz coś na urozmaicenie i tak jedz tydzień nawet dłużej , do tego jakieś buraczki i już ! 🙂 Można jakieś potrawki z burak i kaszy gryczanej np. sobie zrobić czyli: Kasza gryczana +cebulka zasmażana+ burak ugotowany pokrojony w kostkę, przeprawy i już;) Tu naprawdę wystarczy lekko pomyśleć a nie wynalazków szukać, ważne by to było DOMOWEJ roboty. Nie kombinuj za dużo a zobaczysz korzyści. No i nie jedz za często w ciągu dnia przebywaj na świeżym powietrzu spaceruj, a nie tylko myślisz o jedzeniu;) Lepiej jeść większy posiłek ale raz dwa razy na dzień niż podjadać przez okrągły dzień! I najlepiej nie jeść w ogóle owoców gdy w dzień jesz inne rzeczy, chyba że to będzie bezśluzowa kapusta gotowana z zasmażanymi pieczarkami i cebulką tzw. „wigilijna”, to wtedy można zjeść owoc, ale też jeden, a nie kilo ! 😉 Możesz dla urozmaicenia zrobić sobie pastę bakłażanową(bułgarska ljutenica), bakłażam+papryka+pomidory+cebula i ewentualnie czosnek+ocet jabłkowy i przyprawy+olej słonecznikowy, porobić w słoiki zamknąć i już masz na jakiś czas coś nowego!;) Możesz zrobić jakieś pasztety też roślinne itd… np. z ciecierzycy albo z fasoli,gdy dasz więcej oleju unikniesz nieprzyjemnych dolegliwości ale nie polecam tego na dłuższą metę bo wiadomo tłuszcz i nadmiar białka oraz tworzący się osad w jelicie i żołądku…. ja po prostu rozumiem z czego wynika lepsze samopoczucie wtedy jak zwiększy się ilosc tłuszczu w połączeniu ze strączkami i nie tylko. Trzeba ruszyć wyobraźnią patrząc jak zachowuje się tłuszcz w połaczeniu z wodą, podobnie jest w jelicie gdzie zasysana jest woda. Oczywiście przez to wszystko NIE ZAMIERZAM Ci przekazać jak i innym że tłuszcze są wskazane dla nas i cenne bo tak nie jest absolutnie:) Jedzmy mniejsze zło jeśli już chcemy… Ale przyrządzone przez nas. I nie ma wytłumaczenia” nie mam czasu”, czas jest zawsze pytanie jak go wykorzystasz:) My naprawdę wiele nie potrzebujemy Janino uwierz.

  8. Robert 18 marca 2019 at 21:54 Reply

    Heya, co mam zrobić, od kilku lat nie jem mięsa –
    robiłem ostatnio badania (potrzebne do pracy) i mam anemię,
    Jak nadrobić te kilka lat?
    Jadłem same roślinki, orzechy, mixoszejki i wszystko było w
    porządku aż się dowiedziałem, że na pewno mam braki,
    Joanno poradź mi coś, lub czytelnicy.
    dziękuje.

    • Seweryn 19 marca 2019 at 19:03 Reply

      Pierwsza rzecz, po prostu kup sobie suplement żelaza i łykaj na pusty żołądek, wówczas najlepiej się wchłania. Błonnik utrudnia wchłanianie żelaza, więc to kolejny powód, by na pusty żołądek.

      Druga rzecz, to po prostu jedz żywność bogatą w żelazo, jak strączki, orzechy, nasiona, kiełki, kasze czy pełnoziarniste ziarna. Zawsze łącz je z warzywami. Witamina C oraz beta-karoten powodują, że żelazo z roślin lepiej się wchłania. Więc niech będą to brokuły, kalarepa, jarmuż, papryka i inne bogate w te dwa składniki. Pamiętaj, że obróbka termiczna niszy witaminę C, więc staraj się jeść te warzywa na surowo.

      Możesz także kupić sobie suplement witaminy C i łykaj wraz z tymi posiłkami. Syntetyczna witamina C także wzmaga wchłanianie żelaza.

  9. Maya Maya 19 marca 2019 at 09:58 Reply

    Asiu ja bylam z kolei na witarianizmie 1 rok bo Ty mnie zachecilas. 🙂
    Pozniej bylo mi ciezko bo chodzilam ciagle glodna. Napisalam do ciebie polecilas weganizm i teraz czuje se dobrze robilam badania krwi i jest ok. Do Mariusza pisalam, ale on trzyma sie swojej wersji, ze witarianizm i nic innego. Nie wygladaja na zdrwych, do tego manipulacje z rakiem, ktore nie zostaly potwierdzone, a ciagle o tym gadaja. Styl mowienia jak u spredawcy. To sa ludzie ktorzy zarabiaja pieniadze na naiwnych ludziach. Ja do Palmy nic nie mam czasam do niej zgladne, a Magde z klucza bardzo lubie. Babka nie ma nic do ukrycia, dzieli sie tym co wie, pokazala zdecia ze szpitala.
    Slicznie wygladasz z Zuzia. Pozdrawiam Was serdecznie i kolejnych 44 lat i kolejnych 🙂

    • Eryk 21 marca 2019 at 19:47 Reply

      Ta ‚palma’ to wręcz na nerwy mi działa… Z jej oczu bije zła energia, brak serca, brak miłości i dobroci, jest bardziej męska niż kobieca niestety… Nigdy nie lubiłem takich kobiet! Chodziłaś tzw „głodna” taaak? Hmmm 🙂 Ten głód tak zwany moja droga to nic innego jak EFEKT rozwodnionego śluzu w przewodzie pokarmowym i sygnał od organizmu by coś wrzucić do żołądka co ten śluz usunie 😉 A więc ten głód sam w sobie nie istnieje w takim pojęciu jak nas nauczono! Głód jest tak naprawdę pragnieniem na WODĘ, ale wodę tą która zawiera w sobie życie czyli wprost od Matki Natury, taka woda zawierająca w sobie wszelkie substancje niezbędne(!) do rozłożenia chemicznego materii i usunięcia śluzu jest PODSTAWĄ. Spójrz… nasze ciała nie na darmo i nie przypadkiem składają się właśnie z wody, nawet krew to 90% woda, Twoje kości skóra itd…- wszystko to, to woda prawie w całości! Ja wiem, ciężko to sobie uzmysłowić widząc się w lustrze ale taka jest PRAWDA! Woda, tylko woda naturalna jest w stanie prawidłowo(zaznaczam) oczyścić nasze zasyfione po uszy ciała! Spójrz na Świat, wszędzie opływa go woda, nie żadne szejki, nie smoothie, nie kawa , nie herbata ani też rozpuszczone w wodzie zioła, tylko SAMA WODA. Postaw na prostotę nie bój się, NIE WOLNO SIĘ BAĆ! Strach to najgorsza rzecz przy wędrówce w kierunku prawdziwego zdrowia. Powodzenia. Owoce mają nam służyć jako lekarstwo wspomagające intensyfikujące proces usuwania śluzu z ciała. Tak naprawdę nasze ciała są przystosowane do czerpania energii z przestrzeni a nie z materialnego jedzenia! Ale do tego trzeba dotrzeć etapami… Wszystko rozważnie wytrwale i do skutku.. Powodzenia i wytrwałości jeszcze raz!

  10. Anka 19 marca 2019 at 13:10 Reply

    Asiu wszystkiego dobrego z okazji urodzin:). Co do sposobu żywienia to idealnym sposobem odżywiania byłoby odżywianie oparte na owcach, dzikich roślinach ale nie żyjemy w idealnym świecie. Kiedyś usłyszałam od cudnej kobiety- Zielichy( Tak nazywa się zielarki w woj. świętokrzyskim) że nie ma idealnej diety dla każdego oraz,że najlepszym lekarzem dla nas samych jesteśmy my sami:). Człowiek w dzisiejszych czasach jest bardzo oddalony od samego siebie, zatracił połączenie z samym sobą przez to nie wie co dla niego dobre a co nie. Nie szanuję się Ziemi( gleby są wyjaławiane, przez co rośliny nie mają tylu wartości odżywczych co mogłyby mieć gdybyśmy szanowali ziemię. Jest też sprawa genetyki( ktoś ma słabą wątrobę, ktoś nerki, itp. przez to coś co jednym pomaga, innym może zaszkodzić). Jest też sprawa miejsca zamieszkania( ktoś żyję w miejscu gdzie
    jest bujna roślinność, Słońce a ktoś na terenie gdzie musi liczyć się z sezonowością, z ograniczeniem roślinności w danym momencie lub jej brakiem. Człowiek to także nie tylko ciało ale i duch, umysł. Wszystko jest ze sobą połączone i wszystko ma znaczenie. Myślę, że dieta roślinną jest najlepszą opcją, do której powinno się dążyć ale nie od razu i nie za wszelką cenę bo można sobie zaszkodzić. Należy obserwować uważnie siebie samego. Można inspirować się drogami życia danych ludzi, czytać, słuchać, rozmawiać ale zawsze należy przepuścić te informację przez samego siebie i iść własną droga.

  11. Eryk 20 marca 2019 at 23:10 Reply

    ” Jej wiedza dietetyczna jest na poziomie ameby. Jej kultura osobista na poziomie budki z piwem. Jej prawdomówność w skali 1 do 10, oceniam na 0. Wysłałem ci mój PDF i mogę dosłać nowszą wersję , a tam masz jej wypowiedzi, sama zobaczysz[na veghouse też są w skrócie]. Nie polecaj oglądania tej postaci i nie mów ludziom by jedli produkty odzwierzęce, bo to śmieszne.”- Brawo Grzegorzu wyręczyłeś mnie chociaż tym jednym stwierdzeniem. Widzę Asiu że …. zwątpiłaś, pozapominałaś, i powoli oddalasz się od mądrości w postępowaniu..-przykro mi bardzo i czuję że będę mieć wiele wiele do uczynienia w związku z nawarstwiającą się ilością KŁAMSTW w sieci, sianych przez ludzi którzy bladego pojęcia nie mają o istocie działania ludzkiego organizmu gdy jest zanieczyszczony. Dobrze wiesz powinnaś pamiętać tak oczywista i prostą rzecz jak to że ŚLUZ jest za wszystkie objawy chorobowe odpowiedzialny u wszystkich ludzi ! Ale że każdy inaczej się żywił inaczej mieszał w żołądku od dziecka to stąd różne niepożądane objawy u wszystkich ludzi !!! Dlaczego chociaż Ty jako osoba wszak tak kiedyś świadoma nie głosi tego !!?? Dlaczego!!?? Ja się pyta?! Bzdurą jest to że jeść należy dzikie rośliny bo one nie są dla nas pokarmem, Stanowią tylko i wyłącznie BALAST dla jelit które zmuszone są przepychać to zielsko przez nasze jelita. Zwłaszcza bez sensu jest takie odżywianie gdy jelita są zawalone śluzem, bo przecież zielenina nie usunie śluzu! tylko woda naturalna z pomocą owoców(naturalnych nie sklepowych powtarzam) jest w stanie oczyścić nasze jelita rozpuścić śluz i wydalić wraz z moczem! To przez mocz odbywa się główne wydalanie śluzu a nie za sprawą rzekomej „szczotki” w postaci błonnika! I tu niezbędny jest co??? POST, nie ma inaczej, nie ma na łatwiznę. Człowiek ma wyglądać źle podczas oczyszczania ale powinien to robić w warunkach naturalnych a nie w zamknięciu w 4 scianach i objadać sie co gorsza owocami z marketu które nie mają w sobie tej najcenniejszej ENERGII ŻYCIOWEJ! One tylko fermentują z tym zleżałym coraz mocniej podsączanym śluzem i jedynie odbiera to człowiekowi energię. Jedząc Asiu w swoim życiu te zielone liście i szejki odbierasz sobie także tylko cenną Energię i… starzejesz się, a nie tak powinno być. Przepraszam za szczerość ale nie mogę dłużej milczeć. Szanuję Cię bardzo wiesz o tym ale nie moge dłużej milczeć w obliczu tylu kłamliwych informacji z ust coraz większej ilości ludzi w tym z Twoich ust przykro mi. Prawda jest tylko jedna. Nie pozwolę nigdy by umarła….

  12. Janina 21 marca 2019 at 00:16 Reply

    Panie Eryku najlepiej nic nie jesc, nic nie jest stworzone dla czlowieka. Naturalnym pokarmem sa jaja, bo sa obok mnie, kolejny pokarm to, to co mam w ogrodzie i rosnie sezonowo. Rosliny i zielenina jak najbardziej. Slucham swojego ciala i dobrze mi z tym. Dzieki temu, ze zaczelam jesc jaja, pic surowe mleko i jesc male porcje miesa 2 razy w tygodniu czuje sie dobrze, nie jestem oslabiona, moge pracowac.Moje jelita nie sa zawalone sluzem i przestalam sie wiecznie oczyszczac, teraz nie musze bo nie choruje. Pozdrawiam.

    • Eryk 21 marca 2019 at 08:03 Reply

      Najlepiej jeść roślinnie i prosto nie kombinować. Jaja nie mają niczego wspólnego z naturalnym dla nas pokarmem przeciwnie… Są martwymi płodami kurzymi, w dodatku są gorsze strukturalnie od mięsa bo mają lepkie właściwości śluzotwórcze i PIĘKNIE obklejają jelita i żołądek czego oczywiście nie czujesz jak i inni …. do czasu zapewniam. Sa paskudztwem. Proces pozyskiwania jajek można śmiao utożsamić z aborcją u kobiet tu wystarczy trochę wyobraźni i samodzielnego myślenia moja droga… To Ci się wydaje że nie są zawalone śluzem GTwoje jelita, dokładasz tylko do nich a organizm już zwyczajnie przy tak cięzkich pokarmach jak jajjka i mięso całkowicie daruje sobie usuwanie skutków takiego „jedzenia” stąd czujesz energię bo ona w tym momencie nie jest przeznaczana na sprzątanie ze tak okreslę tylko rozpływa się po Tobie, ale organizm w ogole się nie oczyszcza i ot cała tajemnica dobrego pozornie samopoczucia i sił witalnych. Prędzej czy później Twój organizm zacznie odrzucać i jajka oraz mleko, tak jak u mojej babci dopiero dziś…. Nie oszukamy natury choćbyśmy nie wiem jak z nią walczyli przegramy ostatecznie. Trzeba zrozumieć jak działa nasz organizm. Trzeba dobrze nauczyc się postępowac podczas podjęcia próby oczyszczania a nie wsuwać wszystko na raz bo to surowe i liczyc na to ze bedziemy silni i zdrowi- tak nie jest. Najpierw trzeba nauczyć się pościć- to jedyna słuszna droga w kierunku prawdziwego zdrowia. To nie jedzenie nas leczy tylko SAM ORGANIZM się leczy. Pamiętaj też o podstawowym paliwie dla ciała- świeżym powietrzu, słońcu latem i kąpielach w słońcu- to niezwykle istotne! Na to wszystko nie trzeba żadnych wielkich pieniędzy przecież!
      PS.Przestań słucha swego ciała- to Cię gubi i myli…

  13. Janina 21 marca 2019 at 09:07 Reply

    Eryk dwno wyszlam poza schematy weganskie i ideologie.Plody kury, okresy juz mnie to nie rusza.
    Odzywiam sie tak jak piszesz, ale jaja to u mnie podstawa.
    Czuje sie wspaniale i nigdy nie wroce do weganizmu.
    „Jaja są jednym z najcenniejszych produktów żywnościowych. Białka jaja i innych jego składników nie sposób zastąpić innymi produktami. Jajo o masie 60g dostarcza 95 kcal, 7,5g białka i 9 g tłuszczu. Białko ma doskonałą wartość biologiczną, ponieważ zawiera wszystkie aminokwasy egzogenne a w szczególności lizynę i lecytynę. W składzie lipidów jaj występują wszystkie kwasy tłuszczowe wielonienasycone i nienasycone, a w szczególności kwas linolowy. Jajo to także źródło prawie wszystkich witamin. W żółtku znajdują się wszystkie witaminy rozpuszczalne w tłuszczach oraz rozpuszczalne w wodzie, a białku tylko witaminy z grupy B (rozpuszczalne w wodzie). Jajo nie zawiera wcale witaminy C, natomiast żółtko zasobne jest w składniki mineralne. Przede wszystkim występują tu fosforany. Fosfor łączy się z wapniem, dlatego podawanie zbyt dużych ilości jaj małym dzieciom może powodować krzywicę a u ludzi starszych- osteoporozę.”

    http://extrazdrowie.blogspot.com/2014/01/jajko-kurze-doskonay-pokarm-dla-czowieka.html

  14. Eryk 21 marca 2019 at 10:19 Reply

    Jejku Ty niczego nie rozumiesz, a wraz z Tobą wielu… Patrzysz na dowody naukowe badania itd a to wszystko jest całkowitym kłamstwem. Białko ma doskonałą wartość odzywczą??Owszem ale dla rozwijającego się pisklęcia a nie dla człowieka by dzięki temu dostarczał sobie energii życia! Myśl ! Jak ma nie zawierac wszystkich niezbędnych elementów skoro z tego ma powstać życie Kobieto? 🙂 Pomyśl…. Tak czy siak to nie jest dla nas pokarm! Jest to tożsame z jedzeniem mięsa. Jaja to mięso tyle że pierwotnej postaci rozumiesz??? Chyba nie obawiam się… Nigdy nie porzucisz tego? Wobec tego nigdy nie będziesz zdrowa, prędzej czy później pojawią się problemy zdrowotne i będziesz cierpieć bo organizm mimowolnie zabierze się za skutki spożywania przez Ciebie wszystkich złych pokarmów. Człowiek ma wyglądac źle podczas oczyszczania, ma się czuć słabiej! Cóż Ty myślisz??? że całe życie grzeszylismy okrutnie z jedzeniem jedliśmy zwłoki i nagle zaczniemy zmieniać nawyki i będziemy się czuć świetnie?! NIE! Mamy pocierpieć adekwatnie do błędów jakie w życiu popełnialiśmy nie ma inaczej! TAKIE SĄ PRAWA NATURY. Wszystkie te białka tak szeroko zalecane i rzekomo przyswajalne przez nasze ciało sa tylko dlatego „przyswajalne” go organizm nie ma innego wyjścia jak upchać je gdzies i wbudować w nasze ciało rozumiesz? Nasze ciała zbudowane sa po prostu na martwej materii na złogach które tylko iluzyjnie w lustrze widzisz pod postacia ładnego wyglądu i to myli i gubi każdego bo patrzy na wygląd w lustrze zwłaszcza kobiety…. NIE MA TAK DOBRZE trzeba pocierpieć, sam wiem cos doskonale o tym.

  15. Eryk 21 marca 2019 at 10:30 Reply

    Powtarzam- przyczyną wszystkich chorób i problemów zdrowotnych u człowieka jest ŚLUZ ! Także u wszystkich „surojadków” którzy go jeszcze nei zdołali usunąć a to często nie jest takie hop siup. Pani Asia Balaklejewska powinna to dziś doskonale rozumieć i o tym głosić! A tu? CISZA… Nikt nie mówi o sednie problemu. Śluzotwórcze „produkty”: Mięso, jaja, mleko i przetwory, ziemniaki, rośliny strączkowe(osad/za dużo białka!), ryż, zboża, mąka. Najgorsze są jajka, sery żółte i oczywiście mięso, które to odbiera człowiekowi najwięcej ŻYCIOWEJ ENERGII która to jest MIŁOŚCIĄ, jakże niepojętą energią i niezrozumiałą dziś . Gdzie jest źródło Energii Miłość- życiowej energii wszystkich istot żywych? W Naturze ! Tak, w naturze od której odeszliśmy…. Owoce są zatem silnie skoncentrowanym źródłem energii miłości czyli światła, bez słońca nie ma życia, nie ma radości miłości. Organizm jest tak zaprogramowany naturalnie że najpierw chce się oczyscic gdy ograniczamy ilośc jedzenia bądź zmieniamy na mniej obciążające, tu trzeba w tym momencie UMOŻLIWIĆ organizmowi prawidłowe wydalanie złogów śluzu i flegmy które czesto są stwardniałe na kamień w podeszłym wieku. I tylko post jest na to metodą dobrze przeprowadzony o wodzie naturalnej która jest bogata w Energię miłości i tlen, oraz bakterie i całą rzeszę armii naprawczej (jakże nie poznanej przez prymitywną naukę) dla naszego organizmu i ciała. Jeśłi chodzi o pokarm to pierwszym dla człowieka jest świeze powietrze :), woda, słońce, potem materialne pożywienie- owoce. Lecz tylko zaznaczam te rosnące wolno bez złej ingerencji człowieka czy to tak cięzko pojąć i zrozumieć???? Pisze proste rzeczy a tu wszyscy kombinują i nie rozumieją już dziś kompletnie języka NATURY. Wszyscy są pogubieni…

    • Małgorzata 25 marca 2019 at 13:11 Reply

      Hmmm…wszyscy są pogubieni… Mnóstwo owoców (naturalnych, niezmodyfikowanych genetycznie i przesłodzonych ) jest dostępny okrągły rok w naszej szerokości geograficznej.

  16. Małgorzata 24 marca 2019 at 05:02 Reply

    Parę postów wyżej radziłeś żeby do jedzenia przygotować sobie ‚jakies pierogi i zamrozic’, jeść ziemniaki i ciecierzycę. Teraz piszesz że mąka, ziemniaki i strączki są sluzotworcze. I jeszcze jaka dramaturgie z tych swoich wywodów robisz z tym milionem pytajników i wykrzykników…

    • Eryk 24 marca 2019 at 19:49 Reply

      Nie przeistaczaj tego co napisałem…- to żadna rada nie była. Tylko przedstawiłem przykład na to jak można jeśc prościej i mniej szkodliwie. Także czytaj ze zrozumieniem. „Dramaturgię” to ma człowiek wewnątrz siebie i w głowie(bałagan myśli, zero zrozumienia prostych rzeczy), owszem napisałem tylko prawdę… Od Ciebie zależy stosunek do niej.

  17. Małgorzata 25 marca 2019 at 08:40 Reply

    Nie przeistaczam Eryku tylko zadaję pytania o produkty sluzotworcze. Skoro do nich zaliczasz zboża i ziemniaki to raczej się ich nie proponuje w codziennej diecie. Bardzo gwałtownie reagujesz na proste pytanie i sugerujesz że ‚nie czytam że zrozumieniem’.

  18. Małgorzata 25 marca 2019 at 08:42 Reply

    Poza tym sugerujesz jakoby Twoja prawda była najprawdziwsza. I bardzo proszę szanownych państwa bez dyskusji.

    • Eryk 25 marca 2019 at 14:21 Reply

      Nie ma czegoś takiego jak „moja prawda”. Ona jest tylko JEDNA JEDYNA. Czeka aż ją poznasz z pewnością ale droga jest tylko jedna… Wiedzie poprzez oczyszczenie ciała.

      • Małgorzata 25 marca 2019 at 14:31 Reply

        Eryku a nie sądzisz że oczyszczenie następuje poprzez totalną eliminację produktów z grupy traw, tzn. wiechlinowatych? No i właśnie rzecz jasna skrobi.

  19. Janina 25 marca 2019 at 09:53 Reply

    Eryk nie kazdy musi sie z Toba zgadzac. Zostaje przy jajkach, po pierogach sie zle czuje. Dla kazdego inny pokarm jest naturalny. Ja wybieram to co mam w ogrodzie. Mieso rowniez jem z dobrej hodowli. Nie czuje sie zasluzowana, skoro Ty sie dobrze czujesz Eryk to wspaniale, ale nie namawiaj innych bo to sie moze zle skonczyc.

    • Eryk 25 marca 2019 at 14:41 Reply

      Złe samopoczucie po pierogach wynika; raz- z tego że są o wiele „łatwiejsze” dla organizmu niż jajka i dwa- od razu postępuje na bieżąco usuwanie tworzącego się śluzu. Gdy zapieczesz pierogi bądź usmażysz od razu samopoczucie będzie lepsze niż po gotowanych, ale nie na długo, aż do momentu gdy znów w jelitach rozpuści się to do śluzu- i znów kwestia czasu tylko, wyobraźnią rusz… A jajka tworzą kleisty śluz sztywniejszy jakby i trudniejszy dla organizmu stąd dopiero po jakimś czasie odczułabyś np. bóle brzucha, smród z jamy ustnej świadczący o chemicznym rozkładzie białek(termicznie zniszczonych czyli martwa materia) dopiero gdy odpowiednie bakterie zaczełyby rozkład chemiczny tego „czegoś”, śmierdzące „bąki” mówiły by same za siebie. Nie wierzysz? Nie musisz, ale gdybyś spróbowała przez chociaz dwa dni być na samych jajkach(nie namawiam bo nie mogę) i jeść np. z rana i odczekać do wieczora, wtedy powinnaś odczuć czym jest w rzeczywistości to „jedzenie”. I znów nie zamierzam Tobie tu niczego udowadniać, możesz dalej próbować żywić się martwymi płodami i pusto wierzyć w to że dzięki temu żyjesz tak jak wielu wierzy w to że mięso im daje siłę, co jest oczywiście nieprawdą. Dobry Bóg nigdy nie pozwoliłby na coś takiego człowiekowi, NIGDY. Bo jest sprawiedliwy jak i cała Natura która wyciągnie u każdego indywidualnie z poczynań człowieka konsekwencje…
      Wcale a wcale nie czuję się zawsze dobrze, z tym że ja rozumiem dlaczego, z czego to wynika. Ogromną rolę odgrywa faza księżyca, ale kurrrczę! kto to w ogóle dziś rozumie hmm…. Ludzie nie chcą zaprzątać sobie głowy prawdziwym myśleniem dziś, wolą tą WYGODĘ i KOMFORT zarówno psychiczny jak i fizyczny, wszystko i tak jest do czasu…. Także ja tu nie jestem po to by pisać „swoja prawdę” tylko przekazuję prawdziwą wiedzę wywodzącą się z mądrości Natury, zgodną z jej odwiecznymi prawami, z prawami DOBREGO(!) Boga(jak zwał tak zwał). ‚Swoją’ to może mieć ktoś RACJĘ, ale Prawda jest tylko jedna. Prawda to s-PRAW-iedliwość to Miłość, to DOBRO, a nie zło.

  20. Małgorzata 25 marca 2019 at 18:08 Reply

    Eryk – dobry Bóg? Czy Ty nie widzisz że „projekt ziemia” polega na tym że albo jesz albo jesteś zjadanym? Nie słyszałeś o czymś takim jak łańcuch pokarmowy w przyrodzie?
    Nawet taka „głupia” rafa koralowa wcina wszystko co do niej przypłynie.

    • Eryk 25 marca 2019 at 19:29 Reply

      Niczego nie rozumiesz, patrzysz po wierzchu, a nie wnikasz w głąb … Żadna to sztuka. Człowiek jest odpowiedzialny za wszelkie zło obecne na Ziemi- tyle napiszę na koniec.

  21. Małgorzata 26 marca 2019 at 00:18 Reply

    Argument merytoryczny-, niczego nie rozumiesz’. Łoł, tylko ja Eryk zrozumiałem wszystko a wy ludzie tacy głupi jesteście…

  22. Eryk 26 marca 2019 at 06:36 Reply

    „Niczego nie rozumiesz”- jeśli zechcesz to zrozumiesz….
    Patrzysz po wierzchu jak lekarz na OBJAW, ale nie wnikasz w głąb by znaleźć PRZYCZYNĘ-
    I wszystko Kobieto na ten temat.

    Teraz już wiesz dlaczego medycyna niczego nie leczy, lekarz to wyuczony ślepiec patrzący po wierzchu, nie potrafiący myśleć samodzielnie, a tym bardziej nie rozumiejący praw natury i działania podłóg tych praw organizmu żywej istoty.

  23. Małgorzata 26 marca 2019 at 07:20 Reply

    Nie każdy lekarz jest taki sam Mężczyzno. Znam takich co szukają przyczyny i znajdują. I wszystko na ten temat mówiąc Twoim językiem.

  24. Janina 26 marca 2019 at 09:20 Reply

    Pisze kolejny raz Eryk, ja czuje sie bardzo dobrze spozywajac produkty zwierzece, to zaden sluz, to najbardziej nam bliski i naturalny pokarm. Jajka moge miec caly rok, owoce nie.
    Jade daleko aby kupic mieso, mleko to nie droga na skroty, do droga do zdrowia, ktore juz odzyskalam. Wszyscy weganie witarianie robili diete zle? To gdzie sa plemiona weganskie lub witarianskie? Dlaczego zwierzeta jedza inne zwierzeta,nawet te roslinne, gdzie cholesterol i witaminy pozyskiwane z roslin sa inne i sie zle konwertuja. Odzyskalam zdrowie bo jem niezdrowe pokarmy? Ty chyba zyjesz w jakiejs bance.

    https://www.youtube.com/watch?v=FyCLAZwQkAQ sledzik, jajeczko Powiedz to temu panu, ze jest zasluzowany i sorry, ale puknij sie w glowe dwa razy, zanim cos napiszesz.

    Ten Pan mowi o mleku jako zlym pokarmie i tluszczach zwierzecych, ale uwaga tych ze sklepu! Pisalam do niego i wnuczek mi wytlumaczyl, gdyby dziadek mial dostep do swiezego mleka to by pil (niewiele), to samo z miesem gdyby mial swieze mieso to by jadl. Tyle w temacie.

    • Eryk 26 marca 2019 at 10:39 Reply

      Gdy będziesz kolejny raz odbywała wizytę w WC to spójrz po wydaleniu kolejnego balastu(kupy) powstałego w wyniku Twojego „dobrego, naturalnego pokarmu”, na papier toaletowy, wtedy może TY popukaj się w głowę i zapytaj rozumu czy przypadkiem ten sam osad nie pozostał na ściankach jelit skoro musisz podcierać … pupę 😉 Przy okazji możesz powąchać i spytać się ROZUMU czy to przypadkiem nie jest przyczyna smrodku u człowieka bijącego z ciała? Musi potem próbować oszukiwać samego siebie że nic się nie dzieje tylko sięga po mydełko bądź zwykły dezodorant i „kamufluje” się. Lecz Natury się nie da oszukać ona całe życie nam pięknie prawdę o NAS SAMYCH pokazuje ale subtelnie. Proste rozumne myślenie…
      – prościej się nie da

      I tak człowiek stał się uzależniony od wszelkiego materialnego jedzenia tymczasem nasz przewód pokarmowy (kanaliza) został zaprojektowany przez ciało jako system awaryjny na wypadek gdyby człowiek zgrzeszył z jedzeniem, no ale tego to już nikomu raczej nie wytłumaczę, to moje indywidualne przemyślenia. Nasze ciało zasilane jest wyłącznie przez TLEN. Z moich informacji skorzystają tylko ludzie nieliczni o naprawdę otwartym umyśle…

      „Ten Pan mowi o mleku jako zlym pokarmie i tluszczach zwierzecych, ale uwaga tych ze sklepu! Pisalam do niego i wnuczek mi wytlumaczyl, gdyby dziadek mial dostep do swiezego mleka to by pil (niewiele), to samo z miesem gdyby mial swieze mieso to by jadl. Tyle w temacie.”- Czy ze sklepu czy samemu przyrządzone, tak czy siak tworzy się osad-śluz-brud wewnątrz nas, Mleko także surowe od obcego gatunku(!), od krowy jest zawsze śluzotwórcze i jedyna różnica polega na tym że im mniej zniszczony termicznie produkt (np. mleko) tym łatwiej pozbyć się go organizmowi po prostu, kłania się myślenie a propo tzw „terminu przydatności do spożycia”, więcej jest po prostu w takim surowym mleku bakterii koniecznych do rozłożenia chemicznego tego mleka, ale tak czy siak organizm nasz LUDZKI(nie krowi 😉 ) tego czegoś nie chce, zwłaszcza że okres niemowlęcy człowieka trwa chyba góra 2-3 latka 🙂 Koń by się uśmiał po prostu…

      „Wszyscy weganie witarianie robili diete zle? To gdzie sa plemiona weganskie lub witarianskie? Dlaczego zwierzeta jedza inne zwierzeta,nawet te roslinne, gdzie cholesterol i witaminy pozyskiwane z roslin sa inne i sie zle konwertuja. Odzyskalam zdrowie bo jem niezdrowe pokarmy? „- Zadajesz mi pytania na które nie odpowiem choć znam odpowiedź, sama powinnaś pomyśleć nad tym jak to jest…. Znajdziesz odpowiedź jeśli naprawdę tego zechcesz tylko nie patrz powierzchownie na sprawę bo się pomylisz we wnioskach. Nie sztuką jest dać z mojej strony komuś wiedzę na gotowe, sztuką jest to by ktoś sam się zachęcił do głębokich przemyśleń, tylko uprzedzam że w tym sztucznym obecnym tempie życia jest to bardzo trudne i trzeba rzucić na jakiś czas wszystko dookoła. Ja tak zrobiłem i dopiero wtedy zaczęły mi się otwierać oczy.

  25. Małgorzata 26 marca 2019 at 10:01 Reply

    I jeszcze parę słów przemocowcu w sieci. Zauważyłam, że jest duży problem u osób spożywających latami nadmierną ilość węglowodanów, zwłaszcza z grupy traw, gdzie są inwazyjne białka które jak widać, powodują nieodwracalne zmiany w mózgu.
    Epatujesz, jak widzę, „miłością bezgraniczną” tak jak Twój „Bóg” (no ale przecież ja nic nie rozumiem z tej” miłości i mądrości”)… Mesjasz 21 wieku, siedzący po prawicy „Boga” i znający wszystkie „Prawa”. Całę społeczeństwo to zaśluzowane głupki.
    Do tego na bank, jak widać, masz spory problem w relacjach z kobietami. Na wszystkich portalach się udzielasz z pytajnikami i wykrzyknikami a jakoś Cię nie zauważyłam w bezpośredniej konfrontacji z Życiem pod Palmami. Strasznie źle tej kobiecie z oczu patrzy…Tak źle patrzy że aż nie można użyć merytorycznych argumentów w dyskusji…Płody kury, no padłam po prostu..Wychowałeś się na wsi? A wiedziałeś że kura tam gdzie pójdzie tam zniesie jajko? I cóż mają zrobić ci ludzie którzy już mają kurnik i kury i nie wierzą w Twoją-Jedyną-Ideologię? Może mają wymieniać te jajka na awokado w barterze? Jeszcze tylko apel do Joanny: spójrz kogo tu przyciągasz do swojego bloga: osoby z zaburzeniami, wypierające/zaprzeczające rzeczywistości, manipulantów rzeczywistością robiących z ludzi idiotów, racjonalizujących swoje życie jakąś „dóchowością”, frustratów życiowych mówiących Ci jak masz postępować i odkrywców JEDYNEJ PRAWDY.

    P.S. Czy szanowny pan przypadkiem nie znalazł się kiedyś w szpitalu psychiatrycznym?

    • Eryk 26 marca 2019 at 11:23 Reply

      Możesz nazywać i określać mnie jakkolwiek chcesz, mówić o mnie jak chcesz, ja mam spokojne sumienie, że nikogo nie oszukałem pisząc naprawdę wartościowe godne przemyśleń informacje. Problem z wami- Kobietami polega na tym że nie potraficie tak OTWARCIE myśleć logicznie jak mężczyźni co nie znaczy, że Wasza rola jest nieistotna w Świecie- PRZECIWNIE, jest BARDZO istotna ale,…gdy trzymacie się poprzez właściwe postępowanie na co dzień swego prawdziwego ducha kobiecego-słuchacie go. A w tym obecnym świecie niestety jakby Kobiety są „zarażane” energią męską i tracą na kobiecości swej. Oczywiście na odwrót działa to podobnie w przypadku mężczyzn no ale nie chce tu na te tematy pisać wybacz… Są poważniejsze kwestie…

      Żaden ze mnie manipulant, jestem naprawdę skromną zwykła osobą nie mającą absolutnie żadnego celu w manipulacji, nie chciałbym nim być a tym bardziej brać z jakiejkolwiek pomocy drugiemu człowiekowi pieniędzy, brzydzę się szczerze tym czymś, nie mają dla mnie żadnej wartości. Moim celem jest przekazywanie ludziom prawd ZA DARMO o życiu. nie wszystko jeszcze wiem i rozumiem- niemożliwym to by było przecież! Gdy czegoś nie byłbym pewny zaznaczyłbym to wyraźnie. Ale to co wiem przekazuję i naprawdę kieruje to tylko do ludzi z otwartym umysłem. Siedząc w domu i jedząc martwe nienaturalne jedzenie nikt nigdy nie dojdzie do jakichkolwiek mądrości. Problemem jest także (i tu także mało kto to zrozumie) to że ludzie próbują dziś masowo porozumiewać się droga elektroniczną i tu jest jeden największy haczyk(ja także się na niego siłą wyższą „łapię”), otóż nie przekazujemy sobie tej istotnej subtelnej Energii życia, nie działamy poprzez miłość nie wymieniamy się nią, a tylko poprzez działanie tej Energii jest możliwe obudzenie drugiego człowieka niestety… Jest to coś czego nie przeskoczy się w sztucznych relacjach elektronicznych z drugim człowiekiem. I tak obserwując wnikliwie dzisiejsze społeczeństwo widać dokładnie jak ten cały „postęp” nas oddala od mądrości w postępowaniu. To tak jak np. mama by całe życie z dzieckiem przez skype rozmawiała nawet na kamerce- to nigdy nie zastąpi bezpośredniego kontaktu i bliskości prawda? Dziecko nigdy nie uwierzy w to że mama go kocha, bo nie będzie czuło tej energii od niej proste. Trzeba coś poczuć by zrozumieć- taki z tego wniosek 🙂 Ja poczułem….. Dlatego obecny tzw „rozwój technologiczny” niszczy nas samych, oddala nas od Boga, oddala tym samym od Prawdy i stąd tak trudno np. mi wytłumaczyć niektórym proste oczywiste rzeczy które WIDAĆ JAK NA DŁONI, a mimo to człowiek potrafi zaprzeczyć, ba ! mało tego, potrafi też używać argumentów by bronić nie oczywiście prawdy, tylko zakodowanych w sobie racji, bądź gdzieś zasłyszanych i powielanych. Mało kto natomiast potrafi myśleć naprawdę uczciwe samodzielnie resetując jakby swój umysł na pewnym etapie życia, by zapomnieć o całej wiedzy, którą się zdobyło od dzieciństwa. To jest jedyna droga- NAUKA ŻYCIA od nowa. Jak tak postanowiłem, tak zrobiłem, po drodze zacząłem też wychwytywać jak nauka jest zaplątana w stwierdzenia które przeczą samej nauce! To szok, gdy dochodziłem do niektórych rzeczy/wniosków, np. czytając o „przeciwutleniaczach” czy wolnych rodnikach, procesie utleniania itd… Wszystko, cała nauka charakteryzuje się jednym stwierdziłem- Jest ona naprawdę rozległą ogromną wiedzą, jednak wraz z tym bagażem ogromu informacji nie ma tu jednego- ZROZUMIENIA tego co nauka w sobie zawiera podłóg tego co widoczne w samej Naturze, czyli naszym jedynym zwierciadle Jedynej Prawdy.

      PS. Tak, zgadłaś… Byłem w szpitalu psychiatrycznym i nie wstydzę się do tego przyznać. Cóż, możesz się Gosiu teraz śmiać, możesz… Ale nigdy nie miałem problemów psychicznych jakichkolwiek i nie mam, znalazłem się tam zwyczajnie przez niewłaściwe postępowanie podczas pierwszego postu i w konsekwencji prezentowałem się jako człowiek wyniszczony skrajnie, tak skrajnie że musnąłem śmierć niejednokrotnie wtedy(ratując sam swe życie). To naprawdę odrębna i bardzo długa historia ze mną którą z resztą zna Asia, która z resztą także mi dużo pomogła i mimo wszystko szanuję ją bardzo bo ma ogromne wewnętrzne wielkie pokłady bezinteresownego DOBRA. Prawie mnie tam zdeptali zniszczyli, ale jakimś „cudem” ostałem się. Oczywiście są też zalety tego że tam byłem- miałem czas w końcu czas na prawdziwe głębsze przemyślenia, szukałem przyczyny prawdziwej przyczyny tego do czego doprowadziłem, udało się- zrozumiałem bo chciałem. Przy okazji napatrzałem się na innych tam obecnych zwykłych ludzi których wyniszczają doszczętnie lekami(tam nie ma kogoś kto by ich nie brał, brac musisz i koniec), na własne oczy widziałem koszmar… I wszystko wiesz co? Zgodnie z procedurami ! tak zabijają ludzi- przykre i smutne wierz mi. Widziałem ludzi odpływających od rzeczywistości kompletnie tracących świadomośc, i wszystko zgodnie z procedurami- ślepi lekarze. Z każdego powiem Ci tam mogą zrobić głupca, z każdego, bo zawsze coś wynajdą jakąś przypadłość u Ciebie i trzeba tutaj być ostrożnym, ja musiałem… Inaczej Zniszczyli by mnie. Oczywiście oni są niczego nieświadomi, tego potwornego zła które w rzeczywistości czynią na drugim człowieku niestety… smutek i bezradność. Moje słowa są tu jedynie pisane, nie mówione- i to już stanowi ogromną barierę dla zrozumienia niestety zdaję sobie z tego sprawę, inaczej rozmowa wyglądała by z osobą w przysłowiowe 4 oczy, a jeszcze lepiej w oddaleniu od cywilizacji w ciszy spokoju, harmonii przyrody… -to bardzo bardzo istotne i ważne.

  26. Małgorzata 26 marca 2019 at 11:50 Reply

    Nic nie zdobyłam z dzieciństwa ani z młodości. Wyłącznie patologię. A, i nawet sobie nie wyobrażasz jak w tej patologii niby byłam ‚blisko Boga’. Ale to nie jest oczywiście temat do poruszania na forum publicznym. Nadal niby ‚łagodzisz’ temat ale ciągle jest ten problem u Ciebie z ‚kobietami nie umiejącymi myśleć logicznie’…Hmm..nie miałam jak zarazić się energią męska tak a propos…

    • Eryk 26 marca 2019 at 16:43 Reply

      Wybacz jeśli poczułaś się jako Kobieta urażona. Nie to było moją intencją…

  27. Kasiula 26 marca 2019 at 19:29 Reply

    Hey, dzieki Eryk i Grzegorz za duzo wiedzy. Moge wiedziec jak dlugo jestescie na weganizmie i mniej wiecej prosic jak wyglada WAsz jednodniowy jadlospis?
    Czy prowadzicie blogi, macie FB?
    W chwili obecnej mam 27 lat, jestem w pierwszej ciazy i dzieki Joannie przeszlam na weganizm, juz jestem 4 lata, teraz pol roku na 90% na witarianizmie, ale wlaczylam tez do diety ryby, jakos mam na nie ochote. Przyznam szczerze, ze „Zycie pod Palmami” lubie rowniez ogladac. Mariusza przestalam sluchac pol roku temu kiedy zbanowal mnie za zwykle pytanie, ot co.Magde lubie i uwazam, ze jest fajna kobitka.
    Pozdrawiam Was serdecznie.
    Joasiu samych wspanialosci 🙂

    • Eryk 26 marca 2019 at 20:50 Reply

      Nie powinno się ustalać żadnych jednodniowych czy długoterminowych jadłospisów, należy nauczyć się ODCZUWAĆ 😉 Nie ważne tez jest kto ile jest tzw „wege”, LITOŚCI, przestańmy tworzyć z tego swego rodzaju modę posługując się takowym nazewnictwem. Trzeba zrozumieć że odczucia też nas mylą bo nie rozumiemy co zachodzi wewnątrz organizmu gdy jest zanieczyszczony i postępuje detoks… Wówczas różne trucizny z przyklejonych do ścianek jelita i żołądka resztek pokarmowych wchodzą do krwi i TY możesz odczuwać wtedy np, chęć na pizzę bo nagle Twój mózg to odczuje rozumiesz??? Ale to jest mylące, twój organizm nie chce tego! On po prostu właśnie w tym czasie po prostu próbuje się pozbyć odpowiednich trucizn. Dlatego miej się na baczności przy odczuciach, staraj się głębiej zrozumieć z czego to wynika, skąd pogorszony wygląd, lub wahania różnego rodzaju czy to stanu psychicznego czy fizycznego, wizualnego. Słowo „dieta” zawsze się kojarzyło dla większości ludzi z odchudzaniem stąd też nie lubię takiego określenia „dieta”. Ja np. od 6 lat nie jem trupów(szkoda że nie od dziecka…), decyzja zapadła w jedną chwilę po obejrzeniu kilku filmów na youtube i przeczytaniu 2 czy 3 artykułów… Powiedziałem wtedy do Mamy: „Mama, to jest mój ostatni posiłek z mięsem” od tamtej pory żadnych też ryb, tylko przez kolejnych jeszcze kilka miesięcy co jakiś czas jadłem jajka ale szybko rzuciłem, w ciągu zaledwie kilku miesiecy szybko zawędrowałem w kierunku surowego czerpiąc ogromną wiedzę z sieci, z czym nigdy wcześniej się nie zetknąłem. To było dla mnie szokujące bo szybko uzmysłowiłem sobie jak ludzkośc jest oszukiwana we wszystkich dziedzinach życia(nie tylko jedzenie), polityka, historia, medycyna, religie itd… To mnie trwale zmieniło i… bardzo dobrze. Dziś rozumiem jeszcze więcej i coraz więcej… Choć już potrafiłem sobie kiedyś powtarzać że już chyba nic mnie nie zaskoczy bo tyle już wiem i tyle jest jasne, ale dziś śmiało stwierdzam że ta mądrośc jest nieskończenie potężna. Ale ta mądrość wiąże się tylko i wyłącznie z Dobrym postepowaniem a nie złym. Albo coś jest złe albo Dobre i nie ma nic pomiędzy. Chcesz najlepszego z dostępnych źródeł wiedzy ? Podaj maila wyśle Tobie pewien konkretny artykuł zawierający 10 stron i tylko prowadzący do Prawdy-Mądrości w postępowaniu. Ja czytałem go już setki razy i wielokrotnie rozumiałem za każdym razem co innego i więcej- tego zapewne chciał autor, czyli wnikliwości skupienia i działania oraz odwagi. Podasz maila?

  28. Eryk 26 marca 2019 at 21:00 Reply

    I musze koniecznie zaznaczyć że obecnie nie jem surowego,bez sensu gdybym zajadał warzywne surówki, na przemian z gotowanym czy smażonym czy pieczonym obok jeszcze dodatkowo owoców- to głupota. Albo tylko surowe algo tylko gotowane, błędem jest połączenie czegokolwiek surowego z gotowanym bo następuje wtedy silna chemiczna reakcja większa bądź mniejsza w zależności od tego co zjesz. owoce najsilniej reagują że tak powiem z tym co zniszczone termicznie, fermentacja się kłania. Także czyńmy mądrze. Jak jem owoc to tylko jabłko wielkości garści malutko i zamieniam w wodę w ustach tak by maksymalną energię wyciągnąc z korzyścią dla siebie. Ale nie jem codziennie ich, to bez sensu gdy podjada się gotowane- to zrozumiałem. No chyba że obok jabłek będzie sie jesc tylko to co nie tworzy śluzu to ok, czyli warzywa bezśluzowe(nawet gotowane). czesto w ta zimę robiłem krótkie posty 4 dniowe po czym nawet tydzien jadłęm po jednym jabłuszku dziennie pijąc tylko wodę z jeziora, czułem się rewelacyjnie, ale były też momenty wiekszej słabosci… Jednak wciąz nie dotarłem do finału którego namiastkę przyszło mi już kiedyś (ponad 4 lata temu) poczuć- to było prawdziwe objawienie Natury. I Ten moment zapisał się trwale w mej pamięci stąd moje stanowcze stanowisko w obronie tego o czym pisze 😉 Poznałem już co ma dla nas za wytrwałośc w prezencie na sam koniec natura, poczułem 🙂 Ale po tym objawieniu przyszło mi zmierzyć się z samotnością, w ogólnym tego słowa znaczeniu i tak borykam się do dziś, ale położę temu kres ja to wiem.

  29. Eryk 26 marca 2019 at 21:06 Reply

    Podstawą tak naprawdę gdy organizm chcemy oczyścić jest woda 🙂 Nie jedzenie materialne ale ŻYWA WODA prosto z jakiegokolwiek dostępnego w pobliżu zbiornika wodnego w miarę czystego na oko, gdzie widac tętniące życie 😉 NIE WOLNO SIĘ BAĆ. MAMY DOSTARCZAĆ SOBIE BAKTERII które nam służą i odwalają kawał pracy na rzecz czystości naszego ciała. O tym w ogole nikt nie mówi a szkoda… Straszą nas przed bakteriami a tymczasem są one niezbędne, zaznaczam!- niezbędne do procesu oczyszczania ! Miałem często takie też rzeczywiste odczucia że np. 3 dzien po wychodzeniu z postu i wcale nie czułem apetytu, jadłem jabłko i nie czułem już się najlepiej po nim, to był znak że mogłem zjesc na następny dzien a nie codziennie. Dyktuje organizm nam warunki najlepiej w trakcie postu gdy pijesz naturalną wodę właśnie. Spróbuj delikatnie tego o czym pisze i przekonaj się sama na sobie… Będziesz doświadczać czegoś nowego 😉 Tylko panuj w spokoju nad emocjami- staraj się.

    • Małgorzata 27 marca 2019 at 15:21 Reply

      Też wybacz, jeżeli poczułeś że- jak to powiedział dosadnie Grzegorz -wykpiłam Twoje przeżycia mistyczne. Zaczęłam się zastanawiać z czego wynika takie a nie inne moje zachowanie i prawdopodobnie niestety nadal mam nieprzerobione wieloletnie przemocowe zdarzenia, życie w obłudzie i zaprzeczaniu rzeczywistości przez najbliższą mi osobę. Nie uporałam się z tym i reaguję gwałtownie na każdy przejaw duchowości bo musiałam żyć wiele lat w skrzywionym jej obrazie i nie mogłam latami powiedzieć co czuję.
      A teraz jeszcze mam do Ciebie pytanie. 2,5 roku byłam weganką i powiem Ci, że dałabym się zabić za taki styl życia (propagowałam, narzucałam i krytykowałam każdego kto chciał jeść inaczej). Starałam się jeść moim zdaniem właściwie dla naszej szerokości geograficznej a więc nie było owoców z końca świata (oprócz oleju kokosowego) ale chleb na zakwasie, kiszonki, orzechy laskowe, dyniowate, które bardzo lubię. Znalazłam również przepis na fermentowany chleb gryczany. No i po tym okresie nie wiem co się zadziało ale rzuciłam się na żółty ser i to ogromne ilości. Co się mogło zadziać, czego nie jadłam właściwie? Nie przejadałam się tymi produktami, wszystko było w odpowiednich ilościach. Ze strączków to tak naprawdę jadłam orzechy arachidowe jedynie, produktów z białej mąki prawie wcale.

      • Eryk 27 marca 2019 at 18:27 Reply

        A fistaszki są jak narkotyk, z dala od nich dobrze radzę… Poza tym strączkowych także unikac lepiej.

  30. Grzegorz P 27 marca 2019 at 17:53 Reply

    Za literówki przepraszam ale piszę z doskoku.
    Asiu wysłałem Ci najnowszą wersję mych PDF.
    Kasiula 26 marca 2019- nie przyjmuj na serio porad przez komentarze, bo ciąża to poważna sprawa. Ogólnie wiadomo, by podczas ciąży nie zmieniać diety za bardzo. Uważaj też na CathZPP bo to niebezpieczny człowiek, który sugeruje spożywanie dużej ilości ryb w ciąży, bo toksyny są rzekomo po to by sobie z nimi radzić. Nie przypadkiem przestrzega się kobiety przed niektórymi gatunkami ryb. Nie lekceważ tych ostrzeżeń .
    Każda wegańska matka musi pilnować „B12”, D i omega 3. Jeśli Ci weganizm faktycznie nie służy, to zrób krok w tył, by psychikę zaspokoić, bo jak ona wysiada, to przegrywasz. Stres najbardziej niszczy dziecko. Weganizm na siłę nie jest korzystny dla zwierząt, bo stajesz się chora i lobby odzwierzęce pokazuje Ciebie jako przykład, że trzeba jeść produkty odzwierzęce, bo się kończy jak „ten nieszczęśnik” i oni wygrywają strasząc całe społeczeństwo anty świadectwami. Albo weganizm robi się dobrze i pokazuje światu, że można chronić życie zwierząt taką dietą , albo działa się na niekorzyść na zasadzie „niedźwiedziej przysługi”.
    Poczytaj co popisałem na veghose.pl /dieta/dieta-karniwora/ i u Greenelki oraz tu na chooselife.pl w 2017 roku[poza wojenką z „Agatą” ]
    Poki nie jestes Breatharianinem dogadzaj sobie;)
    Witarianskie ciasto o smaku malin.
    Zycie na Florydzie, poczatki 🙂
    .
    Tam pisałem że weganizm mam od 2012 grudzień, a wegetarianizm z przerwami od 1993 roku. I że bloga, YT, i FB nie mam. Tylko udzielam się w komentarzach jak mam czas i potrzebę ,np teraz gdy ludzie z „carnivore”atakują wegan[w tym mnie].
    Pozdrawiam i życzę udanej ciąży i ładnego dziecka.

    Małgorzata-przeprosiny przyjęte i w końcu się przedstawiłaś. Ja nie pisałem o Tobie osobiście nigdy, tylko o zjawisku CathZPP i jej psycho fanach. Już samo wpisanie się w jej wybryki oraz posługiwanie jej retoryką i argumentami, działa na mnie jak płachta na wegańskiego byka[taki jest kontekst 2019 roku]. Ja bronię wegan do godnego życia i nie szukam wojenek z mięsożercami. Ale to CathZPP zaczęła tą wojenkę medialną i musiała się liczyć z odpowiedzią .

    Co robiłaś źle?
    Nikt Ci nie odpowie na to przez komentarz, bo trzeba by poznać dokładnie osobiście, ponad tydzień. Ale ogólnie powiem, że w Polsce nie da się żyć na żadnej diecie bez produktów sprowadzanych z zagranicy czyli założenia redukujące się tylko do polskich produktów lokalnych było błędem. Ludzie powinni żyć bliżej równika, a złamali swoją strefę przyrodzoną i Polska nie jest do życia bez korekty, czyli ubierania się zimą , magazynowania produktów, suplementacji „D”, oraz importu. Ptaki mogą odlecieć do ciepłych krajów, my musimy tu żyć.
    Ser to syf, ale może faktycznie było coś w nim, co nie dała dieta wegańska. Niektórzy mają kłopoty z kreacją karnityny czy cholesterolu lub A z karotenu, ale to dotyczy może 1% ludzi. Inni mają za mało wapnia lub podobnie[trzeba przeanalizować skład sera i znaleźć zamienniki wegańskie]. Lub ludzie mają wpojone podprogowe przywiązanie do sera itd.
    Bo z prehistorycznego punku widzenia, ani jaj, ani nabiału człowiek nie jadł nigdy i żył[to wynalazki z ostatnich tysięcy lat, a ser który jest w obecnej formie, to 20 wiek, jako żywność wysoko przetworzona, tak samo jak bułeczki z białej mąki, czy wysoko tłuszczowe mięso hodowlane].
    Tak jak kury i krowy jedzą zboża i strączki[soję] zimą i nie tylko, tak człowiek musi próbować je dorzucić. Polecam soczewicę czerwoną , cieciorkę i kaszę gryczaną ,jaglaną orkisz. Trzeba pomyśleć o wapniu jakieś 500 mg na dzień. Opisałem te tematy w linkach co podałem powyżej[Greenelka 15-najsilniejszych-pokarmow-antyrakowych-slodki-bonus/ [tu mogę odpisać na grzeczne pytanie] i veghouse /dieta/dieta-karniwora/ oraz tutaj na blogu w 2017 roku]. Weganizm dostarcza wszystkiego, choć gleby są jałowe i trzeba pomyśleć o jodzie. W Polsce mamy 90% niedoborów witaminy D. No i to B12.

    „orzechy laskowe, dyniowate, orzechy arachidowe”- za dużo omega 6, a orzechów arachidowych nie polecam. Polecam orzechy włoskie[lokalny produkt] i siemię lniane[3 zł za 500 gram], oraz raz na jakiś czas kilka łyżek oleju rzepakowego tłoczonego na zimno[w jednym z niemieckich marketów{nie podam nazwy by nie reklamować} jest po około 7 zł z pół litra].
    I szukać spokoju, a nie agresji, bo wtedy żadna dieta się nie uda. Człowiek cierpi poza dietetycznie i czasem myśli że to od jedzenia . Jedzenie załatwia bardzo mało. Na początek polecam unikanie faszerowania się jadem CathZPP, bo ludzie od tej postaci dostają małpiego rozumu i narażają się potem na udział w wojence którą tamta wywołała. A kłamie raz za razem. Żadna dieta nie wyleczy depresji. Opowieści ludzi z carnivore to marketing. Weganizm pomaga poprawić produkcję serotoniny w jelitach i czyste węglowodany dają dobry nastrój. To taka fizyczna baza. Reszta siedzi w głowie. Mistyka pomaga, ale jak ktoś miał jakieś traumy, to nie należy go zmuszać. Ja sam mam poważne obiekcje do działalności vatykanu i biblię uważam za księgę mitów i zbrodni. Czyli „mistyka” może mieć mnóstwo twarzy i fajnie jest znaleźć tą dla siebie właściwą[dla mnie mistyka to moje najgłębsze Ja- swojość bez maskarady] . Albo zostać agnostykiem, nie atakującym jednak innych za mistyczne doświadczenia, bo to mniejszość dziś dyskryminowana przez ateistyczny i katolicki świat.
    Ludzie z mniejszości muszą się wyraziście bronić i dlatego weganie [1%] i mistycy[[1%] muszą tacy być by przetrwać. To nie agresja, to możliwość istnienia w nietolerancyjnym świecie.
    Pozdrawiam i życzę udanego życia na diecie jak najbliżej wegańskiej bo ser to syf i łatwo można go zastąpić .

    • Małgorzata 27 marca 2019 at 18:46 Reply

      Zapomniałam jeszcze dodać o kiełkach. Co sądzisz? Mnóstwo kiełków hodowałam, głównie ze słonecznika i brokuła i to mi smakowało. Niespecjalnie lubię orzechy włoskie. A co jest nie tak z dyniowatymi- mam na myśli ogórka i cukinię? Latem bardzo długo przebywam na słońcu i myślę że chyba dość asymiluję witaminy D? Zimą wyjeżdżam na krótki czas w ciepłe kraje, właśnie bliżej równika. O kaszy gryczanej pisałam- mam super przepis na przepyszny chlebek właśnie z fermentowanej kaszy gryczanej niepalonej. Może rzeczywiście za mało go jadłam.

      • Eryk 27 marca 2019 at 19:20 Reply

        To ile człowiek energii ze światła pozyska zależy od tego na ile ma odkorkowane ciało -kanały ze sluzu i brudu moja droga. Pełnia energii w człowieku uaktywni się dopiero na końcu, po całkowitym oczyszczeniu ciała. wtedy tez będzie w Ciebie wstępować z prędkością światła 😉 Ja np. dziś jestem człowiekiem, który słyszy światło wiesz… Czuję całym sobą np w zamkniętym pomieszneniu że wychodzi słońce i „słyszę” to jakby w umysle trudno mi to wyjaśnić… To tak jakby dźwięk mi piszczał w ciągu kilku sekund w głowie podobny do tego co jak się telewizor uruchamia taki wysoki ton 😉 Niesamowite uczucie któremu towarzyszy u mnie często automatyczny przypływ sił… Dziś nie mam żadnych watpliwości że takie objawy u mnie połączone z gwałtownym przypływem energii w ciele zewnętrznym wynikają z tego iż mnóstwo tak naprawdę zrobiłem już w kierunku raz- oczyszczenia ciała, dwa- doładowywaniu się nieustannie co roku od kilku lat przez kilka dobrych miesięcy w sezonie energia słoneczną będąc … nagim 😉 dokładnie tak…

      • Eryk 27 marca 2019 at 19:23 Reply

        No i do tego pijąc morską wodę 😉 2 lata temu piłem nawet wodę regularnie z morza czarnego będąc w Bułgarii. To własnie tam zacząłem czerpać energię słońca pierwszy raz w życiu całą powierzchnią ciała. Ludzie kompletnie nie wyobrażają sobie jakie to ważne! Nasze narządy rodne przeciez całe życie nie mają kontaktu ze światłem ! Stąd m.in kobiety wydają na świat coraz to słabsze jednostki…

        • Małgorzata 27 marca 2019 at 19:34

          Słońce jest wspaniałe. Już nie mogę się go doczekać ☺️. Ale mimo wszystko bliżej równika jest niestety dla mnie za gorąco..

        • Eryk 27 marca 2019 at 20:00

          Ja tam tylko pojechałem by zobaczyc jak to jest pierwszy raz za granicę;) Tak to też oczywiście nie jestem zwolennikiem wyjazdów w inne strefy klimatyczne gdyż w jakimś celu tutaj się urodzilismy i tutaj powinniśmy sie rozwijać… Jest nawet takie jedno z przykazań Słowiańskich: „Kto ucieknie z ziemi swej na obczyznę w poszukiwaniu życia łatwego, ten odstępcą rodu swego, nie będzie wybaczenia rodu jego, odwrócą się Bogowie od niego”. Powiem Ci że na poważnie to nawet wziąłem i próbowałem przeanalizowac głeboko rozmyślając nie raz i coś w tym jest… Czułęm się dziwnie tak naprawdę gdy byłem w Bułgarii jakoś tak specyficznie jakby czegoś mi brakowało mimo że nie brakowało mi też energetycznych uniesien, ale czegoś czułem jakby brakowało hmmm… Do dziś jest to dla mnie zagadką mała.

        • Małgorzata 27 marca 2019 at 20:21

          Nie jest to takie proste odnaleźć się w innej kulturze. Też kiedyś miałam pomysł o emigracji do hiszpańskojęzycznego kraju i nawet nauczyłam się espaniola ale fajnie jest tam pojawić się na krótko i porozmawiać z ‚lokalsami’☺️

  31. Eryk 27 marca 2019 at 18:25 Reply

    Przede wszystkim niewskazane kiszonki z uwagi na sam kwas i to że jest to po prostu zepsuty-sfermentowany produkt i tyle. Nic dodawać tutaj nie trzeba wystarczy świadomośc iż jest to produkt zepsuty. Chleb na zakwasie… Według mnie jest jeszcze gorszy(zwłaszcza z mąki pełnoziarnistej) niż zwykły na drożdzach pszenniak, Zwykły chleb pszenny owszem jest bardziej śluzotwórczy i mimo że został okrzyknięty jakże „glutenowo” to tak naprawdę organizm nasz ma mniejszy kłopot ze zneutralizowaniem śluzu, bo ten śluz jest łatwiejszy do rozpuszczenia(ziarno mąki jest oczyszczone z otoczki) i wydalenia wraz z moczem(czuć jak często świeży rozpływa się ze śliną w ustach prawda?), owszem objawy mogą być zdecydowanie gwałtowniejsze niepożądane tj wysypki i inne ale to wynika z tego że przez jelito(to takie sito mikroskopijne) szybciej przesiąkają płyny ciągnące za sobą bardziej rozdrobnione szkodliwe substancje i białka,stąd gwałtowna reakcja immunologiczna rozumiesz??, po prostu struktura takiego chleba jest znacznie drobniejsza. Natomiast takiego efektu nie będzie przy chlebie pełnoziarnistym co nie zmienia faktu że ten także tworzy śluz tyle, że gęstszy i trudniejszy dla ciała, stad też praca organizmu zwyczajnie zwalnia i brak reakcji immunologicznej, gdyż własnie jakby dochodzi informacja do organizmu pt: „trudna materia, oczyszczanie STOP”. To dlatego taki chleb bardziej Cię nasyca, ale tym samym to znaczy tylko jedno- że bardziej obciąża organizm już mniejsza ilość. Czyli? Czyli odczucie nasycenia(gorzej- przejedzenia) to nic innego jak rzeczywiste obciążenie organizmu.- to trzeba zrozumieć. Gdzies kiedys czytałem że kwas zatrzymuje trawienie skrobi już w jamie ustnej, stąd np. połączenie pomidor+chleb i ser to złe połączenie(chleb=skrobia), No a tu jeszcze piszesz o chlebie fermentowanym gryczanym- NIE RADZĘ bawić się w takie wynalazki, lepiej jak już zjeść chcesz ten chleb niech to będzie zwykły na mące pszennej(tak jak dziadkowie nasi jedli) na drożdżach, a jeszcze lepiej jak kupisz zwykłą mąkę typ 650 i drożdze i sama bez żadnego zakwasu upieczesz chleb(pasek drożdzy grubości nie więcej niż niecały nawet cm wystarczy). Im prościej tym lepiej sama się przekonasz- tylko mąka650+woda+sól najlepiej kłodawska bez dod.+drożdże i koniec żadnych ziarenek;) Będzie wprawdzie śluzotwórczy taki chleb jak pisałem ale na przyszłość pozostawiać będziesz ( na bieżąco także) o wiele łatwiejszy śluz i ‚klej’ do usunięcia niż jakbyś miała się zajadać produktami pełnoziarnistymi które za sprawą dużej zawartości tego błonnika stanowić będą tylko większy balast-obciążenie dla jelit. Owszem jelita pracują na takim czymś lepiej ale znów trzeba ruszyć umysłem i zdać sobie sprawę że pracują one intensywniej kosztem energii organizmu, bo de facto nie dostarczysz tej energii z chleba rzecz jasna prawda?;) Więc zmuszamy zwyczajnie nasze organizmy do przyspieszenia perystaltyki jelit po prostu, a nie że jakiś produkt poprawia pracę jelit- to błędny tok myślenia, a powszechnie praktycznie wszyscy tak własnie myślą ! Nic bardziej mylnego… Wiedziałaś że Błonnik po niemiecku to „ballaststoffe” ?(mądrości są ukryte w róznych językach) Czyli po prostu balast 🙂 a Nasze jelita balastu nie chcą:) I także z tego powodu należy wybić sobie z głowy że mamy żywić sie trudnostrawną materią w postaci zielonych liści(kłania się full błonnika) nawet „dzikich”, albo zielonymi szejkami(jeszcze gorsze). Nasze jelita znów są zmuszane do nadwyrężonej pracy … z czasem doprowadzi to prawdopodobnie do zaparć i tyle… I znów, organizm także nie tworzy sobie zaparć bo ma kaprys, on nie ma innego wyjścia zwyczajnie i zatrzymuje w jakimś celu stolec bo z czymś nie może już energetycznie sobie dać rady proste. Myślmy sami trzeźwo. Przecież nasze jelita nie są przystosowane strukturalnie do wchłaniania materii ! Dlaczego nikt tego nie bierze pod uwagę że jelito wchłania tylko wodę i nie pomyśli nad tym dlaczego tak jest?! Nasz organizm jest stworzony, nasze jelito jest tak skonstruowane by czerpać- wchłaniać ENERGIĘ z płynów. Spójrz, cały Świat opływa woda, aż 93 % zasobów wszystkich wód to woda morska! Nasze ciała także tworzy woda zamknięta w materii- 80%, u noworodków 90% 😉 Ciekawe dlaczego u noworodków więcej no nie?;) Czyżby człowiek w ciągu życia się odwadniał???
    A tak na koniec ogólnie jeszcze Gosiu… Hmmm tak to już jest widzisz, że jak zmierzamy w kierunku prostoty i tego co właściwe ograniczamy ilość pokarmu to przychodzi nam się zmierzyć z szeregiem emocji napadów tzw „głodu” itp… Ten głód i ślinienie w ustach to nic innego jak wołanie przez organizm o substancję która usunie śluz, rzucałaś się na ser i z pewnością intensywnie zaczeły się kanapki rozpływać w ustach i w tym momencie następuje efekt pobudzenia , tzn organizm tak naprawdę intensywnie broni się za sprawą większej ilości ślizy przed śluzem, innymi słowy walczy by go usunąć rozumiesz? No a co jak nie odpowiedni płyn ma go zneutralizować? Oczywiście nasza śliza jest tu raz- ochroną, dwa- substancją która tak zwanie trawi i rozpuszcza to co się da by jak najszybciej to opuściło ciało. I podczas gdy Ty jadłaś często ten ser to pozostawało z sera dużo śluzu(tam nie ma błonnika!) i Ty czułaś jakby ten ” fałszywy głód” intensywny pewnie który był tylko informacją o intensywnie rozwadnianym śluzie w ciele tak jak wyżej starałem się to wytłumaczyć… Bo tu też chodzi o to że do krwi wówczas szybo dostają się szkodliwe substancje i wtedy organizm jest w potrzasku i woła o odpowiednie substancję ale nie na pewno o ser żółty jak w Twoim przypadku;) Można wpaść wtedy w błędne koło obżarstwa też… I dopiero jak człowiek się za przeproszeniem nażre tym czego długo nie jadł to wtedy dopiero zmęczony znużony odłoży sztućce na bok … Nasz organizm to ŻYWA czuła istota i należy go tak traktować, a nie jak zbiornik na jedzenie i picie. Te kiszonki co jadłaś to też zapewniam Cię że wchodziły w dużą reakcję ze śluzem(zwłaszcza jeśli masz go wilgotnego -rzadki o czym świadczą rozmywające się jakby półksiężyce na paznokciach), który masz oczywiście w sobie w przewodzie pokarmowym trzeba sobie tu co nieco wyobrazić przed oczami. Tak to już jest że jak człowiek rezygnuje przykładowo z mięsa to organizm zaczyna powoli pozbywać się skutków jego jedzenia, ALE! niestety myślę że nie dotyczy to śluzu w jelicie a trucizn zawartych w całym ciele, gdyż wyobrazić sobie łatwo że skoro od dziecka się jadło to ten śluz z mięsa musi być na dnie, przy samych ściankach jelita i zanim organizm tam dotrze z odpowiednimi płynami(najszybciej na poście) to minie pewien czas, ale trzeba mu dać ten czas 😉 A więc ? A więc post mądrze przeprowadzony:) Tu żaden błonnik nie zadziała jak szczotka nie wierz w te opowieści ludzi. Tylko woda jest jedyną substancją(pełna życia i bakterii oraz tlenu) bezpieczną i skuteczną by nas oczyścić od stóp do głów, oczywiście mam na myśli tylko wodę jedyną w swym rodzaju- prosto od Natury bez przeróbek i poprawek. Dość już człowiek nakombinował na przestrzeni wieków i tylko zawsze sobie szkodził i naturze….
    Dodam na koniec jeszcze, że lepiej jest zjeść 2 większe posiłki (lub 1,po pewnym czasie przyzwyczaisz sie) niż 3 lub 4 jak nas uczą albo jeszcze gorzej podjadać przez okrągły dzień. Organizm to nie automat on musi miec czas na wszystko i przerwy… A Ty z jaką częstotliwością jeszcze mi zdradź jadłaś? Bo szczerze to tochę więcej musiałbym o Twych nawykach wiedzieć by Ci cokolwiek doradzić Gosiu… No i powoli zacznij pić ta wodę 100% naturalną nie bój się;) Jest pełna życia przekonasz się, tak jak wszystkie zwierzęta, które piją tyko taką wodę ze stołu Natury i niczego nie zamierzają poprawiać- i dobrze, BARDZO dobrze:)

  32. Eryk 27 marca 2019 at 18:31 Reply

    Nie wspomniałem jeszcze o serze że jest tak naprawdę najtrudniejszy dla organizmu ze wszystkich produktów mlecznych, mnóstwo tłuszczu obok mnóstwa białka… katastrofa… obok sera jeszcze dochodza jajka jako mega obciążenie. Zasada prosta w produktach mlecznych- im bardziej przetworzony(a najbardziej są sery własnie) tym trudniejszy dla ciała

    • Małgorzata 27 marca 2019 at 18:56 Reply

      Właśnie napisałam do Grzegorza o tym chlebie gryczanym☺️☺️.Jadłam nie za często ten chleb na zakwasie, najczęściej 1 kromkę dziennie z pastą z orzechów plus pomidor (no i kiełki). Następnie drugi posiłek (cukinia lub pieczarki +mąka dyniowa +olej kokosowy). Nie przejadałam się☺️ Staram się utrzymać wagę 54 kg przy 170 cm wzrostu.

      • Eryk 27 marca 2019 at 19:10 Reply

        Masło orzechowe+ pomidor uuu.. Też tak robiłem nie radzę… Odczujesz negatywy. Nie powinniśy tak zaciekle patrzeć na te cyfry na wadze Gosiu, nie skupiaj się tak na tej wadze ona Ci nic nie da 😉 Ja obecnie ważę jakieś 64-65 kg a mam 175 cm a nie jestem Kobietą i nie przejmuję się tak niską w porównaniu do innych wagą. Ale co ciekawe nawet czesto po mnie nie widać wizualnie że tyle tylko ważę… Ważyłem więcej jak jadłem produkty mleczne i tylko głównie mleczne ale czułem się fatalnie :/ Zwłaszcza w palącym słońcu… A teraz potrafie tryskać energią, zwłaszcza jak pojadę po świeżą wodę z jeziorka i nie jem nic do 15 to nosi mnie jak chodzę wręcz. w ogóle nie jem śniadań, trzymam się tego by nie jeśc przed godziną 12. w lato nad morzem często jadłem tylko raz wieczorem i koniec.

        • Małgorzata 27 marca 2019 at 19:36

          Nie musisz jeść do 15-tej? Jest to dla mnie dość trudne mimo że kiedyś przeprowadzałam posty 7-10 dniowe tylko na wodzie.

        • Małgorzata 27 marca 2019 at 19:48

          I też oczywiście była przy tym hydrokolonoterapia (tak była prowadzona głodówka). Chyba organizm się w tym momencie oczyścił ze złogów.

        • Eryk 27 marca 2019 at 19:52

          Absolutnie nie rób żadnych lewatyw. Nic się nie oczyścił zapewniam Cię. Jedyne co z Ciebie jak i innych zlatywało to bieżąca treśc pokarmowa a nie te latami gnijące złogi. Zwodzi wszystkich to co widzą oj zwodzi… Arnold Ehret właśnie uważał za najgorsze jedzenie śniadan, cóż sprawdziwłem to na sobie teraz rozumiem dlaczego jest to pierwsze zło które człowiek czyni po wstaniu z łóżka…

        • Małgorzata 27 marca 2019 at 20:13

          Teraz już nie robię. Te długie posty+hydro były dość dawno temu. Ale tak długie niejedzenie w ciągu dnia obecnie jest dla mnie nieosiągalne i podziwiam że sobie z tym radzisz.

        • Eryk 27 marca 2019 at 20:18

          Bo świeże powietrze jest pierwszym i najważniejszym jedzeniem, to nasze podstawowe źródło zasilania dla ciała.

    • Małgorzata 27 marca 2019 at 19:08 Reply

      A szejków zielonych nie lubię. Kiszonki i ogórki w occie lubię zimą ale to też małe ilości tak naprawdę. 2-3 ogórki dziennie max. Czy musztarda jest ok jako dodatek dodatek?

      • Eryk 27 marca 2019 at 19:12 Reply

        Musztarda=gorczyca… żrące paskudztwo przed którym organizm gwałtownie się musi bronić. Lepiej jeśli już to unikać bądź w naprawdę niewielkich ilościach. Dobra rada- staraj się jeść łagodne rzeczy a nie pikantne i ostre oraz przesadnie kwaśne jak kiszonki, szybko powinnas odczuć korzyści 😉 Ja odkąd pamiętam zawsze wolałem jeśc łagodne rzeczy a nie ostrzejsze…

  33. Grzegorz P 27 marca 2019 at 21:15 Reply

    Małgorzata
    „A co jest nie tak z dyniowatymi”- myślałem o pestkach dyni[bo to w granicach orzechów, a nie znam dokładnie tych botanicznych nazw, jakimi operujesz]. Sam jem pestki dyni, ale wiem by nie za dużo.
    Jeśli włoskie orzechy nie pasują ,to nie jeść . Nie są potrzebne. Ja mam z drzewa znajomej i moczę 6 godzin i potem mielę na miazgę z siemieniem i właściwie ich nie czuję w owsiance. 15 gram siemienia powinno starczyć dla omega 3. To opisałem na veghose.pl „dieta Karniwora” pod postem Hopsq 10 LUT 2019 [w sumie na początku komentarzy].
    Ogórka, kabaczka dyni i cukinii jak najwięcej, jeśli służą [dają wodę tak potrzebną dla organizmu].
    Ja gotuję kaszę gryczaną najpierw wypłukaną zimną wodą i odmoczoną kilkanaście godzin w ciepłej wodzie z dodatkiem odrobiny octu jabłkowego czy cytryny[dla neutralizacji substancji fitynowej], a wodę po odmoczeniu można odlać i nalać nowej czystej zimnej wody, by pozbyć się substancji fitynowej[choć wylejemy też inne składniki wsiąknięte w wodę{coś za coś}], po czym odmaczać jeszcze kilka godzin w czystej zimnej wodzie i po tym wylać tą wodę , nalać nowej i ugotować , podobnie jak inne kasze. Można jeść z surową cebulą jak i kurkumą , lub dodać czosnek podczas gotowania. Ja też dodaję gotowaną pokrzywę[dużo wapnia]. Łączę też ryż brązowy z kaszą gryczaną , bo ryż ma dużo substancji fitynowej i praktycznie wcale nie ma w nim fitazy neutralizującej substancję fitynową , a gryczana ma dużo fitazy i pasują do siebie.
    Co do chlebka gryczanego, to nie wiem jak konkretnie jest robiony , ale im mniej przetworzenia[najlepiej ugotowanie] tym lepiej.
    Kasza gryczana niepalona nie należy do grupy roślin zbożowych i wytwarzana jest z obłuskanych nasion gryki. Kaszę gryczaną uzyskuje się przez usuwanie zanieczyszczeń i innych zbóż, parowanie czy suszenie i usuwanie łuski. Czas przechowywania od chwili wyprodukowania wynosi ok dziesięć miesięcy. Posiada niestety nierozpuszczalny błonnik ok 8.87 grama do 1.41 grama rozpuszczalnego[w małych ilościach zazwyczaj nieszkodliwy, szczególnie że kaszę gotujemy z wodą ], ale nie zawiera glutenu[chyba że fabryka zanieczyści ją innymi produktami] i nieprażona surowa zawiera w 100 gramach 9 gram wody, 12 gram białka o dobrze zbilansowanym składzie aminokwasowym[im cieplejszy klimat, tym więcej i podają od 6 do 16 gram białka na 100 gram, podobno lepiej przyswajalnego niż to pochodzące ze zbóż, bogate w aminokwasy białkowe tryptofan i lizynę], 71 gramów węglowodanów złożonych[podają od 63{być może nie licząc błonnika} do 74 gram], 2 gramy błonnika, 3.4 grama tłuszczu, potem flawonoidy, witaminę E, B1, B2, B3, B5, B6, B11, selen[0.0083 mg{15% oficjalnego zapotrzebowania}], wapń[18 mg], fosfor[347 mg{50% oficjalnego zapotrzebowania}], cynk[2.4 mg{26 % oficjalnego zapotrzebowania}], miedź[1.1 mg{122% oficjalnego zapotrzebowania}], mangan[1.3 mg{64% oficjalnego zapotrzebowania}], potas, krzem i dużo magnezu[231 mg {63% zapotrzebowania}] i żelaza[2.2 mg{28% lub 66% zapotrzebowania}], ma średnio niski indeks glikemiczny 54, jest lekko zasadowa lub neutralna [PH6,5 lub 8] i może rzekomo wpływać pozytywnie na nadciśnienie tętnicze i wzrost „dobrego” cholesterolu HDL, oraz wpływa pozytywnie na kontrolę poziomu glukozy we krwi i chroni przed rakiem na przykład jelita grubego [poprzez ograniczenie proliferacji komórek], oraz raka sutka[poprzez obniżanie poziomu estradiolu w surowicy krwi]. Według niektórych duża ilość żelaza i fosforu w kaszy gryczanej i jej specyficzny skład, utrudnia przyswajanie wapnia, dlatego poleca się oddzielać posiłki z wapniem od kaszy na ok 4 godziny, czy w ramach jedzenia sekwencyjnego jeść najpierw surówki bogate w wapń by się wchłonęły pierwsze bez komplikacji powodowanej przez kaszę , lub może lepiej zwiększyć ilość wapnia[jedząc kaszę na przykład z pokrzywą ], by wapń konkurował z żelazem i pilnować poziom witaminy D by starczyło jej zarówno dla fosforu, jak i wapnia i starać się nie jeść posiłków przekraczających zbiorczo 1200 mg fosforu[utrudnione przyswajanie wapnia przy tej kaszy, może być niwelowane na diecie wegańskiej, bo zapotrzebowanie na wapń i żelazo jest duże i organizm mając nie obciążoną wątrobę i czyste jelita, będzie się starał wyciągnąć najbardziej potrzebne składniki z kaszy i innych produktów, wydalając też nadmiar fosforu za pomocą zdrowych nerek poprzez mocz, co jest standardem].
    Kaszę gryczaną nieprażoną , można jeść na surowo po odmoczeniu i wykiełkowaniu. Można ją odmoczyć ponad 12 godzin w samej wodzie, a potem blenderem zmiksować z wodą[by na surowo nie była za twarda] i taką zjeść na przykład z surową cebulą [ja to robiłem blenderem ręcznym i niestety nie mieliło dobrze i „piach” drażnił mi zęby, więc wolę ją tylko odmoczyć i ugotować{możliwe że trzeba mieć lepszy blender}].
    Kasze[szczególnie jęczmienną ], ryż, strączki[szczególnie fasolę z twardą skórką ] i tak dalej, po ugotowaniu można zmiksować blenderem[mikserem] ręcznym, by powstała dobrze strawna pasta. Kasze i ryż chyba lepiej gotować w większej ilości wody[której nie wylewamy{bo nie gotujemy w plastikowych woreczkach, ale luzem nasypując do garnka ok 200 gram}], by wspomóc wydalanie nadmiaru fosforu z moczem, zwiększyć ilość wapnia i magnezu znajdującego się w wodzie, poprawić PH na zasadowe[w moim mieście PH wody kranowej to ok 7.6{trzeba szukać informacji dla konkretnego miasta, ale zakres dopuszczalny PH to 6.5-9.5; badane butelkowane wody sklepowe miały PH od 5.7(kwasowe) do 7.7(zasadowe)}],
    oraz by zmiękczyć większą ilością wody żywność, co uczyni ją bardziej lekkostrawną [nie można jednak przesadzić z wodą , bo na przykład gryczana jej nie wchłonie i zrobi się „zupa”]. Wraz z odmaczaniem i usunięciem przez to substancji fitynowej, zwiększa się ilość żelaza i innych składników[choć polifenole, witaminy z grupy B i C mogą być po części wypłukane{ich jest dużo w surowych warzywach i owocach(a gotowanie i tak je niszczy, więc na jedno wyjdzie, a woda ożywia do kiełkowania, co zwiększa składniki odżywcze)}], ale będzie też więcej dostępnego fosforu w nadmiarze, więc organizm musi się nauczyć sobie z nim radzić, co może zająć trochę czasu i u różnych osób przebiegać to różnie.

    Ja z gotowanych nie lubię jeść jednego rodzaju co dziennie i tak strączki jak groch jadłem raz na trzy dni[150 gram-250 gram], kaszę jęczmienną czy jaglaną raz na trzy dni, orkisz raz na tydzień i tak dalej.

    „musztarda”- u mnie odpadła.

    „A szejków zielonych nie lubię”- to kłopot na weganizmie. Bo one dają Ci mnóstwo wapnia i żelaza. Musisz analizować skąd brać 500 mg wapnia na dzień. Jarmuż jest bezcenny. I pokrzywa też. Oraz natka pietruszki, rukola. Nie muszą być szejki. Nawet gotowane zielsko lepsze niż żadne.

    Kiełki jak najbardziej mogą być, lepsze od gotowanych.

    Ja z kiszonek robiłem dłuższy okres „rejuvelac” z ziaren kiełków orkiszu. Ale gdy piłem wodę nie przegotowaną z kranu[u nas jest bardzo dobra w miasteczku, lepsza niż niejedna kupna] i ten rejuvelac przez kilka miesięcy i w marcu 2018 roku jakość wody kranowej trochę się pogorszyła[mrozy itd], to złapałem biegunki. Zrobiłem post na wodzie dwu dniowy. Biegunki ustały po włączeniu z powrotem wody gotowanej. I myślę , że jelita się już przesyciły fermentami z rejuvelacu[jakieś 4 litry na tydzień]. Co za dużo, to nie zdrowo.

    Słońce to nie tylko „D”, ale wiele innych rzeczy, ono leczy psychicznie. Dlatego polecam[około pół godziny na raz i przerwa w cieniu].

  34. Grzegorz P 27 marca 2019 at 21:17 Reply

    Małgorzata-
    Cały numer z weganką polega na tym, że choć witarianizm jest najczystszy, to jednak my już ulegliśmy degradacji przez tysiąclecia i musimy uwzględnić okres przejściowy, czyli dietę gdzieś podobną w składzie do standardowej.
    Czyli asceza dietetyczna może się źle skończyć i weganizm gotowany będzie optymalny dla większości.
    Dostarcza on właściwie wszystkiego[z suplementacją „B12” i „D” i samo wytwarzaniem cholesterolu, karnityny, kreatyny, tauryny, DHA, EPA, krwi itd] co dieta standardowa[minus syfy]. Łatwo to ustawić i potem skakać na witariankę jeśli ma się możliwości, do których zaliczam czysty umysł i dobrej jakości zielsko i inne warzywa[samo hodowla, las, kiełkownica itd].
    Kto nie rozumie uwarunkowania i skacze za wysoko, spada w dół. Trzeba spokojnie obserwować samego siebie, jak się myśli o jedzeniu, bo podprogowo siedzi w nas dużo syfu i z tym nie wygramy. Mi łatwo odrzuć mięso, bo od 1993 roku przerobiłem to zagadnienie mistycznie i psychicznie. „Obrazki” wyparowały i fakty zostały. Skutek taki, że mięso śmierdzi i jest ohydne dla mnie. To trup. Takie są fakty. I podobnie jaja czy nabiał. Kawy nigdy nie piłem, więc też czuję że to trutka. „Akomodacja” ludzi trzyma w nałogach i trzeba psychicznie się uwolnić, a wtedy reszta pójdzie łatwo. Nam mistykom w medytacji bardzo szybko uchodzą „obrazki” i dlatego taki spory procent wegan u mistyków. Ponadto mistyka uczy etyki i zabijanie zwierząt bez potrzeby nie uchodzi[choć ja morduję komary i mole spożywcze z zimną krwią ]. W przyrodzie mamy symbiozę i zabijanie jest tego tylko częścią . Ale nieuzasadnione krzywdzenie istot przez ludzi jest degeneracją która powoduje zniszczenia samego człowieka. Lew musi zabić by żyć i zabija słabsze zwierzęta, co jakoś korzystnie reguluje system. Ale hodowla to makabra bez żadnej harmonii przyrodniczej. To jakby jeleń dla zabawy łapał i mordował ptaszki. Ludzie jedzą produkty odzwierzęce dla chciwości i nałogu i gdy się poprawiają mentalnie, stają się weganami. A to poprawia nastrój i daje radość- podstawę zdrowia. Kto nie pozbędzie się „obrazków”[ „mięso niezbędne”], temu trudno utrzymać weganizm i szuka wymówek które CathZPP dostarcza i się cieszą , że jednak mieli rację . A ich „racja” powoduje, że powracają na jedzenie standardowe, które wymusza określony styl życia[mało ruchu, unikanie słońca, kawa, alkohol itd] i jak to się kończy widać po analizie stanu zdrowia Polaków. Wiedza każe uznać mięso za syf, bo żelazo hemowe jest zbyt agresywne , karnityna przerabiana jest w TMAO[=rak, choroby nerek, miażdżyca i zawał/udar], tłuszcz zwierzęcy i cholesterol powoduje miażdżycę i często nadwagę , białko pobudza hormon IGF do wzrostu nowotworów i mamy niską gęstość odżywczą mięsa[jarmuż 905, mięso wołowe 20]. Taka wiedza na spokojnie przyjęta, niszczy „obrazki”. Nie jest to wydziwianie, ale powrót do prehistorycznych korzeni sprzed polowań i pożerania padliny.
    Ta Twoja weganka jest dość dziwna. Może dlatego trudno ją utrzymać[co daje skoki na ser itd]. Ale wiedza powoli przyjęta, sprawia, że przyjmujemy pewne pokarmy, które wcześniej nam nie smakowały[jarmuż itd].
    Piszę to subiektywnie, bo nie znam szczegółów i każdy musi to dopasować do siebie [pisałem to już 1000 razy i powtórzę 1001, by ktoś nie robił z mych słów „biblii”].
    Twoim guru jest tylko Twoje wnętrze. Inni zrobią Cię w konia. Nawet gdy mają dobre chęci. Bo nikt Cię nie zna i za Ciebie nie wykona Twojej roboty. Ja też nie. I jedzenie też nie. Wiele czynników na raz daje jakieś tam zdrowie. Aż do czasu, który się skończy i dla nas. Póki jest czas na działanie, dobrze go wykorzystać optymalnie. Szczególnie gdy idzie wiosna i od kwietnia D ze słońca działa.
    Mam też zapiski w PDF, bo tu nie mogę pisać z mego laptopa i ludzie nie lubią tasiemców.

  35. Małgorzata 27 marca 2019 at 22:44 Reply

    Życie pod palmami nie zainteresowała mnie z powodu jedzenia mięsa ale z uwagi na tłuszcze nasycone. Chodzi mi oczywiście o masło klarowane. Jest ono przecież bardzo popularne w hinduskiej kulturze. Czy nie jest tak, że tłuszcz nasycony jest nam niezbędny? Z tego powodu spożywam sporą ilość oleju kokosowego. Jeśli chodzi o jarmuż i surową cebule to po prostu nie jestem w stanie tego zjeść. Wydaje mi się że zwiększona konsumpcja kiełków (ktore łatwo się hoduje w słoikach) może uzupełnić wartości odżywcze których nie spożyje właśnie z zieleniny.

  36. Małgorzata 28 marca 2019 at 05:43 Reply

    Jeśli chodzi o chleb z białej kaszy gryczanej to robi się go w bardzo prosty sposób. Kaszę moczę 48 godzin, następnie jeżeli jest nadmiar wody to odlewam (ona mocno pęcznieje przez ten czas). Następnie idzie do zmielenia i do foremki, w której jakiś czas rośnie. Po wyrośnięciu do wypieczenia. Później czekam aż spokojnie wystygnie w piekarniku.
    Produkty pochodzenia zwierzęcego też mi śmierdzą ale mam małego psiaka i na codzien z nimi do czynienia.
    Watykan…no właśnie to jest moja traumą. Zakłamana, obłudna i przemocowa instytucja.
    Znałam jednego ‚pana księdza’, który więcej czasu niż na ambonie w kościele spędzał na ambonie w lesie siedząc z noktowizorem i strzelając do zwierząt a później rozprawiając je w oparach wódki. Tak się składa że w wieku 56 lat już zszedł na raka.

    • Eryk 28 marca 2019 at 16:41 Reply

      W ogóle nie powinniśmy spożywać tłuszczy, także tworzą śluz i to chyba jeden z gorszych. A Olej kokosowy i palmowy to najgorsze z możliwych olejów, ich utlenianie zachodzi w bardzo wysokiej temperaturze a co za tym idzie nasz organizm także ma nie lada problem i musi włożyć dużo energii by pozbyć się tego balastu. Wiem rzuci się teraz na moje słowa z krytyką wielu, no ale nie przejmę się tym bo jak zwykle napisałem tylko to co prawdziwe. Kłania się myślenie apropo temperatury utleniania olejów, im wyższa to tym nasz organizm więcej energii także musi włożyć w proces utleniania tego oleju(bo jego nie chce, to jak smar dla jelit w których już jest mnóstwo śluzu przecież!). Utlenianie oczywiście zachodzi tylko w obecności TLENU… Poza tym każdy olej kokosowy „virgin” prawdopodobnie jest konserwowany gdyż inaczej zwyczajnie zjełczał by czyli się zepsuł. Oczywiście producenci nie mają obowiązku podawać tego na etykiecie swego wyrobu. Tak więc Gosiu dobrze ci radzę zastanów się nad tym co piszę… Najmniejszym złem z olejów czyli najłatwiejszym dla organizmu jest olej słonecznikowy(jakże zniesławiony z powodu niskiej temp dymienia!) którego zacząłem kilka lat temu używać i żadnego innego… Po prostu poszedłem po rozum samodzielnie do głowy i sam doszedłem do tych wniosków.

      • Małgorzata 28 marca 2019 at 17:02 Reply

        A w słonecznikowym nie ma za dużo omegi 6? No i przede wszystkim dostępny jest rafinowany. Nie wiem naprawdę o co chodzi tak a propos z tym stanami zapalnymi z tą omegą. Jak to się objawia? Jadłam wszystkie oleje kiedyś i rzepakowy i słonecznikowy i nic się nie działo.

        • Eryk 28 marca 2019 at 19:40

          Gosiu…Dajmy sobie proszę spokój z jakimś omega 6 i 3, i innymi kwasami tłuszczowymi oraz niezliczoną ilością innych związków i poprzez to utrudnień w samo-myśleniu … Nie komplikujmy, tu wystarczy najprostsze w Świecie MYŚLENIE UMYSŁEM SAMODZIELNIE. naprawdę nie musisz się ze mną zgadzac ale ja jestem pewny tego o czym piszę, po moich niezliczonych ilościach przemyśleń w życiu w ostatnich latach- po prostu znalazłem na to czas w życiu. Droga do Prawdy wiedzie przez proste i oczywiste wnioski. Goethe mawiał: „Prawda zawsze prowadzi prostą drogą to najprostszych wniosków” 🙂 Tego się trzymajmy- prostoty i konkretów we wnioskach. Mieszałaś więc „nic się nie działo” 😉 Organizm gdyby miał za każdym razem oczyszczać się z tego co człowiek na bieżąco je to wszyscy by umarli rozumiesz/?? Zabrakło by każdemu energii życiowej, stąd nasz myślący organizm skupia się głównie na przetaczaniu przez całe życie treści pokarmowej i wydalaniu jej w postaci kupy 😉 A więc on tylko próbuje wydalić zanieczyszczenia z ciała i śluz, gdy umożliwimy mu poprzez mniejsze jego obciążanie rozumiesz? ? ? Nie ma inaczej, nie może być inaczej jak z Woli Dobrego Boga coś tak niesamowitego, byśmy wytrzymywali tak potężne obciążenie organizmu- to naprawdę niesamowite. Ale to wszystko jest oczywiście do czasu…

  37. Grzegorz P 28 marca 2019 at 11:36 Reply

    Małgosiu ja nie mogę odpisywać z mego laptopa a po ludziach nie chcę biegać prosić i szybko pisać z licznymi błędami.
    Tu pogadaj z Erykiem.

    Poza tym nie mogę też dawać linka do tego artykułu[promocja CathZPP i detox klucz do zdrowia] i cała moja produkcja jest jałowa.

    A ja wziąłem jedną ogólną frazę z Twego pytania o tłuszczach [czy nie jest tak, że tłuszcz nasycony jest nam niezbędny? Z tego powodu spożywam sporą ilość oleju kokosowego.”- chyba nic osobistego] i odpowiedziałem Ci tu[ w ostatnim moim komentarzu , bo nie lubię przedzielać innych komentarzy i staram się pisać na samym dole]
    http://greenelka.com/15-najsilniejszych-pokarmow-antyrakowych-slodki-bonus/

    Tam możesz zadać pytanie, ale może do imienia dodaj coś jeszcze bo „Małgorzata”[częste imię] brzmi dla mnie jak anonim i mylę go z „Marzenką”[nie wiem dlaczego].

    „Później czekam aż spokojnie wystygnie w piekarniku.”-tego się obawiałem. Też robiłem takie chlebki, ale klei się to zębów i jest poddane wysokiej obróbce. Skiełkowane, ugotowane i zblendowane na pastę jest chyba zdrowsze.

    Kuchnia hinduska jest dla mnie słaba[trochę mitomani zaćpani opium]. Ja jej nie polecam.

    „Watykan…no właśnie to jest moja traumą.”- u Greenelki nie piszmy o tym, bo ona jest katoliczką [choć całkiem inną niż reszta i nie wygania demonów wegetarianizmu salcesonem czy kiełbasą ]. Jakbym znał Twego maila[można założyć gdzieś na chwilę i podać adres bez małpki] to mam na vatykan takie PDF że iluzja kończy się.
    vatykan to najbardziej zbrodnicza organizacja w dziejach świata jaką znam, która pochłonęła jakieś 200 milionów ofiar. Sami biblię sfałszowali, a z niej wyciągnęli to co najgorsze jak średniowieczne motto „czarownicy[kobiecie] nie dasz żyć” „gromienie ludzi diabła[niekatolików]” oraz patriarchat czy homofobię , walkę z „wiedzą tego świata”[zacofanie medyczne i płaska ziemia], tępienie rozwoju[w tym druku, radia i kolei żelaznej, no bo Jezus na osiołku jeździł].
    Ja biblię analizowałem od 1994 roku i znam ją na wylot. To księga bliskowschodniej mitologii pełna zbrodniczych zasad, jak masowe mordowanie ludzi nie poddanych bożku JHWH[Jahwe], czy ociekająca krwią apokalipsa jana[dziś reinterpretuje się te księgi na pacyfistyczne metafory, co jest zwykłym oszustwem]. Potem kler jest taki, jaka ich biblia i papiestwo[np dokonali ludobójstwa ludów na północy Polski jak Jaćwingowie czy Prusowie oraz Indian i uczestniczyli w polityce kolonialnej Francji, jak i niemal nie starli z powierzchni ziemi Czechów za Husytyzm i w trakcie katolickiej wojny trzydziestoletniej trwającej 23 maja 1618 do 24 października 1648 zginęło ponad 8 milionów osób]. Nic nie dzieje się znikąd i ma swoje prawidła.
    Medytacja to wyciszenie i obserwacja siebie [w tym żywienia] i nie jest to religia. To uspokojenie i szukanie sensu samego siebie, co pozwala nam „dokopać się” do doskonałej części Siebie, już bez kompleksów czy depresji. Gdy to się osiągnie, ma się odwieczny spokój na zawsze, poza materią i jej końcem. I wtedy wchodzi się w konflikt z vatykanem , który poza wyjątkami promuje klepanie pacierzy i ślepe poddaństwo księdzu, który często gwałci, wyzyskuje i kradnie, a my jako strzyżone „owieczki” musimy znosić to z „pokorą” i udawać że „czarne jest białym”.
    Pozdrawiam

  38. Małgorzata 28 marca 2019 at 12:23 Reply

    Mój email to amik28.05.18 małpka gmaiil.com. (Urodziny mojego piesia☺️). Jest mi bardzo trudno nakręcać się jeszcze bardziej tymi faktami bo robiłam to często ale nie rozwiązało to moich problemów tak jak i kolejne terapie. Ale napisz.

    • Grzegorz P 28 marca 2019 at 13:41 Reply

      napisałem [sprawdź afik…], odpisz bym wiedział że ok i jak co to pytaj u Greenelki dodatkowo.

  39. Małgorzata 28 marca 2019 at 16:05 Reply

    Ja jednak tego gmaila, którego w sumie niedawno założyłam, nie ogarniam. W ogóle to miałam tylko maile służbowe bo praktycznie nigdzie do tej pory się nie udzielałam w żadnych społecznościach. A mógłbyś wysłać jeszcze raz teraz na amigo2805 małpka wp.pl które właśnie założyłam? Kiedyś na wp miałam konto i jest dla mnie bardziej czytelne.
    Dzięki za odpowiedź ws.tłuszczu nasyconego. Przed Palmą już próbowałam tak się odżywiać a ją obserwowałam już od dłuższego czasu zanim jej kanał wybuchł. Imponowała mi jej determinacja, znajomość języków, umiejętność dostosowywania się do życia w nowych okolicznościach (zresztą tak jak i u Asi). Wydaje mi się że wszystkie zachowania zawsze wynikają z czegoś a w moim przypadku prawdopodobnie z tego, że nie miałam w dzieciństwie właściwego kobiecego wzorca do naśladowania i widocznie teraz jest tego niedosyt.

  40. Grzegorz P 28 marca 2019 at 17:56 Reply

    Małgosiu Maila wysłałem na wp i zobaczymy co tam.
    o co chodzi z tymi omega?
    Opisałem to na veghouse i u Greenelki.
    A tu skrótowo napiszę ,że chodzi o pieniądze.
    Walka o rynek i dowalenie się do wegan w sprawie omega tworząc przekłamania.
    My sami tworzymy z ALA omega 3 DHA i nie ma znaczenia czy wykorzystamy 5% czy 10% ALA, bo i błonnika nie przyswajamy, a jest niezbędny. Liczy się stan zdrowia przy mniejszych poziomach DHA we krwi wegan. I on w badaniach jest lepszy niż u ludzi nawalonych DHA po brzegi, u których rośnie ryzyko cukrzycy, raka i osteoporozy[tyle zyskali]. To DHA które sami produkujemy jest korzystne dla zdrowia bo ma najlepszą jakość. A to z trupa ryby, nie działa korzystnie na nas[coś tam przyswajamy jak sztuczne hormony przy niedoczynności tarczycy, ale nie jest to pierwszorzędne działania dla organizmu]. W omega liczy się jakość, a ilość , i gdy zostanie przekroczona[ilość DHA], to staje się problemem jak każdy inny nadmiar, 10 razy gorszy niż niedobory.
    Mogą być ludzie wrażliwi na nadmiar omega6 i dobrze to bilansować poprawiać, jak najbardziej. Ale robienie z tego hecy to skandal. A CathZPP wyłożyła się na omega u wegan, jak prawie we wszystkim. Ona jedynie umie zręcznie manipulować widzem, a tak poza tym nie wiele umie.
    Rynek mięsny musi walczyć o przetrwanie i pozostaje im się uchwycić kogokolwiek by jakoś siać zamęt[badania ich pogrążają raz za razem].
    Oni z tymi omega, B12, D, A już skaczą od lat i weganie znają tą propagandę za granicą , a CathZPP tylko to powtarza i jeszcze w gorszej kabaretowej wersji.
    Olej słonecznikowy może służy Erykowi, bo on ma indywidualną ścieżkę, którą cenię bo nie lubię stadnej mentalności, ale dla mnie ma tak duże ilości omega 6, że odpada całkowicie.

    • Eryk 28 marca 2019 at 19:47 Reply

      Hehe…. Olej słonecznikowy ani mi ani nikomu innemu NIE „służy” Grzegorzu;) Jak i każdy olej chocby miał milion certyfikatów … Ja podałem tylko przykład najmniejszego zła. Cóż z tego że ma dużo omega 6 ? Patrz, zauważ że istotniejsza jest temperatura utleniania się oleju dla ciała, skoro piszą na etykietach że taki olej słonecznikowy nie nleży podgrzewać powyżej 180 stopni to MAMY PEWNOŚĆ że podczas produkcji producenci także musieli się z tym liczyć i nie mogą podczas tłoczenia używać wyższej temperatury ! Za to rzepakowy czy kokosowy mogą już grzać powyżej 250 nawet! A zasada prosta- im bardziej termicznie zniszczone cokolwiek to tym większym obciążeniem jest dla ciała proste… I eureka, doszliśmy do sedna nie widzisz? To proste i sensowne. To jest samodzielne myślenie właśnie… Za dużo dookoła ludzie sobie komplikują z tymi wszystkimi makro mikro elementami, witaminami, oraz niezliczoną ilością innych wniosków… I tak komplikować mogą całe życie i nigdy do niczego nie dojdą poprzez to co głosi nauka rozumiesz? To strata czasu… Tylko prostota w myśleniu proste wnioski bez komplikacji. No ale oczywiście nie musisz się z tym co pisze zgadzać…

    • Eryk 28 marca 2019 at 19:50 Reply

      A zaznaczam jeszcze by nie pozostawić już większych wątpliwości, że cząsteczki oleju obecne w ciele muszą przejśc przez proces chemicznego rozkładu na jeszcze drobniejsze cząstki by organizm uporał się z tym tzw „trawieniem” a tak naprawdę chce się tego badziewia pozbyć za każdym razem.. gdy mu się. nie udaje bo zbyt bardzo go obciążamy to odkłada się tłuszczyk np. w wątrobie … PROSTE. Nic skomplikowanego nie piszę.

  41. Grzegorz P 4 kwietnia 2019 at 13:02 Reply

    fajną parodię od ex weganach zrobił WegaFitness
    https://youtu.be/IRphSKtl48c
    Tak właśnie się prezentują.
    Dlatego bądźmy poważni. Komu się nie udało, niech nie robi z tego „cyrku” tylko po to, by zabłysnąć w Internecie.
    Czasem można mówić dlaczego się odeszło, ale niech to będzie sensowne i wyważone a nie obliczone na jakieś brudne interesy.
    A już posiłkowanie się „mądrością” CathZPP, to kpina z rozumu.

  42. Kinga 4 kwietnia 2019 at 21:54 Reply

    Najpierw napiszę-WITAJ KOCHANA JOASIU,ZNOW JESTEŚ. BARDZO SIE UCIESZYLAM!!!!❤❤❤❤
    Wpadłaś mi z nieba!!
    Ale resztę napiszę jutro.

  43. Kinga 6 kwietnia 2019 at 19:24 Reply

    Joasiu,zleciało tyle czasu,że wiele się zdarzyło.
    Powiem Ci, że ostatnio skupiałam się na mojej wadzie-zespół RP. Szukałam przyczyny,bo przecież w naturze ,tak po prostu nie pojawia się choroba. Ponad 2,5 lata byłam na Raw 80-100%.wpierw dużo jadłam nabiału pieczywa słodycze. I Od razu odstawilam wszystko na owoce i warzywa surowe. Od tego momentu po roku pojawiła się zaćma. I sama się zastanawiam czy nie doprowadziłam do tego. Byłam nastawiona ,że to z powodu oczyszczania organizmu. Byłam bardzo zainteresowana dr. Roberta Morse.
    Z drugiej strony ,według tej wady w med.konwecjonalnej pogarsza wzrok i dochodzą inne pogorszenie. Na fejsie RP są ludzie którzy też mają. Ale ja nie chce w to wierzyć.
    Staram się ostatnio nie myśleć o tej wadze(chociaż to mam na codzień styczność)
    I powiem ci -ze wpadłaś w moje myśli nad tym co tak naprawdę jest ważne w jedzeniu.
    Mój syn prawie 4latek wciąż je surowo ,w tym duże ilości owoców, zielone koktajle awokado czy orzechy(Nie moczone-tylko te lubi)A czasem się zdarza coś upieczonego czy gotowanego. Najbardziej woli kasze gryczana czy jaglana lub owsianke.
    Poznałam koleżankę,która też ma takiego synka i obawia się że może nie rosnąć czy rozwinie się mózg. I my razem szukamy wciąż, zdrowego żywienia.
    Właśnie ostatnio też obserwowałam, lecz teraz to już czasem mnie wkurza,słuchając Mariusza,Magdę, Kasię. Między nimi walka.Mariusz pewniak takiego żywienia, Magda -saplementy, Kasia -brak akceptacji i nadużywanie słów brzydkich.
    A co sądzicie o dr.Roberta Morse,Aga in America, Bartosz Filipek,Szaman 22 wieku?
    Bo według mnie ,że Aga ,Bartosz,Sebek są naturalnymi ludźmi i rozsądnymi.
    To życie jest straszne dylematyczne.
    Dlatego zaczęłam zgłębiać w miłości do Boga i słuchać jego głos.
    Joasiu ,jak twoje dzieci? Czy wciąż tak samo się żywią?
    Joasiu,życie po 40,jest dla mnie cudownym.

  44. Grzegorz P 10 kwietnia 2019 at 13:14 Reply

    Asiu a Ty są sądzisz o Wierusz?
    Bo widzę że takie komentarze są chyba tu mile widziane.
    Właśnie Wierusz udowadnia, kim są ex weganie. Nie znam jej i mogę się mylić jak z Małgosią , ale uważam że taki prostacki osobnik jak ona[po tym co tu zaprezentowała] nigdy nie mógł robić weganizmu dobrze. Do tego trzeba mieć spokój, porządek, łagodność i mądrość. A tutaj mamy chyba sympatyka „carnivore”, na co wskazuje powyższy link do filmiku. Czy taka dieta jak opisana przez Wierusz jest racjonalna? Dla niej tak, bo „nie ma gazów”. I chyba tylko tyle[zabite jelita siarkowodorem i innymi toksynami z mięsa i jaj]. Niech przedstawi badania pokazujące, że carnivore jest dietą zdrową w ujęciu kilkudziesięciu lat jej stosowania. Bo opieranie się na krętaczach pokroju CathZPP[życie pod palmami] to żart. Nasza dieta ma mnóstwo badań pokazujących redukcję chorób układu krążenia, cukrzycy, nadwagi, raka itd. A Oni mają legendy o Eskimosach i w sumie nic. Jeśli Wierusz nie padnie na zawał/udar/osteoporozę[TMAO, cholesterol, tłuszcze nasycone, białko zwierzęce; liczne niedobory jak magnez, C, K, D, E, wapń, bor, błonnik, jod, potas], to może pociągnie do 70 lat jak Mongołowie.
    Tyle im daje. Niech też na wegańskim blogu nie upiększa nazw zwierzęcych trupów , to nie wołowinka i nie kurczaczek[znamy te numery].
    Robienie weganizmu na pierogach, chlebie i mące itd. faktycznie mijało się z celem. Teraz na szczęście ta postać nie robi już na konto wegan i to duży plus[odejście tego typu postaci oczyści ruch z patologii]. Niepotrzebnie tylko próbuje swoją porażkę życiową przerabiać na sukces. To może podobać się lobby odzwierzęcemu i większości mięsożernej, ale jest niskie. Przegrała weganizm i nie wiem co tu podziwiać. Zresztą nawet niech nie opisuje jak wyglądała jej dieta, skoro po tym co zaprezentowała, jest ona mało wiarygodna[jak CathZPP]. Choćby dlatego że to czynniki poza dietetyczne mają decydujący wpływ na zdrowie. I zwalanie wszystkiego na dietę jest ortoreksją .
    Wielu wegan robi sobie przerwę w jedzeniu po 16 godzin dziennie i nie jest głodna jak ja , czyli już coś było z nią i jej dietą nie tak. Niech szuka pomocy psychologicznej, bo dieta jej nie pomoże, a ta którą stosuje, jest zabójcza w dłużej perspektywie.
    I niech nie stosuje argumentów od czapy[wzięte od CathZPP], bo albo ma ograniczenia mentalne, albo z powodu lenistwa nie przeczyła tego co napisałem tutaj i na veghouse.pl [linki na górze]. Bo jak pisałem , niech mi udowodni, że w prehistorii nie było ludów wegańskich. Argument, „że jak nawet były i może wyginęły”, też nie jest słaby, skoro mnóstwo ludów mięsożernych wyginęło i jedna cywilizacja za drugą padała i w tym gąszczu katastrof i wegańska też mogła. Zaginęło 99% materiału z historii i prehistorii ,więc Wierusz „wróży z fusów” co było, a co nie było. Na pewno nie było ludu który jadał tak jak Wierusz ,czyli modyfikowane setkami lat otłuszczone zwierzęta, w tym kury znoszące te sztuczne jajka. Nie było też ludu który korzystał z Internetu , więc nie powinna Wierusz pisać swych ponurych komentarzy, w których wylewa jad na mniejszość żywieniową wegan, w tym na mnie za to tylko że ona i różni nieudacznicy nie umieli ustawić diety. Jak pisałem wiele razy, różne są powody odejścia od weganizmu i szanuję taką decyzję . Natomiast Ci którzy wchodzą w kręgi „carnivore”, z całą pewnością zdrowi psychologicznie nie są . Picie krwi i zjadanie gałek ocznych , mózgu, flaków, nie mieści się w głowach nawet wielu wszystkożerców. Ale Wierusz to nie przeszkadza, co pokazuje kim ona jest i z kim się brata w jedną bandę .
    Osobiście uważam że podczas tej dzikiej nagonki na weganizm, najlepiej zachował się Juszes i polecam innym taki kierunek, bo Ci którzy dziś skaczą na nas ,może w przyszłości będą musieli się z tego rozliczyć. Ja nie zapomnę nigdy, kto co dziś robił.
    Filmik Juszes [od 14 minuty].
    OFICJALNIE PRZEPRASZAM chomiki, co sądzę o Życie Pod Palmami ? | Czytam komentarze
    https://youtu.be/xQIujTp5o6o

    • Seweryn 10 kwietnia 2019 at 13:26 Reply

      Ja też jem po wegański i nigdy, dosłownie nigdy nie jadłem pierogów wegańskich. Ostatni raz to pierogi mamy jeszcze przed epoką wegańską. Nigdy nie jem białej mąki, a 90% mojej diety to produkty nieprzetworzone. Wyjątki robię tylko dla odzywek białkowych (sportuję się), tofu, hummusu itp.

      Trudno mi osobiście uwierzyć jak to jest, że organizm może funkcjonować przez 20 lat na danej diecie, a potem nagle klops. Za to wiem, że 99% osób kompletnie nie ogarnia spraw żywienia.

      Nie zgadzam się, że weganie ciągle się oczyszczają. to oczyyszczanie nie ma podstaw naukowych, a ja sam po prostu jem, ćwiczę, jestem aktywny, robię codziennie kilkanaście godzin postu (IF), ale się nie oczyszczam, bo jest niemożliwym usunąć metale ciężkie, które tkwią w kościach czy innych tkankach.

      Tylko jedna uwaga. Eryk wypisuje kompletne dyrdymały, a jest taką osobą, że niemożliwym jest podjęcie jakiegokolwiek dialogu z nim. Jak sam twierdzi, coś tam sobie umyśli w swojej łepetynie i są to prawdy niepodważalne.

      • Eryk 10 kwietnia 2019 at 17:58 Reply

        W naturze nie ma rzeczy niemożliwych, oczywiście że możliwe jest podjęcie dialogu ze mną jednak taką drogą jak tu(przez sieć) jest to po prostu bez sensu, a ponadto trudne by zrozumieć przekaz i sens tego co się piszę. Wszystko jest bardzo bardzo proste, jednak ludzie polubili komplikowanie sobie życia cóż… Ba! Jest to tak proste i jasne że własnie może dlatego tak trudno zrozumieć wymowę PRAWDY. Hmmm trochę brzmi paradoksalnie ale tak właśnie z tym jest.

        • Eryk 10 kwietnia 2019 at 18:03

          Poza tym zauważ żesz chłopie że podaje Wam najprostszą w świecie wiedzę i informacje jak na tacy prostym jezykiem, o tym m.in że to śluz jest tak naprawdę winien wszystkim niepożądanym objawom u człowieka. Mimo że podałem sedno problemu to tu praktyczne wszyscy nadal błądza i nie chcą tego uznać za fakt. No to przykro mi, z takim ignoranckim podejściem nie zajdzie nikt do niczego. Pozbyć się trzeba wpierw śluzu- organizm tego pragnie od dziecka! To takie proste… Lecz trudne w wykonaniu- wiem o tym… Słabości nasze robią swoje trzeba być twardym i konsekwentnym mimo wszystko i obserwować obłoczki na paznokciach.

      • Joanna Balaklejewska 11 kwietnia 2019 at 08:17 Reply

        Seweryn my rowniez robimy (IF) Nawet moje dzieci tak sie przyzwyczaily, ze nie jedza nic po godzinie 18.
        To jest najlepsze oczyszczanie. Zdrowe jedzenie, cwiczenia, spacery i czasowe posty. 🙂
        Dla mnie po 25 latach nie-spozywania miesa, nie wyobrazam sobie go jesc, ale rozumie ludzi, ktorzy zaczeli spozywac produkty odzwierzece i wspieram moich znajomych ktorzy nie sa juz weganami.
        Znam osoby, ktore wrecz jadly idealnie, zadnego przetworzonego jedzenia, a jednak zaczely jesc produkty odzwierzece i ich zdrowie wrocilo do normy.
        Moje dzieci tez funkcjonuja wrecz doskonale na weganizmie i witarianizmie.
        Nie ma mowy o gazach, bolach brzucha, niedozywieniu. Dla nas ten styl odzywiania okazal sie najlepszy. Dzieci nie chca slyszec o jajkach, masle itd.
        Czytalam gdzies, ze po tak dlugim czasie nie jedzenia miesa nasze bakterie sie zmieniaja i sie dostosowuja do trawienia pokarmu roslinnego. Nie wiem czy to prawda, ale moze cos w tym jest.:)

    • Joanna Balaklejewska 11 kwietnia 2019 at 08:28 Reply

      Usunelam Wierusz, gdyz byla bardzo wulgarna i takie komentarze nie sa mile widziane gdzie obraza sie w sposob agresywny innych.
      Lubie jak sie wywiazuje ciekawa romowa dlatego zostawiam tutaj kilku ex wegan, bo niektorzy z Was moi weganie maja ciekawe podejscie do tematu.

  45. Grzegorz P 10 kwietnia 2019 at 13:15 Reply

    Żeby nie męczyć już czytelnika[ który odbiera powyższe wpisy jak hejt{dlatego uważam że takich jak Wierusz powinno się blokować}], pokaże jak przykładowo wygląda weganizm udany.
    Doktor Joel Kahn 30 marca 2019 roku napisał: „Nadal po 42 latach[diety roślinnej] jestem weganinem. Pojawia się tak wiele rzeczy, że trudno czasami uporządkować to, co jest faktem, a co jest wymyślone. Jednym z tematów, który tworzy nagłówki, przynajmniej na kanałach You Tube i na Twitterze, jest to, czy ktoś może utrzymać dietę wegańską [pozbawioną jaj, mięsa i nabiału] i cieszyć się doskonałym zdrowiem. Osiągnęło to takie rozmiary, że oskarżano mnie o spotykanie się co roku na Alasce z lekarzami wegańskimi, takimi jak John McDougall i Caldwell Esselstyn , aby obżerać się łososiem i utrzymać nasze zdrowie! Nie żartuję . Rozmowa o zrównoważonej diecie roślinnej stała się tematem medialnym z powodu odejścia kilku prominentnych „gwiazdeczek” z portalu You Tube, które ogłosiły, że dodały pokarmy odzwierzęce z powrotem do swojej diety. Ostatnio mająca lat 29 lat Yovana Mendoza, znana jako ‘Rawvana’, została sfotografowana podczas jedzenia ryb na Bali i przyznała swoim milionom zwolenników, że z powodów zdrowotnych dodała trochę pokarmów zwierzęcych. Jeszcze bardziej szokujące było przyznanie się 30-letniego Tima Shieffa z You Tube, wraz z dużą grupą , że dodał rybę do swojej wcześniejszej diety wegańskiej, aby odzyskać funkcje seksualne. Ich „zdrada” nasuwa pytania: 1) Czy ci ludzie mają rację , a ich zdrowie cierpi? 2) czy ich dieta była źle zaprojektowana i przeładowana przetworzonym jedzeniem lub surowymi produktami wegańskimi? i 3) czy istnieją dobrze funkcjonujący weganie? Na marginesie, chociaż są to poważne pytania, które w żaden sposób nie ośmieszają poszukiwań zdrowia przez tych młodych ludzi lub innych osób, powstało już kilka parodii na temat „zdrady” , w tym sam nagrałem [parodię ] na You Tube. Wspomnę dla tych, którzy nie znają mojej historii, że jak miałem 18 lat, przeniosłem się do internatu ‘East Quad’ na ‘University of Michigan’ w 1977 roku, aby rozpocząć łączony 6-letni program przed medyczny i medyczny. Wychowywano mnie na koszernej diecie, bez jakiejkolwiek wieprzowiny i bekonu, omijając nie koszerne mięso i skorupiaki oraz nie jedząc połączeń mleka i mięsa w tym samym posiłku. Podczas pierwszych kilku dni w akademiku, powędrowałem do baru sałatkowego i poznałem kilka innych miejsc w Ann Arbor, w których podawano posiłki wegetariańskie [nikt nie używał wtedy słowa weganizm, czy terminu nisko przetworzonej diety opierającej się na roślinach]. To koniec zmian dietetycznych. Ostatnie mięso jadłem w 1977 roku. A zaraz potem odrzuciłem produkty mleczne. Kilka lat później przeczytałem książkę Johna Robbinsa ‘A Diet for A New America’ i doceniłem w pełni potencjał zdrowotny, korzyści dla zwierząt i mniejszą ilość odpadów węglowych dzięki nisko przetworzonej diecie opierającej się na roślinach. Kiedy rozpocząłem praktykę kardiologiczną 1 lipca 1990, po 3 tygodniach opublikowałem ‘The Lifestyle Heart Trial’ autorstwa Dean’a Ornish’a i współpracowników i od tamtej pory zacząłem uczyć pacjentów z chorobami serca, nisko przetworzonej diety opierającej się na roślinach. Zobacz na moje usta. Nie jadłem żadnych produktów odzwierzęcych od ponad czterdziestu lat. Nie zjadam łososia na Alasce ani nigdzie. Jakie są konsekwencje mojej ścieżki żywieniowej, którą zacząłem w 1977 roku? Podczas gdy dieta jest tylko jednym z czynników wpływających na zdrowie, to jednak ma znaczenie. Kiedy wykładam publicznie na temat spożywania nisko przetworzonej diety opierającej się na roślinach, podkreślam, że nie daje to [100%] gwarancji uwolnienia się od choroby i ważne są środki ostrożności, takie jak badanie wnętrza jelita grubego, czy odpowiednie badania laboratoryjne. Rzadko mówię o własnym zdrowiu, ponieważ nawet jeśli zachorowałbym, nie przekreśliło by to nisko przetworzonej diety opierającej się na roślinach jako dającej [potencjalne] zdrowie . Niemniej jednak, gdy zbliżam się do 60 roku życia, mogę szczerze odpowiedzieć na następujące pytania. 1) Choroba tętnic żylnych serca: NIE Badania pokazujące że nisko przetworzona dieta opierająca się na roślinach może stabilizować i odwracać zaawansowaną chorobę tętnic żylnych serca, są dobrze znane z badań dr. Ornish’a, 241 Esselstyn’a, Fuhrman’a i innych. Prawdopodobne jest również, że przyjęcie tej diety we wczesnym okresie życia sprzyjałoby zapobieganiu choroby tętnic żylnych serca . Zrobiłem dwa badania ilości zwapnienia sercowego ‘CT’ i dały one zerowe wyniki, co jest najlepszym odkryciem. Miałem też kilka badań grubości wewnętrznej warstwy tętnic i nie mam płytki miażdżycowej w moich tętnicach a moja grubość ścianki żylnej wydaje się młodsza niż wskazuje to mój biologiczny wiek . 2) Cukrzyca typu 2: NIE Miałem powtarzane pomiary wrażliwości na insulinę i HgbA1c i wszystkie są w normalnym zakresie. 3) Choroba jelita grubego: NIE Miałem dwa badania wnętrza jelita grubego i nie mam polipów oraz innych problemów. 4) Nadmiar cholesterolu: NIE Moje zaawansowane laboratoria wykazują liczbę cząstek LDL 1.000 i nie wymagam podawania leków. 5) Nadciśnienie: NIE 6) Nowotwory: NIE 7) Depresja: NIE 8) Choroba zwyrodnieniowa stawów: NIE 9) Bóle krzyża: NIE 10) Zaburzenia erekcji: NIE 11) Niskie libido: NIE 12: Przedwczesne siwienie: NIE 13) Zaparcia: NIE 14) Wahania moczu lub BPH: NIE 15) Bezdech senny: NIE 16) Stłuszczenie wątroby: NIE Dobrodziejstwem jest budzenie się każdego ranka bez bólu i z energią , czując się jak 20-latek. Dzięki temu mogę utrzymać pełną praktykę kardiologiczną i kilka innych firm równocześnie oraz pisać książki, artykuły i nagrywać filmy. Z dumą oświadczam po 42 latach, że decyzja o przejściu na wegańską nisko przetworzoną dietę opierającą się na roślinach, okazała się najlepszym wyborem, jaki kiedykolwiek mogłem zrobić. Nie odchodzę”[ https://medium.com/thrive-global/announcement-i-am-still-vegan-42-years-later9ef29bf030c0?source=———4—————— ] [koniec]

  46. Kinga 10 kwietnia 2019 at 22:06 Reply

    Weganizm nie oczyszcza organizm.
    Oczyszcza najbardziej z żywieniem owocami lub sokami owocowym i i post suchy.
    Częściowo to przeszłam. Zainteresował mnie dr.Morse.
    Czasami zjadłam coś pod obróbką, to ewidentnie poczułam zakwaszone organizmu.
    A przedwczoraj skusiłam na dwa jajka. Porażka. Miałam delikatny ból głowy i chciało mi się spać. Mój Ziemowit nastepnego (karmienie piersią)dostał pierwszy raz w życiu na całym ciele wysyłkę (pokrzywka).

  47. Grzegorz P 11 kwietnia 2019 at 10:27 Reply

    Poprawki mego tekstu powyżej: Argument, „że jak nawet były ludy wegańskie, to były tak słabe że wyginęły”, też jest bezsensowny, skoro mnóstwo ludów mięsożernych wyginęło i jedna cywilizacja za drugą padała i w tym gąszczu katastrof i wegańska kultura też mogła[neandertalczycy wyginęli, prehistorycznej kultury magdaleńskiej też już nie ma itd]. Pasjonuję się badaniem historii od 1994 roku i wiem że prawie nic nie wiemy, a większość „szkolnych regułek” itd, to wiedza pozorna.
    ###Asiu a Ty co sądzisz o Wierusz?####
    Cieszę się Asiu że ją usunęłaś[bo jak dyskutować z wulgarną osobą , która ściągnie nas na swój poziom i pokona doświadczeniem], bo już bałem się że masz jakiś pozakulisowy układ z CathZPP[ja mam tendencję do teorii spiskowych]. Wielu wegan boi się CathZPP, że będzie ich atakować w filmikach i stracą widzów. Nasza weganka Juszes się nie bała i została wiele razy obrażona przez CathZPP że zacytuję: „Rozjechane koty oglądasz? Weganie nie przestaną mnie zaskakiwać swoimi zaburzeniami psychicznymi(…)Zauważam też że weganie są zwyczajnie nieatrakcyjni, nawet jak są ‘ładni’ z natury. Choćby taka Juszes – niby ładna laska, ale po prostu taka jakby bezwymiarowa, bez seksapilu, bez życia jakby.”[koniec]

    Ale kiedyś Juszes będzie dumna że cierpiała dla naszej diety i broniła jej wtedy gdy nie było to miłe i przyjemne. Bo przyjaciół poznaneje się w biedzie.

    Ja sam lubię słuchać rozsądnych ex wegan, jeśli są kulturalni, bo to uwiarygodnia ich świadectwo, a lubię uczyć się na błędach [np tutaj Izabela 17 marca 2019 at 10:11 rozsądnie napisała]. Ale to co robią na You Tube nie wygląda na pokazywanie problemów, ale próbę całkowitej eliminacji wegan z powierzchni ziemi za pomocą bajeczek. I na to zgody nie będzie. Ani mojej ani nikogo innego, kto walczy o prawa zwierząt i środowisko oraz zauważa że dieta wegańska ma korzyści zdrowotne. To nie jest mit, że bakterie jelitowe na diecie roślinnej się tak ustawiają , że idealnie trawią rośliny i nie mogą przyjąc mięsa i jaj itd, ale też cukru i śmieciowego żarcia, bo na to są badania[ sprawdza się kał wegan i mają inne pH i skład].
    Według publikacji [z 2014 roku] Marian’a Glick-Bauer i Ming-Chin Yeh z „City University of New York”, badania wykazały że dieta wegańska znacznie zmniejszyła kwasowość pH stolca[czyniąc je bardziej zasadowym] w porównaniu do mięsożerców, co mocno poprawiło stan mikroflory jelitowej[na przykład wzbogacenie w bakterie „prevotella”, produkujące witaminę B1 i kwas foliowy i które giną w wysokim stężeniu żółci, charakterystycznym dla diet mięsnych] i weganizm redukował stany zapalne w organizmie, uniemożliwiając rozwój szkodliwych substancji [na przykład hamując „N -tlenek trimetyloaminy”{TMAO} powodujący miażdżycę i choroby nerek]. Wiadomo że niskie pH i dużo żółci zabija wiele drobnoustrojów korzystnych dla zdrowia. Wegańska flora jelitowa różni się znacznie od mięsożerców i wegetarian, mając zmniejszoną ilość patologicznych organizmów[na przykład mikroorganizmy powodujące zakażenia u osób z obniżoną odpornością zwane „Enterobacteriacea” ], oraz posiadając większą liczbę gatunków ochronnych[ na przykład przeciwzapalne „F. prausnitzii” chroniące przed nadwagą , cukrzycą typu 2, oraz chorobą Leśniowskiego-Crohna, dbające o zdrowe i sprawne jelita]. Zredukowane poziomy stanu zapalnego mogą być kluczową cechą łączącą wegańską mikroflorę jelitową z ochronnymi korzyściami zdrowotnymi[ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4245565/ ].

    Jeśli więc ktoś twierdzi że po latach zjadł kawałek ryby czy jaj i doznał „ekstazy”, to należy podejrzewać, że to albo kłamstwo, albo placebo[nasłuchali się bajek z You Tube i na zasadzie autosugestii doznali extazy po zjedzeniu kawałka kiełbasy]. Jak byłem wegetarianem od 1993 roku, to w czasach fascynacji biblią dorzucałem trochę kury czy ryb w latach 1995 i 1999, ale po prostu mnie to odrzucało[żadnej extazy]. Podobnie inni. Więc jak mamy słuchać tych z „carnivore”, jeśli wymyślają takie bzdury. CathZPP uznaje pośrednio Cię Asiu za kłamcę skoro twierdzi że nie możliwości by po roślinach nie pierdzieć co chwilę
    Wielu wegan może odejść nawet nie dlatego że spożywali śmieciowe jedzenie, lub brakowało im czegoś[bo to można załatwić suplementem B12, D, czy w skrajnych przypadkach może być kłopot z przetwarzaniem karotenu w „A”, omega w DHA itd], ale mają w głębszej psychice zakodowane, że mięso jest potrzebne. Tutaj pomaga psychoanaliza i samo obserwacja swoich wierzeń i przekonań. Moim zdaniem każdego można ustawić na weganizmie, tylko trzeba wiedzieć jak i takiej specjalistycznej wiedzy dziś brakuje. Bo ludzie tylko kombinują jak zarobić a nie jak pomóc, i tworzy się chałtura która nie bilansuje diety dla trudnych przypadków bo ich jest mało i nie ma takiego biznesu jak na masówce. Jak pisałem kiedyś, w kapitalizmie weganizm przegra.
    Uważam że każdy kto urodził się mięsożercą , powinien mieć możliwość powrotu do produktów nawet uznanych za szkodliwe. Często po takiej próbie uzna, że to co myślał o jajach czy mięsie, to były jego urojenia i szybko zrezygnuje. I poszuka takiej odmiany weganizmu, która mu da satysfakcję . Ale musi zrozumieć, że pokarm to tylko mały element zdrowia. Inaczej każda dieta polegnie, gdy będziemy wymagać od niej rzeczy które nie są zależne od pokarmu[najważniejszy pokarm to powietrze i słońce]. Mistyka, psychika, relacje społeczne i rodzinne, ruch, słońce, pasje i dieta roślinna, to daje jakieś szanse na zdrowie. A i choroba jest potrzebna i nawet śmierć, bo tak to Absolut zaprogramował i na głębszym poziomie jest to korzystne, bo świat jest niedoskonały i na jego miejsce przyjdzie dla świadomości to co najlepsze[to napisałem dla ludzi mistycznych poznających już teraz wymiar Absolutu].

    Także uważam Asiu, że trzeba być ostrożnym w ocenie ex wegan, którzy „poprawili zdrowie”, bo może się okazać, że po chwilowym zachłyśnięciu się nowinką , pojawią się o wiele problemy niż mieli na weganizmie-który zresztą mogli ustawić w taki sposób, by pokonać problemy z jakimi się mierzyli[np uwolnić się od gluteno-fobii i dorzucić owies, orkisz, czy dodać suplement B12, D zimą ] .

    Urodzony 19 lipca 1947 doktor Michael Klaper ma 71 lat, jest lekarzem stosującym wegańską dietę leczniczą , byłym doradcą żywieniowym dla lotów kosmicznych ‘NASA’ i według deklaracji długoletnim weganinem od 1981 roku[37 lat], biegając 8 kilometrów dziennie i nie potrzebuje brać regularnych leków, mówiąc: „Jesteśmy zaprojektowani jako roślinożercy i kiedy jemy dietę lwów, mięso powoduje wiele zaburzeń równowagi w naszym ciele. To wytwarza stan zapalny i nasila tworzenie płytki[zatykającej żyły](…)obserwowałem, jak kardiochirurg otwiera klatkę piersiową i byłem świadkiem jak chirurdzy wyciągali z tętnic wieńcowych w sercu długie porcje tłustego, woskowatego materiału zwanego miażdżycą , który blokował kanały przepływu krwi i powodował śmiercionośne ataki serca i udary mózgu. Pewnego dnia, gdy patrzyłem, jak chirurg wyciąga z arterii żylnej wyjątkowo miękki kawałek żółtego materiału, pomyślałem sobie: ‘Te rzeczy wyglądają jak tłuszcz z kurczaka’. Wtedy usłyszałem cichy głos w mojej głowie: ‘Jest dobry powód, dla którego to wygląda jak tłuszcz z kurczaka, doktorze. To jest tłuszcz z kurczaka i tłuszcz krowi i tłuszcz wieprzowy i tłuszcz każdego innego wolnego zwierzęcia, które przechodziło obok stołu tego człowieka, gdy miał widelec w dłoni.’ Mój własny ojciec już wykazywał oznaki zatkania tętnic żylnych, a ja wiedziałem, że to tylko kwestia czasu, dopóki nie kładłem się na stole operacyjnym, gdy ten przyrząd przecinał mój mostek i wiedziałem, że tego nie chcę . Widziałem moich pacjentów, kiedy obudzili się po tym zabiegu rozrywania klatki piersiowej i wiedziałem, że nie chcę być jednym z nich. W tym czasie byłem zaznajomiony z doniesieniami o cofających się blaszkach miażdżycowych, gdy ludzie spożywają dietę roślinną , więc wiedziałem z medycznego punktu widzenia i z bezpośredniego doświadczenia, że nadszedł czas, aby przestać zapychać tłuszczem zwierzęcym tętnice żylne(…)Przyjąłem całą dietę wegańską i w moim ciele zaczęły się niezwykłe zmiany. Opona z tłuszczu o wadze 20 funtów stopiła się w ciągu 12 tygodni, moje podwyższone ciśnienie krwi unormowało się , podobnie jak mój wysoki poziom cholesterolu i czułem się świetnie, budząc się w szczuplejszym, lżejszym ciele każdego dnia. W tym momencie nie było odwrotu.”[koniec]

    Z informacji jakie wyczytałem z internetu[nie wiem czy prawdziwych], urodzony w 1929 roku dietetyk kliniczny z Nowego Yorku Fred Bisci[mający 89 lat] na diecie roślinnej witariańskiej od 1967 roku[ponad 50 lat] był wytrwałym sportowcem kończącym osiemnaście maratonów, dwa ultra maratony i z powodzeniem startował w podnoszeniu ciężarów i nadal[w 2018 roku] prowadził sportowe życie i uczył diety roślinnej ponad 35 000 ludzi i na stronie yourhealthyjourney.org powiedział: „jem w ten sposób sam od ponad 60 lat, choć całe życie odżywiałem się roślinnością , ponieważ w ten sposób moja mama przygotowywała posiłki i wiem jak to cudownie może działać i co może zrobić, aby złagodzić proces starzenia się i utrzymać zdrowie w bardzo zaawansowanym wieku. Uważam, że jest to najlepszy styl życia dla osoby, która to rozumie i jest gotowa zaangażować się w to do końca życia. Zaangażowanie jest kluczowe, ponieważ widziałem zbyt wielu ludzi, którzy przez lata żyli na surowym wegańskim stylu życia[raw living food vegan life style], a potem wracali i wielu z nich miało [przez to] fatalne doświadczenia. Zachęcam ludzi do stopniowego przejścia, a następnie do pozostania w tym(…)Tak więc, kiedy już zdecydujesz się na wegański styl życia, nie ma potrzeby powrotu do jedzenia białka zwierzęcego, ponieważ nie jest to mądre; może powodować choroby, a nawet przedwczesną śmierć. Dlatego musisz wprowadzić zmiany w sposób przejściowy, abyś mógł pozostać w swojej podróży przez resztę swojego życia.” [koniec]

  48. Grzegorz P 11 kwietnia 2019 at 13:54 Reply

    Jeszcze mnie naszła refleksja o Wierusz, bo pisała że była 20 lata na weganizmie i było bardzo źle i wymieniła w swej diecie pierogi, chleb itd. A niby teraz na diecie podobnej do carnivore jest fajnie. Taka narracja jest dość charakterystyczna u wielu ex wegan. Powtarzają oni wręcz frazy CathZPP i innych krętaczy.
    Ja uważam że oni faktycznie mają zaburzenia psychiczne skoro ktoś był w stanie męczyć się 20 lat na diecie która mu nie służyła. Gdyby był nakaz policyjny, czy mielibyśmy społeczeństwo samych wegan to rozumiem. Ideologia wegańska nakazująca „kochać zwierzątka”, to też zbyt mało.
    Zastanówmy się jak zachowują się ludzie rozsądni. Nie musimy długo szukać, ale podam przykład Asi. Kochała zwierzątka ale jak zaczęła się męczyć na wegańskich kotlecikach sojowych i pierogach to dokonała szybko zmian. I niekoniecznie rzuciła się jak Wierusz i inni na 5 jaj dziennie, czy kilo mięsa, wraz z kilogramem smalcu na podwieczorek . Męczyć się 20 lat, to niedobrze świadczy o tej osobie. Mogła już 20 lat temu zrezygnować a nie teraz publicznie robić z siebie ofiarę losu i jeszcze robić z tego sukces po to tylko ,by szkodzić wszystkim weganom przedstawianym jako „oszuści którzy podjadają mięso i cały czas pierdzą ,śmierdzi im z ust i są głodni” .
    Potem uwidacznia się u ex wegan, dużo jadu i agresji w stosunku do wegan. Wątpię by ci ludzie mieli kiedykolwiek wiedzę na temat zalet weganizmu, skoro opowiadają dziś informacje niedorzeczne na temat żywienia[niezgodne z praktyką długoletnich wegan i wieloma badaniami] i sprzeczne nawet z wyważonym stanowiskiem amerykańskiego, kanadyjskiego, angielskiego i włoskiego stowarzyszenia dietetycznego że „odpowiednio zbilansowana dieta roślinna jest dobra na każdym etapie życia”[koniec].
    Wolą słuchać krętactw CathZPP wymyślanych na poczekaniu na bazie propagandy mięsnej spreparowanej zagranicą i dobrze już rozpracowanej w USA[T. Colin Campbell i inni pisali polemiki].
    Ex weganie przechodzą na dietę carnivore która nie ma badań, i stowarzyszenia dietetyczne albo milczą , albo mamy ostrzeżenia wobec tych praktyk ze strony dietetyków. Jak porównać ilość badań nad weganizmem i efekty naszej diety ,a to co prezentują ludzie powiązani z carnivore[picie krwi z dużego słoja i awantury z kochanką , pochwały seryjnych morderców, gwałtów i wojny], to werdykt dla trzeźwo myślącej osoby wydaje się oczywisty.

    CathZPP obraziła wielu wegan i weganek w tym Juszes, Agę in America, FullyRaw Kristina, Annette Larkins [CathZPP: „{Anette Larkins} na 99% nie jest 77 latką i na 99% jest kłamczuszką”] i innych.
    Gdyby obraziła Asię, też bym ją ścigał.
    Tyle chamstwa ile CathZPP zaprezentowała, wystarczy, by odstręczać każdego kto ma jakiś kodeks etyczny i czystość wewnętrzną[plus przechwałki CathZPP, które zacytuję: „Bardzo smaczna jest padlina, tak jak wspominałam. Fermentowane mięsko najlepsze(…)nie mam żadnego problemu z jedzeniem mięsa. Łeb z oczami zjem. Krew wygląda dla mnie apetycznie. Surowe podroby też(…) krew jest bardzo smaczna, ostatnio piłam krew z wątróbki, jest przepyszna(…)[spożywam też zwierzęce]gałki oczne”].
    Polemizować można z ludźmi mającymi argumenty i poziom, a nie z „wampirem” rzucającym obelgi w stosunku do wszystkich wegan, poza tymi z którymi ma się biznesowe układy.
    Więc tu nie pozostaje nic innego jak uznać tą postać za wykluczoną z towarzystwa publicznego.

    Ale są ludzie którzy uznali by z CathZPP się bratać, tworzyć z nią układy. Jak pisałem na veghouse i tutaj powtórzę , każdy kto przymknie oko na wybryki CathZPP i dla zdobycia rozgłosu będzie z nią milutko rozmawiał, ten niszczy dobre obyczaje.
    Bo teraz, jeśli uznamy w duchu fałszywej miłości, że można to bezproblemowo przebaczyć i spokojnie dać funkcjonować CathZPP która zbudowała swój kanał na nienawiści do wegan, to dajemy ‘zielone światło’ innym do takich czynów[ przed atakami na wegan jej oglądalność i subskrypcje były na poziomie 300 i 1000, zaraz po tym skoczyło do 20 000 i 11 000]. Każdy pomyśli, że łajdactwo się opłaca, można kłamać, pluć, znieważać i na tym karierę zrobić[jak ‘Nikoś Dyzma’] i takie czyny staną się normą . W takim chaosie i piekle, dojdzie do eskalacji konfliktów, stresu itd. Nie ma wtedy żadnych zasad.
    Czy wtedy weganizm etyczny może się rozwijać?
    Nigdy.
    CathZPP dla przebaczenia musi ‘ubrać wór pokutny’, autentycznie przeprosić i zniknąć raz na zawsze z internetu. Wtedy i ja jej odpuszczę[nie jako weganin, ale jako mistyk{bo takie zasady miałem przed 2012 rokiem}] .
    A ci weganie, którzy w ramach ‘miłości’ chcą się nią ‘kolegować’, dają przyzwolenie naśladowcom do takich obrzydliwych czynów[wybijanie się na oszustwie, nieuctwie, chamstwie, skandalu i znieważaniu innych ludzi{np kopiąc chorą na guza mózgu dziewczynę , gdy widzi się , że tłum to uwielbia i ilość oglądalności szybuje w górę; gdy na przykład 14 grudnia 2018 jej filmik o weganizmie „ZAGŁODZONA FRUTARIANKA: Aga in America” to „18 178 wyświetleń”, a jej typowy filmik „RAJ NAD RAJE! Les Saintes na Gwadelupie: najpiękniejsze Karaiby” to „276 wyświetleń”, czy 1 lutego 2019 roku film „GWADELUPA: Porte d’enfer du Moule” to „274 wyświetleń”, a film „AGA IN AMERICA PROMUJE SEKTĘ? +usunięte komentarze” to „213 003 wyświetleń”}]. Już mamy naśladowców którzy nagrywają serie filmików dowodzących że „weganizm jest złem całego świata”. I jeśli ktoś będzie chciał przejść na weganizm i zobaczy te „produkcje”, szybko się zniechęci, bo wiedza dietetyczna jest nikła w społeczeństwie.
    I tacy[‘miłosierni’] psują dobre obyczaje i zasady współistnienia społeczeństwa-które piętnując karnie takie haniebne postawy, powoduje, że nikt nie będzie już próbował stosować takich ‘palmowskich’ numerów które się nie opłacają i przynoszą skutek przeciwny od zamierzonego.
    Lepiej nie być tchórzem ,ale stanąć po stronie pokrzywdzonych wegan, i walczyć z kłamstwem , skoro to nie my, a oni rozpoczęli tą wojnę weganizm/carnivore.

    Piszę to by inni mogli zmienić stanowisko w tej sprawie, skoro wszystko jeszcze jest możliwe. I wiem że nie wszyscy wiedzieli jak faktycznie wygląda działalność CathZPP, która chyba nie ma uczuć wyższych i tylko je udaje jak trzeba i potrafi nieźle kamuflować swoje poglądy.

  49. Eryk 11 kwietnia 2019 at 19:21 Reply

    Grzegorz uważam, że nie warto tracić nerwy i czas na taką osobowość jaką jest ta „Palma”, ona jest już totalnie pogubiona i najgorsze jest to, że przekazuje ludziom tyle kłamstw i jest wielu takich, którzy te kłamstwa akceptują. Mówi niby w niektórych momentach o uczuciach ale sam jej wzrok wprowadza mnie w stan wręcz wstrętu, gdy na nią patrze- może to okrutne wobec niej co pisze ale tak czuję. Ona niesamowicie działała mi na nerwy na początku, teraz już sobie odpuściłem, wiem że nie warto, mimo to powinienem szanować ją jako człowieka… Musze skupić się na sobie i pokonać w końcu siebie, co to nie jest i nie będzie łatwe zwłaszcza po moich przejściach w ciągu kilku zaledwie miesięcy kilka już lat temu, które odbiły mocne piętno na mnie ale też zyskałem wiele zrozumienia, wiem że dam radę, wiem że nie mam innego wyjścia. Wokół sama zguba wśród ludzi, coraz więcej totalnego paraliżu dezinformacyjnego, dojdzie do tego, że ludzie oleją wszystko stwierdzając- WSZYSTKO szkodzi na coś trzeba umrzeć -to dziś takie „modne” powiedzenie :/ Wszystkie nasze przeszkody przed działaniem polegają na przeszkodach psychicznych a nie tyle fizycznych, z tego trzeba sobie zdać sprawę trzeba sobie to uzmysłowić. Człowiek stał się dziś uzależniony od wszelkiego rodzaju pożywienia, od wszelkiego bez wyjątku, jest to silny niesamowicie nawyk głęboko zakorzeniany od wielu wielu pokoleń, począwszy od pierwszego tzw „grzechu” pierwszych ludzi. Dziś naszym zadaniem jest pozbycie się tych wszystkich balastów z poprzednich pokoleń i jest to oczywiście możliwe ale trzeba być naprawdę wytrwałym. Dodam jeszcze od siebie że jedyna nadzieja w nas mężczyznach niestety, nie tak w kobietach(ich rola wszak ogromna ale inna!). Naszą rolą jest DZIAŁANIE, do czego Kobieta jest za słaba niestety łatwo ulega wpływom zauważmy… Łatwo się gubi powątpiewa i też idzie na wygodę, złudną wygodę. Nie,ja nie generalizuję i wiem, że są wyjątki stwierdzam ogólnie jak jest. Ale winę za to jakie dziś są kobiety ponosimy MY. Pozwoliliśmy na to w wielu kwestiach życia cywilizowanego. Energia męska według mnie jest energią najbardziej upadłą na przestrzeni pokoleń. Miłość Kobieca jest z punktu widzenia natury Ogromna i Niezbadana, żeby tylko jednak działała i prowadziła ona Kobietę we właściwym kierunku to wtedy wiele by to ułatwiło w Świecie zapewniam ! Sam Arnold Ehret wiele razy na swoich wykładach w Los angeles powtarzał jak istotne jest zdrowie własnie KOBIETY 🙂 I stanowczo też stwierdził poza tym że to śluz jest główną przyczyną wszystkich chorób i manifestuje się jego obecnośc przy wszystkich stanach chorobowych, stwierdził też że raz wzięty lek lub narkotyk w życiu człowieka NIGDY nie zostanie wydalony z organizmu tylko przechowywane są trucizny w komórkach tak że dopiero podczas postu obserwował pacjentów którzy wydalali leki, które zażywali nawet 30-40 lat wcześniej ! Ludzie…. Wy kompletnie nie ogarniacie problemu jakim jest nasze zasyfiałe już wnętrze, każdemu wydaje się i zakłada wręcz że przechodząc na ten tak zwany „weganizm” zacznie w mig się oczyszczać dzięki temu co je i zabłyśnie piękną cerą super siłą, ale ale !!! hola hola! To tak nie działa obudźcie się. Co Wy sobie myślicie ?! Że tyle wieków degenracji rasy ludzkiej i Wy nagle za darmo chcecie dzięki siłom wyższym zabłysnąć blaskiem światła boskości ? Na to trzeba sobie ucziciwie zapracować i pogodzić się z tym że podczas prawdziwego(zaznaczam) oczyszczania postnego człowiek M U S I wyglądac tak źle i okropnie wręcz odstraszająco by sam zobaczył cóż tak naprawdę go „budowało”… To tak jak dom pięknie z zewnątrz umalowany najdoskonalszą farbą lecz gdyby rozbić tynk to ujrzelibyśmy ceglastą ruinę… No i ? Cóż z tego że na zewnątrz pięknie jak i tak przez fatalny fundament wszystko prędzej czy później runie. Analogicznie z człowiekiem jest podobnie. Nasze ciało zbudowane jest na martwej materii w postaci tak szeroko zalecanego białka m.in. Zbudowane jest na śmieciach które wkomponowują się jakby w naszą widoczną sferę ciała i tam siedzą a nam wydaje się że jesteśmy tacy piękni żywi- nic bardziej mylnego moi drodzy. Jesteśmy chodzącymi, żywymi i trupimi zarazem ciałami. Kiedy sobie z tego zda człowiek sprawę? A no właśnie podczas postu o naturalnej wodzie. Żadnej innej tylko naturalnej bogatej w ŻYCIE, czyli? Czyli w bakterie, tlen i masę innych niezbadanych dotad żywych związków organicznych. Taką wodę chętnie piją wszystkie istoty żywe na naszej planecie. Jest tylko jeden boidudek – CZŁOWIECZEK. Zabrzdyngolili nasz umysł takimi bajkami-kłamstwami że w głowie się nie mieści, koń by się uśmiał a goryl płakał ze śmiechu. Podczas zbliżania się do natury będzie ujawniać się każda najmniejsza i największa nasza niedoskonałość, ojj trzeba być wtedy twardym konsekwentnym, odważnym jak mawiał Ehret, by dojśc do samiutkiej mety i odczuć witalność jak nie z tego Świata i… ? I poczuć pierwszy raz w życiu że naprawdę się żyje, poczuć PRAWDZIWĄ WOLNOŚĆ.

  50. Grzegorz P 12 kwietnia 2019 at 09:01 Reply

    Ci którzy się czepiają Eryka o witaminy, nie rozumieją że nie jest on dietetykiem, ale mistykiem i nie każdy musi się znać na składzie chemicznym. Z jego porad mogą korzystać mistycy, którzy też będą uzupełniać wiedzę o inne elementy i na przykład nie będą pić wody z rzek, gdzie nawet ryb już nie ma, bo wyginęły od zanieczyszczenia.
    ####Grzegorz uważam, że nie warto tracić nerwy i czas na taką osobowość jaką jest ta „Palma”####
    Uważam że trzeba, bo ta ponura postać niszczy wielu wegan.
    Jak to jest osiągalne?
    CathZPP leczyła się klinicznie na najcięższy typ depresji i dlatego ma zdolności psychopatyczne pozwalające jej hipnotyzować nieuków przeciwko weganom i potem zaczyna się nieustające atakowanie nas na wszelkie sposoby. Przyciąga do siebie najgorszy typ ludzi, w tym przerobionych „ex wegan”, którzy najpierw robili jakiś nerwowy weganizm[np Wierusz, Janina], a teraz robią nerwowe [semi] „carnivore”.
    A Paranoik za co się nie weźmie, musi to zepsuć. Nie inaczej z weganizmem. I nie mam tu na myśli tylko wegańskich zjadaczy białych bułeczek z kotlecikami sojowymi. Część „wegan” to ortorektycy, którzy jedzą może i „zdrowo”, ale ich podejście do jedzenia i dziwne eliminacje ważnych produktów sprawiają , że nie jest to dieta racjonalna. Jak bowiem uznać za racjonalny witarianizm, w którym podstawą są suszone daktyle i unikanie jak ognia zielska. To są zaburzenia odżywiania. Ortorektycy muszą sobie wybrać jakąś metkę i w czasach największej mody na weganizm, taką wybrali. Dziś szybko skaczą na inną stokroć głupszą „carnivore”. I co śmieszne, wcześniej na swoich guru dobrali sobie mało wiarygodnych ludzi pokroju Rawvana, która robiła ich w konia. Ja tej postaci nie znałem, dopóki nie zrobiło się głośno o podjadaniu przez nią ryby. Jak zerknąłem, to faktycznie wygląda na hipokrytkę . Wcześniej wielu „wegan” z You Tube mnie drażniło. Teraz wiem dlaczego. Możliwe że jako muzyk medytacyjny mogę lepiej przenikać w daną osobę . Dlatego ostrzegam was przed CathZPP. Filmiki polemiczne z weganizmem nagrał przykładowo Mateusz Ostręga, bardzo kulturalnie podał merytoryczne argumenty i w porządku[opisałem te argumenty jako błędne na veghouse.pl]. Są też inni, którzy podają swoje uwagi anty wegańskie. Znamy je od lat i polemizujemy. Ale CathZPP i niejaki „Keksu” to nie jest nawet rynsztok dietetyczny. To trzeba wytępić jak dżumę i cholerę . Bo skończy się na wyzwiskach, obelgach i preparowaniu kłamstw. Doszło już do takiej paranoi, że jak weganin nagrywał filmik bez odpowiedniego światła, musiał się tłumaczyć że nie jest blady z powodu weganizmu. Rzekomo wszyscy weganie są siwi i się farbują . Podjadają rybę , pierdzą , są wychudzeni. Takie projekcje są nakładane na mięsożerców, którzy już inaczej na wegan patrzeć nie potrafią . Gałki oczne tak się ustawiają uprzedzonym mięsożercom, że widzą tylko to co chcą zobaczyć. Weganin = brzydki, chudy, siwy, pierdzący itd.
    CathZPP powiedziała: „[FullyRawKristina ] ma ponoć 30 lat, a wygląda na 55[lat](…)wygląda po prostu jak no, przepraszam bardzo, jak ale stara baba(…)ona po prostu się farbuje i ona po prostu na 99% ma siwe włosy, dlatego że przy takim procesie starzenia i przy takiej diecie po prostu włosy robią się siwe(…)stare za przeproszeniem dziady i baby tak wyglądają jak też niezdrowo jadły(…) choćbyśmy się zesrali, na diecie wegańskiej po prostu nie dostarczamy składników odżywczych, które są odpowiedzialne za dobry wygląd(…)zmarszczki na czole, co to jest, to wygląda jak u 50 nie 50, 60-70 letniej osoby coś takiego(…)szkliste oczy, to jest coś co widać u staruszków, zauważyliście to ona ma… nie wiem jak to określić, szkliste oczy”; „obserwuję u wszystkich frutarian te same zachowania paranoiczne, co wytłumaczyć można niemalże całkowitym brakiem tłuszczy nasyconych i gigantyczną ilością cukru w diecie. Podobnie zachowują się raw-weganie”; „[na weganizmie]nie dostarczasz czegoś = Twój organizm zaczyna funkcjonować inaczej. Wg moich obserwacji wegan – źle, lub bardzo źle”[koniec]

    Czy tacy jesteśmy?

    Chyba nie i tu podaję listę wegan[może Asia zna niektórych jako oszustów, nie wiem]
    https://vegvisits.com/blog/anyone-can-be-vegan

    Moc autosugestii jest nieograniczona i jeśli ktoś jak depresyjna CathZPP potrafi psycho manipulować widzem to

    1) nabierze paranoików i ortorektyków wegańskich podatnych na hipnozę[nie mających samodzielności mentalnej i szukających raz za razem „guru”{np Rawvana} i po jakimś czasie nudzących się i dalej szukających nowinek{np CathZPP}]

    2) CathZPP podburzy całą masę mięsożernych nieuków do zajadłej dyskryminacji mniejszości[1%] wegańskiej w Polsce[a my tu nie mamy żadnej opieki, bo władza sprzyja lobby odzwierzęcemu i szkółki szczują na nas].

    3)CathZPP doprowadzi do kontr ataku wegan takich jak ja i prędzej czy później zostanie stłamszona, a wraz z nią jej pomagierzy i nie będzie litości, dla tych którzy tej litości nie mieli.

    Widzę że CathZPP i Magda z „detox klucz do zdrowia” są w dobrej komitywie. Nie dziwi mnie to.
    Madzia jako „pielęgniarka” nauczona jest, że bez tabletek nie ma zdrowia. Głosiła że wegańskie omega 3 jest do niczego, a jutro się dowie od CathZPP że również witamina „A”, wapń, żelazo, białko, cynk i wszystko z roślin jest nieprzyswajalne i w swej wielkiej torbie będzie zwozić z USA do Polski cały zestaw tabletek dla „schorowanych” wegan[którzy w ogóle jeść nie będą musieli, bo po co, tylko łykać 100 tableteczek dziennie], po czym uzna że i to nic, trzeba dożylnie wstrzykiwać wszystko i z wielką strzykawką podczas spotkań, będzie podawać to co niezbędne[żart]. Bez omega3 ja i Asia byśmy szybko padli, a ja oświadczam, że spożywam tylko roślinne ALA i od listopada 2018 roku trochę kelpu dla jodu[2 tabletki na 4 dni].I ja żadnych alg. Jest to zgodne z oświadczeniami najważniejszych stowarzyszeń dietetycznych z USA, Kanady, Anglii i Włoch. ALA wystarcza i kto głosi inaczej, sieje dezinformację . I opiera się chyba na „badaniach” sponsorowanych przez firmy farmaceutyczne. „B12” to brud i jelita dziś zniszczone i uważam że rozsądna suplementacja ma uzasadnienie. Podobnie przy niedoborze słońca, witamina/hormon „D”. I jod, gdy nie jemy żywności z gleb bogatych w mikroelementy takie jakie jod. Omega3 można podawać z mikro-alg w przypadkach szczególnych jak cukrzyca. Inne witaminy i mikroelementy jak u mięsożerców, którzy mają na przykład chroniczne niedobory B12, D, C, E, K, błonnika, potasu, wapnia, żelaza, jodu.
    Dziś może jest modne trzymać z „carnivore”, ale jutro może się to okazać powodem do największego wstydu i osoby to robiące, będą musiały „zejść ze sceny”, a na ich miejsce przyjdą nowi, lepsi i nieskompromitowani , którzy pomogą nam wszystkim robić „weganizm dobrze”. Czekam na nich.
    Może jestem małym szują , ale mam argumenty.
    Trochę jak ten serialowy wiedźmin , ścigam każdego kto obraził Juszes i mą koleżankę Agę ,Karolinę i innych.

  51. Eryk 12 kwietnia 2019 at 10:48 Reply

    No ja scignąłem ta palmę za to jak odnosiła się wobec Agi, nie wytrzymałem i napisałem jej parę słów prawdy, lecz czy ona to zrozumie? Nie wiadomo… Poza tym żaden ze mnie mistyk i to co pisze skierowane jest do tych który naprawdę pragną być zdrowi i żyć tak jak jest każdemu dane- w zgodzie z naturą, w zgodzie z samym sobą. Grzegorzu cenię Cię za obszerne wypowiedzi jednak uważam że Ty także za bardzo wszystko sobie komplikujesz ogromem informacji zamiast ubierać wszystko w jedną prostą całość. Darujmy sobie zaprzątanie głowy witaminami oraz innymi elementami występującymi w żywności bo one nawet nie są istotne. Zajmijmy się energią, po prostu , bo bez tego nie ma życia. Wszystko jest po prostu energią. Jej powinniśmy sobie dostarczać a nie magnezu, żelaza, witamin A, K, C, D itd…. Zobacz w świat zwierzat, one nie skomplikowały sobie życia jak my i nie liczą kalorii ani nie patrzą nie myśłą o witaminach itd… one instynktownie szukają energii ! Na tym się powinien każdy skupić zwłaszcza ten co przeprowadza post albo je surowo. Jedyną energią życia dla nas przeznaczoną do rozwoju i występująca w jedzeniu jest energia z CUKRU GRONOWEGO OWOCÓW(ale tylko tych występujących naturalnie podkreślam wyraźnie by nikt nie wpadł w pułapkę). Stąd dziecko pragnie słodkiego rozumiesz???? Wszyscy tak naprawde pragną słodyczy! Tej właśnie energii miłości która jest w otaczającym nas świecie i przestrzeni subtelnie ukryta 😉 Owszem piszę to na podstawie własnych przemyśleń poprzez kilkuletnie posiłkowanie się przeróżnymi masami informacji i ubierania wszystko w całośc w umyśle. Ale co do tego o czym pisze nie mam żadnych wątpliwości. Nie wiem i nie rozumiem jeszcze wszystkich szczegółów ale co jakiś czas przychodzi mi coś nowego na myśl… Jeszcze wiele przed nami, przede mną… Darujmy też sobie wszelkie badania naukowe i całą NAUKĘ, bo ona nigdy nie udowodni jednego najważniejszego- MIŁOŚCI, wszak miłości udowodnić się nie da hehe 😉 Prawda? Prawda- jej także się nie udowodnij, stąd daremne starania naukowe ludzkości która coraz bardziej pogrąża się w zatraceniu. Ja nie mam zamiaru ze wszystkimi podążać w przepaść.

  52. Eryk 12 kwietnia 2019 at 10:52 Reply

    Tak poza tym- Nie przypadkiem zwykło się mówić „Ale Ty słodka jesteś” :), Albo „Ale Ty słodziutki jesteś” 🙂 ha ! Ludzie mają nieświadomie zakorzenioną prawde w sobie! SŁODKOŚĆ to właśnie MIŁOŚĆ ! KUMACIE ? 🙂 Wszystko jest takie proste. Miłość-OWOC-CUKIER GRONOWY- to lekarstwo. Matka Natura Miłością chce nas oczyścić. Nie inaczej 😉 Trzeba wytrwać do końca w tej miłośći i wtedy czeka człowieka nagroda najpiekniejsza w życiu!

  53. Grzegorz P 12 kwietnia 2019 at 16:56 Reply

    Eryku, oczywiście że ludzie kiedyś nie znali witamin i mikroelementów i żyli, ta wiedza niezbędna nie jest dla średnio zdrowych ludzi mających dostęp do dobrej jakości roślin. Ale dla różnych trudnych przypadków może się przydać. A dokładna analiza wegańskich „niedoborów”, to odpowiedź na zarzuty. A wiadomo że mięsożercy mają więcej niedoborów i nadmiarów niż weganie/witarianie nisko przetworzeni jak Asia czy ja.

    #####CathZPP leczyła się klinicznie na najcięższy typ depresji i dlatego ma zdolności psychopatyczne#### wolę to wyjaśnić by ktoś nie tworzył dziwnych nadinterpretacji mojego skrótu myślowego jako streszczenie tego co pisałem na veghouse.
    Chodzi o to, że ludzie mający tendencje dewiacyjne psychicznie zaburzone, pozwalające im między innymi manipulować innymi, w ramach „wahadła” wpadają potem w silne stany depresyjne i czasem są leczeni klinicznie . Czyli nie chodziło mi o to, że leczenie kliniczne wywołuje zdolności psychopatyczne i nie miałem też na myśli sztywnej definicji psychopatii, skoro termin ten ma wiele znaczeń i różnie jest interpretowany.
    O kłopotach psychicznych świadczy fakt wielu nieścisłości w wypowiedziach CathZPP, co nie jest normalne. Twierdziła, że by dostarczyć sobie omega z siemienia, trzeba tego jeść wiadrami, a wystarczy dla sztywnej normy 20 gram. I takich bzdur można podać setki[szkoda czasu czytelnika].
    Osoba empatyczna nie będzie chciała wybijać się chamstwem na You Tube, dając innym przykład łatwego sposobu na karierę[jak w jedną chwilę stać się gwiazdą na You Tube podbijając subskrypcje] i robić to jeszcze na plecach Agi In America, która miała wykrytego guza mózgu i osłabiona głodówką musiała się szarpać z ludźmi podburzonymi przez CathZPP[piszę to bo nie każdy wie jak to było]. Ludzie podpuszczeni przez CathZPP atakowali Agę za to że karmi dzieci od urodzenia tylko owocami, co jest kłamstwem, bo podawała mleko kupionej matki ludzkiej. Widzieli ją brzydszą niż była. I tym podobne.
    To są kulisy sławy CathZPP.

    Czy mamy uznać za dopuszczalne, by chamstwem się wybijać kosztem ludzi chorych słabych?

    Juszes, ja i setki innych oburzonych ludzi protestuje. To nie są nasze fanaberie, ale fakty. To że CathZPP odraża ludzi, to wiadomo[nazywają ją Gargamelem].To że wygląda gorzej od wegan których obraża, też się mówi.

    Fakt jest taki, że przed atakiem na wegan nie była prawie znana na You Tube, a gdy zaczęła nagrywać skandaliczne filmiki pełne półprawd i wyzwisk[od debili, pop*****nych] ściągnęła sobie „śmietankę” z Internetu i zyskała rozgłos. Nawet gdyby teraz zmieniła ton , to nie zmieni to tego, jaki dała przykład innym ludziom , chcącym się „wybić” na You Tube. Że coś takiego się opłaca, jest się bezkarnym, „róbcie tak a zyskacie oglądalność” i potem macie wpływy z reklam i nielegalnej kryptoreklamy, oraz jak CathZPP zwiększycie szanse na sprzedaż ebooków, konsultacji i sprzedaży płatnych filmików.

    Myślę że Asia zrażona internetową obłudę wegańską [ i słusznie, bo hipokryzję trzeba tępić], myślała że znalazła kogoś kto wegańską obłudę obnaża, ale to pomyłka. Bo CathZPP wybijała się tylko chamstwem[dla zarobku i promocji „carnivore”] i nie piętnuje obłudy, ale tworzy omamy na temat wegan, co tylko zaszkodzi wszystkim uczciwym ludziom stosującym dietę roślinną , w tym Asi i jej dzieciom[ja myślę też o nich].
    Zresztą to opisałem na veghouse i nie będę tego kopiować.
    https://veghouse.pl/dieta/dieta-karniwora/

  54. Eryk 12 kwietnia 2019 at 18:01 Reply

    Ogólnie zgadzam się z Tobą 😉 Zwłaszcza jeśli chodzi o Palmę… Ona działa na mnie wręcz obrzydliwie…. Bije od niej tak negatywna energia że szok. A w swym życiu żadnego uczciwego postu nie doświadczyła więc o czym tu my piszemy heh… Żadnego doświadczenia nie ma.

  55. Eryk 14 kwietnia 2019 at 08:05 Reply

    Na you tube pojawił się także niejaki „keksu” który poziomem jest kompatybilny z Kasią(ZPP), widać świetnie im idzie dykryminacja niektórych :/ Obydwoje nie mają bladego pojęcia o funkcjonowaniu ludzkiego organizmu to ich łączy. Ten keksu UWAGA, nawet robił post o rosole… Niech Dobry Bóg uchowa to co napisałem…- „post” o „rosole” :/ Katastrofa.

  56. Grzegorz P 14 kwietnia 2019 at 15:13 Reply

    Asiu wysłałem Ci pliki przez wetransfer[mp3/PDF/fotki] i masz adres w mailu, ale tam tylko tydzień można pobrać i kasują i trochę długo trwa pobieranie.

    Eryku już 2 lata się znamy i polemizujemy.
    Więc mam pewne przemyślenia. Popraw mnie jeśli się mylę i potraktuj moje uwagi jak pytania.
    Piszesz że doznałeś tak mocnego doświadczenia że za bardzo głodziłeś się i zamknięto Cię w szpitalu[nie chodziło o depresję]. Ale mistyka rozsądna nie doprowadza do tak agresywnej formy oczyszczenia. Ludzie którzy Cię posłuchają i wejdą w ten proces, najczęściej się wykończą trafią jak ich nauczyciel do szpitala i zawiedzeni polecą do CathZPP szczuć na weganizm, co tylko pogorszy sytuację wegan i witarian.
    Co jest jeszcze nierozsądne w Twej mistyce żywieniowej?
    Mówisz by jeść tylko nie marketowe rośliny jabłka z działek i lasów i wodę z rzeki. Teraz załóżmy że wszyscy Cię posłuchają i wtedy 1 764 615 mieszkańców Warszawy zaczyna penetrować pobliskie działki w poszukiwaniu jabłek. Ile z nich je znajdzie? Myślę że nie więcej niż 20 000. Reszta ludzi skazana jest na głód, lub „mniejsze zło” olej słonecznikowy z gigantycznymi ilościami omega 6. Mnie nie interesuje jak topi się olej rzepakowy, skoro kupuję tłoczony na zimno i nie podgrzewam go, tylko piję łyżeczką z butelki podczas posiłku.

    Potem Warszawiacy musieliby latać z wiadrami nad Wisłę i pić tą nie za czystą wodę a zimą robić przeręble i jakoś wydobywać tą wodę[powrót do „epoki kamienia łupanego”] .
    U mnie w mieście jest tak dobra woda że nie trzeba jej chlorować i płynie w rurach prawie taka sama jak ze źródła i piłem ją na surowo kilka miesięcy i nic się nie wydarzyło. Potem w marcu 2018 roku pogorszyła się jakość, dostałem biegunki i dalej piję gotowaną . Jabłka też mam z pod lasu i ogrodu i nie widzę tak szalonej różnicy jak Ty to opisujesz.
    Swoją mistykę opierasz na biblii, czyli księdze w której Iesus jadł baranka na paschę i podawał do jedzenia ryby a kapłani żydowscy podczas narodzin Iesusa dostali ofiarę z zwierząt i Iesusowi nie przeszkadzało że w świątyni podczas świąt płynęła rzeka krwi[to była dosłownie rzeźnia].
    Dużo piszesz, a po chwili stwierdzasz że pisanie nie wiele daje, bo potrzebny jest osobisty kontakt. Czyli może stwórz bloga, pokaż filmiki, audio i pokaż się na spotkaniach.
    Bo ja nie wiem kim jesteś. Ja np nie opisuję prawie siebie, ale badania, artykuły itd i ogólne wnioski. A moje opisy starczą dla jakiś wniosków.
    Jak pisałem, kierunek, jakim podążasz jest dobry, ale to trzeba rozwijać , poprawiać by osiągać doskonałość. A u Ciebie te dwa lata zleciały i to samo słyszę .
    Co byś zrobił, jakbyś dowiedział się że ktoś zaczął się „oczyszczać”, jeść tylko znalezione jabłka i pić wodę z rzeki i trafił do szpitala?
    W sumie po każdym poradnictwie ktoś może trafić do szpitala ,bo to zależy dużo od słuchacza co robi i jak. Ale jednak są porady jak te od CathZPP, które idealnie pomagają dostać się na tamten świat. Może Twoje mniej, ale czasem ktoś może się zapędzić na swoją odpowiedzialność. Ale nie wiem.

    ####pojawił się także niejaki „keksu”#### Eryku też o nim wspomniałem wcześniej. To kabaret wyższego rzędu, klon CathZPP, czyli co pisałem , że ona dała innym pomysł na wybicie się chamstwem i nienawiścią do mniejszości na You Tube. I oto jej marna kopia „keksu”. Ja tego nie oglądam, bo szkoda czasu. Nic nie wie ta postać o weganizmie. Liczy na subskrypcje i wyświetlenia.
    „Ładna” głodówka na kwasotwórczym rosole[śmierdzącym przy gotowaniu] wypełnionym niebezpiecznymi purynami powodującym między innymi dnę moczanową [ a rosół na kościach to często kumulacja zanieczyszczeń i toksyn]. Ale co się im dziwisz Eryku, jak niewielkie mają pole manewru na „carnivore” i jeszcze może im pozostaje głodówka na flakach czy zwierzęcej krwi.
    Pozdrawiam

  57. Eryk 14 kwietnia 2019 at 16:18 Reply

    Małe sa szanse na masową zmianę ludzkości w kierunku własciwego odzywiania więc spokojnie nie masz co obawiac się o braki żywności dla nich bądź wody. Widzisz duzo bym musiał tu tłumaczyć ale ogranicze się do konkretów i ogólnych stwierdzeń wybacz… Musisz zrozumieć jedną rzecz- nie żyjemy w ogóle z jakiegokolwiek materialnego jedzenia które spożywamy. Trudno uwierzyc nie? Ale tak właśnie jest… Człowiek jedząc materialne jedzenie w ciągu życia zmusza jedynie organizm do gromadzenia odpadów (w ogóle organizm ich nie usuwa) i ciągłej pracy jelit i nie tylko. Rozwijanie się nasze jest tak naprawdę prymitywne jeśli porównać ludzi pierwotnych, którzy jestem pewny że byli od nas potęzniejsi o niebo. Myślisz że zabrakło by owoców gdyby teraz każdy na świecie zechciał iśc w kierunku oczyszczania i prawdziwego zdrowia? Skąd że ! Natura ma wystarczająco na ludzkie potrzeby do podarowania, ale nie wystarczająco wiele na zachłanność i marnotrawstwo innych pamiętaj. My nie potrzebujemy opychac się owocami, naprawdę wystarczyłaby dosłownie garstka;) Tak naprawdę to na czym powinien się człowiek skupić to najpierw na wzmocnieniu sił witalnych poprzez kontakt z otwartą przestrzenią. Woda w wiśle(nie tylko ona) o której wspominasz zapewniam Cię że oczyściła by się z czasem w skutek podązania ludzkości w Dobrym kierunku, upadł by przemysł który swymi gałęziami zanieczyszcza środowisko a w konsekwencji wodę, no ale to człowiek jest za wszystko odpowiedzialny… Ludzie przestaliby wyrzucać smieci, nie były by potrzebne wysypiska np. itd itd… mógłbym wymieniac a wymieniać zmiany które nastapiłyby niczym reakcja łańcuchowa. No! Ale tu oczywiście najwazniejsze by było racjonalne postępowanie ze sobą jeśli chodzi o proces oczyszczenia. Ja bardzo uważam na słowa które piszę pamiętaj, nie radzę nikomu właśnie np. objadac się owocami dla kCal i warzywami oraz innymi rzeczami tylko przeciwnie- radze jeść mało bo już na sobie sprawidziłem jakie to niesie korzysci o których pisał właśnie Ehret. I zrozumiałem dzięki temu jedno- Nie żyjemy z tego jedzenia które je każdy z nas od dziecka a to oznacza jedno… Poza tym czy ja komuś kiedykolwiek radziłem pić wodę ze stawu bądź rzeki??? NIE. Ja radziłęm by było do źródło naturalne a to kto jakie źródło wybierze to już jego wybór zależny od miejsca w jakim się znajduje proste. Ja np. piję wodę z jeziora, ale aktualnie piję tymczasowo z butelki zwykłej (patrze by miała jak najmniej minerałów które są balastem) bo wiem że teraz jakbym miał przy gotowanym pić naturalną wodę z jeziora to to jest bez sensu bo tylko bym obciążał organizm- ta woda konsekwentnie poruszałaby wszystko co szkodliwe w jedzeniu(sprawdziłem na sobie). Tak więc nie radziłbym tak szczerze mówiąc od razu rzucac się na taką wodę(może jedynie na jakiś czas by sprawdzić i doswiadczyć czegoś) komukolwiek kto je byle jak tylko najpierw przygotować się etapami do czerpania korzyści z takiej wody czyli energii. Czyli krok po kroku zmieniac swoje nawyki żywieniowe w kierunku roslinnym, no i kierować się przy tym wszystkim prostotą a nie mieszankami. Jak szybko można to zrobić? To zależy jak kto zdeterminowany i pewny siebie jest. Grunt by się nie bac i postępować racjonalnie. Odpuścić tez bym radził intensywny wysiłek fizyczny i pracę jesli wymaga dużego wysiłku niestety- to ważne. trzeba odpuścić by organizm skupił się na jednym wpierw- na oczyszczeniu. Gdy będzie np. jakiś witarianin podejmowac duży wysiłek fizyczny mając spory bagaż śluzu (zwłaszcza wilgotnego) w sobie to w tym momencie za sprawą intensywnego krązenia krwi wokół jelita będą się dostawać do organizmu w zdecydowanie więszej ilości szkodliwe substancje a na to organizm naturalnie nie będzie gotowy na tak duże obciązenie, co w tym momencie będzie czynić? No będzie potrzebować coraz większej energii prawda? I w tym momencie jako że energia zawarta jest w płynach to będzie on zaciągać energię czyli płyny z różnych partii ciała co objawi się czym? WYCHUDZENIEM właśnie. . . Ale tak czy siak zły wygląd jest nieunikniony podczas prawdziwego detoksu, grunt by zachowac energię życiową- to najważniejsze. Także nei skupiajmy się na wyglądzie tak bardzo jak na zachowaniu sił życiowych o których także pisał Ehret.
    I tak na koniec jeszcze kilka słów Ehreta co do tego co napisałeś… On co nieco przewidział widzisz;)

    „Co będzie z bydłem? Co czeka rzeźników i piwowarów? Nawet piekarze upadną! To oczyszczanie i odmładzanie spowoduje katastrofy na giełdzie! Wielu z moich czytelników porusza takie kwestie.
    Proszę się zrelaksować. Te obawy są całkowicie bezzasadne. Nawet gdyby całe społeczeństwo przeszłoby przez proces detoksykacji, przejście działoby się tak powoli, że żadna firma nie musiałaby się zamknąć. Takie transformacje zajmą wiele lat i prawdę mówiąc, nie wierzę w możliwości, realistycznej i wszechstronnej zbiorowej zmiany. Nie będzie Raj odzyskany na planecie ziemi. Wszystkie podmioty polityczne, na tym świecie są wynikiem walki, kontrowersji i konsumpcji. Są one oparte na sprzecznych polaryzacjach, które znajdą drogę do destrukcji nawet, jeśli wszyscy jedlibyśmy tylko owoce i chodzili nago. Mimo, że moje nauczanie o zdrowym stylu życia powinno stać się znacząco popularne, ogólna odporność na zmiany powoduje bardzo powolny proces transformacji w gospodarce podaży i popytu, w wyniku adaptacji harmonijnie się samo regulując. Pomysł Edenu całej ludzkości pozostanie niewykonalny. Tylko nieliczni będą mieli okazje i szczęście żyć w cieniu drzew owocowych i żyć na ich utrzymaniu. Ignorancja, brak dyscypliny, brak wiary będzie prowadzić większość ludzi w obozie przeciwników moich lekcji jeszcze przez długi czas.”

    „W Egipcie spotkałem się z przedstawicielami rasy niezwykle wytrzymałej i trwałej, która żyła głównie na ubogiej diecie wegetariańskiej, z dwóch przypuszczalnych złych nawyków, palenia i picia mocnej kawy, ale nie znaleźliśmy osoby, nerwowej lub zatrutej. Zobacz, jak mało rodzajów żywności, jak mało jedli, okazuje się, że były to te same potrawy, które spożywali ich przodkowie, daje to wyobrażenie o najwyższej świadomości starożytnej cywilizacji egipskiej. W Palestynie, pozostaliśmy kilka miesięcy, studiując historię dawnych lokalnych zwyczajów, w związku, z czym moja koncepcja prawdziwego znaczenia Ewangelii Starego Testamentu została radykalnie zmieniona. Dowiedziałem się, że życie i nauczanie Chrystusa miały wpływ na prawa natury, teraz dobrze znane, które przyniosły mu inteligencję i lepsze zdrowie, ale kiedy zostały zapisane około 150 lat później, nastąpiły zmiany, barwione w orientalne formy wyrazu, metafor i niekompletnej wiedzy o zjawiskach przyrodniczych, słowa zostały zmienione. ”
    Tak więc to nie jest tak że ja dosłownie czytam biblię Grzegorz… Absolutnie. Ja próbuję ją odgadnąć gdyż jest niejako zaszyfrowana, to jest naprawdę niełatwe…

  58. Grzegorz P 14 kwietnia 2019 at 17:08 Reply

    ####nie jest tak że ja dosłownie czytam biblię### ja siedziałem nad tą księgą od 1994 roku. Też bawiłem się w nadinterpretacje idealizujące. Ale to upadło. Gdy pozna się to z greki/hebrajskiego i kontekst czasów w których to powstało, to wychodzi że ludzie tamtych czasów tak myśleli na bliskim wschodzie i było to prymitywne. Bo to ludy bojowe, które podbijały bliski wschód mieczem i mordem i nie były nawet w stanie utworzyć kultury innej niż zdziczały patriarchat wyzuty z uczuć wyższych[niektórzy filozofowie greccy byli wegetarianami]. Tak zwana ewangelia esseńczyków to późny apokryf. A sam Iesus na 90% nie istniał[brak poświadczeń w 1 wieku]. Bardziej racjonalne jest idealizowanie bajki o żwirku muchomorku. Świątynia jerozolimska była jedną wielką rzeźnią , to fakty historyczne i nie wykręcisz tego w żaden sposób. A Iesus jak miał być zapowiedzianym przez Żydów „Mesjaszem” musiał wykonać prawa żydowskie.

    Twierdzisz że ludzie nie potrzebują wiele jeść. A właściwie wcale. Ale to uzależnienie rozwijane jest już w brzuchu matki]pępowina istnieje] i potem niemowlę łapczywie rzuca się na mleczko. Są może mistycy potrafiący się wznieść ponad ciało. Ale śmiertelnicy nie mają takiej szansy i uzależnienie od niemowlęctwa nie ustąpi. I wtedy jak będą jeść mało, skończą jak dzieci w Etiopii i ludzie z obozów koncentracyjnych, zachorują i umrą . Poglądy Arnolda Ehreta, który żył w latach 1866 – 1922[56 lat] są trochę przestarzałe i jego długość życia niska. Mnie nie przekonują .Ty niby żyjesz na tym, ale nic o Tobie nie wiem, co i jak to wygląda, skoro zimą mówisz o tym, a nie przestrzegasz[rozdwojenie jaźni]. Usuniesz ten mityczny 19 wieczny śluz Ehreta, a i tak komórki chcą jeść[nie tylko jabłuszko]. Musi nastąpić wstrząs by przeszły na inny tryb życia. Tylko mistyczne procesy to mogą uruchomić, a większość ludzi nie ma wiele z mistyką do czynienia. A Ty głosisz nie w zamkniętej grupie mistyków, ale do zwykłych ludzi[każdy może wejść na ten blog], w tym do młodych ludzi którzy zaczną jeść jabłko dziennie i wylądują w szpitalu . A potem polecą jak przeżyją do CathZPP i innych oszczerców, siać ferment że robili „weganizm idealny” i siadło im zdrowie. Powinieneś mieć tajną grupę dla wtajemniczonych i gotowych na przekaz i bezpośrednio to przekazywać nie w komentarzach. Bo efekty są niezadowalające.
    Mimo wszystko dostarczanie wody rurami ułatwia życie.

  59. Eryk 14 kwietnia 2019 at 17:14 Reply

    Żaden to „mityczny” śluz. Masz białe póksięzyce na paznokciach?

  60. Grzegorz P 15 kwietnia 2019 at 10:13 Reply

    po co z tymi półksiężycami wyskakujesz, jak już ustaliśmy że to nie ma nic do rzeczy. Nie wiem o czym mówisz, przy samym początku wychodzącego paznokcia grubego mam malutki półksiężyc na jednej ręce i jeszcze mniejszy na drugiej. Nie masz dowodów na związek pomiędzy tym a śluzem.
    Mówisz o silnym doznaniu które Cię uczyniło tak się żywiącym, a to jest doświadczenie duchowe. A to trzeba wtedy ocenić, jaki to jest rodzaj duchowości. Czy łączy się biblią księgą mitów, czy jesteś rozluźniony i spokojny. I czy podajesz swoją wiedzę na czas odpowiednim osobom.
    U mnie w skali 1 do 10, daję Ci 3. To dużo, ale mogę dać więcej, jak się uwolnisz od zmyślonego Iesusa i bajek słowiańskich. I dostosujesz nauki do poziomu ludzi, a nie tych że męczysz którzy z brzucha matki przejęli program spożywania pokarmu[pępowina, mleczko] i teraz Ty im mówisz jedno jabłko woda ze źródła czy podobnie i oni nie wyrabiają z tym, bo nic nie złamało ich programu. To jakbyś uczył chodzić po himalajach trzyletnie dzieci. Sam nie stosujesz swoich drakońskich praktyk zimą .Bo jedno jabłko dziennie i wodę z rzeki możesz mieć zimą , skoro mówisz że niewiele potrzeba. Ja uznaję inedię za fakt, mimo że wielu kłamało w tej sprawie, ale u Ciebie nie ma i inedii i racjonalnej diety. Są tylko poglądy dość nerwowo przekazywane za pomocą 100 wykrzykników i pytajników.
    Chyba mam prawo do obaw, skoro nie pokazałeś nam nawet fotki czy filmiku z Tobą .
    Wiesz że teraz CathZPP przeszukuje internet by szukać „ex wegan” i dziwaków wegańskich i Ty nie możesz jej dostarczać argumentów przeciwko nam wszystkim. Choć w jej przypadku to „przyganiał kocioł garncowi”, skoro jej dieta i to co mówi zahacza o zwykły obłęd i dbanie o interesy przemysłów odzwierzęcych.
    Odpowiedz mi na wszystkie pytania, co Ci zadałem wcześniej, w tym o tworzenie nadinterpretacji biblii ociekającej krwią zwierząt.
    O półksiężycach nie mówmy za dużo. Dietetyka z 19 wieku wymyślona przez jakiegoś doktorka, to dla mnie ciemnogród.

  61. Eryk 15 kwietnia 2019 at 12:41 Reply

    Kompletnie jednak nie rozumiesz tego co piszę. Przykro mi. Żadnych „dowodów” nikt Ci nigdy nie przedstawi na tym świecie co do prawdy o człowieku i otaczającym go świecie. Zapomnij Grzegorz. Tak, jestem pewny że ma to związek ze śuzem wiesz dlaczego? Bo sprawdziłem na sobie. Czy t za mało bym był pewny? Możesz tak sądzić jeśli chcesz. Nasze ciało jest na tyle wspaniałomyślne że daje nam przeróżne znaki tego co dzieje się wewnątrz ciała, jednak trzeba nam się tego nauczyć, by umieć odczytać. Ty nie masz pojęcia o tym jakie miałem doznania, nie sposób bym to przekazał słowami zapewniam Cię. Ale nawet jeśi ktoś nie ma półksiężyców to nie wszystko bo w „grę” wchodzi jeszcze ogrom zanieczyszczeń zewnętrznych partiach ciała. Obserwowałem już wielu ludzi i co wywnioskowałem?Że ogólnie osoby z małymi obłoczkami bądź silniej przeźroczystymi są bardziej wyniszczone na zewnątrz. Spójrz na malutkie dzieci Grzesiu, pooglądaj ich paznokietki (niemowlaki) zobacz że nie mają ich w ogole i wyciągni prosty racjonalny wniosek dlaczego potem rosną te półksiężyce 😉 A dzieci już traca witalnośc i stają się często leniwe 😉 Jak zwykle proste myślenie i nie komplikuj. Ehret co prawda nie wspominał w żadnym raczej źródle o półksięzycach ale śmiem twierdzić, że wiedział o ich istocie, zdązył do tego dojśc w swym skróconym z czyjejś złej ręki życiu… Miałem fb niedawno ale usunąłem. Jednak cóż Ci po moich zdjęciach? Cóż Ci po jakichkolwiek „dowodach” ? Spójrz taki ehret nie miał jakiegokolwiek wzorca i w ogóle ludzie żyjący w jego czasach i wcześniejszych nie mieli czegos takiego jak internet a mimo to SAMODZIELNIE kierowali się głęboką wiara i samomyśleniem ! Ja także wzorca nie miałem i nie mam, nie będę miec! Ale wystarczyło że w moim zyciu raz wpadł mi 10-stronicowy artykuł z Arnoldem Ehretem i to mi wystarczyło by umysł otworzył mi się jak nigdy dotąd. Sprawdziłem na sobie co ten człowiek rozumiesz? Więc ja nie mam żadnych wątpliwości. Ty też chcesz się przekonać co do słuszności tego o czym pisał? Spróbuj zatem, włóż w życie działanie, odpowiednie działanie według tego co ten człowiek zalecał. Ale czytaj uwaznie jego słowa by nie wpaść w tarapaty. a nie zawiedziesz się jeśli starczy Ci wytrwałości. Ja po prostu po tym chwilowym błysku kilka lat temu (gdy byłem wycienczony totalnie) gdy ostatnie strzepy śluzu zeszły w dół pewnego słonecznego dnia( a wraz z tym błyskiem witalnym rozmyły się mi ostatnie fragmenty półksięzyców w chwilę dosłownie), poczułem się tak że trudno to opisać… małe dzieci tak się nie czują uwazam. To błogi wręcz stan lekkości o jakiej Ci się nie śniło zapewniam. Spróbuj, a być może się przekonasz… Bo jeszcze nie poczułeś co to znaczy czuć że ma się ciało ale nie czuć jego ciężaru. Powodzenia.

  62. Grzegorz P 15 kwietnia 2019 at 16:55 Reply

    Teraz już wiem że bredzisz. Ja mistyką zajmuję się od 1994 roku i wątpię byś ty więcej wiedział i doświadczył w tym temacie. Doznania kogoś kto się wyniszczył „usuwaniem śluzu” można uznać za obłęd[ „byłem wycienczony totalnie”]. A potem złączył się z biblią księgą mitów o tym że bożek potrzebuje ofiar ze zwierząt i ofiary z człowieka wysyłając go na słup[krzyż], ale Eryk twierdzi że to księga wegańska.
    Ty głosisz teorie wyssane z palca, na podstawie 19 wiecznej dietetyki i swoich omamów- skutków zagłodzenia mózgu. Ja też używając 1000 wykrzykników mogę twierdzić że symptomem destrukcji jelit są ciemne włosy i dopiero jak osiwieją , to ma się uzdrowione jelita. A jak ktoś zapyta o dowody, to powiem że dowodów nie ma, jestem ja, który sam ma ciemne włosy i trzeba mnie słuchać bo i w biblii pisze coś o włosach a ja to tak zinterpretuję by dopasować do mojej „objawionej prawdy” o włosach i jelitach.
    ####paznokietki (niemowlaki)#### ale nie jedzą jabłek tylko piją „śluzo twórcze” mleko i wątpię byś zrobił dokładne badanie paznokci niemowląt.
    ####Jednak cóż Ci po moich zdjęciach?### by zobaczyć obłudnika który co innego mówi[jabłko i woda z rzeki] a co innego robi[gotowane i woda butelkowa] i przyjrzeć się czy nie wygląda fatalnie mimo iż nie ma, czy ma półksiężyce.
    ###Spójrz taki ehret### a ni ja ani ty nic nie wiesz o kolesiu który żył w 19 wieku. Uroiłeś sobie jego życiorys, na podstawie skąpych zapisków. By wiedzieć coś więcej o kimś, trzeba z nim pożyć. Moim nauczycielem nie będzie doktorek który żył mniej niż 60 lat i głupoty wygadywał. Twoim też nie jest, tylko sobie bajeczkę o nim wytworzyłeś w chorej główce.
    ####Spróbuj zatem, włóż w życie działanie, odpowiednie działanie według tego co ten człowiek zalecał.### po co mi Ehret , skoro na You Tube działa 1000 podobnych znachorów i podobnych do ciebie i każdy bredzi co innego. Jakbym miał testować na sobie hipotezy każdego z nich[np „carnivore” od CathZPP], to nie miał bym czasu na rzeczy ważniejsze niż jedzenie. Bo twoja duchowość zatrzymała się na materii, jedzeniu[nie jedzeniu], a twoim demonem jest śluz.
    ####jeśli starczy Ci wytrwałości#### tobie nie starczyło i się chyba zawiodłeś , skoro zimą jesz jakieś syfy.
    ####błogi wręcz stan lekkości(…)co to znaczy czuć że ma się ciało ale nie czuć jego ciężaru#### znaczy to, że jeśli ktoś doprowadzi się do śmierci, będzie mieć taki błogi stan. Jesteś głosicielem samobójstwa jako najwyższego doznania. Czyli za twoim usuwaniem śluzu kryje się zagłodzenie, za wodą z rzeki zatrucie organizmu, by zabić siebie i doznać świata po śmierci. Pomyliłeś blogi, szukaj dla wyznawców kamikadze. Myślę że łatwiej by ci było doświadczyć tej błogości, jakbyś zamienił jabłko na smalec czy wątróbkę[jak CathZPP], bo wtedy nie robisz na konto weganizmu i nie ośmieszasz nas publicznie, a przy okazji pogrążysz swym świadectwem „carnivore”[tego potrzebujemy].
    Nie wiem jak to robisz, ale potrafisz napisać tyle słów i żadnej treści. Mentalnie i mistycznie jesteś zerem. Wpadłeś w obłęd i go narzucasz. I to nerwowo, za pomocą 1000 wykrzykników. Po 2 latach cierpliwości straciłem ją do ciebie. Ja bym Cię zablokował.
    Bo ktoś to zacznie naśladować i będą kłopoty z tego. A Asia będzie się tłumaczyć, dlaczego Cię nie wywaliła. Ważniejsze jest dobro innych, niż możliwość wypisywania bzdur przez kogoś , kto się nie uczy, a tylko ponad 2 lata wygaduje swoje urojenia jako prawdę jedyną i stara się za wszelką cenę zwieść innych do swej jedzeniowej religii prowadzącej do samobójstwa.
    Albo napisz coś nowego, albo nie powtarzaj tego cośmy słyszeli już 1000 razy, a co nie ma żadnej ważnej treści. Nie jesteś mistykiem, bo nie szanujesz czasu czytelnika, nie szanujesz nikogo i prowadzisz ludzi do samozagłady.

  63. Eryk 15 kwietnia 2019 at 19:18 Reply

    Przegiąłeś teraz kolego. Nie pozwolę sobie na przekręcanie mojego przekazu, np.-„A potem złączył się z biblią księgą mitów o tym że bożek potrzebuje ofiar ze zwierząt i ofiary z człowieka wysyłając go na słup[krzyż], ale Eryk twierdzi że to księga wegańska.” -Eryk niczego takiego nie stwierdził. W ogóle nie potrafisz myśleć prosto i sensownie, wolisz za to komplikacje w postaci dowodów naukowych i czegokolwiek „udowodnionego”. Nigdy do niczego nie dojdziesz w ten sposób z jednego prostego powodu- Natura jest bardzo prosta, ja także pisze prosto i na temat. Bywaj zatem…

  64. Grzegorz P 15 kwietnia 2019 at 20:55 Reply

    To ty przekręcasz. Biblię podawałeś jako weganin, a jest ona sprzeczna z weganizmem. Bezpośrednio nie powiedziałeś tego, ale pośrednio twoje twierdzenia o to zahaczały, skoro opierasz się na biblii[czytam biblię(…){która}jest niejako zaszyfrowana], a ona przeczy temu co piszesz. Ty trzymasz się doktorka Ehreta , który też tworzył teorie „naukowe” w 19 i 20 wieku. A że są to teorie błędne, to widać. A ty już w ogóle tworzysz „naukę” na poziomie CathZPP. Moja wiedza jest prosta, bo zasadza się na diecie z przyrody świata małp roślinożernych[owoce i liście zielone] i innych zwierząt jedzących w zasadzie wegańsko. I są badania dość sensownie zrobione jak te na Adwentystach. A ty przeczysz i przyrodzie i badaniom i pozostaje ci sfałszowana interpretacja doktorka Ehreta, i jako natręt i manipulant doprowadzasz ludzi do śmierci głodowej. Nie liczysz się z życiem innych , to cię nie obchodzi. Tylko maniakalne przekazanie swojego chorego objawienia, którego doznałeś na skutek choroby psychicznej prowadzącej cię samego za zagłodzenia. Trafiłeś do szpitala psychiatrycznego. Wielu zdrowych ludzi tam trafia, bo psychiatrzy orzekają chorobę na podstawie subiektywnych ocen i czasem manipulacji[chęci wrobienia kogoś]. Ale ty faktycznie jesteś chory. Skaczesz jak opętany, ale ktoś cię w końcu doprowadzi do pokory[może ja, taki mam cel, byś przestał pisać w Internecie, chyba że dorzucisz wątróbkę do jadłospisu i wtedy rób co chcesz, ale na blogach powiązanych z „carnivore”, tam miejsce takich jak ty]. Może cię dla bezpieczeństwa uznać za mięsożercę , bo jak tą wodę pijesz z rzeki czy słoną wodę z morza to jakieś drobne rybki się zaplątają i w jabłku z działki też robaczek się pojawi.
    ######Natura jest bardzo prosta#### czyli jak ktoś spożywał w brzuchu matki pokarm przez pępowinę i pił mleczko, to potem jak przestanie jeść[lub tylko jabłka], jeśli nie jest mistykiem, zagłodzi się jak ty niemal tego nie zrobiłeś i szpital psychiatryczny cię ugościł. W ogóle nie potrafisz myśleć prosto i sensownie, wolisz urojenia samobójcze, poklejone z Ehretem, biblią i Słowianami[istny mętlik] i potem robisz z siebie pajaca który głosi by jeść jabłka i wodę z rzeki, a sam tego nie czyni zimą [obłuda]. Najważniejszego śluzu się nie pozbyłeś, tego z umysłu. I dlatego niszczysz ruch wegan/witarian, a wzmacniasz kreatury pokroju CathZPP.

  65. Eryk 16 kwietnia 2019 at 06:24 Reply

    Ty durniu(-inaczej po tym co napisałeś wyrazić się nie mogłem… Teraz już wiem że tylko na darmo się produkowałem próbując Ci przekazać wszystko właśnie prosto, jasno i na temat, na podstawie tego czego Ty w życie nie wnosisz- OBSERWACJI i DOŚWIADCZENIA. Lekceważysz to woląc zaczytywać się w masę tekstów zamiast zachować się jak należy rzucić wszystko i myśleć samemu doświadczając. Ty wolisz te badania naukowe lub dowody, które nigdy nikogo do niczego nie doprowadzą… Masz może i ogromną wiedzę(też swego czasu czerpałem ją garściami), lecz cóż z tego? Cóż z tego jak nie masz wokół tego zrozumienia? Nawet próbujesz zaprzeczyć temu co napisałem o malutkich dzieciach(półksiężyce) a nawet nie zacząłeś tego OBSERWOWAĆ i myśleć, tylko od razu wyśmiewasz i krytykujesz. Tak robi tylko ignorant. W dodatku osądzasz mnie i to całkiem poważnie o zagrażanie innym, nie pozwolę sobie na takie coś chłopie… Tu jakbyś do tej pory nie zauważył to nie ja jestem zagrożeniem, tylko ten obecny chory stan rzeczy w tym świecie, w którym ludzie cierpią chorują i umierają(powinieneś o tym wiedzieć). Nikt do tej pory nie osiągnął (z osób o których wiemy) takiego stanu zdrowia jaki osiągnął Ehret jakbyś chciał wiedzieć. NIKT. I to nie jest tak że ślepo upatrzyłem sobie idola w nim czy guru, którego naśladuję, NIE, także w pewnym momencie nie byłem jego w 100% pewny, jednak pod wpływem wielu doświadczeń i wyciągniętych prostych wniosków mogę to zwyczajnie potwierdzić chociażby samemu sobie, a innym w słowach. Biblii nie muszę „przekręcać” bo już jest poprzekręcana! Jednak zachowały się te Twoje „wegańskie” fragmenty jakże przekazujące prawdę! Np. „Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla Was pokarmem! Wszystkim zaś dzikim zwierzętom i wszelkim płazom na ziemi, w których jest tchnienie życia, daję na pokarm wszystkie rośliny. I tak się stało. I spojrzał Bóg na to wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre „. Sztuka w dochodzeniu do prawdy polega na tym by uznawać za prawdę tylko to co DOBRE. A co jest DOBRE bądź bardzo DOBRE? A no to już musi Ci podpowiedzieć Twe wnętrze, ja Cię tego nie nauczę.
    „Najważniejszego śluzu się nie pozbyłeś, tego z umysłu.”- spójrz na swój papier toaletowy cwaniaku jak będziesz podcierać tyłek i pomyśl znów PROSTO czy przypadkiem ten sam osad nie pozostaje w Twojej naturalnej rurce. Zajmuj się dalej tą „mistyką” nawet i 50 lat, kiedyś okaże się cóż Ci to dało tak naprawdę. Poza tym jeśli chodzi o biblię to wiedz, że jest to może prawdopodobnie najmądrzejsza księga świata, lecz tak jak napisałem poubierana w liczne pozmieniane słowa i zwroty, metafory że trudno jest ją odgadnąć. No ale za dużo by tu pisać… Skończyłem z Tobą dyskusję, na darmo się wysilałem jak zwykle.

    PS. Gdybyś choć przez chwilę poczuł i przeżył to co ja w tym szpitalu( do którego chętnie byś mnie teraz odesłał) i poza nim w domu to nie byłbyś taki cwany zapewniam. A o masie rzeczy nie napisałem i nie mam już zamiaru, zwłaszcza Tobie. Pokory wtedy także mi nie brakowało, nauczyłem się jej. No ale niczego tu Ci „udowadniać” nie zamierzam… Strata cennego czasu poza tym. Kończę wszelką gadaninę z Tobą tutaj.

  66. Grzegorz P 16 kwietnia 2019 at 09:35 Reply

    W jednym się zgadzamy z Erykiem, skończyliśmy dyskusję . Jest to dla mnie [jak CathZPP] niebezpieczny zaburzony typ i osoba wykluczona z towarzystwa[persona non grata].
    Wcześniej nie wiedziałem kim jest, więc dałem mu kredyt zaufania[co jest sprawiedliwe, by niezbyt pochopnie oceniać innych, szczególnie na podstawie komentarzy internetowych i dlatego dwa lata pobłażliwości i czekania na reformy].

    Mogę być nazwany durniem i jestem nim, bo wiem że prawie nic nie wiem, a wiedza uczy pokory poznawczej i poznaje się obszary niewiedzy, jak poziom fizyki kwantowej z uznaniem prawdopodobieństwa[2+2= 3 lub 5] za wyznacznik materii. Całe moje życie to obserwacja siebie i ciała oraz przyrody a badania naukowe jeśli są dobrze zrobione[nie kupione], to tylko dodatek. Ale niektórzy wolą „badania naukowe” doktorka z 19 wieku[Ehreta], który mniej osiągnął zdrowotnie, niż ten kto przeżyje 60 lat.

    W sumie dobrze że Eryk się pojawił pod tym artykułem, bo pokazuje on bardzo ważną rzecz. Ten mentalny samobójca, jak już po latach się wykończy zdrowotnie, zamieni się w zajadłego „ex wegana” i będzie opowiadał jak to weganizm i weganie zniszczyli mu zdrowie. Ale jak widać[gdy chce się przenikać głębiej], to nie dieta roślinna, ale jego zaburzenia psychiczne i zaburzenia odżywiania podklejone pod metkę weganizmu są problemem. Ja nie mogę przeboleć, że musiał akurat wybrać jabłko a nie wątróbkę i wtedy ręka w rękę z CathZPP głosiliby „carnivore” jako najlepszą dietę na świecie[pasują do siebie, może jakaś parka by z tego powstała].

    Eryczek jak przystało na magika, wyrwał fragmencik z biblii[znany numer różnych oszustów], zapominając że bożek o imieniu JHWH[Jahwe] po chwili jak „dał roślinę za pokarm”, przyjął ofiarę ze zabitych zwierząt od Abla[syna Adama uczynionego na obraz bożka] i bożek po szalonym potopie[w którym JHWH zabił prawie wszystkich ludzi i zwierzęta] ten sam bożek JHWH zezwolił na zjadanie trupów zwierząt i w 3 księdze mojżeszowej opisane jest jak dużo tych trupów trzeba mordować w świątyni dla przebłagania gniewu bożka JHWH i owa świątynia w Jerozolimie według wielu danych historycznych miała ofiary z tych zwierząt i opływała rzeką krwi i nie ma tu metafor[fragment świątyni stoi do dziś w Jerozolimie zwany „ścianą płaczu” i jest rzeczywistością jak ofiary które tam się odbywały]. To brutalna praktyka starożytna nie podlegająca nadinterpretacji i zgodna z tym że potem ofiarą bożka JHWH/Kyriosa został człowiek Iesus na słupie[krzyżu], by przebłagać grzechy ludu Israela i tych którzy zanurzą się we krwi Iesusa i będą jeść jego ciało[duchowy kanibalizm]. Nie do pogodzenia z etyką wegańską i jakąkolwiek mądrością . Większą wartość[mądrość] od biblii ma książka telefoniczna, bo przynajmniej służy konkretnie ludziom.
    Pokaże wam jaki Eryczek jest załgany[samo zakłamany] i zacytuję jego dwie sprzeczne wypowiedzi: „[w biblii zachowały się]„wegańskie” fragmenty jakże przekazujące prawdę!(…)jeśli chodzi o biblię to wiedz, że jest to może prawdopodobnie najmądrzejsza księga świata(…)[czy Eryk twierdzi że to księga wegańska?]Eryk niczego takiego nie stwierdził”[koniec]
    Czy myślicie że Eryczek dotrzyma słowa gdy mówił? : „Kończę wszelką gadaninę z Tobą tutaj”[koniec]

    Nie wierzę by Eryk obejrzał chociażby rączki 1000 niemowląt by twierdzić, że [nie] mają te magiczne półksiężyce. Trzeba by zrobić badania około 100 000 dzieci i ocenić jak jest z tymi półksiężycami. A potem się zastanowić, co to oznacza[raczej na pewno nie śluz, bo skoro chory Eryk tak głosi, to mamy 90% pewności, że to głupota]. Jak Eryk dozna kolejnego objawienia po zagłodzeniu i wizycie w szpitalu, będzie opowiadał że oznaką oczyszczenia są wypadające zęby ze szczęki i rozpadające się piszczele w nogach[bo w jabłku na 100 gram mamy , wapń 6 mg{a trzeba dziennie 500 mg czyli, jakieś 8 kilogramów jabłek dziennie},fosfor 11 mg, witamina „D” 0 mg{a słońca zimą brak}, witamina „K” 2.2 µg, magnez 5 mg, witamina „C” 4.6 mg, białko 0.26 grama{a jak ktoś waży 65 kilo to potrzebuje od 39 gram dziennie, co daje około 15 kilogramów jabłek}]. Oczywiście kupka będzie najbardziej czysta u osób które się zagładzają na śmierć. Podobnie jak brak wydychania dwutlenku węgla zauważany jest u osób… martwych.
    To że standardowa dieta jest zagrożeniem dla życia nie wyklucza tego, że są też inne niebezpieczeństwa, jak Eryczek wmawiający ludziom że trzeba jeść jabłko dziennie i pić wodę z morza czy rzeki[gdzie czasem ryby pływają do góry brzuchem], bo „się oczyszcza ze śluzu” i kiedy się tak oczyszczą że prawie umrą , wtedy doznają lekkości ciała na poziomie… śmierci klinicznej. Eryk jest samobójcą i innych prowadzi na drogę fizycznej śmierci.
    A potem weganie muszą się tłumaczyć, dlaczego mają takich oszołomów wśród siebie. I są winni, bo powinno się ich gonić, na przykład do „carnivore”, tam ich miejsce, a wtedy CathZPP przyjmie ich z otwartymi rękami jako „ex wegan” opluwających naszą dietę roślinną [tylko muszą się śpieszyć, bo nie wiadomo ile CathZPP pociągnie, skoro ma już tak wysoki cholesterol LDL że zawał/udar może spaść każdego dnia, a rak, osteoporoza i kamica nerkowa będzie się toczyć powoli].

    Czyli widzimy kilka podgrup ex wegan.
    Jedni to ciężko chorzy ludzie którzy nie słuchali się zaleceń dietetycznych, tylko z uporem maniaka niszczyli sami siebie i potem jak przystało na gówniarzy, szukają winnych na około, a sobie nie mają za wiele do zarzucenia[Eryczek powie, że to Ehret i Asia byli winni jego życiowej tragedii]. Do nich można też dodać ortorektyków mających niewłaściwe podejście do jedzenia, nawet jak jedzą dość racjonalnie[nieustanne lęki i poleganie tylko na jedzeniu jako „leku na wszystko”, powoduje że nie są zdrowi].
    Drudzy to typowi śmieciowi weganie rezygnujący z mięsa na rzecz słodyczy i żywności wysoko przetworzonej[ np :„jadłam 20 lat pierogi z kapustą i byłam wiecznie głodna”] i potem gdy tych wegan bada się „pod lupą” i widać że nie są zbyt zdrowi[nie mniej niż śmieciojady wszystkożerne], robi się z tego pretekst do ataku na diety wegańskie.
    Trzeci to „biznesmeni” udający wegan gdy to wygodne i gdy moda się kończy, zamieniają się w „ex wegan” atakujących naszą dietę jako najgorszą na świecie.
    Czwarci to ludzi mający ciężko chore organizmy nie potrafiące np konwertować witaminy „A” z karotenu[i tym potrzebna jest pomoc specjalistyczna jak ustawić dietę roślinną ].

    I z takich typów tworzy się „wirtualny świat złego weganizmu” i oszuści powiązani z „carnivore” preparują propagandę mającą na celu zaszkodzić wszystkim uczciwym weganom[jak Greenelka i inni], tak by podpuszczony do nienawiści tłum mógł bezkarnie nas dyskryminować.
    Ale kanibale przepadli, więc i mięsożercy przepadną i świat zostanie wegański, albo przepadnie na zawsze[zagłada ekologiczna i nuklearna].

    Tu Greenelka http://greenelka.com/15-najsilniejszych-pokarmow-antyrakowych-slodki-bonus/

Odpowiedz na „Grzegorz PAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *