Dlaczego nie jestem dluzej weganka. Podsumowanie 7 lat na surowej diecie.

 Hola Amigos 😉

W zwiazku z tym, ze minelo 7 lat odkad jestem na witarianizmie chcialam sie z Wami podzielic krotkimi spostrzezeniami na ten temat.  Co sie zmienilo w zwiazku z moim zdrowiem i samopoczuciem.  Ci ktorzy mnie znaja, nie dowiedza sie niczego nowego,  ale moze ze mna zostana, Ci ktorzy sa nowi byc moze sie czegos naucza.

25 lat temu zrezygnowalam z jedzenia zwierzat,  pozniej stalam sie weganka.

Te dwa style odzywiania daly mi bardzo duzo, ale tez uswiadomily,  ze nie sa dla mnie-  dlaczego?

Czasami myslisz, ze nie moze byc lepiej dopoki nie sprobujesz czegos nowego, tak bylo u mnie.

Pomimo, iz odzywialam sie w sposob weganski:

– Bylam bardzo zmeczona, senna. Myslalam, ze  tak  ma byc poniewaz duzo pracowalam.

– Siegalam czesto po kawe, inne srodki wspomagajac typu guarana, zenszen.

( nie twierdze, ze sa zle- teraz ich nie potrzebuje). Wystarcza mi 4-5 godzin snu, kiedys nie potrafilam sie dobudzic po 8 godzinach.

– Mialam bole glowy.  ( czesto)

– Bylam rodrazniona.

– Mialam napady glodu.  ( Zwlaszcza w nocy)

Alergie troszke minely, jednak wciaz sie z nimi borykalam, co prawda nie bralam juz tak duzo lekarstw jak wczesniej, ale bez kropli do oczu i chusteczek do nosa nie wychodzilam w porze kwitnienia, a w torebce mialam mala tabletke przeciw alergii.  Wciaz obecnosc zwierzat prowadzila do tego, ze mialam wysypke i kichalam.

Nie laczylam tych przypadlosci z przetworzona weganska zywnoscia, gdyz wtedy wydawalo mi sie, ze lepiej juz odzywiac sie nie mozna. Zreszta kazdy na cos choruje i tak ma byc, a bole glowy na ktore sie skarzylam byly traktowane usmieszkiem przez innych.

” Co tez ona wygaduje, ludzie maja wieksze problemy niz migrena”

No wiec myslalam, ze tak zostanie.
Schemat:
Jesz duzo – chce Ci sie spac.
Pracujesz –  bywasz zmeczony, w ciagu dnia najchetniej bys sie zdrzemnal, bo to normalne
Przeziebienie – to nieodzowny kompan jesieni i zimy, wiec nie ma co narzekac.

Zaopatrz sie w chustke,  do nosa zakup syrop w aptece, zaloz czapke i nie marudz.

Po dzieciach skora sie zmienia.

Dzisiaj wiem, ze ktos chcial abysmy w to wierzyli, gdyz wszystko co wypisalam powyzej nie jest PRAWDA!

Kiedy z diety odrzucilam mieso, dalam sobie przyzwolenie na spozywanie zywnosci weganskiej, nie wiedzialam, ze nie wszystko co bezmiesne nie jest zdrowe.

Kupowalam produkty  eco, zagladalam do bio sklepow, wtedy juz uchodzilam za dziwaka. „Wszystko bylo takie zdrowe „. Przetworzone mleka, kotlety, kielbaski sojowe (brrrr), ciastka, ciasteczka, ktore skladem odstraszaja teraz. Byly jednak weganskie, to bylo najwazniejsze.

Czy weganizm jest niewlasciwym stylem odzywiania? Nie, jest wspanialy, ale jako weganie jestesmy balamuceni zywnoscia zamienna typu sery, kielbaski, maslo, ciastka z watpiliwe zdrowymi skladnikami. Jesli robimy te produkty w domu lub kupujemy od czasu do czasu nie ma w tym nic zlego, gorzej jesli nasz weganizm opiera sie w wiekszosci na tego typu zywnosci! 

Kiedy przeczytalam ksiazke Ann Wigmor wiedzialam, ze odzywianie sie surowymi roslinami, jest stylem, ktory chce wprowadzic w zycie. Czy myslalam, ze alergie znikna?

Nie- pragnelam, aby  moje zdrowie sie poprawilo, jednak nie oczekiwalam, az takich rezultatow jakie nastapily.

W internecie nie bylo duzo wzmianek na temat surowej diety, pochlanialam ciekawe ksiazki, czytalam o ludziach, ktorzy przezyli, po ciezkich urazach i zostali uzdrowieni dzieki odpowiedniemu jadlu.

Pozniej osobiscie niektorych z nich poznalam.  Moj maz rowniez byl bardzo chory i wyleczyl sie dzieki spozywaniu roslin.

 Postanowilam porzucic przetworzona zywnosc.  Oczywiscie to nie bylo proste, to nie trwalo z dnia na dzien. Jednak dzisiaj moge sie pochwalic, ze 7 lat odzywiam sie w sposob surowy. W tym czasie  siegnelam cztery razy po  gotowany posilek ( bylo to kilka lat temu), po ktorym poczulam sie senna, bolala mnie glowa. Byly to produkty weganskie typu soczewica, fasola, ziemniaki, tofu ( wydawac by sie moglo nic wielkiego).

Za kazdym razem kiedy jadlam gotowana zywnosc  nie czulam sie dobrze.

Pragnelam miec mnostwo energii, czego gotowany pokarm nie zapewnial mi.

 Znam surojadow, ktorzy przemycaja gotowana zywnosc w niewielkiej ilosci i to jest ok, jesli im tak dobrze.  Kazdy z nas ma inne zapotrzebowanie na kalorie, jestesmy podobni, ale nie tacy sami.

Nie brakuje mi niczego. Mam ochote na pizze – robie, chce zjesc ser – przygotowuje z nasion ( wrecz doskonaly), pseudo jajecznice rowniez moge latwo przygotowac. Zajadam sie lodami o kazdej porze dnia, owocami, warzywami, niczego w moim menu nie brakuje. Nie planuje posilkow, jednak  bywa, ze z rana najwiecej spozywam owocow, pozniej rosliny i tluszcze. Zapotrzebowanie na jedzenie zmienia sie rowniez od por roku i danego kraju, w ktorym jestesmy.

 Co zyskalam dzieki spozywaniu surowej, nieprzetworzonej zywnosci.

1959638_1279372955426038_7323205290764610534_n-1

1. Od 7 lat zadnych chorob, migren, co nie znaczy, ze zawsze jestem w wysmienitym humorze.

Mam swoje gorsze dni jak kazdy. Jednak  nie sa to jakies wielkie nieszczescia.

Nie biore tabletek od 7 lat.

2. Nie  chodze do lodowki, nie zagladam szukajac nie wiadomo czego.

Nie siegam po byle co do jedzenia, jem kiedy jestem naprawde glodna.

 Sa dni kiedy spozywam wiecej owocow, tluszczy, bywa, ze nie jestem glodna.

3. Nie licze kalorii, jestem calkowicie usatysfakcjonowana na kazdym poziomie.

Dlatego, ze surowa zywnosc jest bogata w mineraly, witaminy, jest lekka, pyszna i smaczna

Nie trzeba niczego doprawiac. Kazde warzywo, owoc ma swoj unikatowy smak.

( Pamietam kiedy biegalam na targ, kupowalam organiczne warzywa w domu je gotowalam, a potem aby byly jeszcze bardziej smakowite smazylam. Nie jadlam zwierzat, ale zabijalam wszystko co bylo w moich roslinach. One byly pozbawione enzymow, wiekszosci witami i mineralow, taka obrobka niszczy w nich wszystko co najcenniejsze).

 4. 40 lat to tylko liczba.  ( w marcu skoncze 42 lata)

Skora bardzo sie poprawila, nie potrzebuje jej nawilzac, wtedy kiedy mi sie przypomni uzyje  naturalnego olejku, bywa, ze tydzien czy dwa tygodnie nic. Kiedy mialam 18 lat moja skora byla sucha  napieta, teraz jest normalna i miekka w dotyku.

Blizny powypadkowe jeszcze bardziej zniknely, teraz sa wrecz niewidoczne. O tym, ze mialam wypadek i roztrzaskana twarz, a w niej grube szkla szkla swiadczy dowod 2 malych szkielek w  policzku. Nie bola, nie chce ich wyjac gdyz sa czescia mojej historii, przypominaja mi jak cenne jest zycie, ze moglam nie zyc, sa rowniez dowodem na to, ze lekarze nie zawsze maja racje  (medycy twierdzili, ze nigdy nie bede miec twarzy, ze jesli nie poddam sie operacji to umre z powodu zakazenia).  Szkla sama wyciagnelam, wrecz wypadaly kiedy skora sie goila, blizny znikly.

5. Zeby mi sie wybielily, nie chodze do dentysty. Niektorzy na surowej diecie maja problemy ze szkliwem. Polecam zucie zielonych lisci, galazek brzozy i kijow selera.

To naprawde pomaga i wzmacnia zeby.

6. Wlosy sa w bardzo dobrym stanie,  wczesniej byly bardzo suche.

7. Jestem bardziej spokojna, osadzona tutaj i teraz.

8. Alergie, z ktorymi borykalam sie  jako dziecko ustapily w 100%. Pol mojego dzieciecego zycia przelezalam w szpitalu i tam chodzilam do szkoly w okresie kwitnienia. Bylam wrecz faszerowana tabletkami, czasami zastrzykami.

Organizm mialam tak zniszczony, ze lekarze chcieli mi wyciac nerke, ktora ledwo co funkcjonowala.

Antybiotyki zniszczyly mi zdrowie, bylam w rozsypce. Nikt nie wiazal tego z odzywianiem.

Rodzice robili co mogli abym miala wszyskie cuda, wtedy tak trudno dostepne. Kupowali cukierki, czekoladki, bylam rozpieszczana buleczkami i slodkimi ciastami.

Czy chcieli zle? Nie, oni o tym nie wiedzieli.

Czy w dzisiejszych czasach dziadkowie i rodzice  zdaja sobie sprawe, ze caly problem zaczyna sie juz prawie od kolyski, kiedy dziecku podajemy soczek z cukrem, herbate slodzona, czy lizaka ?

 

Nigdy nie mialam klopotow z waga, gdyz bylam bardzo ruchliwa i jednak nie jadlam duzo, zawsze obdarowywalam przyjaciol „pysznosciami” ( do tej pory niektorzy sie smieja, ze to przeze mnie maja klopoty z nadwaga).

Lekarze mowili,  ze alergie sa dziedziczne, moi rodzice w to wierzyli.

Lykalam tabletki aby moc wyjsc chociaz na godzine na dwor,  aby moc spotkac sie z przyjaciolmi, ktorzy maja psa, lykalam pigulki gdyz mialam uczulenie na slonce jak moja mama.

Kiedy bralam tabletki na alergie, aby wstac, gdyz one sprawialy, ze bylam senna,  musialam siegnac po kolejne aby mnie dobudzono.

Kochani czy to nie zbrodnia na dzieciecym organizmie?!

Teraz ciesze sie kazda chwila, w domu moge miec zwierzeta i ani „kichne”.

Wiem, ze nie byly to choroby dziedziczne tylko choroby wywolane stylem odzywiania.

Poprzez gotowanie i smazenie tracimy wiele bowiem czasami nie wiemy jak smakuje zwykla brokula.

Wiele razy slysze pytania:

” Jak mozesz spozywac surowy brokul, kalarepe, kalafior, pieczarki”?

Podczas gdy Ci ludzie zwracajacy mi uwage,  jedza niesamowite ilosci przetworzonego  jedzenia! Nie boja sie drozdzowek, zywnosci, ktora ma niekonczaca sie date waznosci i suchych zup w proszku.

Nie czuje sie przez to lepsza, ze wiem troche wiecej na temat odzywiana.

Musialam przejsc dluga droge, aby znalezc sie w miejscu, w ktorym jestem.

Wciaz sie ucze.   Staram sie uswiadamiac tych ktorzy chca byc zdrowi, jednak wiem, ze dla wielu wciaz  moje odzywianie jest ekstremalne

12299216_1260142740682393_9022774271072177921_n

 

Niektorzy boja sie samodzielnie myslec, jakby to bolalo. Oddajemy sie w rece obcych osob, gdyz boimy sie wziac odpowiedzialnosc za wlasne zycie.

 

Kochani –  my mamy obawy przed surowa roslina, ale nie boimy sie swinstw, ktore zatruwaja nas od srodka. Karmimy dzieci ciastkami, ktore maja cala tablice Mendelejewa.

Wiem, ze to nie jest wina spoleczenstwa, przez lata bylismy balamuceni, tak nam „wyprano” rozum poprzez reklamy, ze  niektorzy wola umierac w bolach lykajac tabletki, aby zjesc ukochany stek, niz zmienic  diete.  Musimy nauczyc sie czytac w naszym ciele,  jesli cos nas boli, dolega, oznacza to, ze caly organizm choruje, a my wtedy idziemy do sklepu i kupujemy tabletki gdyz pigulki sa na wszystko i mozna je dostac nawet przy kasie.

Nasze cialo to  jest jedyne miejsce gdzie mieszkamy!

Ono powinno byc najbardziej zadbane. Kiedy rano wstajecie zamiast kawy, napijcie sie wody

( prysznic od srodka niech stanie sie milym obowiazkiem),  a pozniej jesli musicie siegnijcie po kawe, jednak niech nie bedzie to pierwsza czynnosc jaka wykonujecie.  Wiekszosc ludzi dba o powierzchnie skory, robiac poranna toalete, wcieraja w siebie mazidla, perfumy, a do zoladka wkladaja czysty smietnik, ktorego  nawet szczury w przyrodzie nie tknelyby).

 Inwestujemy we wszystko, w sciany w naszym domu, samochod, ale juz placic za zdrowe jedzenie  to zbytek, dlaczego nie zainwestowac w ogrodek?

 Wolimy wkladac mnostwo pieniedzy w dom, aby pokazac sasiadom jak zyjemy, czesto za cene naszego zdrowia.  Nie bojcie sie surowej zywnosci, zagladajcie na weganskie i witarianskie blogi.

W dzisiejszych czasach w dobie internetu, latwego dostepu do ciekawych informacji i ksiazek, ebookow nie ma wymowek, ze sie nie da.

Czy surowa dieta jest dla kazdego?

asia_ananas

Nie ma lepszego sposobu na zachowanie urody, zdrowia jak pozbycie sie z diety przetworzongo jedzenia, alkoholu, wszystkego co nas  zatruwa. Zycie nie stanie sie mniej barwne bez alkoholu i drozdzowki.

To juz od Ciebie zalezy ile wprowadzisz surowej zywnosci do swojego  menu.

Gdzie sa checi i sposob sie znajdzie.

Tego Wam zycze, checi aby czuc sie swietnie i byc zdrowym

 

Wasza witarianka 🙂

 

 

Tagi: , , , , , ,

Komentarze: 20

  1. klu77 16 stycznia 2016 at 17:22 Reply

    Jak to czytalem to czulem ze masz racje. Mam dylemat rozpisac sie albo nie… jem wlasnie migdaly chrupiace. Jednak sie mi rozpisywac nie chce. Czuje dalej to samo.

  2. klu77 16 stycznia 2016 at 17:31 Reply

    No i fotka 🙂 bez glowy ale fajnie, zdrowo, fremanteliancko (okreslenie znane malej ilosci ludzi). Pozdro

    • Joanna Balaklejewska 16 stycznia 2016 at 20:54 Reply

      klu77 Dziekuje, zdjecie zrobil mi moj 4 letni syn telefonem gdyz spieszylismy sie i to on ucial mi glowe haha. Dzisiaj kupilam migdaly, jedne z moich ulubionych przekasek. Pozdrawiam owocowo 🙂

  3. Ola 16 stycznia 2016 at 17:42 Reply

    Świetne podsumowanie ! ja jestem wegetarianką, nie pije mleka lecz zdarza mi się zjeść jajka od kur z wolnego wybiegu. Mam 23 lata i z biegiem czasu coraz bardziej uświadamiam sobie właśnie jak ważne jest to co wkładamy do buzi właśnie nie tylko ze względu na to aby nie krzywdzić innych istot ale także aby swoje ciało i samopoczucie obdarować tym co naturalne. To Pani mi w tym pomogła ! Śledzę Pani stronę już od dawna 🙂 Dopiero teraz odważyłam się napisać komentarz.Wprowadzam powoli zmiany w swoje życie, troszkę ciężko mi się zorganizować, chciałabym spróbować spożywać więcej surowych warzyw i warzyw jak dań. Jedyne co mnie denerwuje to że inni tego nie rozumieją, nie rozumieją że można jeść i żyć zdrowiej. Mam nadzieję że również będę mogła zrobić takie podsumowanie po kilku latach i zauważyć takie efekty jak piękna nawilżona cera i dobre samopoczucie. Pozdrawiam Ciepło ! Ola.

    • Joanna Balaklejewska 20 stycznia 2016 at 13:18 Reply

      Olu malymi krokami dotrzesz do celu, czasami kiedy chcemy szybko sie nie udaje. Bylo tak u mnie, rezygnujac z niektorych potraw dalam sobie przyzwolnie aby trwalo to dluzej np, chleb. W pewnym momencie odstawilam i juz go nie potrzebowalam, a zrobiony z nasion w dehydrattorze, czy nawet zostawiony na parapcie smakuje wysmienicie z pomidorm czy cebulka i innymi pysznosciami 😉 To prawda trudno zyc wsrod ludzi, korzy nas nie rozumieja, oni maja pewne wzorce, juz utarte, trudno im wyjsc poza jakies okreslone ramy. Nauczylam sie jednego, nie ma co przekonywac innych na sile, wlasnym postepowaniem mozna pokazac, ze to co robimy jes sluszne. Waro kupic notes i zapisywac sobie zmiany jakie w nas zachodza 🙂 Pieknego dnia Olu <3 🙂

  4. Monika Loryńska 16 stycznia 2016 at 18:47 Reply

    Zainteresowało mnie to, podasz mi tytuł tej książki Ann Wigmor?

  5. krystyna 16 stycznia 2016 at 22:32 Reply

    Brawo Joasiu! Takie historie najlepiej inspirują.
    Siejesz dobre ziarno!

    Serdeczności dla Ciebie i Twoich.

  6. Agnieszka B. 18 stycznia 2016 at 00:57 Reply

    Witam Cię Joanno. Wspaniała, inspirująca historia 🙂 Ja miałam to szczęście w życiu, że nigdy nie spożyłam biednego, pragnącego żyć zwierzęcia. Zostałam wychowana przez rodziców jako wegetarianka, a kiedy miałam 8 lat cała nasza rodzina (ja, rodzice i moja siostra) zostaliśmy weganami. Cóż się dziwić, skoro mama i tata wyemigrowali kiedy ja miałam 5 lat, a Justyna (moja siostra) 9 do Tajlandii, gdzie życiodajnych roślin jest dostatek 🙂 Mieszkaliśmy tam 14 lat, wróciliśmy z tęsknoty za ojczyzną i jeśli ktoś mi powie, że w Polsce, kraju marchwi, buraków i jabłek nie można być weganinem/witarianinem to zaśmieję mu się w twarz. Jestem witarianką od lat 3 i już widzę wspaniałe benefity takiego jedzenia. Mój życiowy partner także jest 100% raw, mamy córkę Jagodę (ma 4 lata, hmm owocowe, soczyste imię prawda? 🙂 ) i synka Jasia, który 15 stycznia skończył 3 miesiące. Jagódka od urodzenia je surowo, gotowane jedzenie jej śmierdzi i moi rodzice (są w 90% raw, tak przy okazji mama ma 65 lat, tata 69 – nigdy nie zaznali poważnej choroby czy tak popularnego teraz dyskomfortu z bycia emerytem) zawsze przygotowują jej owocowo-warzywne uczty (na klopsiki z tofu czy potrawkę z ciecierzycy nawet patrzeć nie chciała). Jaś oczywiście jest na moim mleku, które dla ciekawości poddałam opinii lekarzy i stwierdzili, że dawno nie widzieli tak bogatego pokarmu. Wniosek?Chcemy żyć i dawać życie innym, to bierzmy i oddawajmy Matce Naturze to co w niej najlepsze, nie bawmy się w marnowanie wody i energii na wytworzenie kostki wegańskiego gotowego sera, a korzystajmy ze Słońca i pięknej energii jaką daje nam wszechświat.
    Pozdrawiam, racząca się smoothie z migdałów i mrożonych truskawek, Agula wraz z Jasieńkiem, Jagódką, Marcinem, Heleną i Władysławem – wszyscy zaczarowani magią twojego owocowego, żywego i jakże pysznego słowa.

    • Joanna Balaklejewska 20 stycznia 2016 at 13:03 Reply

      Agnieszko wspaniale, rzeczywiscie mialas szczescie, ze rodzice karmili Cie bardzo swiadomie. Fajnie sie czyta historie ludzi, ktorzy zdrowo sie odzywiaja.
      Wazne aby partner podzielal nasz entuzjazm i rodzina, gdyz wsparcie jest bardzo wazne. Pamietam kiedy ja bylam z moim malcem (Sunny mial 4 miesiace) u lekarza, ten zasmial sie i powiedzial, „Co ta Twoja mama je, ze to mleko takie tluste, a Ty taki soczysty”?. Odpowiedzialam „duzo roslin”. Trafilismy na wspanialgo lekarza, ktory byl z nami calym sercem, widzial benefity wyplywajace z odzywiania roslinami. Pozdrawiam Wasza cala rodzinke, przesylam duzo milosci i usmiechu <3

  7. Witam serdecznie 20 stycznia 2016 at 06:51 Reply

    Pani Joasiu,
    jest Pani niesamowita! Sledze Pani wpisy niemalze cale noce. U mnie juz 2 w nocy,a ja wciaz czytam.Zmieniam swoje zycie i moich przyszlych dzieci dzieki Pani. Bardzo prosze mi napisac jakie oleje,nasiona Pani uzywa,oprocz tych standardowych jak olej kokosowy,czy lniany. Jakie kosmetyki Pani stosuje ktore sa naturalne? Czym myje Pani twarz? Zaczelam myc wlosy soda i plukac octem jablkowym,widze roznice juz od 1go razu. Co jeszcze Pani stosuje dla swojego ciala.
    Pozdrawiam goraco! Chcialabym kiedys Pania poznac.

  8. Miśka 25 stycznia 2016 at 09:45 Reply

    Niestety, u mnie na odwrót, kiedy wróciłam do prostego wiejskiego jedzenia mojej babci wróciła do zdrowia, nie choruję, jem po staropolsku, ale lekko, wszystko gotowane i pożywne, na surowiźnie siedziałam 3 lata, zrujnowałam zdrowie (nie wspomnę przedtem okresu wegańskiego), surowizny zniszczyły mi wątrobę, wychłodziły tak, że nie mogłam nic strawić dobrze. Dopiero kasze, kapusta kiszona (duszona), ogórki kiszone, białe domowe mięso, fasola gotowana, zupy na mięsie domowym itp. sprawiły, że jestem zdrowa, pełna wigoru, mało śpię bo mi więcej nie potrzeba, nie wszystko jest dla wszystkich, cała moja rodzina je tak jak opisałam,nikt nie choruje, a starsi dożywają wieku sędziwego, zapomniałabym jeszcze, nie piję herbat tylko lekkie ziołowe napary (w umiarze), to chyba tyle. Pozdrawiam

    • Joanna Balaklejewska 25 stycznia 2016 at 22:21 Reply

      Miska dziekuje za podzielenie sie swoim doswiadczeniem. Wazne, ze powrocilas do zdrowia. Pozdrawiam serdecznie!

  9. Michał 25 stycznia 2016 at 09:49 Reply

    Fantastyczny artykuł! Przeszłaś długą drogę od wszystkożercy do osoby, która w oczach większości jest delikatnie pisząc minimalistką 🙂

    Bardzo dobrze, że podkreśliłaś rolę unikania żywności przetworzonej, nie wystarczy zrezygnować z produktów odzwierzęcych, łudząc się, że w ten sposób zapracujemy sobie na zdrowie. Dla mnie najbardziej trafnym anty przykładem jest napój gazowany na „C” i frytki, toż to przecież również jedzenie wegańskie…

    Ja także jestem zwolennikiem ewolucyjnego podchodzenia do zmiany nawyków żywieniowych, po kolei eliminować to co nam nie służy i wprowadzać nieprzetworzone, świeże i odżywcze pokarmy. Zdrowe odżywianie, zdrowy styl życia to nie sprint, ale maraton. Tu liczy się długoterminowa strategia a nie pospolite ruszenie 🙂

    Gratuluję osiągniętych efektów i pozdrawiam serdecznie,
    Michał

  10. Magdalena 28 stycznia 2016 at 12:27 Reply

    Miska surowa dieta nie mogla zmarnowac Ci zdrowia. Moze za malo jadlas ,a na pewno juz nie wychladza..

  11. Wiktoria 30 stycznia 2016 at 12:37 Reply

    Boże ale piękne ciało <3

  12. Karolcia 6 marca 2016 at 17:37 Reply

    A ja wlasnie czytam twoj blog i mi sie podoba zajadam sie orzechami brazylijskimi 😀 Początki są cieżkie ale wszystko mozna wprowadzic etapami i tak wlasnie chce zrobic bo na razie ciezko mi zezygnowac z wielu rzeczy

    • Joanna Balaklejewska 6 marca 2016 at 18:56 Reply

      Karolcia witam w moich skromnych progach:) Orzechy brazylijskie jedne z moich ulubionych. Smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *