Magicznego poczatku tygodnia.

Te uczucie, kiedy wchodzisz do ogrodu i widzisz, ze niedawno roze znowu zakwitly, to dobry znak i piekny poczatek dnia!


Dzisiaj potrzebuje tysiaca zwiazkow chemicznych i pierwiastkow z wody morskiej, wiec jedziemy na plaze, prace zostawiam na wieczor 😉
Nie zapomnijcie o kolorowej teczy na talerzu i wodzie.
Poki co mi wystarczy jablko, „porzadniejsze” sniadanie zjem na plazy.
Ciesze sie, gdyz poniedzialki to spokojne dni na bywanie tam gdzie tlum jest kazdego dnia, wiec wszystko dla mnie 😀

Pamietajcie nie ma drogi na skroty, nie ma ukrytych recept.
Jesli czegos chcecie robcie to, jednak z pasja. To jest najwazniejsze. Czasami pewne sprawy wymagaja poswiecen, czasu i cierpliwosci.

Pozytywne i optymistyczne podejscie do zycia i spraw biezacych pozwala na pelniejsze zycie. Myslcie pozytywnie, usmiechajcie sie.

Jutro zamieszcze post, o pierwszych pokarmach malucha na diecie witarianskiej i weganskiej.

Jesli macie jakies specjalne zyczenie, o czym chcielibyscie abym napisala podzielcie sie w komentarzu.

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Magicznego dnia kochani!

Afirmacja na dzisiaj

Zawsze spotyka mnie cos znacznie lepszego niz oczekuje.

Oczekuje od zycia wszystkiego co jest najlepsze, to co mnie spotyka jest o wiele lepsze od tego co oczekuje.

new rose

 

Wasza Witarianka.

Tagi: , , , , ,

Komentarze: 17

  1. Monika 25 lipca 2016 at 08:58 Reply

    Ma Pani przepiękne włosy.

  2. Magda 25 lipca 2016 at 13:42 Reply

    Jestes Asiu wspaniala,pozytywna osobka. Powinnas napisac ksiazke nt. jak byc szczesliwym i cieszyc sie zyciem!
    Udanego dnia na plazy!! <3

    • Joanna Balaklejewska 27 lipca 2016 at 04:47 Reply

      Dziekuje kochana haha, cieszyc sie zyciem trzeba, bo mamy jedno i bardzo szybko mija. To takie bamalne, ale prwadziwe. Czasami nie dostrzegamy tego co najcenniejsze a jest blisko nas i nic nie kosztuje. Usciski wielkie, przytulam 🙂

  3. Aldona 25 lipca 2016 at 15:00 Reply

    Pani Joanno,

    może Pani coś mi poradzi, bo jestem już u kresu wytrzymałości. Od 5 miesięcy bowiem cierpię na silny ból rwy kulszowej w prawej nodze ( mam dyskopatię odcinka lędźwiowego) połączony z okresowym bólem kręgosłupa lędźwiowego. Żadne środki farmakologiczne nie działają nawet doraźnie-zwykle ich nie używam, ale w tak ostrym bólu próbowałam go trochę zmniejszyć. Nic z tego, nic nie działa. Jestem zainteresowana roślinnym odżywianiem choć z przyczyn obiektywnych nie zawsze odżywiam się w całości tak jak bym chciała. Jeden z lekarzy powiedział mi, że dieta roślinna leczy kręgosłup-ale czy w przypadku dyskopatii pomaga również? Co Pani by mi poradziła-jakie produkty powinnam bezwzględnie odrzucić a co jeść i w jakich ilościach? Jestem podłamana, tak długo to trwa, a ja nie mogę chodzić. Już myślałam, że jest poprawa, a od tygodnia przeżywam powtórkę z rozrywki. Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki. Czy odrzucenie glutenu i całkowite wyeliminowanie produktów mlecznych łącznie z masłem jest pomocne w tej dolegliwości? serdecznie pozdrawiam, Aldona

    • Joanna Balaklejewska 27 lipca 2016 at 05:05 Reply

      Pani Aldono tutaj niewiele moge pomoc chociaz bardzo bym chciala. Zdrowe odzywianie zawsze pomaga i to bardzo. Slyszalam, ze dobre skutki przynosi terapia fizykalna i manualna. Najwazniejsze to ograniczenie silnego wysilku fizycznego. Nalezy unikac podnoszenia ciezkich przedmiotow.
      Gdyby to mnie spotkalo na pewno wykonywalabym cwiczenia wzmacniajace plecy. Prosze zajrzec tutaj https://youtu.be/er33IdMm4So
      Odpowiednio leczona rwa kulszowa pozwala w krotkim czasie powrocic do wykonywanej pracy i normalnego zycia, wiec glowa do gory.
      Bardzo dobry wplyw na kondycje ogolna ma plywanie, ktore wzmacnia wszystkie miesnie ciala. Byc moze, ktorys z czytelnikow byl w podobnej sytuacji, odezwie sie i pomoze.

  4. Monika 26 lipca 2016 at 12:56 Reply

    Czytam Pani bloga codziennie, bardzo mnie inspiruje i zachęca ale obawiam się jednego jak to wszystko pogodzić? jak zorganizować takie posiłki a szczególnie dla całej rodziny (mąż, dwoje dzieci), tak aby się nic nie marnowało, nie zostawało, abyśmy nie wyrzucali pozostałego jedzenia tylko dlatego ze chcemy różnorodnie codziennie coś innego. Czy Pani planuje jadłospis wcześniej na cały tydzień, i też tak robi zakupy? ile czasu zabierają Pani przygotowania posiłków, takie mycie krojenie warzyw, owoców, wyciskanie soków to nie kilkanaście minut. Czy mogłaby Pani napisać post o organizacji takich witariańskich posiłków (zakupy + przygotowanie), Bardzo dziękuje z góry za odpowiedź. pozdrawiam

    • Joanna Balaklejewska 7 sierpnia 2016 at 18:52 Reply

      Droga Moniko, do czwartku przygotuje post, o ktory prosisz. Milego wieczoru.

  5. Magda 28 lipca 2016 at 06:15 Reply

    Joasiu napisz cos nt ciazy. Czy rodzilas naturalnie czy przez cesarskie ciecie? Jesli naturalnie to czy ze znieczuleniem? I jak znioslas porod bo wiem ze to okropny bol. Nie to,zebym byla,ale jestem ciekawa 🙂

    • Joanna Balaklejewska 28 lipca 2016 at 13:15 Reply

      Kiedy bylam w ciazy z moim synkiem chcialam cesarke. Przykre doswiadczenie z Zuzia 15 lat temu w Polsce zmusily mnie do tego. Lekarze o maly wlos nie zabili jej. Mialam skurcze chcialam rodzic, ale mowili, ze nie, czulam, ze to czas, jednak oni wiedzieli lepiej. Na sali lekarze prowadzili spory ze soba, zamiast zajac sie mne (rodzilam 12 godzin)- walczyli, ktory ma racje. Zuzia pomimo, iz nie mialam problemow w ciazy byla wyciagnieta bardzo nieprofesjonalnie 🙁 Tydzien spedzilam z nia na intensywnej terapii walczac o zycie. Unikalam lekarzy, po prostu balam sie ich.
      Dobrze, ze Zuzia doszla do siebie bardzo szybko, ale nigdy tego nie zapomne. Kiedy dowiedzialam sie, ze jestem drugi raz w ciazy, nie wachalam sie.
      Dostalam znieczulenie, wiedzialam co sie dzieje na sali. Zozstalam potraktowana wspaniale, dostalam synka od razu. Nie myla go zadna pielegniarka,tylko moj maz;) Nie zalowalam nigdy tej decyzji. Czy zaspokoilam Twoja ciekawosc? 🙂

  6. joanna 28 lipca 2016 at 13:53 Reply

    …czyli po prostu naszym zwyczajem- najlepiej troszczymy się o Siebie- My sami!

    Jeśli mogę dodać parę słów- to cudnie trafić do dobrej szkoły rodzenia- nauczą tam co robić a czego unikać przed, w czasie i po porodzie (obojętnie- gdzie potem trafimy i w czyje ręce i czy poród będzie w asyście Rodziny czy bez Niej, czy będzie ‚nasz’ lekarz/położna czy przypadek zrządzi, czy naturalne rozwiązanie czy ‚cesarskie’ cięcie). Edukacja i praktyka bardzo pomagają 🙂
    Mieszkam daleko od Domu rodzinnego i Domu mojego Męża. Zero Bliskich w pobliżu. Przygotowana, wiedząca co z tym wszystkim robić, we właściwym czasie wsiadłam z Mężem do taxi. Pan kierowca na koniec w szoku , że poród już trwa- wszak padło tylko słowo ‚szpital’.. Moja opowieść byłby przydługa i dla Niektórych pewno nudna, tym bardziej, że podwojona. Zakończę zdaniem z mego i Innych życia- poród- w wielu przypadkach-da się przejść bez bólu, nerwów- a wręcz odwrotnie. Tak, owszem- były perypetie za każdym razem. Wyłącznie techniczne niż innej natury.

    dobrego popołudnia!

    Dobre myśli, dieta, ruch, sen. 🙂

    • Joanna Balaklejewska 30 lipca 2016 at 12:21 Reply

      Joasiu dokladnie tak jak piszesz. Cudowna opowiesc. Dziekuje za podzielenie sie rabkiem swojego zycia 🙂

  7. joanna 28 lipca 2016 at 13:55 Reply

    Świetna afirmacja na dziś!!!!!!!!!!! 🙂

  8. Magda 28 lipca 2016 at 16:57 Reply

    Tak Joasiu, zaspokoilas 🙂 Dziekuje 🙂
    Wiem ze studiow,ze najlepiej rodzic w sposob naturalny,gdyz dziecko musi przezyc ten stres wydostania sie przez ciasny kanal,te wszystkie sily ktore dzialaja na kosci czaszki powoduja wydzielanie sie roznych hormonow u dziecka.Poza tym tez uczylam sie,ze znieczulenie do porodu jest bardzo niekorzystne dla dziecka,toksyczne,najlepiej rodzic bez. Ja jak mysle o porodzie to panikuje. Mam niski prog bolu i jak mam sobie wyobrazic pord naturalny i bez znieczulenie to nie wiem,czy chce byc mama 🙂

    • Joanna Balaklejewska 30 lipca 2016 at 12:19 Reply

      Tak Magdo wiem o tym wszystkim, najbardziej sie balam tego, ze znowu cos sie stanie, jak w przypadku Zuzi. Gdybym wiedziala, ze lekarze w Niemczech sa tak ciepli i cudowni na pewno urodzilabym silami natury, ale ten strach mnie paralizowal. Tak wiec dwa porody mi wystarcza, kolejnego sie nie spodziewam haha.
      Niestety jako kobiety i mamy stoimy przed wieloma wyborami, nie zawsze sa wlasciwe. Podobno wspaniale jest rodzenie w wodzie, mam dwie znajome, ktore chwala te praktyki, ale jeszcze waznijesze to natrafic na dobra polozna i lekarza, wtedy wszystko uklada sie wspniale. 🙂

  9. joanna 30 lipca 2016 at 15:29 Reply

    Niektórzy też rodzą już dzieci w domu- jak kiedyś- oczywiście z medyczną asystą. Obecnie też już przychylniej patrzy się na Mamy, które chcą wrócić do domu prędzej np. w drugiej dobie po urodzeniu.
    Dobrze, że czasy się zmieniają, choć w każdej sytuacji mnóstwo zależy od LUDZI (od nas samych i Tych, którzy nas otaczają.
    🙂

    Udanych dni weekendu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *