Przyjemne chwile sa jak motyle ;)

 

Zapach swiezego powietrza, lisci, szyszek, szum rzeki i to co najlepsze i najsmaczniejsze:
Drugie dniadanie zjem z moim synkiem na lonie natury 🙂
Zawsze znajdzie sie czas na chwile przyjemnosci.
Zapamietajcie co jest istotne w zyciu.
Dzieci beda do konca zycia wspominac te chwile z Wami spedzone.
Sunny powiedzial „Mamusiu bede kochal swoje dzieci, tak jak Ty kochasz nas.
” Czyz to nie cudne?
Nic nie jest wazniejsze od tych chwil.
Tak wiec zatrzymajcie sie chociaz na chwilke, przytulcie tych ktorych kochacie i powiedzcie jak wazni sa dla Was <3
Pozytywnego dnia, pelnego magicznych doznan 🙂

14556007_1210940798964791_769236105_n

 

 

Kochani malo mnie tutaj, filmik dodam, nie mam teraz czasu aby go skrocic, bo jak pisalam nagralam zbyt dlugi, tak wiec dajcie mi jeszcze chwilke. Chwilowo mam rodzinne rozterki, poniewaz moj maz jest w szpitalu. Nie, nie- to nie sprawa diety.
Mial maly wypadek, ale dochodzi do siebie powoli.

Uscisci i dziekuje, ze jestescie <3

 

Komentarze: 34

  1. Magda 4 października 2016 at 14:56 Reply

    Joasiu trzymaj sie,wysylam Wam pozytwna energie i wierze,ze Twoj maz szybko dojdzie do siebie! <3

    • Joanna Balaklejewska 6 października 2016 at 11:38 Reply

      Dziekuje kochana <3

      • Joanna Balaklejewska 6 października 2016 at 11:45 Reply

        Matt wrocil ze szpitala, ale bardzo oslabiony, nie wiem co mu tam podawali 🙁 Teraz reszta leczenia spoczywa na nas.

        • Artiss 14 października 2016 at 11:18

          podawali pewnie substancje wyciszające, przeciwzapalne i dużo przeciwbólowych. Kroplówka z soli to nie jest nic złego… ale nienaturalna nadal. Ja osobiście źle się po niej nie czułam, ale to było dawno temu i nie dbałam o zdrowie wedy tak jak teraz i nie odczytywałam sygnałów z ciała…
          Najgorsze w szpitalach co mnie osobiście załamuje jest jedzenie. Jak można zdrowieć na puree z proszku i sybstytutach i przetworzonym mięsie? na śniadanie chlebki z twarogiem.
          Bliska mi dziewczynka w szpitalu dostała na biegunkę kanapki z białego, podłego cheba z pseudotwarożkiem, zupę mleczną i dżem z truskawek o zawartości owocó 40%…
          bez komentarza.
          Szybkiego powrotu do zdrowia dla Was!!!!!!!!!!

        • Joanna Balaklejewska 16 października 2016 at 09:26

          Artiss dziekuje slicznie, to co podaje sie w szpitalach pacjentom to skandal. Mozna byloby o tym napisac ksiazke.Balabym sie tam tknac cokolwiek. Moj maz po podaniu jakiegos leku zapadl w spiaczke na 2 dni, byl po tamtej stronie. Jestesmy w Hiszpanii, gdzie zaden lekarz nie mowi dobrze w j.angielskim. Myslelismy, ze moj maz umrze, nawet rodzice natychmiast przylecieli z NZ. Na szczescie Matt dochodzi do siebie, gdyz jego organizm jest bardzo silny. Dziekuje za troske przytulam. W przyszlym tygodniu napisze artykul i wyjasnie Wam wszystko.

    • Joanna Balaklejewska 16 października 2016 at 09:36 Reply

      Madziu dziekuje Ci bardzo za wsparcie. Jak obiecalam wyzej napisze artykul, w ktorym wytlumacze co sie stalo, dlaczego potrzebuje malego oddechu, przerwy.
      Przesylam usciski, najwiecej jak sie da!

  2. Ala 4 października 2016 at 21:20 Reply

    Mam nadzieje, ze wszystko powroci do normy:)

  3. Dominika 5 października 2016 at 06:36 Reply

    Szybkiego powrotu do zdrowia dla męża
    Uściski Joasiu
    Pozdrawiam 🙂

  4. Kinga 5 października 2016 at 21:11 Reply

    Wierzę, że masz wiarę, wierzę w cud.Kiedy tylko chcemy.To co przekazujesz twoim dzieciom,to sobie odzwajemniasz.Tak właśnie powinno wyglądać życie. Kocham moje zycie (i to wreszcie)kocham moje ognisko rodzinne.Ale hmmm…aż szkoda słów, moja najbliższa rodzinna,mówią o mnie do mojego męża. Lubię poznawać nowości, conajpierw ekologia,dalej co chwila nowe odżywianie, następnie zioła itd.I jestem działem dla nich.Mocno pozdrawiam Was.

    • Joanna Balaklejewska 6 października 2016 at 11:42 Reply

      Kingo w zyciu zawsze znajda sie osoby, ktore beda z nas zabieraly energie. Szkoda, ze to rodzina, o ktorej piszesz. Nie masz wplywu na ich slowa, bo pewnie oni i tak maja wyrobiona swoja opinie. Pamietaj gdyby zgodzili sie z Toba, rowniez wypadaloby sie lepiej odzywiac i zyc bardziej ekologicznie, takie osoby zyja w strachu przed samym soba.
      Osoby, ktore trafiaja i ponizaja slownie innych nie sa szczesliwe. Rob swoje, zyj pasja, staraj sie ich unikac. Nie jestes niewolnica tylko duza kobietka! Przesylam moc dobrej energii <3

  5. Andzia 6 października 2016 at 10:31 Reply

    Przesyłam całą masę pozytywnej energii i ciepłych myśli. Siły i mocy Asiu. Wkrótce z pewnością wszystko powróci do swojego porządku 🙂

    • Joanna Balaklejewska 6 października 2016 at 11:43 Reply

      Dziekuje slicznie Andziu, odwzajemniam cieple mysli i przesylam piekna energie 🙂

  6. Kill Bill 6 października 2016 at 20:26 Reply

    Szybkiego powrotu do zdrowia dla męża!
    Wytłumaczę się. Miewałem kryzysy blogowe, ale z mojego bloga zniknęło 180 wpisów i już nie mam ochoty w to się bawić. Dodam tylko, że ewidentnie to tak wygląda, że zniknęły właśnie te najlepsze. I w sumie nie wiem kto, jak i dlaczego. Nie załamałem się. Koniec mojego blogowania i tak był nieunikniony.

    • Joanna Balaklejewska 7 października 2016 at 03:05 Reply

      Seweryn, wreszcie sie odezwales! Wiesz ilu ludzi mnie o Ciebie pytalo? Bardzo duzo.
      Rowniez nie wiedzialm co sie stalo, najbardziej sie martwilam tym, ze przytrafilo Ci sie cos bardzo zlego.
      180? wpisow?- (cholerka), wspolczuje bardzo, wiem jak boli kiedy znika cos co tworzysz z pasja i systematycznie. Wyobraz sobie, tak napisze dla otuchy poniewaz jeszcze nikomu tego o tym tutaj nie wspominalam, moze 3 osobom, ale nie publicznie. 3 lata temu ukonczylam ksiazke dla dzieci, ktora byla wspanialym poradnikiem. Ksiazka miala 760 stron. Pisalam ja 3 lata. Mialam zrobic jakies male poprawki i tyle. Otwieram w poniedzielek ksiazke i nie ma jej. Zniknela! Moj maz sprawdzil komputer, nie bylo. Bylam tak smutna, ze nie potrafilam plakac (dziwnie to brzmi). Dopiero kiedy wybieglam aby pobiegac, lzy cisnely sie same i plakalam. Odpuscilam na 4 miesiace i znowu pisalam. Zapisywalam wszedzie dokonczony tekst wysylalam do mojej siostry. Jednak zastanawialam sie wciaz czy powinnam ja pisac. Ona juz nie bedzie taka jak ta pierwsza, ktora mi zniknela, bedzie krotsza i inna. Jednak juz ja prawie ukonczylam. Doskonale pilnuje teraz wszystkiego aby nic mi nie zniknelo. Zapisuje po kilka razy i wysylam tekst do siostry. Jestes pewien, ze nie da sie odratowac tych starych tekstow? Pytales informatyka? Trzymam kciuki i rob co Ci serce podpowiada, jesli chcesz pisac to niech ten smutny incydent Cie nie zalamuje. Jesli czujesz, ze to nie jest dla Ciebie, to rob cos innego. Ciesze sie, ze sie odezwales i zyjesz <3

      Po tym calym incydencie szukalam otuchy u znajomej dziennikarki, ktorej przydarzylo sie cos bardzo podobnego. Zniknela jej ksiazka z komputera, ktora musiala pisac ponownie (chciala). Pewna znana blogerka, ktora znamy oboje 😉 tez mi sie przyznala, ze znikaly jej teksty!
      Nie wiem kto, co za tym stoi,ale teraz jak wspomnialam nie tylko ja mam to co zapisuje, oczywiscie cos istotniejszego, a nie jakies "bazgroly"
      Sciskam.

      • Kill Bill 9 października 2016 at 18:26 Reply

        I tak zrezygnowałbym z blogowania…
        Mam teraz inne cele. Wątpię bym jeszcze powrócił do blogowania, może za kilka lat i tonie tyle o zdrowiu co o tematyce lifestyle lub o treningach, ewentualnie połączenie jednego z drugim. Ale wątpię. Szkoda siedzenia przed kompem. Życie ucieka. Co będzie to się zobaczy…

        • Not Milk 4 grudnia 2016 at 18:49

          Szkoda Billu, że znikasz z blogosfery, ale doskonale to rozumiem. Sam też tak uczyniłem, bo moje sprawy bieżące mnie pochłonęły. Jestem Tobie bardzo wdzięczny za przybliżenie intermitten fastingu, który pomógł wykurować do końca moje jelita, których stan był moją bolączką od kilku lat. Trzymaj się i pomyślności!!! 🙂

  7. Magda 7 października 2016 at 15:56 Reply

    Joasiu zapisuj wszystko na papierze i olowkiem. Moj wujek byl chemikiem i zawsze mi powtarzal,ze jak chce cos zachowac na zawsze to zebym zapisywala olowkiem bo grafitu nic niezniszczy,ani slonce,ani woda,ani chemikalia,natomiast tusz od dlugopisu juz wyblaka pod wplywem swiatla. Pisz wszystko na papierze, to nawet najlepsze dla zdrowia niz siedziec przed promieniami komputera.

  8. Kinga 10 października 2016 at 21:30 Reply

    Jasiu. To rzeczywiście jest bardzo bolesne tracić, to co na to dużo pracy i serca przykładało się. 3 lata pracy to niesamowity ból, a tak chciałaś wydać tą cenną książkę. Pamiętam, czytając twoje plany,właśnie szukałam twoją książkę, zdziwiło mnie,że nie ma jej.A tak chciałam ją mieć, mając teraz kolejnego rocznego dziecka.Czekam z niecierpliwością na twoje wydanie.Ściskam mocno.

    • Joanna Balaklejewska 16 października 2016 at 09:31 Reply

      Kingo ksiazka jest prawie skonczona, na pewno Ci ja przesle. Wciaz pragne sie dzielic pasja i radoscia, ale czasami krotka przerwa jest potrzebna, tak bardzo jak oddech <3

  9. Magda 12 października 2016 at 22:43 Reply

    Joasiu jak maz? Czy wszystko dobrze,bo zniknelas?

  10. Kinga 13 października 2016 at 12:09 Reply

    Tez właśnie martwię się.

    • Joanna Balaklejewska 16 października 2016 at 09:29 Reply

      Kingo dziekuje za obecnosc, napisze w przyszlym tygodniu i wyjasnie powod mojej nieobecnosci rowniez na FB. Najciezsze chwile sa za mna. buziaki <3

  11. Kinga 16 października 2016 at 12:33 Reply

    Dobrze ze udało się Tobie dotrwać najcięższe. I dobrze że już lepiej.Czekam z cierpliwością. Pomimo ponurej pogody ,ślę słoneczne i ciepłe uciski.

  12. Magda 17 października 2016 at 02:58 Reply

    Joasiu to straszne co piszesz! Nie moge uwierzyc przez co musisz przechodzic!
    Cale szczescie,ze Twoj maz ma sie juz lepiej. Bede miec Was na mysli kazdego dnia. Mam nadzieje,ze niedlugo wszystko wroci do normy.
    PS. Zapisalam sie na egzamin z angielskiego na 29 pazdziernika. Prosze wyslij mi pozytywna energie. Musze miec prawie 100 % 🙁

    • Joanna Balaklejewska 17 października 2016 at 09:04 Reply

      Madziu czasami czlowiek mysli, ze juz tylko z gorki, a tutaj pod. Kolejne doswiadczenie, ktorym warto sie kiedys podzielic. Kiedy dowiedzialam sie, ze Matt moze umrzec programowalam dobre mysli, nie dopuszczalam, ze tak sie stanie. Lekarz powiedzial, ze nie ma szans na przezycie. To byly najdluzsze dwa dni mojego zycia.
      Wspaniale, ze zapisalas sie na kurs, rob wszystko co przybliza Cie do marzen i wizualizuj je. Wyobraz sobie siebie odbierajaca egzamin, zapach papieru,wyobraz sobie siebie rozmawiajaca z pacjentami w j.angielskim 🙂 Nasze mysli sa jak magnez, przyciagaja dobra energie.Nie obawiaj sie, ze cos pojdzie nie tak, mysl o tym co sie uda <3 Podoba mi sie takie powiedzenie "Koncepcja deszczu zalezna jest od czlowieka. Pesymistow olewa na optymistow leci". Wiem, ze jestes pogodna osobka bo czuje to po kazdym Twoim komentarzu. Watpliwosci sa naturalne, lekka obawa rowniez, skup sie jednak na tym aby nie staly sie bandziorem skradajacym Twoj dobry humor! 😉 Przytulam.

  13. Magda 18 października 2016 at 05:27 Reply

    Dziekuje Joasiu za Twoje slowa wsparcia! Juz mi lepiej. Pomysle o Tobie podczas mojego testu 🙂 I w czasie najblizszych dni takze.
    Bede sie modlic myslami o zdrwie dla Twojego meza i o spokoj ducha dla Ciebie i Twojej rodzinki. Oby wszystko Wam sie wspaniale poukladalo!

  14. Karolcia 18 października 2016 at 11:04 Reply

    Joasiu szkoda, ze zrezygnowalas z FB, mialas juz tylu followersow! Rozumie jednak i czekam na wpis „dlaczego”. Pamietaj jestes i bedziesz moja inspiracja wiec nie znikaj nigdy na zawsze!

  15. Kinga 18 października 2016 at 12:03 Reply

    Zgadzam się z Karolcia. Też Joasiu mnie zainspirowałasz,dałaś mi większą nadzieja do życia. Trzymamy za Ciebie duchowo.

  16. Anna Litwinczuk 23 października 2016 at 13:19 Reply

    Asiu co stało się ,ze Twój mąż znalazł się w szpitalu ?Napisz mi coś co jest ?Pozdrawiam Was

    • Joanna Balaklejewska 23 października 2016 at 13:25 Reply

      Pani Aniu to bylo zatrucie pokarmowe, tak go „doprawili” w szpitalu podajac zle leki, ze wpadl w spiaczke. Maly wlos aby sie nie dobudzil. Jego rodzice, az przylecieli z NZ, bo lekarz powiedzial, ze Matt z tego nie wyjdzie.
      Odpisze na email dzisiaj. Buziaki!

  17. Kinga 25 października 2016 at 20:51 Reply

    Joasiu.Trzymam mocno za Was.Zawsze jakas droga dobra jest.Z góry zawsze dobro da,którym mocna wiarę ma.Czekam z cierpliwością na info.Uściski dla Was.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *