Schizofrenienia, po ktorej zostaly popioly. Cud, zdrowa dieta, a moze jedno i drugie?

 

Tym, ktorzy wiecej czuja, inaczej rozumiejai dlatego bardziej cierpia,
a ktorych czesto nazywamy schizofrenikami

prof A.Kepinski

Dzisiejszy post chcialam juz dawno skreslic, ale nie moglam uczynic tego kroku, bez przyzwolenia pewnej osoby. Postanowilam o nim wspomniec  kiedy nadejdzie odpowiedni moment, a ze  niedawno byla dyskusja w interneciehttp://youtu.be/3qR6aDkVjYY o chlopaku, ktorego matka wyleczyla z autyzmu, tylko wyrzucajac z jego diety pewne produkty to sprowokowalo mnie aby wreszcie  porozmawiac z osoba zainteresowana  i napisac o mezczyznie, ktory jest bliski memu sercu.

To nie Matt,  ktory jest „namber lan – rozumiec sie ma 😉 a jego cudowny  starszy brat.  Ciepla, piekna istota i najukochanszy wujek pod sloncem. Jak wspomnialam powyzej, wczesniej tematu  nie poruszalam ze wzgledu  na wage osobista tego wydarzenia,  i dlatego, ze sam zainteresowany nie chcial o tym mowic. Jednak przekonalismy go, ze w ten sposob moze pomoc wielu ludziom, co nie w smak bedzie oczywiscie przemyslom wyrabiajacym lekarstwa. Tylko jeszcze istnieje druga strona medalu. Aby uwierzyc w te historie, ktora panstwu Drogiemu przytocze.  Dostalam w koncu potwierdeznie, odgorne, iz Tak moge napisc, ale tylko na moim polskim  blogu ( na razie).

Czytam na forach

cc47245439a9b9d043586fc61aa80a5bab47dbfc-720_431-720_431„Schizofrenia może być śmiertelna, jednak da się niekiedy zmniejszyć objawy. Nie każdy przypadek umiera.”

„Najgorsze choroby, to są właśnie choroby psychiczne. Ale chyba najgorsza jest schizofrenia. W schizofrenii są bardzo rozległa objawy miedzy innymi halucynacje, rozdwojenie jaźni, utrata świadomości. w pewnym momencie może się już nie odczuwać świata realnego od fikcyjnego.”

„Schizofrenia to niewyleczalna choroba a ludzie pracujący w psychiatrykach boją się tylko jej no i całej reszty chorób psychicznych”

To prawda. Schizofrenia jest okrutna choroba, jak zreszta kazda inna. Nie chce sie licytowac, ktora bardziej a ktora mniej :  optymista by powiedzial ” Nie jest tak zle , schizofrenia ma swoje dobre strony: zawsze masz towarzystwo ”  Nium.. Tylko nie zawsze takie jakby chcieli ludzie zmagajacy sie z ta choroba, bo fajnie jak Cie odwiedzi Merlin Monroe, gorzej jak nagminnie robi to Belzebub.

J.lat 17 z psem Honey

Photo on 2013-05-23 at 13.59

Posluchajcie  o niebywalej przemianie, ktora miala miejsce calkiem niedawno, bo..

W zyciu bo­wiem is­tnieja rzeczy, o ktore war­to wal­czyc do sa­mego konca

Paulo Coelho

Jofi jest bratem mojego meza. Starszy o 4 lata. Odkad skonczyl 11 lat lekarze, zdiagnozowali u niego potworna chorobe.  To co matka Matta uslyszlala scielo ja z nog. ” Schizofrenia dwubiegunowa.”  Wlasnie to ten najgorszy rodzaj. Z poczatku kobieta myslala, ze syn cierpi na jakies zaburzenia, dorasta, wszystko w tym okresie wydarzyc sie moze, ale  do glowy jej nie przyszlo, ze to TA choroba. W takich momentach czlowiek zadaje sobie pytanie gdzie popelnil blad, czym zawinil ? W rodzinie Wilsonow do tej pory nikt nie cierpial na choroby psychiczne. Bezbronna kobieta zaczela studiowac ksiazki medyczne, te nic tylko ja pograzaly. Jest to choroba, ktorej sie nie da uleczyc, mozna jedynie zlagodzic jej skutki- tak twierdzili lekarze, do ktorych trafiala z zapytaniem czy jest szansa aby cofnac tego potwora.. lza_w_oku-2Nie mogla sobie  wyobrazic,  ze jej ukochany syn do konca zycia bedzie musial sie leczyc, w najlepszym przypadku bedzie pod okiem psychiatry w swoim domu, ten najgorszy sen.. szpital psychiatryczny…Smierc

Moj maz odkad wyrwal sie kostusze z rak zaczal wieksza uwage przykladac do tego co wklada do ust. Tak kochani nikt „normalny” nie rezygnuje od tak z gotowanego jadla, chrupiacych buleczek, (czy ciastka z kremem, no chyba, ze widzi w tym aspekt moralny, jak weganie) ewentualnie,  z ciekawosci, jednak podstawowa rezygnacja kryje sie w chorobie ( najczesciej tak jest)   W dzisiejszych czasach dzieci cierpia juz na nerwice, wiec wyobrazmy sobie ludzi 4 krotnie starszych.. Czasami musi nadejsc stan krytyczny abysmy sie opamietali, chociaz sa i tacy, ktorzy maja wszystko gdzies i zamiast przeanalizowac za i przeciw lykaja kolejna dawke lekow, nawet na swedzacy tylek..

Kiedy Jofi byl chory Matt byl juz weganinem ( z powolania) do tego zainteresowany duchowoscia i surowa zywnoscia). W jego diecie przewazaly wtedy produkty gotowane, ale juz wtedy wiedzial jakie benefity przynosi wszamanie zielone trawy, ziola, owoce, warzywa ( wszystko w naturalnej postaci) .

Mial to szczescie, ze spotkal na swojej drodze wielu wspanialych ludzi, ktorzy nie tylko opowiadali mu o leczeniu zywnoscia czy glodowkami.

Matt widzial jak ludzie, ktorzy mieli doslownie wykupione miejsce na ” mogilniku”  czy spisywali testament stawali na nogi, piekniejsi, silniejsi, wzrastali z popiolow. Zyja do dzisiaj. Wzial sobie bardzo do serca ich cenne wskazowki,  tym bardziej, ze byli wsrod nich ludzie uleczeni z najrozmaitszych chorob….Byl wtedy 27 mlodziencem i caly swiat stal przed nim otworem.  Joffi mial 31 lat, 15 kg nadwagi i chorobe, ktora go  milowala niczym matula. Zawsze przy nim, pojawiala sie znienacka aby krzyknac

”  Pamietaj jestem moj ukochany chlopcze, nie opuszcze cie nigdy”.

Jofi. Dzien wyjazdu z Mattym

On- plec schorowana 62740_102997646431612_2228220_nzdarzyl byc kilka razy w szpitalu, stosował rozne leki, zmienial je czesto, wszystko pomagalo na chwile. Pisal piosenki, wiersze, gral doskonale na pianinie, potrafil byc uroczy, calkiem normalny, po to aby za chwile stracic kontakt z rzeczywistoscia…Cala rodzina wtedy przechodzila kryzys. Matt  wierzyl, ze bez tabletek  i konsyliarzy moze pomoc bratu sie-  ” poskladac”  i chociaz cala rodzina Wilsonow znala osoby, ktore wyleczyly sie dzieki diecie, tutaj mieli watpliwosci i przeczaco kiwali glowami.

Jedynie matka Matta wierzyla, chciala wierzyc.

( czy bylo inne wyjscie, czy moglo byc gorzej) ? Moj maz skontakowal sie jeszcze przed wyjazdem z Donem Tolmanem, ktory zajmowal sie zdrowa zywnoscia od ponad 30 lat-  i wyruszyli..Ta podroz na  zawsze miala zmienic zycie jego brata. Matt nie wierzyl w cudowne ozdrowienie w tym przypadku, gdyz schizofrenia to cos innego niz rak, jednak oczekiwal wspanialych rezultatow i mial nadzieje, ze choroba w jakims stopniu cofnie sie o tyle, ze Jofi bedzie bral niewielka dawke leku.  Jeszcze nie wiedzial wtedy jak sie pomyli.. Rodzina nie byla zachwycona wyjazdem. Bali sie tak samo o Matta jak i o Jofiego. Nawet moze bardziej o mlodszego syna,  gdyz starszy potrafil wcielac sie w kilka roznych postaci na raz. Wierzyl, ze ma kontakt z diablami, Hitlerem, Jezusem.  Rownoczesnie potrafil mowic kilkoma glosami, w tym kobiety.

Matty w tym czasie odmowil wspopracy z ” Disneyem” – chociaz proponowali mu bajonska sume za wspolprace. To byl czas, gdzie jego brata chcieli zamknac w szpitalu a i on zdawal sobie sprawe, ze na kariere przyjdzie czas. Teraz postanowil skupic sie tylko na Jofim.

Nadszedl czas na zmiany… Matt zabral najpotrzebniejsze rzeczy i 6  wrzesnia ( W NZ jest wtedy wiosna) wyjechal –  z dala od miasta, gdzie nie bylo kontaktu ze wspolczesna rzeczywistoscia.  Lasy, rzeka, zwierzeta, dzika roslina, niebo i ziemia.

Przed swiatem Matt postanowil  schowac sie wraz ze swoim „kompanem”   w domku, ktory nalezal do przyjaciol rodzicow. Tak jakby myslal, ze choroba, go tutaj nie odnajdzie. Dziesiatki kilometrow  od Auckland Matt podjal walke o swojego brata. Nie mial internetu, tylko telefon stacjonarny. Najblizszy sklep byl godzine jazdy samochodem. 65732_487753166048_596015_nNieraz wspominal, ze mieszkal w lesie i zywil sie tym co tam znalazl, jednak malo kto wie, dlaczego tam sie znalazl i do tego byl  niejedyna osoba. Raz na dwa tygodnie przyjezdzal lesniczy sprawdzal czy jest wszystko w porzadku i przywozil Mattemu rosliny i owoce do jedzenia. Dlaczego w tym czasie nie chcial aby rodzina go odwiedzala i lekarz? Oni na wszystko reagowali zbyt emocjonalnie, moze nawet zabrali by Jofiego, gdyby ten byl w gorszym stanie.

Bracia wode pili ze strumienia. Moj maz byl  w kontakcie z rodzina i psychiatra gdyby nadszedl totalny kryzys. Jednak nigdy  nie powiedzial, ze z Jofim jest bardzo zle a on sam sie obawia, nawet wowczas  kiedy slyszal jak ten planuje go zabic gdyz mysli, ze jest jego adwersarzem. Tak glosno prowadzil monolog w pokoju obok, ze wszystko bylo slychac..

 Prawie kazdego dnie biegal z Jofim po lesie, nawet kiedy za oknem szalal deszcz. Robili rozne figurki z drewna, pisali, malowali. Byly momenty zwalajace z nog, gdzie chory brat stal pochylony nad nim z nozem, kiedy Matt spal.. Wtedy pierwszy raz pomyslal, ze moze zginac tutaj w lesie.  Jednak Jofi spojrzal na niego zimno i po kilku sekundach odszedl. Domyslacie, sie, ze tej nocy Matthemu juz przeszla  ochota na sen.  Nie wiedzial jak Jofi znalazl noz gdyz on go dokladnie schowal.. Po tym zdarzeniu wyrzucil wszystko co mogloby byc niebezpieczne w jego rekach. Zamiast szklanych kubkow, plastikowe, zadnych nozy, widelcow, nawet lyzek. Owoce, warzywa jedli w naturalnej postaci. Matt zrobil kilka razy glodowke o wodzie. Raz 10 dniowa, innym razem 7 dniowe , 14 dniowe…65720_487748531048_541624_nJofi jadl to co brat mu podal, praktycznie zjadlby wszystko, jemu to bylo obojetne.
Po uplywie 3 miesiecy nastapila mala poprawa  Zaczal zachowywac sie bardziej racjonalnie, przestawal do siebie mowic.. Nie byl uleczony, ale Matt coraz rzadziej widzial aby zachowywal sie dziwacznie. Nie swiecil jednak tryumfu.
Zdawal sobie sprawe, ze to za wczesnie. Zadzwonil do mamy i do lekarza.  Ci chcieli ich odwiedzic, matka wylewala lzy, lekarz   pytal czy wszystko jest w porzadku. Matt prosli aby nie przyjezdzali. Przedluzyl czas pobytu kolejne 4 miesiace.  Jofi w tym czasie rozmawial z mama kilka razy przez telefon jak i z lekarzem. W tym okresie rowniez moj maz przeprowadzil pierwszy raz z Jofim glodowke 40 dniowa! Po 7 miesiacach nieobecnosci, Matt nie mowiac nikomu ani slowa-  wrocil do domu z bratem…To byl juz inny czlowiek, nie cudaczny, osobliwy, nie mial omamow, nie rozmawial z duchami. Schudl 25 kg.  Nie chce Wam opisywac co sie stalo kiedy rodzicielka go ujrzala, gdyz to  historia niczym z bajki i moze tak nieprawdopodobna, iz moglabym zostac posadzona o zbyt wybujala fantazje
( co nie jest niczym zlym, ale nie w przypadku pisania tego posta). KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERAKiedy Jofi udal sie do swojego lekarza, ten byl w tak poruszony ze nie wiedzial co powiedzic.
Nie stwierdzil, ze chizofrenia minela, bo to byloby za wczesnie i absolutnie nie zgadzaloby sie z jego studiami, on w to nie wierzyl, ale objawow choroby nie bylo zadnych. Dopiero po 5 latach ten sam lekarz napisal oficjalnie, iz schizofrenia ustapila. Ludzie na ulicy nie poznawali czlowieka, ktory jeszcze nie dawno z ulubiona czapka i spuszczonymi spodniami prawie do kolan przemierzal ulice i parki Auckland. Jego „glowa nie wisiala w dole ” tylko byla  dumnie podniesiona do gory. Zmienil styl ubierania, ale nie narzucony mu przez kogos.
To byl jego styl. Styl Jofiego. Minelo 12lat.  W tym czasie Joffi ukonczyl  studia ekonomiczne, zajmuje powazne stanowisko w firmie, poslubil piekna kobiete i maja dziecko.

Od czasu kiedy byl chory minelo 12 lat, po chorobie ani sladu. Nie chce lekcewazyc powagi schizofreni, gdyz nikt nie jest w stanie powiedziec co sie stanie jutro, za miesiac czy rok. Nie bede zadufana twierdzac, ze to tylko rosliny pomogly ( a moze) ?… Owszem to cudowne wyzdrowienie mialo swoje miejsce podczas surowej diety, glodowek, z dala od ludzi, tabletek, szpitala, codzienne biegi, milosc i wiara brata. Co bylo glowna przyczyna? Czy to byl cud? Czy tylko przypadek i ktoregos dnia Jofi znowu bedzie twierdzil, ze widzi Mefisto i bedzie prowadzil dyspute z niezyjacymi przywodcami. Na dzis dzien, kazdego dnia podejmuje bardzo wazne decyzje, zarzadza grupa kilkudziesieciu  osob. W pracy nikt nie wie, ze byl ” swirem” , pewnie nikt by go do  nie przyjal. Jego zona wie o jego przeszlosci i my najblizsi. Gdyby przyznal sie do choroby przed szefostwem, pewnie zostal by wylany z pracy, pomimo swoich osiagniec ( nikt wariatow nie lubi), ale przyzna sie w naszym filmie – juz wkrotce

Stosunek do jedzenia nie zmienil sie, zarowno on  jak i jego rodzina sa weganami. Surowa zywnosc jest u nich podstawa diety jednak coreczka i zona spozywaja jako dodatek codziennie gotowana zupe, czy warzywa ewentualnie kasze, soczewice, brazowy ryz, ziemniaki. Natomiast Jofi niezwykle rzadko. Bywa, ze raz w miesiacu na cos przyjdzie mu chrapka i to porcja glodowa:)  Kazdego dnia  od przeszlo 5 lat wypija wraz z Natalii( zona) okolo pol litra soku z zielonej trawy i jablek. Ich dziecie po szklance.

Podobno choroba to nie kara – to sprawdzian
z milosci dla bliskich i woli walki do samego konca…

Namaste ….

Wasza W.

 

Tagi: , , , , ,

komentarzy 35

  1. tez Joanna 26 maja 2013 at 12:09 Reply

    Jaka piekna historia! Najwazniejsze, ze prawdziwa. Uwazam, ze jedzenie ma kluczowe wplyw na to kim jestesmy. Sama odkad zostalam vege czuje sie o niebo lepiej, wygladam lepiej i mam czysty umysl, a ciagle nie jem idealnie! Robie male kroki w strone RAW, ale to narazie czesc jadlospisu, a nie styl na caly etat. Zobaczymy, do niczego sie nie zmuszam, bo te zmiany przychodza naturalnie. Zajadam sie wlasnie mrozonymi winogronami przygotowujac sie do egzaminow. PYCHA!! Po co komu czekolada :P. W ksiazce ¨Clean’ dr Junger sensownie opisuje wplyw detoxu na nasz organizm. Twierdzi on, ze nasz organizm sam sie zregeneruje jesli damy mu czas, czulosc eliminujac jednoczesnie stres, chemie i trujace jedzenie. Ksiazka nie do konca vege, ale bardzo mnie natchnela. Najlepsza jest wlasnie ta radosc z zycia, ktora przychodzi z czasem. Cudownego dnia!

    • Joanna Balaklejewska 27 maja 2013 at 08:31 Reply

      Joasiu wystarczy tylko na malym przykladzie zobaczyc jak dziala jedzenie, czy jego brak. Niech kazdy niedowiarek na tradycyjnej diecie nie spozywa przez miesiac niczego z glutenem: czy kawy ewentualnie miesa 🙂 Oczywiscie, ze juz nastapi znaczna poprawa Pozniej inne produkty wykluczyc z diety, ale niestety wiekszosc ludzi woli spogladac w strone apteki gdyz boja sie wziac odpowiedzialnosc za swoje zycie..Ksiazka mnie zaciekawila. Zamowie ja. Dziekuje pieknie za ten komentarz 🙂 Boskiego, nadprzyrodzonego dnia:)

  2. haneczka 27 maja 2013 at 07:41 Reply

    Witam, to niesamowite jak żywienie ciała wpływa na nasze samopoczucie. Jak dobrze, że Pani o tym pisze. Kiedyś jak jadłam mięso i słodycze byłam non stop zmęczona, niewyspana. Ciągle marudziłam. Jadłam zdecydowanie za dużo bezwartościowych rzeczy. Teraz sama siebie nie poznaję – jestem energiczna, zadowolona z życia. Jem bardzo dużo surowego i co dziwne-potrafię się najeść sałatką. W ogóle mi mięsa nie brakuje, choć początki były bardzo trudne- strasznie bolała mnie głowa i miałam nudności, ale pokonałam to i teraz jest wspaniale. Chcę wszystkim w rodzinie udowodnić , że można żyć na surowej diecie. Słyszę coraz więcej komplementów na temat swojego wyglądu. Koleżanki z mojego rocznika mają już siwe włosy i zmarszczki ( jestem po trzydziestce) , a ja ani jednej:) hura To mnie motywuje jeszcze bardziej. Myślę , że jak mnie zobaczą za pół roku i im powiem ,że jestem na surowej diecie to sami na nią przejdą! Pozdrawiam

    • Joanna Balaklejewska 28 maja 2013 at 09:09 Reply

      Haneczko bardzo sie ciesze, ze jestes zdeterminowana, bo wszystko zmierza w dobrym kierunku. Pamietaj tylko nie rob sobie wyrzutow sumienia, jesli najdzie cie ochota na cos” zakazanego” na Twojej liscie:) Nalepiej malymi kroczkami, dochodzi sie do celu:) Oczywiscie, ze my weganki witarianki jestesmy piekne i komplementy nam sie naleza 😉 haha.. Ja ostatnio uslyszalam, ze mam naciagnieta twarz, zrobione kosci poliszkowe i podciagniete oczy:D.. Jejku w wieku 38 lat, ktos insynuuje mi tyle operacji? No coz nalezy sie tylko usmiechnac i powiedziec ” Jestes tym co jesz”).. Aroha, Pozdrawiam cieplutko!

  3. Marcin Roks 29 maja 2013 at 04:36 Reply

    Przepiekna historia. Joanno moja siostra ma schizofrenie, ale nistety trzeba miec pojecie jak takiemu czlowiekowi pomoc, Ja niestety nie mam. Podziwiam Twojego meza, szczerze, kiedy widze Anke moja siostre bywaja momenty, ze boje sie jej bo jest nieobliczalna. Kiedys siedzialem w pokoju, bylem z nia sam na sam a ona niby poszla do toalety. Po chwili przyszla i znienacka walnela mnie lustrem tak mocno, ze mam blizne na czole wielkosci 7 cm. Uwielbiam cie czytac, dajesz nadzieje ludziom, abym tylko znal takiego czlowieka jak Matt.

    • Joanna Balaklejewska 30 maja 2013 at 08:59 Reply

      Wiem Marcin o czym piszesz. Moj wujek jest dyrektorem szpitala psychiatrycznego. Kilka razy jako dziewczynka 13 letnia go odwiedzilam, niektorzy ludzie wydawali sie calkiem normalni, ale to oni podobno byli najbardziej chorzy. Johnatan ( Jofi) byl bardzo chory. bywaly momenty, ze spal we wlasnych wymiocinach i chcial je jesc, ale to i tak nie byle te najgorsze momenty. On sam jesli bedzie chcial opowie o tym do kamery, a chce. sam powiedzial, ze dla niego bedzie to takie oczyszczenie, kolejne. Bardzo sie ciesze, ze sie na to zdecydowal..

  4. white Rose 29 maja 2013 at 07:27 Reply

    You are my great inspiration Joanna. Dziekuje, ze cie odnalazlam. Mieszkam W Kanada, Moja babcia byla polka, ale ja zaluje, ze sie nie moglam pouczyc polskiego. Odnalazlam blog i czytam, i ja ucze sie polskiego. You’re a wonderful woman for me. Ty jestes bardzo ladne, i madra, inteligentna, masz piekne zycie w piekne miejsce rodzina i dzieci. You know so many things. To jest bajka. Ty jestes taka ksieszniczka dla mojej duszy. Thank you I love you

    • Joanna Balaklejewska 30 maja 2013 at 09:02 Reply

      Dziekuje white Rose, chyba troszke przesadzasz, ale i tak mi bardzo milo 🙂 – pamietaj, ze Ty rowniez znasz wiele rzeczy i mozesz wiedziec jeszce wiecej. Poza tym rodzimy sie goli o wiedze i doswiadczenia, dopiero wszystkiego powoli sie uczymy w szkole, ktora nazywamy zyciem. Pozdrawiam Cie pieknie!

  5. Enigma 30 maja 2013 at 00:19 Reply

    Podziwiam z calego serca Twojego meza, Historia piekna!

  6. Aneta 30 maja 2013 at 00:21 Reply

    Na podstawie tego co napisalas Asiu moglby powstac cudowny film 🙂 Przepiekny post.

    • http://gosinychciuchwkilka.blogspot.com/ 30 maja 2013 at 07:13 Reply

      Jestem poruszona tą historia,opowiadałam ją w domu
      Jako pielęgniarka sceptycznie podchodzę do alternatywnych metod leczenia….jednak tutaj-szok….i nie da się tego wytłumaczyć inaczej ,jak tym właśnie co tak naprawdę się stało-zdrowe jedzenie +miłość braterska.
      Masz cudownego męża
      Pozdrawiam Was!

      • Joanna Balaklejewska 30 maja 2013 at 09:32 Reply

        Tak, w niektore zdarzenia trudno uwierzyc. Ja zawsze kierowalam sie w zyciu zasada ” szkielko i oko” Probowalam wszystko racjonalnie wytlumaczyc, ale od 20 lat juz tyle spraw niewyjasnionych widzialam, bylam ich swiadkiem, iz wiem nie wszystko jest czarno biale… W zyciu jest wszystko mozliwe:) Jak jest wola to i sposob sie znajdzie jak powtarzam w kolko:) Pozdrawiam Cie pieknie i dziekuje za mile slowo 🙂

  7. Gosia 2 czerwca 2013 at 20:00 Reply

    Witam Joasiu, przeczytałam tą historię dwa razy, chciałam coś napisać, ale nie wiedziałam co. Dopiero teraz po przeczytaniu kilku wypowiedzi, wiem , że to co robicie jest ważne i piękne. Jednak najbardziej cieszy mnie fakt, że dowiedzieli się o tym lekarze i uznali Twojego szwagra za osobę wyleczoną i zdrową. Artykuł napisałaś 26 maja, ja również przeczytałam go tego dnia( nocy), a w piątek na masażu była u mnie pacjentka, opowiadałam jej o Tobie i o tym wydarzeniu. I znów powtórka z rozrywki – to niemożliwe! Ta choroba jest nieuleczalna ! Później rozmawiałyśmy o dietach, dzięki którym żyje się nam lepiej (Tobie,twojej rodzinie, mojej również). Zastanawiam się, dlaczego ludzie nie chcą pomóc sami sobie, nie próbują zmienić swych przyzwyczajeń, oddają swoje zdrowie w ręce obcych ludzi (lekarzy), którzy leczą przez ordynowanie im leków, wierząc bezgranicznie w to wszystko co robią. Brak zaufania do samych siebie, do swojego organizmu, NIE ROZUMIEM. Wielkie gratulacje i ukłony dla Was!!! Pozdrawiam z Rabki – buziak

    • Joanna Balaklejewska 5 czerwca 2013 at 00:51 Reply

      Dziekuje Gosiu..Tak to wspaniale, ze lekarz napisal, ze Jofi jest zdrowy. Na poczatku mial obiekcje, gdyz klocilo sie to z jego logika i tym co wyniosl ze studiow. Ludzie sadza, ze wiele chorob jest nieuleczalnych a czasami nawet wiara potrafi uleczyc. Tak sie zastanawiam gdyby moj ojciec nie wiedzial, ze ma raka ( byl szczesliwy jak wariat) czy zylby dluzej, bo kiedy lekarze orzekli, ze umiera choroba pochlonela go jak ogien. 3 miesiace i zmarl.Wydaje mi sie, ze wszystko jest wazne, podejscie do choroby rowniez, ale jakie podejscie mial moj szwagier, ktory mial schizofrenie? Tutaj znowu wiara mojego meza, dieta, cwiczenia, mysle, ze wszystko razem odegralo swoja role. przede wszystkim Matt nie traktoal go jak chorego.. Ludzie nie chca sobie pomoc bo latwiej im lykac pigulki, boja sie odpowiedzialnosci za swoje zycie, bo trzeba byloby cos zmienic. Wielu nie wyobraza sobie zrezygnowac z ukochanego miesa,mmleka, zabojczej chemii, jakby to oznaczalo koniec swiata..Zaproszenie na pewno przyjme. Sciskam i przesylam buziaki ksiezycowe, bo kiedy Ty pracujesz ja szykuje sie do snu i odwrotnie haha..

  8. Danka 4 czerwca 2013 at 19:40 Reply

    Kochana Asieńko 🙂

    Ta historia jest niesamowicie poruszająca. Pokazuje nam, że z jednej strony bratnie dusze są nam niezwykle potrzebne, a z drugiej strony udowadnia, że nasze ciała są niesamowicie stworzone, są po prostu doskonałe, pod warunkiem, że damy im szansę, aby takimi były. Twój Matt zasługuje na medal za odwagę i miłość do brata. Uściskaj go mocno ode mnie 🙂

    ps. jak będziecie w Polsce to koniecznie musimy się spotkać :*

    Uwielbiam Ciebie czytać 🙂

    • Joanna Balaklejewska 5 czerwca 2013 at 00:57 Reply

      Wielkie dziekuje Daneczko za mile slowa.
      Juz Matta usciskalam:) Kiedy spogladam na Jofiego, nie chce mi sie wierzyc, ze kiedykolwiek byl chory. Gdyby nie karta choroby pewnie bym nie uwierzyla, no i jeszcze wspomnienia rodziny. Najwazniejsze, ze moj szwagier nie boi sie o tym mowic i czasami wspomina pewne sytuacje, ktore zapamietal. Oczywiscie wiekszosc rzeczy nie przypomina sobie, ale sa i takie, ktore wciaz siedza w jego sercu i umysle. To calkiem inny czlowiek, najwazniejsze ze tyle lat zdrowy:)
      Duzy kiss dla Ciebie! Aroha

  9. Hela 8 czerwca 2013 at 09:16 Reply

    Zmienilas moje zycie, teraz Josiu jestem weganka a jeszce niedawno bylm jedzaca mieso 48 letnia smutna kobieta. Pozwolilam sobie rozstac sie z mezczyzna, z ktorym dawno mnie nic nie laczylo. Czuje, ze kwitne. Czytam Cie, nie komentuje, bo coz moge napisac.. Po prostu uwielbiam Cie czytac. Pisz czesciej i prosze o filmiki. Pozdrawiam Z Moskwy. Hela

    • Joanna Balaklejewska 10 czerwca 2013 at 09:10 Reply

      Dziekuje Helu, ale jedyna osoba, ktora moze zmienic Twoje zycie jestes Ty sama! 🙂 Filmiki wkrotce…

  10. Adam Popiolek 9 czerwca 2013 at 23:52 Reply

    To bardzo iekawe o czym piszesz. Moja mama cierpi na te chorobe, ja nie dostalem jej w spadku na szczescie. Podziele sie z mama tym tekstem, mam nadzieje, ze bedzie chciala przynajmniej sprobowac. Dziekuje i serdecznie pozdrawiam

  11. missyma 10 czerwca 2013 at 11:22 Reply

    Hej Joasiu, to już nie pierwszy raz spotykam się z tym, że schizofrenię można dietą wegańską wyleczyć. Za pierwszym razem mówiła o tym Charlotte Gerson w takim długim wykładzie i też byłam w wielkim szoku. Wg niej schizofrenia to nic innego jak nietolerancja białka zwierzęcego, które się kumuluje w organizmie i wywołuje takie efekty. Wystarczy odstawić białko zwierzęce i choroba znika – wiadomo detoks konieczny, żeby to skumulowane białko organizm wydalił. Nie wiem co jadł Jofi przed wycieczką do lasu? W każdym razie ponoć u Gersona w instytucie ze schizofrenii leczą ludzi również, tak jak z narkomanii, cukrzycy, a nie tylko z raka. Tak to właśnie zapamiętałam, nietolerancja tłuszczu = cukrzyca, nietolerancja zwierzęcego białka = schizofrenia. Pozdrawiam i życzę zdrówka Wam wszystkim, jesteście tacy dzielni!

    • Joanna Balaklejewska 13 czerwca 2013 at 06:49 Reply

      Dokladnie tak jest missymo, jak napisalas. Jofi jadl duzo miesa, spozywal nabial,duzo przetworzonej zywnosci, pil alkohol, palil papierosy. Dostawal pieniadze z miasta z opieki i cale przeznaczal na niezdrowe jedzenie. Raczej nie dbal o siebie- to byl juz taki czas, ze wygladal jak kloszard. Zapominal sie umyc. Rodzina Matta pokazala mi zdjecia z tamtego okresu to po prostu sie poplakalam, ze wzruszenia..Dopiero Matt zakasal rekawy i wiedzial, ze jedyna pomoc to moze byc na odludziu, bo tam jego brat nie bedzie mial dostepu do uzywek. Ta choroba pochlania tylu ludzi, gdyby tylko wiedzieli i sie nie poddawali. Pozdrawiam cie slicznie missymo, dziekuje za ten wartosciowy komentarz. Moze ktos chory ” nas przeczyta” i da sobie szanse.. Usciski:)

  12. Marchet 11 czerwca 2013 at 12:54 Reply

    Joasiu dlaczego przestałaś kręcić wideo na youtube? Powrócisz jeszcze do tego?
    Jetsem też bardzo ciekawa jak udało Ci się zamieszkać w NZ. Z tego co wiem to nie należy to do łatwych rzeczy a z pewnoscią nie jedna osoba też marzy by tam pomieszkać. Napisałabyś coś kiedyś na ten temat? Jak wam się to udało, jak wyglądał ten proces?

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i rodzinę 🙂

    • Joanna Balaklejewska 13 czerwca 2013 at 06:32 Reply

      Powroce do filmikow na juz wkrotce:) Jako mama 2 etatowa nie pozostaje mi wiele czasu praktycznie na nic. Marchet moj maz jest nowozenlandczykiem tak czy siak, ktoregos dnia chcielismy osiasc na wyspie. To prawda nie jest latwo sie tutaj dostac, robia straszny „przesiew” Jesli chodzi o mnie to musialam zrobic wszystkie badania od A do Z lacznie z moimi dziecmi czy nie jestesmy na nic chorzy, stad wiem, ze zdrowie mamy konskie haha.. Niestety gdybysmy byli chorzy nie pozwolono-by nam zostac na wyspie pomimo, iz moj maz jest nowozenlandczykiem i mamy dziecko. Ostatnio Matta przyjaciel chcial tutaj zamieszkac, milioner, dobra praca, nie karany. Niestety nie spotkal sie z milym przyjeciem, musial opuscic NZ, tak wiec wszystko zalezy na jakich urzednikow sie trafi. To piekny kraj, ludzie sa bardzo mili i traktuja sie nawzajem bardzo cieplo. W tym roku przylatuje do Polski na jakis czas i bardzo sie ciesze, bo pomimo pieknych blekitnych fal, cudnych plaz i soczystych owocow Polska pozostanie zawsze tym miejscem, o ktorym bede myslala z sentymentem:) Pozdrawiam Cie pieknie.milego dnia. Aroha 🙂

  13. NotMilk 11 czerwca 2013 at 18:02 Reply

    Gdybym przeczytał Twój artykuł 2 lata temu z pewnością nie dalbym mu wiary. Jednak po tym, co widzę obecnie na własnym przykładzie oraz czytaniu artykułów oraz wpisów (często świadectw) na blogach związanych z podobną tematyką muszę stwierdzić, że możliwości samouleczenia naszego organizmu są wręcz nieograniczone. Gratuluje Tobie Joanno wspaniałego męża, który nie bał się zaryzykować, aby pomóc swojemu bratu… i POMÓGŁ 🙂 Mam tak na marginesie pytanie związane z Twoimi uprawami owocowymi-dobrze wszystko rośnie? U mnie narazie dobrze rośnie sałata rzymska, arbuzy, jagoda kamczacka, porzeczki, aronia, a kiwi, granaty, jagoda goji też się jakoś trzymają w doniczkach. Poza tym kupiłem na balkon gwajawę, sapodillę, pitahaję i moją ulubioną opuncję. Mam nadzieje, że kiedyś doczekam się z nich pragnionych owoców 😉 Przesyłam owocowy ścisk dla całej rodziny!!! 🙂

    • Joanna Balaklejewska 13 czerwca 2013 at 07:00 Reply

      Dziekuje za mile slowa NotMilku, zawsze podnosza na duchu:) Ja do tej pory nie daje wiary, ze Jofi tamten i ten to dwie osoby..Zycie jest pelne cudow:)
      Nastepnym razem napisze co u mnie w ogrodzie rosnie bo jest tego sporo ( tak wiec zrobie wpis ze zdjeciami na blogu) – moze kogos zainteresuje co w krainie Kiwi Joanna wszamia haha.. Ale Tobie moj drogi skladam poklony, no, no, no pieknie Fiu, fiu – sobie tam hodujesz te Twoje zieleninki. Jestem z Ciebie dumna. Koniecznie musisz zamiescic pare zdjec na swoim blogu. Jestem ciekawa. Usciski gorace 🙂

  14. Yovita 4 lutego 2014 at 17:07 Reply

    Historia niesamowita, tak bardzo bym chciała pomóc mojej córce, która ma schizofrenię paranoidalną. Słyszałam o leczeniu przez odtruwanie organizmu ale innych chorób nie psychicznych. Przypadek mojej córki jest trudny – nie działają na nią leki. Przez 3 ostatnie lata zażywa haloperidol, ale ostatnio też nie jest skuteczny. Jest zamknięta w sobie, bardzo dużo pali papierosów. Po tej opisanej historii pojawiła się iskierka nadziei.
    Chociaż uważam, że jest to raczej cud od Boga. Pozdrawiam.

    • Joanna Balaklejewska 6 lutego 2014 at 00:21 Reply

      Yovita, choroba to zatrucie organizmu. Bylam swiadkiem uleczenia niektorych chorob psychicznych poprzez diete. Roznego rodzaju psychozy, depresje, z czego one sie biora? Nadmiar chemii w pozywieniu sprawia, ze jestesmy pobudzeni, bardziej agresywni, nasz organizm choruje nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. Udowodniono juz dawno, iz poprzez zmniejszenie tylko zwyklej dawki cukru w szpitalach psychiatrycznych pacjenci staja sie bardziej spokojni. Wyobraz sobie teraz odstawienie chemii, glutenu, jajek, nabialu i miesa..
      KIedy czlowiek sie zdrowo odzywia wyostrzaja sie zmysly, na papierosa nie spojrzy, alkohol mu smierdzi. Yovita, moja Droga cuda sie zdarzaja, ale musimy pomoc i dac sobie na nie szanse. Tylko od nas zalezy jakiego cudu chcemy doswiadczyc. Chetnie Ci pomoge. Jesli potrzebujesz wsparcia napisz do mnie. Nie pozostawie Cie bez odpowiedzi
      Pozdrawiam i przesylam moc magicznej energii i checi woli walki o corke bo warto 😉
      Aroha!

  15. Lidia 17 lutego 2014 at 12:38 Reply

    Z zaciekawieniem przeczytałam Twój artykuł Joasiu. Mam ogromną wiedzę na temat zdrowego żywienia i stosuję ją dla siebie (mam 57 lat i jestem zupełnie zdrowa, dobrze wyglądam i chce mi się żyć) ale….
    Opiekuję się (zarobkowo) 52-latkiem chorym na schizofrenię paradoinalną, żywię go w miarę zdrowo (nie wszystko chce jeść). Wiem że to za mało, że mój podopieczny wyzdrowiał, powinien zupełnie zrezygnować z mięsa, słodyczy (bardzo je lubi) kawy…. ale jak go zachęcić do zmiany smaków? Bardzo chciałabym mu pomóc.
    Pozdrawiam Cię ciepło i proszę rób dalej to co robisz, bo z pewnością nie jedno życie uratujesz.

  16. Joanna Balaklejewska 20 lutego 2014 at 04:06 Reply

    Lidio jestes wspaniala osoba. Nie patrzysz na czlowieka ktorym sie opiekujesz jak na kogos na kim mozna tylko zarobic. Jestem dumna z Ciebie i ciesze sie, ze tacy ludzie istnieja! To daje mi wiare w ludzi. Kochana najpierw pytanie. Czy On – ten pan chce sobie pomoc? Wiem, ze brzmi to naiwnie bo zapewne chce, ale to wiaze sie ze zmiana przyzwyczajen. Doskonale wiesz, ze zmienic czyjes gusta kulinarne jest niezmiernie ciezko..Byloby fajnie gdybys wydrukowala mu moj artykul i przeczytala. Wierze, ze dieta, ale nie tylko ona moga pomoc i to duzo. Twoje wsparcie i milosc rodziny to rowniez podstawa i droga w kierunku sukcesu. Zmiana diety jest koniecznoscia w tym przypadku. Napisz prosze czy Twoj pacjent jest na to gotow ..
    Pozdrawiam Cie pieknie

  17. Marcin 15 października 2014 at 09:08 Reply

    Pani Joanno.Jak wyglądała ta 40 dniowa głodówka można poznać szczegóły?Códownie byłoby ogladnąć takie świadectwo.

  18. Piotr 24 października 2014 at 11:04 Reply

    Pani Joanno, czy jest znany wpływ diety roślinnej na choroby neurologiczne?

    • Joanna Balaklejewska 24 października 2014 at 15:04 Reply

      Jedyne przyklady jakie sa mi znane Panie Piotrze to obserwacja wlasnego otoczenia. Wraz z mezem krecilismy film, ktory dotyczyl surowej, nieprzetworzonej zywnosci. Poznalam wiele osob, ktore zmagaly sie z tego typu chorobami.Wyleczenie, zmiejszenie objawow choroby jest mozliwe pod warunkiem, ze bedzie sie zdrowa diete i higieniczny tryb zycia kontynuowalo.

  19. KAMIL 9 października 2018 at 09:49 Reply

    Witam. Czy ten film został w końcu zrealizowany? Bardzo chciałbym go zobaczyć.

    P.S Jak dziś czuję się Jofi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *